Dodaj do ulubionych

vidi któretamś i propozycja nowej lekturki

30.10.05, 09:24
obowiązkowej.

Obejrzałam wczoraj szwedzki film "Zło", na tapecie lat temu parę, nominowany
do Oskara itd. ( www.wab.com.pl/index.php?id=20&tid=652 ) Ciągle mi
jeszcze chodzi po głowie, chyba coś o nim śniłam... Film w gruncie rzeczy
taki sobie, chwilowo irytował mnie swoją konwencjonalną przewidywalnością -
ale temat, który porusza nie pozostawia widza nieporuszonym. Przynajmniej
mnie...

Film jest ekranową wersją głośnej, autobiograficznej powieści Jan Guillou,
która 10 listopada ukaże się po polsku nakładem WAB-u
(www.wab.com.pl/index.php?id=7&bid=414). Nie czytałam tej książki,
zadowalając się chyba faktem, że pochłonęło ją grubo ponad milion czytelników
w Szwecji (m.in. mąż i obie córki, zresztą starsza córka z trakcie dyskusji
nad lekturą w swoim liceum spotkała jednego z nauczycieli z opisywanej w
powieści ekskluzywnej szkoły) ale teraz nie wykluczam takiej możliwości. Bo
temat pt. zło daje nieograniczone (?) możliwości do dyskusji - a to na temat
zjawiska fali w szkole, a to na temat przemocy w domu i co z tego wynika, a
to na temat odpowiedzialności tzw ciała pedagogicznego...

Możliwości do zacietrzewiania się milion.

A może ktoś widział film? Wrażenia?
A może zdecydujemy się na jesienno-zimową dyskusję o książce "Zło"?
A może ktoś ma inne propozycje, bo rozmowa o Kysiu jakoś się nie klei?

Pozdrawiam końcowopaździernikowo,
B bogatsza o jedną godzinę i w końcu wyspana!


Obserwuj wątek
    • daria13 Re: vidi któretamś i propozycja nowej lekturki 30.10.05, 13:46
      Filmu nie widziałam i tym lepiej, bo skoro Ty polecasz, to wiem że do książki
      warto sięgnąć. Nie zawiodłam się na Czarnym krabie, więc Zło też chętnie
      przeczytam.
      Wątku o Kysiu nie czytam, bo właśnie zdobyłam egzemplarz i zaczęłam czytać,
      więc nie chcę sobie psuć przyjemności czytania, ale wydaje mi się, że
      trzydzieści z okładem postów na temat jednej książki to całkiem sporo. Jak
      przeczytam, to pewnie też coś od siebie dodam. Narazie mi się podoba.
      Pozdrawiam słonecznie:)
      • stella25b Re: vidi któretamś i propozycja nowej lekturki 31.10.05, 12:21
        Nawet jesli propozycja nastepnej lektury nie wypali, chetnie przeczytam "Zlo".
        • mamarcela Re: vidi któretamś i propozycja nowej lekturki 31.10.05, 12:34
          Filmu nie widziałam i nie mam w walizce, co jest bardzo dziwne, ale widać
          mozliwe. Książkę przeczytam ja oraz dziecko nr1. Film w miarę możliwości.
          :)
          mamarcela z Ósemką, choc bez przekonania
          • stella25b Re: vidi któretamś i propozycja nowej lekturki 02.11.05, 11:51
            Beata rzuca nowa propozycja a ja wlasnie czytam "Phantom" Susan Key gdzie zlo i
            okrucienstwo wylewa sie z kazdej kartki.
    • mamarcela Re: vidi któretamś i propozycja nowej lekturki 02.11.05, 12:25
      Jak wszystko dobrze pójdzie to film będzie obejrzany bardzo niedługo, bo już
      jest, ale trzeba jeszcze znaleźć trochę spokojnego czasu i odpowiedni
      nastrój. :)
    • braineater Zło - książka 17.11.05, 10:17
      Nim przejdę do jakiejś bardziej rozkręconej recenzji, zaznaczam na wstepie, że
      jak siadłem z tą książką w łapach wczoraj ok. 23, tak jej nie odłożyłem do 3
      dziś, olewając spanie i takie tam zbędności. Więc recenzja będzie trochę
      nieposkładana. A i uwaga 2: trochę spoiler.

