robsonick
03.10.02, 13:40
Rzucasz sie na nią gwałtownie. Nic z tego! Znów sie wymyka! Doganiasz,
zaciskasz palce na wyzywających, śliskich krągłościach, unieruchamiasz...
Tak, za chwilę będzie Twoja... Nie, nadal walczy, broni się, kaleczy Ci
kciuki, drapie przeguby... Klniesz, ale nie rezygnujesz. Ona musi zrozumieć,
że nie ma szans. Po rozpaczliwej szarpaninie przygniatasz ją ciężarem ciała i
sięgasz po nóż. Na jego widok kapituluje, leży potulna i gotowa na wszystko.
Jest Twoja. Przez chwilę napawasz sie zwycięstwem, a potem rżniesz, rżniesz,
rżniesz... Możesz być z siebie dumny. Otwarcie puszki ruskich szprotek zajeło
Ci tylko dwadziescia minut! Smacznego.