      1) Dlaczego miliony Szwedów się zachwyciły, a w Polsce może być średnio.

      O Szwedach wiem mało, tyle, co nic, prócz tego, że jakoś zawsze mi się
      stereotypowo negatywnie kojarzyli - coś w rodzaju zamarznietych Niemców. I Zło
      w tym akurat negatywnym stereotypie utwierdza. Na jednym z poziomów można ten
      tekst potraktować jak powieść rozliczeniową ze szwedzkim nazizmem, ktory nawet
      w kilkanaście lat po wojnie (akcja toczy się na przełomie lat 50/60) ma się
      całkiem dobrze i bynajmniej nie jest wstydliwie ukrywany przed światem. Mamy
      cały zestaw postaci jak z Viscontiego, których nie sposób lubić (to w ogóle
      jeden z ulubionych chwytów w tej książce - bardzo jednostronne kreowanie
      bohaterów, zbudowane tylko na czarno-białych opozycjach, bez cienia szarości,
      choć jest jeden wyjątek, o którym dalej), mamy uwielbienie dla aryjskiej rasy
      panów, mamy niechęc wobec obcości, no i mamy degenerację moralną. Oraz
      wszechogarniający nacjonalistyczny patriotyzm. I jako powieść chyba z założenia
      rozrachunkowa, a przynajmniej jest sporo sygnałow w tekście, że taką miała być,
      Zło musiało się nieźle sprzedać. I tu tkwi pierwsza z wielu wad tej książki -
      pod powierzchowną krytyką nazistowskiej postawy, kryje się po prostu jej
      gloryfikacja.

      2) Gloryfikacja nazizmu, czyli Erik

      Na scenę wkracza bohater. Już pierwsza scena skonstruowana jest tak, by
      czytelnik od razu się z nim zidentyfikował, albo przynajmniej wykazał się
      empatią. Trafiamy wprost w opis, jak z Gnoju Kuczokowego: biedne dziecie
      niemiłosiernie katowane przez ojca psychopatę, przy kompletnym braku reakcji ze
      strony matki. Życie rodzinne ułożone według dziesiątek reguł i kara za choćby
      najmniejsze przewinienie. Kara wymierzana z całym zaangażowaniem i uwielbieniem
      dla stosowania przemocy. No i czytelnik daje się już na dzieńdobry wmanewrować
      w emocjonalną pułapkę, bo nie może nie polubić Erika, nie stanąć po jego
      stronie. I ta reakcja wlecze sie później przez całą powieść, nie opuszczając
      nas nawet wtedy, kiedy nasz drogi bohater zaczyna się zachowywać jak ostatnia
      świnia. Nasze współczucie potęgowane jest też tym, że autor perfidnie
      wmanewrowuje Erika w klasyczne sytuacje, takie, jak zdrada przez przyjaciół,
      utracona miłość, niemożność poświęcenia się sportowi, do którego Erik był wręcz
      stworzony.
      I Erik to jest po prostu koszmar. Dotknięty przez los, traktowany okrutnie,
      mimo wszystko nie poddaje się, a nawet pomaga (w ograniczonym zakresie)
      słabszym. Wygląda jak uosobienie snu aryjskiej matki o idealnym dziecku, uczy
      się wyśmienicie, osiąga wspaniałe wyniki w sporcie i nigdy się nie poddaje.
      Zero kompromisu. I dokładnie w ten sposób uosabia szwedzki nazizm, gdyż tak
      naprawdę niczym, kompletnie niczym, nie różni się od postaci, które autor
      zechciał nam zaprezentowac jako negatywne, a jest od nich o wiele groźniejszy,
      bo tam gdzie u nich w grę wchodziła zwykła głupota i chłopięcy drajw do
      głupawych zabaw połączonych z przemocą, u niego pojawia się wyrachowanie i
      zimna, z góry wykalkulowana przemoc oparta na ubermenschowskiej świadomości, że
      i tak nad nimi wszystkimi ma przewagę, ponieważ jest w stanie wytrzymac każdy
      ból - zresztą wielu fizycznym torturom zostaje w trakcie trwania ksiązki
      poddany ku uciesze autora ( i mojej też, bo co i rusz w głowie mi śmigało, że
      wreszcie ktoś zakatuje tego sksyna i będę mógł iśc spać). Ale niestety nie.
      Autor umyslił sobie, że Erik musi wygrać wszystko i konsekwentnie przeprowadza
      to aż do ostatniego starcią z ojcem, które zamyka tekst.
      I to jest powieści wada kolejna - zbyt wyidealizowany bohater, który jakby
      wymusza na czytelniku pozytywny odbiór jego zachowań i czynów. Tyle, że nie
      trzyma się to kupy w żaden sposób, bo wystarczy zdrapać wierzchnią warstwę
      pazłotka i wychodzi totalny gnój, który mimo swoich wielokrotnych zapewnień, że
      brzydzi sie przmecą stosuje ją bez umiaru i z lubością. Sprawi mu ona po prostu
      przyjemnośc, coraz bardziej utrzymując w przeswiadczeniu, że jest kimś
      niezwykłym.

      3) Traktat filozoficzny o roli zła w świecie.

      I tu już zostaje tylko i wyłacznie smiech na sali. Cała ta warstwa opiera się
      na skonfrontowaniu dwóch postaw - biernego oporu, reprezentowanego przez kolegę
      Erika ze szkoły - Pierre'a i kontrolowanej przemocy, uosobianej w postaci
      Erika. Pozostaje z tego kilkadziesiąt stron napuszonego ględzenia w wykonaniu
      dwóch 15 latków, naszpikowanego mądrościami w stylu 'Zło nie jest głupie', 'Nie
      mozna pozwolic soba pomiatać', 'należy stawiać opór', 'nalezy sie ukryć i
      przeczekać' i tak w koło Macieju, co parenaście stron. Jakbym czytał Coelho,
      który postanowił przejśc na Ciemną Stronę Mocy. Ten sam autorytarny styl, ta
      sama niepodważalna wiara w głoszone głupoty. Do tego oczywiście dochodza
      przykłady wizualne, nawiązania do historii, opis niereagujących dorosłych, oraz
      kolejne perypetie, które cały czas sprowadzają się do tego, by dowieść, że
      kontrolowana przemoc Erika, to jedyne wyjście z opresji. Co oczywiście jest
      bzdurą totalną, bo każdy normalny człowiek bez głębszego zastanawiania się,
      znalazł by dziesiątki wyjśc innych, nie zmuszających do używania jakiejkolwiek
      przemocy. Sam autor zresztą podsuwa w końcowej częsci opowiesci, jedno z takich
      rozwiązań, ale traktuje je dośc marginalnie i chyba nie przewidział, że ten
      manewr kompletnie rozbije i tak juz od dłuższego czasu niewiarygodną
      konstrukcje tej historii.

      4) Głucho wszędzie, ciemno wszedzie
      A ja jak idiota siedzę z książką, która kompletnie mi się nie podoba i staram
      sie dojśc do tego, dlaczego tak dobrze mi sie ją czyta i nie mam zamiaru jej
      odłozyć, nim nie skończę.
      Argumentów jest parę. Pierwszy, to sama konstrukcja tekstu, o której już
      wspominałem - najeżona emocjonalnymi pułapkami na czytelnika, ze sprawnie
      prowadzona narracją, z uzyciem wszystkich znanych patentów na uzależnienie
      czytelnika od tekstu - retardacje, zawieszanie akcji tuz przed punktem
      kulminacyjnym, ciągła opozycja '"źli" przegrywają, Eryk odnosi sukcesy bez
      wysiłku', więc "źli" mszczą sie coraz bardziej okrutnie, no i całość
      umieszczona w środowisku dla przeciętnego człowieka egzotycznym - szkoła z
      internatem dla baaaaaaardzo bogatych. Sprawność w kreowaniu kolejnych perypetii
      i punktów kulminacyjnych godna Browna (a tego mu akurat nie sposób odmówić),
      powoduje, że przez tekst leci się jak kombajnem Bizon po ukraińskim stepie,
      wołając o jeszcze i nie mogąc się doczekać oczywistego happy endu.
      Po odłożeniu ksiązki jednak pozostaje jakiś niesmak. Że człowiek dał się
      wmanewrowac w tekst gloryfikujacy przemoc, że poddał sie urokowi młodocianego
      sadysty, przy którym Alex z Mechanicznej to niewinny dzieciaczek, że gdyby
      trwało to jeszcze chwile, to gotów był przyklasnąć jego metodom. Że pozwolił
      sobie na zamydlanie oczu pseudofilozoficznymi zapewnieniami o celowości użycia
      przemocy.
      No to poszedłem spać wreszcie.

      P:)
      • ash3 Re: Zło - książka 17.11.05, 11:29
        Juz po raz drugi udało Ci się zniechęcić mnie do lektury (to znaczy - dobrze i
        dziękuję! po raz pierwszy - recenzja ostatniej powieści Eco, chociaz może kiedys
        ją przeczytam, bo strasznie spodobał mi się ten pomysł na powieść - badania ile
        w indywidualnej pamięci jest z konstruktów popkulturowo-pokoleniowych opowieści
        i... może warto chociaż dla niektórych fragemntów).
        Wracając do powyższej recenzji - naprawdę b. dobrej! - może warto książke
        przeczytać (przynajmniej) własnie z uwagi na punkt 1: ogromna popularność w
        książki Szwecji śwadczy, że opisuje istotne emocje (zbiorowe) pewnego pokolenia
        czy pokoleń? Może przez tę ksiązkę zewnetrzny czytelnik odkrywa cos o tzw.
        świadomości zbiorowej Szweda, o czym się nie mówi (czytelnik srednio
        zorientowany)? Hm, to całkiem niezły powod by siegnąc po fabułę, czy nie?
        • braineater Re: Zło - książka 17.11.05, 11:49
          Oczywiście, że warto ją przeczytać ( i to nie tylko dlatego, że wychodzę z
          założenia, że nie ma takiej ksiązki, której nie warto czytać:). To nie jest
          czas stracony i zapewne przeczytam ją ponownie, tym razem już na spokojnie,
          chciażby pod kątem tego w jaki sposób autor wmanewrowuje czytelnika w dość
          ostre uzaleznienie od bohatera, bo robi to naprawdę perfekcyjnie i przy pomocy
          chwytów, ktore na pierwszy rzut oka wydaja sie bardzo proste i znajome, ale
          chyba jednak takimi prostymi nie są.
          Nie napiszę, że polecam, bo tej ksiązki nie da się polecic, ale przeczytać
          warto.
          Pozdrowienia:)
      • beatanu Re: Zło - książka 17.11.05, 19:38
        Braineater! Jesteś niesamowity! Właśnie mnie zachęciłeś do przeczytania
        książki, którą sobie już w zasadzie odpuściłam. Bo - jak pisałam - normę w
        rodzinie wykonaliśmy, bo widziałam film, bo z pewną dozą nieufności podchodzę
        do książek okrzyczanych bestsellerami (przypomnę, że "Zło" ukazało się w
        Szwecji prawie ćwierć wieku temu) i... w ogóle szkoda mi było czasu.

        Ale tak zafrapowało mnie Twoje widzenie powieści - tzn. jako gloryfikacji
        nazizmu a jednocześnie rozliczanie się z nim, że postanowiłam poczytać sama i -
        jako osoba taka trochę z pogranicza kultur - spojrzeć na tekst nie parą ale
        czwórką oczu...

        Ale najpierw przeprowadziłam wywiad z córką starszą (młodszej w domu chwilowo
        nie ma) i mężem i okazuje się, że nie przeszkadzała im "ekstremalnie widoczna"
        (cytat) czarno-białość przedstawionej rzeczywistości i wyidealizowana postać
        Eryka. Może dlatego, że podobnie jak Ciebie - fabuła tak bardzo, że nie sposób
        było lekturkę odłożyć. Zadne z nich nie dopatrzyło się gloryfikacji
        Nadczłowieka. A dla męża nie była to absolutnie żadna rozliczeniowa powieść...

        No więc do dzieła! Może nie dzisiaj i nie jutro ale w najbliższym szasie...

        Odezwę się po przeczytaniu. Oryginału. Czyli może jednak nie do końca tej samej
        książki, nad którą Ty męczyłeś się w nocy....

        B zachęcona.
        • beatanu errata 17.11.05, 19:40
          Jest: Może dlatego, że podobnie jak Ciebie - fabuła tak bardzo, że nie sposób
          było lekturkę odłożyć.

          Powinno być: Może dlatego, że - podobnie jak Ciebie - fabuła wciągnęła tak
          bardzo, że nie sposób było lekturkę odłożyć.

        • mamarcela Re: Zło - książka 17.11.05, 20:34
          i ja na pewno sięgnę po Zło. Podobnie zresztą jak po Loanę. Albowiem
          braineateryzm, czyli według mojej definicji tumiwisizm zaangażowany, ma to do
          siebie, że czym bardziej coć gani, tym bardziej do tego zachęca. Chociażby po
          to, aby się z brainem nie zgodzić, albo zgodzić.
          Bo Łaskawie Nam Panujący mimo głoszonej przez siebie pochwały leseferyzmu i
          gloryfilkacji "letniości", wszystko za co się zabiera robi z takim ładunkiem
          emocji i zaangażowania, że szok.
          mamarcela za -zniechęcona

          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
          • braineater Re: Zło - książka 17.11.05, 20:47
            nie no, ja po prostu nie znoszę recenzji książek, do których recenzent nie ma
            emocjonalnego stosunku. No bo po co pisac o czymś, co cię ani ziębi, ani
            grzeje? Nie potrafię tak. Że to historia o tym, tym, i tamtym i że mnie sie
            bardzo podobała albo nie. First, muszę wiedzieć dlaczego mnie sie, albo nie, a
            potem ewentualnie mogę knuć nad meandrami fabuły (ale najczęsciej nadal mi sie
            nie chce:)
            I temu szanse na zostanie recenzentem w 'poważnych pismach', z poważnym
            stosunkiem do gratisów odwydawniczych, sa w moim przypadku marne. Więc się za
            fri znęcam nad biednymi ludźmi z interneta.:)
            P:)
            • mamarcela Re: Zło - książka 18.11.05, 08:59
              Katuj!
              Tratuj!
              Przebaczymy wszystko ci jak bratu.
              Męcz nas!
              Dręcz nas
              Ręcznie (oraz wirtualnie)
              Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!

              mamarcela przedstawiciel biednych ludzi z interneta

              "od dzieciństwa lubiłem syreny"
            • beatanu o znęcaniu się 18.11.05, 09:01
              braineater napisał:

              >Więc się za fri znęcam nad biednymi ludźmi z interneta.:)

              Znęcaj się proszę, znęcaj! Uwielbiam czytać Twoje recenzje :)

              B z kraju "zamarzniętych Niemców" (córka obruszyła się, a mnie ten stereotyp
              rozśmieszył bardzo!)
              • griszah Kłania się Pan Jeremi 18.11.05, 10:48
                beatanu napisała:

                > Znęcaj się proszę, znęcaj!

                Katuj!
                Tratuj!
                Ja przebaczę wszystko ci jak bratu.
                Męcz mnie!
                Dręcz mnie
                Ręcznie!
                Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!
                :)
                • mamarcela Re: Kłania się Pan Jeremi 18.11.05, 10:55
                  a dwa posty wyżej to nie łaska było zajrzeć?

                  "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                  • griszah Re: Kłania się Pan Jeremi 18.11.05, 11:05
                    Ups! Wielkie pardon :).
                    • mamarcela uwaga wierszyk 18.11.05, 11:15
                      :)
                      Takie jest właśnie słynne towarzystwo twacze,
                      że często myślą to samo, choć czasem inaczej.

                      "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                      • beatanu Re: uwaga wierszyk 18.11.05, 11:30
                        Wierszyk jest piękny!!!

                        Beata Zachwycona :-)
                        • mamarcela skrzynka beatanu 18.11.05, 11:33
                          jej właścicielka uprzejmie jest proszona o zajrzenie do niej. osobista prośba w
                          niej jest.proszę się jednakowoż nie bać.

                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                          • beatanu Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 13:20
                            Melduję posłusznie, że zajrzałam :)

                            B, która jeszcze nigdy w życiu nie napisała żadnego limeryku i już ma lęki...

                            • mamarcela Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 13:28
                              Dzięki piękne - zajrzyj wieczorem będzie odpowiedź.
                              W nagrodę limeryk

                              Pewna Beatta z Uppsalli
                              Na zimno ciągle się żalli,
                              Że mróz po plecach ją łuppie -
                              Popatrz jak ciepło jest w truppie
                              Droga Beatto z Uppsalli.

                              mamarcela na złość swojej durnej klawiaturze z premedytacja używająca
                              podwójnych liter

                              "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                              • beatanu Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 13:30
                                :-)))))
                            • griszah Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 13:53
                              Beato z Uppsali (co Masz lęki)
                              Węź pióro gęsie do ręki
                              I machnij nim mały
                              Limeryk wspaniały
                              Aż wszystkim opadną nam szczęki

                              To tak dla ośmielenia :).
                              • mamarcela Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 14:05
                                Beata ta, co się wzbrannia
                                Przed limerykiem jak łannia
                                I tak go w końcu napisze,
                                Bo po co są klawisze?
                                Do limeryków pisannia

                                "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                • braineater Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 14:22
                                  Raz pewien braineater z Katowic
                                  nad życiem począł się głowić.
                                  Nic mu z głowienia nie wyszło
                                  więc wpadł w TWA towarzystwo -
                                  źle skończył braineater z Katowic.

                                  :)
                                  • mamarcela wariacja 18.11.05, 16:51
                                    Pewien Braineater z Chorzowa
                                    Jął głowić się, po co mu głowa?
                                    Pytaniem tym tak się dręczył,
                                    Że się biedaczek przemęczył
                                    I do TeWuA poserfował.

                                    :)
                                    "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                • beatanu Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 14:25
                                  Ja wam tylko powiem, Mamarcelo i Griszaku, że próbując mnie ośmielić
                                  onieśmielacie jeszcze bardziej...

                                  Ale za limeryki radosne dziękuję!

                                  B Zalękniona Do Kwadratu
                                • griszah Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 14:26
                                  A na to Beata -"To nie tak
                                  Limeryk to żadna podnieta,
                                  Limeryk to chała
                                  A ja tak bym chciała
                                  Napisać szwedzkiego soneta"

                                  Myślę, że stworzyliśmy już nową kategorię limeryków - beatryki :).
                                  • nienietoperz Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 14:59
                                    A na to nnietoperz z oddali:
                                    'Przyjaciol nie bedziem zmuszali;
                                    Beatta choc sliczna
                                    Dzis nielimeryczna!
                                    Lecz za to w spokojnej Uppsali.'
                                    • beatanu Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 15:11
                                      nienietoperz napisał:

                                      > A na to nnietoperz z oddali:
                                      > 'Przyjaciol nie bedziem zmuszali;


                                      Thank you :)

                                      Beata Zaprogramowana Prozaicznie
                                      (choć wieczorem wybierająca się na imprezę międzynarodową - stąd te łangielskie
                                      podziękowania)
                                      • mamarcela Re: skrzynka beatanu 18.11.05, 15:20
                                        Przemiłe dziewczę z stolycy
                                        Sylaby wciąż liczy i liczy,
                                        Bo pisać chce limeryki
                                        Zapał ogarnął ją dziki
                                        Do limeryków w stolycy.

                                        "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                      • griszah Uwaga - limeryk 18.11.05, 11:38
                        Raz jeden z Twaczy rzekłszy: hello!
                        Zaczął był prosić: Mamarcelo!
                        Liryk Ty napisz jaki
                        Niechaj zawstydzą się pismaki
                        I u stóp Twych niech się ścielo.
                        :)
                        • mamarcela Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 11:53
                          Pewien twaczysta z Warszawy
                          Żywił podstawne obawy,
                          Że mamarcela potrafi
                          Trafić natychmiast na afisz,
                          Ona mu, iż nie ma sprawy.

                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                          • griszah Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 12:38
                            Ach gdyby tak każdy z Twaczy
                            Popełnić limeryk raczył
                            To nasza jest Nike
                            I Nobel (z pomnikiem)
                            Wisławy też uścisk coś znaczy
                            • mamarcela Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 12:43
                              Pewna mm z Mokotowa
                              Na wszystko jest dziś gotowa
                              Solennie więc obiecuje,
                              Że limeryka spróbuje
                              I niech Wisława się schowa!

                              "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                            • brunosch Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 18:04
                              zebrała się ludzi kupa
                              i stworzyła sobie Trupa.
                              Lecz trup ten, dziw nad dziwy
                              strasznie był gadatliwy.
                              Bo to był trup z T(P)WA *)
                              _____
                              *) Towarzystwo Permanentnej Wzajemnej Adoracji.
                              • daria13 Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 18:35
                                Pewna w cyberprzestrzeni Trupa
                                Czy mróz to czy też upał
                                Akrobacje werbalne wyczynia
                                I stąd też przyczyna
                                Że bardzo zabawna to grupa:)

                                Zrobiliśmy kiedyś na uroczystości rodzinnej furrorę odczytując limeryki, które
                                spłodziliśmy pewnego niedzielnego poranka (głównie dzieci)na każdą rodzinę (mąż
                                ma trójkę rodzeństwa + dziadkowie). To świetna zabawa, znaczy pisanie i
                                odczytywanie przed wdzięczną widownią. Polecam.
                                Pozdrawiam:)
                                • daria13 Re: Uwaga - limeryk 18.11.05, 18:56
                                  Wybaczcie, ale mój synek domaga się, żeby umieścić jego limeryk, radośnie przed
                                  chwilą spłodzony (dobrze, że Julka dziś poza domem;)
                                  Pewien Kuba spod Warszawy
                                  Robił eksperymenty dla zabawy
                                  Raz zrobił eksperyment tak odlotowy
                                  że omal nie stracił głowy
                                  Ten Kuba świata ciekawy.

                                  Ps.
                                  Kuba jest na etapie robienia eksperymentów. Mam nadzieję, że nie zastanę kiedyś
                                  po powrocie z pracy samych zgliszcz domu:)
                • beatanu Re: Kłania się Pan Jeremi 18.11.05, 10:58
                  He, he!
                  Okazuje się, że masochistów twaczych jest więcej, chociaż nie wszyscy (tzn. ja)
                  znają teksty Z Kabaretu SP na pamięć...

                  :-)
      • beatanu Re: Zło - książka 22.11.05, 09:59
        Braineater,
        przyznaję Ci rację - chociaż nie ze wszystkim się zgadzam :)

        Książka - kicha! (Film podobał mi się bardziej) Dawno nie czytałam czegoś tak
        cieńkiego, tak dydaktycznego do bólu, tak bardzo "kawa na ławę". Nie lubię gdy
        traktuje się czytelnika jak ociężałego z lekka umysłowo osobnika, któremu
        trzeby wszystko tak dokładnie wytłumaczyć...

        Męczyły mnie wspomniane przeze mnie wcześniej opisy walk wręcz i wnóż (od nóg,
        nie od noży;), opisy biegów z pałeczką sztafetową i bez, męczyły mnie
        wspomniane przez Ciebie monologi wewnętrzno-zewnętrzne głównych bohaterów...

        No i wielkim stylistą pan autor nigdy chyba nie był chociaż książka potrafi
        trzymać w napięciu...

        Nie znaczy to jednak, że "Złem" tylko o ścianę rzucić, albo obejść ją szerokim
        łukiem. Niewykluczone, że to może być całkiem pożyteczna lekturka dla młodzieży
        w wieku Erika, właśnie przez takie czarno-białe - i przez to prowokujące -
        przedstawienie postaci. Książka, o której można podyskutować na lekcji
        wychowawczej, czy etyki, czy jeszcze jakiejś innej... Bo samo pojęcie zła
        (zresztą bardzo blado w powieści wyłuszczone) i przemocy w
        szkole/społeczeństwie/świecie jest niestety ciągle bardzo aktualne...

        A z czym się nie zgadzam? Za nic nie mogę się w tej powieści dopatrzyć
        gloryfikacji nazizmu... No przecia Ci faszyzujący młodziane z koronami w
        herbach czy nauczyciel historii przedstawieni są jako najgorsze kanalia ;)
        Sama postać Erika, nawet wyidealizowana do granic absurdu nie daje mi podstaw
        do posądzania Guillou o sympatie nazistowskie... Erik jako Nadczłowiek?
        Niewykluczone. Ale to jeszcze nie jest jednoznaczne z sympatią dla osiłków
        rodem z Młodzieży Wszechpolskiej. Może się mylę. Może zawodzi mnie intuicja ....

        Nie potrafię też potraktować "Zła" jako rozliczania się z nazistowską
        przeszłością Szwecji. Trudno nie postrzegać szoły Stjärnsberg tak jak
        postrzegają ją ludzie " z zewnątrz" (lekarz w najbliższym szpitalu) - tzn.
        jako "wykluwalnię" skrajnie nacjonalistycznych elit o faszystowskich zapędach.
        Ale to jeszcze za mało... Nautralna politycznie i światopoglądowo Szwecja ma na
        sumieniu o wiele poważniejsze grzechy sprzed kilkudziesięciu lat. Rozliczanie z
        nich zaczęło się stosunkowo niedawno i chyba jeszcze nie jest zakończone...

        To tyle.
        Pozdrawiam!
        • beatanu zapomniałam 22.11.05, 10:11
          napisać, że "Zło" to książka mniej lub bardziej autobiograficzna.
          Może dlatego pan G. tak bardzo Erika wyidealizował?

          :)
    • mamarcela Zło film 19.11.05, 19:05
      Właśnie przed chwilą skończyłam oglądać film i jestem nie mniej wkurzona niż
      Brain po książce. Chociaż też oglądałam z otwartą paszczą.

      "od dzieciństwa lubiłem syreny"
      • beatanu Zło - książka 20.11.05, 10:02
        Zaczęłam czytać wczoraj wieczorem, czytałam trochę rano...
        Ło jezu! Ja nie mogę przebrnęć przez te wszystkie szczegółowe opisy walk na
        pięści i kopanie. No i te kalkulacje w związku z sadystycznymi upodobaniami
        ojca... To ja już chyba wolę wypociny filozoficznopodobne na temat zła i
        dobra...
        Ale czytam. Nie poddaję się, bo za wcześnie!

        Beata W Krainie Sniegu.
        Bo u nas wczoraj spadł był - pierwszy, bardzo biały i w miarę suchy.
        • braineater Re: Zło - książka inne spojrzenie 22.11.05, 17:29
          serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,3025585.html
          jak dla mnie słabo:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka