Dodaj do ulubionych

terroryzm estetyczny

28.07.06, 12:54
z czym Wam się to kojarzy, o czym myślicie jak słyszycie sformułowanie
terroryzm estetyczny, o brudzie, smrodzie, czy też może o pedantach
czepiających się na każdym kroku? a może jeszcze coś innego. W pierwszym
odruchu pomyślałem, o pierwszej sytuacji, ale potem zaraz o drugiej też.
Terroryzmem estetycznym jest też dla mnie propozycja mundurków dla uczniów...
jak ja ich nie cierpiałem, były tak koszmarnie brzydkie, jak można kazać
ludziom coś tak brzydkiego nosić. Każdy powinien ubierać się tak jak lubi.
jak myślicie?
ukłony
ed
Obserwuj wątek
    • miriam1336 Re: terroryzm estetyczny 28.07.06, 17:39
      ja w kwestii mundurkow szkolnych:
      zgadzam sie ze moglyby byc jakies ladniejsze, lepiej uszyte, cokolwiek,
      ale chyba powoli przekonuje sie do tej idei,
      moj synek jeszcze nie w wieku szkolnym, wiec mam troche czasu na rozmyslanie
      (jesli bedzie wybor mundurek lub nie.

      jak obserwuje tzw mlodziez szkolne, a przede wszystkim mlode dziewczeta
      wymalowane i ubrane do szkoly jak dorosle kobiety do pracy,
      to mysle ze schludne i estetyczne mundurki nie bylyby takie zle.

      moze sie po prostu starzeje ? :))))
      • hedonista.oswiecony Re: terroryzm estetyczny 28.07.06, 18:07
        może się starzejesz? ;)
        nawet jeśli mundurki będę estetyczne w miarę to nie każdemu każdy kolor pasuje,
        dlaczego zmuszać ludzi do noszenia czegoś czego nie chcą? Dlaczego ubieranie
        się tak jak ktoś lubi ma być złe? Przecież nawet jak panna przesadzi to
        niekoniecznie to musi być każdego opinia, innym się może podobać. Wtłaczanie w
        mundurki jest dla mnie zabijaniem indywidualizmu... ale pamiętać muszę, że
        ostatnio hedonizm jest na równi z liberalizmem potępiane... jeszcze mi
        przyjdzie zapłacić bo jestem i hedonistą i liberałem :D
        ukłony
        ed
    • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 29.07.06, 00:36
      terroryzm estetyczny jest czescia zycia i nie da sie go uniknac; ktos gdzies
      (dzisiejsze "gdzies" to media) decyduje ze cos jest najpiekniejsze i wdusza nam
      jakies paskudztwo jako ostatni krzyk mody, trend, wybor estetyczny, czy jak to
      tam nazwac
      terroryzm estetyczny to sa "gacie z kupa", czyli styl ubioru z getta, bo oni
      niestety nie przebieraja sie wychodzac z getta ... terroryzm estetyczny to
      pindziowato infantylne okladki ksiazek koniecznie w stylu "dziecko to namazalo
      kredkami" w barwach wyblaklych neonow... neoeklektyczna architektura, czyli
      zlepek domku Baby Jagi z remiza strazacka ... trampki do garnituru, rower
      zawieszony na scianie ("mamy malo miejsca, no i to tak ciekawie wyglada"),
      sztuczne kwiaty dopinane do zywych drzew, fotografie popstarow

      kiedys zreszta tez nie bylo lepiej - pomysl na przyklad o takim Wiedniu z polowy
      19 stulecia: nic tylko biedermeier i biedermeier, nie bylo od tego ucieczki, a
      czyz kazdy owczesny Wiedenczyk lubil biedermeier?

      co do mundurkow: Times kiedys, jeszcze za czasow Ostatniego Imperium, wydrukowal
      reportaz z moskiewskich szkol, zwracajac uwage na subtelnosc z jaka uczniowie,
      zmuszeni do noszenia mundurkow, indywidualizowali swoj wyglad: a to delikatny
      wzorek na rajstopkach, a to broszka po babci, a to pasek wlasnorecznie upleciony
      ze skrawkow skory ... z ogolna konkluzja, ze mundurki stymulowaly kreatywnosc

      to troche jak islamski zakaz przedstawiania realistycznego obrazu swiata:
      skonczylo sie na tym ze artysci wypracowali najpiekniejsza na swiecie kaligrafie
      i ornamentyke niewyobrazalna w liberalnej Europie
      • izzzunia Re: terroryzm estetyczny 29.07.06, 19:26
        też mi się kojarzy na przykład z małżonkami, z których jedno próbuje utrzymać
        porządek, a drugie mu w tym nie pomaga, nie sprząta, rozwala wszystko i w ten
        sposób terroryzuje bałaganem, który w żadnym wypadku nie jest estetyczny.

        A co do mundurków, to nie mam ustalonej opinii - przecież w dorosłym życiu też
        czasem nosimy "mundurki", bo tego wymaga sytuacja, może nie są jedkakowe, ale
        bardzo podobne - garnitury, garsonki pracowników firm, w których jest kod
        ubioru. W sumie lubię się czasem odstawić elegancko, ale mam na szczęście taką
        pracę, gdzie nie muszę chodzić w "mundurku "- na co dzień, bo chyba bym ocipiała
        • hedonista.oswiecony Re: terroryzm estetyczny 29.07.06, 21:31
          no właśnie, nie powodujmy u uczniów ocipienia, czyż szczęście społeczeństwa nie
          jest sumą szczęścia poszczególnych jednostek? No tak, ale puryści moralni są
          nieszczęśliwi jak ktoś ma inne zdanie co wypada i jak należy.
          ukłony
          ed
          • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 30.07.06, 05:46
            nie bylabym pewna ze szczescie spoleczenstwa jest suma szczescia jednostek, bo
            spoleczenstwo to jednak cos wiecej i cos innego niz suma jednostek

            a wracajac do mundurkow, ja wrecz uwielbiam korporacyjny dress code i bylabym
            bardzo nieszczesliwa gdybym musiala przychodzic do pracy w wyciagnietych dresach
            czy jakichs legginsach i tiszertach albo jeszcze gorzej dzinsach; wlasnie to
            wymuszanie okreslonych kolorow, materialow i fasonow powoduje ze korporacje sa
            dzisiaj jedynymi miejscami gdzie ludzie sa ubrani naprawde elegancko

            dzieciom nie dzieje sie zadna krzywda kiedy maja przyjsc do szkoly w okreslonym
            ubraniu, wprost przeciwnie - male dziecko, takie ponizej 10 lat, zupelnie nie
            zwraca uwagi na ubranie i jest mu wszystko jedno co ma na sobie, a nieco starsze
            ma wielka potrzebe przynalezenia do grupy i chce wygladac tak wszyscy inni, wiec
            dajmy sobie spokoj; jak im szkola nie narzuci sami sobie wymysla jakis mundurek,
            przyjrzyj sie nastolatkom i przypomnij sobie siebie z tych lat

            jaka w koncu roznica czy uczniowie beda nosili mundurki ustalone przez szkole
            czy tez mundurki narzucone przez mode? w tym drugim przypadku tez nie beda
            manifestowac indywidualnosci a wylacznie zamoznosc rodzicow

            i chociazby dlatego szkolne mundurki sa ogromnie pozyteczne, bo odwracaja uwage
            od materialnej strony zycia i zmuszaja dzieci do przyjecia innej skali wartosci,
            np. kto lepiej daje sobie rade z matematyka, przy ocenie innych dzieci w grupie
            • hedonista.oswiecony szczęście 30.07.06, 08:15
              ależ Zet, jeśli szczęście społeczeństwa nie jest sumą szczęścia jednostek to
              szczęścia nie ma. Jeśli ludzie nie odczuwają szczęścia to na czym ono ma
              polegać?

              a co do mundurków to jak ktoś gdzieś indziej napisał, ludzie potrafią pokazać
              swoją zamożność również w mundurkach, a brak mundurków niekoniecznie musi
              oznaczać od razu wyciągnięte dresy, choć także oznacza. Rozumiem, że w Ameryce
              dress-code jest w ogóle sztywny, ale na szczęście w Pl. ciągle mamy więcej luzu
              w tej materii i niech tak pozostanie. Dla mnie jednym z powodów jest właśnie
              chęć nie poddania się aż takiemu komformizmowi jak w USA. Jest wiele czego się
              możemy od amerykanów nauczyć, ale na tym akurat by mi nie zależało.

              A wiesz, nawet jeśli niektóre dzieci są szczęśliwe, że się da im mundurek to
              nie znaczy, że wszystkie są takie. Nadal dla mnie każdy powienien się ubierać
              tak jak chce, również dzieci.

              ukłony
              ed
              • zettrzy Re: szczęście 30.07.06, 15:43
                problem polega na tym ze dzieci autentycznie NIE CHCA ubierac sie w jakis
                okreslony sposob, bo ubranie ich nie interesuje, chyba ze jest niewygodne lub
                nieprzyjemne w dotyku
                ludzie oczywiscie potrafia pokazac zamoznosc prawie zawsze, ale kiedy musza
                nabyc okreslony mundurek to jest im trudniej, bo mundurek ich dziecka musi byc
                jednak dokladnie taki sam jak mundurki innych dzieci
                i chociazby dlatego w szkolach mundurowych nie ma az tylu przepychanek
                zwiazanych z tym kto nosi jaki sweter, i uczniowie chcac nie chcac spedzaja
                mniej czasu na wzajemnym ogladaniu i porownywaniu swoich ubran a wiecej na
                innych formach kontaktu
                powiedz mi, skoro noszenie mundurka odbiera dziecku poczucie szczescia, dlaczego
                dzieci ze szkol mundurowych lepiej sie ucza i pozniej maja wiecej sukcesow w
                zyciu niz dzieci ze szkol o stroju dowolnym? bo smieszna sprawa, ale taka
                korelacja istnieje
                (i prosze nie staraj sie przekonac mnie ze poczucie szczescia nie ma wplywu na
                intelekt - ludzie nieszczesliwi traca zbyt wiele energii psychicznej na
                negatywne emocje aby ja miec na inne potrzeby, takze intelektualne)

                co do konformizmu w Usa i gdzie indziej, przynajmniej w dziedzinie ubran,
                wystarczy wyjsc na ulice miasta amerykanskiego i miasta europejskiego; ulice
                tych ostatnich przypominaja sierociniec, bo jak cos jest modne to absolutnie
                wszyscy musza to nosic, czego nie da sie powiedziec o kontynencie umundurowanym

                a tak na stronie, to dzieci powinny od malego uczyc sie ze wazne jest nie tylko
                to czego one chca ale rowniez to czego chce od nich swiat
                • hedonista.oswiecony Re: szczęście 30.07.06, 21:30
                  oj Zet, ale skąd pomysł, że dzieci nie chcą jakoś się tam ubierać? Moja córka
                  jak miała 5 lat to już miała własne zdanie i wolę słuchać co chce na sobie
                  nosić. A poza tym skąd utożsamienie sukcesów życiowych czy wyników w nauce ze
                  szczęściem? I wiesz jakoś stanowczo za często mówi się co powinny dzieci, a
                  rzadziej co dorośli wobec dzieci powinni. A dorośli przede wszystkim powinny
                  dzieci słuchać, czego one potrzebują. Ale tymczasem w naszym kraju teraz rośnie
                  fala narzucania tego co dobre, bo są tacy to wiedzą lepiej. Nadal nie widzę
                  powodu, żeby dzieci zmuszać do noszenia mundurków, nawet jeśli są ludzie,
                  którym się to podoba. Niech te dzieci, które chcą noszą mundurki, a te które
                  nie chcą niech nie noszą. i nie będzie problemu
                  ukłony
                  ed
                  • zettrzy Re: szczęście 31.07.06, 04:25

                    > oj Zet, ale skąd pomysł, że dzieci nie chcą jakoś się tam ubierać?

                    stad, ze ja pamietam sama siebie jako dziecko - jednym z koszmarow dziecinstwa
                    byly wizyty u krawcowej, z nieustannymi pytaniami "ale czy chcesz falbanke", "a
                    rekaw dlugi czy krotki", "wolisz z kolnierzykiem czy bez" - ja chcialam isc
                    pojezdzic na rowerku albo kombinowac jakies ubranka dla lalek ze scinkow, a tu
                    tymczasem musialam decydowac co mam sama nosic... naprawde bylo mi wszystko
                    jedno jaka dlugosc i jaki rekaw byle bylo to wygodne
                    zmienilo sie dopiero pozniej, kolo dziesiatego roku zycia, ale wtedy mundurek mi
                    nie przeszkadzal, nawet przeciwnie, stanowil swietny kontrapunkt dla ubran
                    cywilnych... no tak, nie spedzalam dziecinstwa w szkole, chodzilo sie z
                    wizytami, kolezanki i koledzy urzadzali prywatki, ja tez, bywalo sie na
                    odpowiednich spektaklach w teatrze i koncertach w filharmonii, nie mowiac juz o
                    wyjazdach w plener i wakacjach, no i te imprezy rodzinne - wesela, chrzciny
                    pogrzeby... krotko mowiac, nie bylam ograniczona do mundurka, a po jego zdjeciu
                    sukienka imprezowa czula sie dwa razy imprezowo

                    zreszta dzisiaj nie ma czegos takiego jak indywidualnosc ubioru - kupuje sie
                    masowke w sieciowych sklepach, czy mozesz mi wskazac mniej indywidualny stroj
                    niz dzinsy? a co nosi 99% dzieci, pardon, co CHCE nosic 99% dzieci? bo jakos na
                    samych dzieciach nie widac nic innego niz dzinsy

                    uleganie zachciankom dzieci i wbijanie im do glowy od malego ze im wszystko
                    wolno konczy sie na totalnym rozholowiu kiedy te dzieci dorosna; przeczytaj
                    "Krola Maciusia Pierwszego", o ile dotad tego nie zrobiles

                    nie utozsamiam sukcesow ze szczesciem, byc moze wyrazilam sie niejasno - chodzi
                    mi o to ze ludzie nieszczesliwi nie sa w stanie jasno myslec, co zreszta
                    potwierdza psychologia: umysl zajety bolem istnienia nie potrafi rozwiazac
                    problemu, nawet prostego, ani przyswajac wiedzy

                    co do "sluchania dzieci czego one potrzebuja" to kazdy z nas byl dzieckiem i
                    chocby dlatego potrafimy odroznic to co jest naprawde potrzebne (mozliwosc jazdy
                    na lyzwach zima, dostep do dobrej biblioteki przez caly rok) od grymasow (na co
                    pieciolatce szpilki? a jak dziecko zazyczy sobie isc do szkoly ubrane w
                    koronkowe stringi i szyfonowy szal, i nic wiecej, bo inaczej bedzie
                    nieszczesliwe, to mu pozwolisz? a jak sie uprze na wybicie gornych jedynek aby
                    wstawic zamiast nich krysztalki, bo tak jest modnie, to bedziesz sluchal?)

                    pozdrawiam
                    • hedonista.oswiecony Re: szczęście 01.08.06, 23:25
                      ależ Zet, czemu sprowadzasz sprawy do skrajności, słuchanie potrzeb dziecka nie
                      musi być spełnianiem każdej jego zachcianki, a pozowolenie dziecku, aby zrobiło
                      czasem coś niemądrego też jest formą uczenia go. Dzieci są często mądrzejsze
                      niż o nich myślimy i wcale się aż tak tragicznie nie mają ochoty ubierać bo
                      same wiedzą, że zostałyby wyśmiane czy coś w tym stylu. Wiesz, a że 99% nosi
                      jeansy to nosi jes bo chce, a nie że minister Giertych to sobie wymyślił. Nadal
                      widzę zasadniczą różnicę. Proszę Cię zatem nie utożsamiaj słuchania potrzeb
                      dziecka z bezhołowiem to to skrajnie różne rzeczy. Moim zdaniem tylko słuchając
                      dziecka możemy je nauczyć aby słuchało innych i było emocjonalnie intelignetne.
                      ukłony
                      ed
                      • zettrzy Re: szczęście 02.08.06, 16:53
                        sluchanie dzieci nie jest rownoznaczne z uleganiem dzieciom, a czy dzieci sa
                        madrzejsze niz myslimy - no nie wiem, obserwujac dzieci i inne stworzenia czesto
                        mam wrazenie ze przecietny roczny kot jest madrzejszy niz przecietny ludzki
                        siedmiolatek
                        dziecko niewatpliwie ma potrzeby, co nie znaczy ze je potrafi artykulowac,
                        przeciwnie zyczenia dzieci zadziwiajaco czesto sa niezgodne z ich potrzebami;
                        dziecko ma np. obiektywna potrzebe ruchu, ale sluchajac samych dzieci dowiesz
                        sie ze najbardziej lubia siedziec i gapic sie w telewizor

                        ja nie widze zadnej roznicy miedzy noszeniem jakiegos ubrania dlatego ze
                        wymyslil to minister, czy dlatego ze wymyslili to producenci odziezowej masowki;
                        tyle ze w tym drugim przypadku mamy takze do czynienia z manipulacja medialna, i
                        wtedy zdaje nam sie ze to my chcemy (wzglednie nasze dzieci chca) a nie ze jest
                        to nam narzucone

                        ci ludzie, ktorych znam osobiscie i ktorzy sa emocjonalnie inteligentni nie
                        pochodza z rodzin w ktorych sie dzieci rozpuszczalo, przeciwnie jako dzieci
                        doswiadczyli wielu ograniczen, glownie materialnych, i byc moze dlatego jako
                        dorosli przykladaja mniej wagi do przedmiotow

                        pozdrawiam
                        • hedonista.oswiecony Re: szczęście 03.08.06, 13:04
                          obawiam się Zet, że mamy dość różne podejście i doświadczenia. W tym co piszesz
                          widzę sporo nacisku na trud, który hartuje i czyni człowieka lepszym. Ale ja
                          nie mówię o tym, ale o słuchaniu czego dziecko potrzebuje, słuchanie przez
                          dorosłego ma tę właściwość, że potrafimy (przynajmniej powinniśmy) umieć
                          oddzielić fanaberie od potrzeb realnych i też czasami powinniśmy jako mądrzejsi
                          wytłumaczyć dziecku, że nie każdy jego pomysł jest mądry. Ale to nadal nie
                          przeczy słuchaniu. Uwaga dla dziecka jako człowieka jest równie ważna bez
                          względu na to czy odbywa się w biednej czy bogatej rodzinie. Nie mało jest
                          gwiazd narzekających na samotność?
                          ukłony
                          ed
                        • hedonista.oswiecony słówko w sprawie różnicy 03.08.06, 19:09
                          ok nie widzisz różnicy pomiędzy decyzją ministra, a decyzją wielu ludzi z
                          osobna, bo manipulacja medialna, tylko powiedz mi dlaczego manipaulacja
                          medialna jest bezsilna w sprzedaży ludziom rzeczy, których nie potrzebują.
                          Przecież zdecydowanie mniej się produktów przebija niż upada. A jeśli tak
                          wielka jest potęga mediów to dlaczego upadł komunizm skoro posiadał wszystkie
                          narzędzia? Bo był czymś czego ludzie nie chcieli. I choćbyśmy nie wiem jak
                          mądre mieli cele to ludzie i tak będą robić to co sami chcą i niech tak
                          zostanie. No i przede wszystkim bardziej mnie interesują opinie bezpośrednio
                          zainteresowanych. Jeśli jakiś człowiek mówi, że czegoś nie chce to kto ma
                          wiedzieć lepiej od niego?
                          ukłony
                          ed
                          • zettrzy Re: słówko w sprawie różnicy 03.08.06, 23:56
                            dlaczego manipaulacja
                            > medialna jest bezsilna w sprzedaży ludziom rzeczy, których nie potrzebują

                            nie jest - czy ludzie potrzebuja coca-coli, papierosow, hamburgerow, i innego
                            rupcia ktory jest usilnie lansowany, z korzystnym skutkiem? komunizm zas nie
                            posiadal narzedzi, tzn. mial je w sensie materialnym ale nie mial zdolnego
                            personelu do obslugi; a widziales te pierwsze filmy Dzigi Viertowa i inne z
                            czasow rosyjskiego ekspresjonizmu? pod ich wplywem sama mialam ochote zaciagnac
                            sie do partii, tylko ze je obejrzalam za pozno bo juz po upadku systemu

                            i slowo daje czlowiek ktory mowi ze czegos chce naprawde nie zawsze chce
                            najlepiej dla siebie, obiektywnie; siegajac do przykladow skrajnych, co powiesz
                            o tych wspinaczach ktorzy maja amputowane stopy, bo chcieli wejsc na jakis
                            szczyt i doznali odmrozen? wiec widzisz, samo chcenie to nie wszystko

                            dzieci owszem nalezy wysluchiwac, ale nie zaraz sluchac, w sensie ulegania -
                            zwlaszcza ze dziecko bez przerwy zmienia zdanie, raz chce tego a raz tamtego,
                            wiec owszem tak, wysluchaj, podyskutuj, wytlumacz, ale to nie znaczy ze musisz
                            zaraz zrobic to czego dziecko sobie zyczy
                            pozdrawiam
                            • hedonista.oswiecony korzyść obiektywna 04.08.06, 11:37
                              wiesz co Zet, nie ufam temu, że ktoś zna lepiej potrzeby innych. Wolę żeby
                              ludzie ponosili konsekwencje własnych błędów niż cudzych, a tym w istocie był
                              komunizm. A czy ludzie nie potrzebują coli, hamburgerów czy papierosów... to
                              dalczego ich używają? Kto niby ma definiować "obiektywne ludzkie potrzeby".
                              Obawiam się, że nie wymyślimy niczego lepszego niż maksymalne rozszerzenio
                              uprawnień ludzi do poszukiwania tego czego potrzebują.
                              ukłony
                              ed
                              • zettrzy Re: korzyść obiektywna 04.08.06, 14:27
                                hedonista.oswiecony napisał:

                                > wiesz co Zet, nie ufam temu, że ktoś zna lepiej potrzeby innych.

                                mozesz nie ufac, ale np. w samolocie ZMUSZA Cie do zapiecia pasa, mimo ze jest
                                niewygodny i ja nigdy nie chce tego robic; podobnie w wielu innych przypadkach

                                Wolę żeby
                                > ludzie ponosili konsekwencje własnych błędów niż cudzych, a tym w istocie był
                                > komunizm.

                                konsekwencje tych bledow ponosza rowniez inni ludzie, wracajac do tego goscia
                                przymrozonego na stoku kanadyjskiej gory - paru innych ludzi ryzykowalo wlasnym
                                zyciem podczas wyprawy ratunkowej, dlatego ze on chcial sie wybrac na wspinaczke
                                w zimie
                                a komunizm nie spadl z nieba, tylko byl dzielem wlasnie ludzi, i to calej masy
                                ludzi; czy chcesz powiedziec ze rewolucjonisci dzialali pod czyjac presja?
                                czyja? zreszta dzis tez w wielu krajach, np. w Peru, komunistyczne formy
                                gospodarka sa popularne - farmy kolektywne maja wyzsze zyski niz prywatne, i to
                                tzw. goly fakt
                                • hedonista.oswiecony Re: korzyść obiektywna 04.08.06, 19:07
                                  ciekawe wyszliśmy od mundurków, a gadamy o wyższości kolektywnych form
                                  gospodarowania nad prywatnymi... hm, jakoś nie widzę by Peru rozwijało się
                                  dzięki temu jakoś błyskawicznie.. a może rzucisz okiem do książki "inny świat",
                                  hernando de soto... on tam zdaje się dość przekonująco pokazał nędzę
                                  peruwiańskiej gospodarki
                                  ukłony
                                  ed
                                  • zettrzy Re: korzyść obiektywna 05.08.06, 05:08
                                    bo zamiast zostac przy mundurkach skaczemy po koniecznosciach, szczesciu
                                    spoleczenstwa i koniecznosciach... do ksiazek na temat Peru rzucac okiem nie
                                    musze po rzucaniu okiem na Peru jako takie, przez pare tygodni, i nie chodzi mi
                                    o nedze gospodarki tylko o to co sami Peruwianie wybieraja dla siebie - okazuje
                                    sie ze farmy prywatne nie sa w stanie przetrwac dwoch sezonow, natomiast te same
                                    farmy, skolektywizowane, potrafia nawet cos zarobic i ludzie wola pracowac w
                                    takich kolektywach niz u prywatnych wlascicieli
                                    a skoro chcesz wrocic do mundurkow, to nadal uwazam ze nie ma co robic z nich
                                    problemu, dzieci na calym swiecie (nawet w Peru) nosza mundurki i jakos nie sa
                                    nieszczesliwe z tego powodu
                                    ani nie czuja sie sterroryzowane estetycznie czy przymuszane
                                    • hedonista.oswiecony Re: korzyść obiektywna 05.08.06, 09:19
                                      z tą tylko różnicą, że wolę spytać zainteresowanych, a nie zakładać za nich.
                                      Skoro ja i wielu moich kolegów i koleżanek nie lubiło mundurków to nadal takie
                                      osobniki występować mogą i nadal nie widzę powodu aby nie szanować ich zdania.
                                      Brak mundurka nikogo nie krzywdzi więc nie jest konieczny
                                      ukłony
                                      ed
                                      • zettrzy Re: korzyść obiektywna 07.09.06, 14:56
                                        czy rowniez pytasz zainteresowanych czy w ogole chca chodzic do szkoly, odrabiac
                                        lekcje, uczyc sie nielubianych przedmiotow?
                                        bo wiekszosc dzieci nie chce zadnego z powyzszych punktow, wiec moze nalezy
                                        szanowac ich zdanie i pozwolic im grac w pilke zamiast siedzenia w szkole

                                        przeciez czyjas nieznajomosc matematyki nikogo nie krzywdzi wiec tez nie jest
                                        konieczna
                                        • hedonista.oswiecony Re: korzyść obiektywna 07.09.06, 16:35
                                          widzisz Zet, przymus to w ogóle słaba jest rzecz bo gdyby był taki świetny to
                                          właśnie komunizm by wygrał, a nie kraje gdzie ludzie mają dużo więcej swobód. A
                                          to, że nieznajomość matematyki nikogo nie krzywdzi to prawda, ale ja dziecku
                                          tłumaczę po co mu to. Jak nie będzie chciało się uczyć to i tak nic na to nie
                                          poradzę... nie każdy musi być geniuszem i piątkowiczem.

                                          a poza tym wrzucasz do jednego worka rzeczy istotne i nie, przynajmniej w moim
                                          odczuciu.

                                          ukłony
                                          ed
                                          • zettrzy Re: korzyść obiektywna 07.09.06, 17:46
                                            > to, że nieznajomość matematyki nikogo nie krzywdzi to prawda, ale ja dziecku
                                            > tłumaczę po co mu to

                                            rownie dobrze mozna dziecku wytlumaczyc dlaczego nalezy sie ubierac w taki a nie
                                            inny sposob
                                            a gdyby te nieszczesne mundurki byly mniej istotne niz nauka czytania, to czy by
                                            wywolaly az tyle szumu? bo jednak, przez caly czas mowimy o wychowaniu dziecka,
                                            i w tym wypadku nie ma spraw nieistotnych
                                            • hedonista.oswiecony Re: korzyść obiektywna 08.09.06, 12:11
                                              no wiesz Zet, można dziecku wytłumaczyć, ale po co skoro uważam to za
                                              nieistotne zawracanie głowy. Są rzeczy ważne (geometria - bo kształtuje naukę
                                              logicznego myślenia, ćwiczy szare komórki), i mundurki. Jeśli szkoła zmusi moje
                                              dziecko do mundurka to będę jej tłumaczył, że to bzdura jest i żeby dla
                                              świętego spokoju nosiła, wolę by była świadomą komformistką niż uległą i
                                              posłuszną niemądrym nakazom.
                                              ukłony
                                              ed
                                              • zettrzy Re: korzyść obiektywna 12.09.06, 04:19
                                                no widzisz, czyli nauczy sie czegos o kapitalnym znaczeniu, bo konformizm jest w
                                                zyciu wazniejszy niz umiejetnosc logicznego myslenia
                                                mowie to po wielu latach obserwacji i refleksji nad zjawiskami spolecznymi
                                                • hedonista.oswiecony Re: korzyść obiektywna 12.09.06, 15:11

                                                  masz rację, bo nie mam ochoty aby była jakąś oderwaną od życia idealistką bądź
                                                  zakłamaną komformistką ;D
                                                  ukłony
                                                  ed
                • aga_78 Re: szczęście 09.09.06, 19:32
                  > dlaczego dzieci ze szkol mundurowych lepiej sie ucza i pozniej maja wiecej
                  > sukcesow w zyciu niz dzieci ze szkol o stroju dowolnym? bo smieszna sprawa,
                  > ale taka korelacja istnieje

                  bardzo możlie, że taka zależność istnieje, ale myślę, że co innego szkoły
                  mundurowe, a co innego noszenie mundurków w każdej szkole. nie sądzę, aby
                  wprowadzenie obowiązku noszenia mundurków poprawiło wyniki wszytskich dzieci w
                  nauce. nosiłam mundurek w podstawówce + tarczę z nazwą szkoły (wszyscy jeszcze
                  wtedy nosili) i jakoś nie pamiętam, aby każdy w mojej klasie był orłem, aby
                  każdy z moich kolegów i koleżanek odnosił teraz sukcesy itd. No ale może to
                  wynika z tego, że tamtejsze mundurki były ohydne ;p
            • aga_78 Re: terroryzm estetyczny 09.09.06, 19:21
              zettrzy napisała:
              > dzieciom nie dzieje sie zadna krzywda kiedy maja przyjsc do szkoly w
              okreslonym
              > ubraniu, wprost przeciwnie - male dziecko, takie ponizej 10 lat, zupelnie nie
              > zwraca uwagi na ubranie i jest mu wszystko jedno co ma na sobie,

              a ja się z tym nie zgodzę :) pamiętam jeszcze czasy, gdy chodziłam do
              przedszkola (dwadzieścia pare lat temu, miałam może z 5, 6 lat). może pod tym
              względem jestem jakaś inna :), ale dokładnie pamiętam kilka rzeczy/ubrań,
              których nie lubiłam, wręcz nie znosiłam (w jednej spódniczce nie podobał mi się
              kolor, w czymś innym fason itd.). i "katorgą" było dla mnie ich noszenie.
              oczywiście, nie można tego nazwać krzywdą, ale dobre samopoczucie dziecka jest
              przecież ważne, czyż nie?
              • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 12.09.06, 04:24
                moje samopoczucie w wieku ponizej 9 lat okreslala mozliwosc zabawy, bliskosc
                paru ludzi, poczucie wiezi z rodzicami, ale nie estetyka ubran
                oczywiscie nie znosilam roznych sweterkow, bo byly welniane i mnie gryzly, ale
                ani kolor ani fason nie robil na mnie wrazenia
                ale to ja nauczylam sie, juz w doroslym zyciu, projektowania i wykonania
                wlasnych ubran, z plaszczami na zime wlacznie, podczas gdy swiadome estetyki
                dzieci powyrastaly na ludzi zdolnych wylacznie do nabycia paru banalnych ciuchow
                w sieciowce
                • hedonista.oswiecony Re: terroryzm estetyczny 12.09.06, 15:10
                  ale w tym przypadku nadmiernie uogólniasz własne jednostkowe doświadczenia.
                  Skoro więcej ludzi mówi, że im to przeszkadzało to czy to nie wystarczy?
                  ukłony
                  ed
                • aga_78 Re: terroryzm estetyczny 12.09.06, 22:21
                  uogólniasz zet. każdy jest inny. nie tylko dorośli, dzieci także. ty jako
                  dziecko wolałaś bawić się szmatkami, robić z nich ciuszki dla lalek, a ja w tym
                  czasie wolałam skakać przez płoty z chłopakami, grać w gumę i z zafascynowaniem
                  poznawac dodawania, odejmowanie, dzielenie i mnożenie ;) i w przedszkolu nie
                  znosiłam błękitnej letniej sukieneczki - do tej pory pamiętam jakieś rybki na
                  niej ;) kiedy musiałam ją założyć-czułam się po prostu źle.
      • hedonista.oswiecony mozaiki 29.07.06, 20:51
        Masz rację Zet, że zakazy owocują czasem niesamowitymi wynalazkami i tak było z
        mozaikami, które mnie pewnego dnia zachwyciły w Sewilli, i pamiętam jak się
        Egiptem zawiodłem, ale czegóż można po wyjeździe do kurortu oczekiwać? ;) Ale
        jutro będę w Stambule i znów się zachwycę mozaikami i takiem atakiem
        różnorodności... będę mógł obejrzeć również tamten terroryzm estetyczny, który
        dla mnie może być ciut inny niż dla miejscowych. Terrroryzm to zatem wszelkie
        formy narzucania... jakoś człowiek wolałby czasem czegoś uniknąć, ale cóż
        począć lepszy świat różnorodny niż uprządkowany, wolność jest chyba
        estetyczniejsza?
        ukłony
        ed
    • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 01.09.06, 01:03
      oto jak sie dzisiaj ubiera dziatwa szkolna z wlasnej nieprzymuszonej woli:

      W czym na rozpoczęcie roku.
      Autor: virusc
      Data: 31.08.06, 22:00 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Ja idę w jasnej spódniczce, adidaskach, białych rajstopach i białej
      bluzeczce :0)


      w aspekcie estetycznym - gdyby ktos tej malej kazal zalozyc mundurek nie
      moglaby nawet myslec o rownie brzydkim zestawie
      a mowiac o terrorze - cala szkola pelna tak fatalnie ubranych dzieci? to jakby
      dostac piescia po oczach
      mundurki z cala pewnoscia by poprawily estetyke ubran szkolnych, jesli
      oczywiscie chodzi o estetyke
      • hedonista.oswiecony wolność ważniejsza od estetyki 01.09.06, 15:27
        wiesz Zet, rozumiem, że Tobie się to nie jawi jako estetyczne, ale młodzi mogą
        mieć w tym względzie inne pojęcie i nie widzę podstaw by zmuszać ich do
        mundurków. Wiesz, armia jest straszenie estetyczna. Ale przedtem jest wolność.
        Dla mnie tylko jedna kwestia może wolność ograniczać... zasada nie krzywdzenia
        innych ludzi. Jeśli jakieś zachowanie jest mało ładne, ale niekogo nie krzywdzi
        to na ma powodu aby go zakazywać. A to co się w Pl. dzieje ostatnio to już
        paranoja, tylko kary, zakazy, ograniczenia. Tu się robi gorzej niż za komuny
        pod pewnymi względami.
        ukłony
        ed
        • christopher_frank Re: wolność ważniejsza od estetyki 05.09.06, 13:54
          Moja córka uwielbiała/uwielbia kolor różowy, ktory wywołuje u mnie wysypkę. I
          mam jej zabronić w imię tego, że ja wiem lepiej co jest ładne? Tylko kto ma
          ustalić normy?
          Uważam, że lepiej jesli moja córka przejdzie ten etap zachwytu kolorem różowym,
          albo hip hopem, czy disco. Nawet polo. Gust to nie jest coś, co można narzucić,
          to proces. I lepiej pozwolić rozwijac się, niż z góry narzucić co ładne, a co
          brzydkie. Totalitaryzm estetyczny chyba nie wyjdzie na zdrowie, podobnie jak
          inne totalitaryzmy.
          A propos dress code - mi to przypomina inne miejsca, w ktorych stosuje się
          unifikację: wojsko i więzienia. Rozumiem, że jest to konieczne w każdym z tych
          przypadków, by z masy jednostek stworzyć jeden organizm działający wspólnie w
          jednym celu, by jak najbardziej wyprać ludzi z indywidualizmu. I rozumiem, że
          podobna jest wizja szkoły, ale mi to kompletnie nie odpowiada.
          • zettrzy Re: wolność ważniejsza od estetyki 06.09.06, 04:43
            walczycie o "wolnosc" estetyczna od mundurkow (kto powiedzial ze musza byc
            brzydkie?) a zarazem tesknicie do estetyki czasow minionych, albo estetyki
            kapitalizmu, ktory mundurki narzuca; nie mowiac o dress codzie, ktory tez
            stanowi wynalazek kapitalistycznego miejsca pracy
            i jak to pogodzic? z jednej strony ta wolnosc dla dzieci aby same sobie
            wybieraly brzydote, a z drugiej tesknota za pieknem w zyciu doroslym? przeciez
            ludzie dorosli powstaja stopniowo, z dzieci, nie ma tak ze dziecko bedzie
            chcialo adidaski do spodniczki i biale rajstopki a w momencie uzyskania
            pelnoletniosci nagle polubi klasyczne pantofle i ciemne ponczochy, stad sie
            bierze tyle zle ubranych kobiet i ta brzydota na ktora Panowie narzekaja w innym
            watku

            gustu sie nie narzuca, gust sie ksztaltuje; dlatego stajemy w niemym podziwie
            przed dzielami dawnych epok, kiedy panowal totalitaryzm estetyczny i malarz
            ktory nie malowal wedlug obowiazujacych regul musial zajac sie malowaniem
            parkanow, i dlatego dziela wspolczesnej, wyzwolonej epoki wyzwalaja w nas
            poklady sarkazmu ("tyle to i ja potrafie namazac, ale mi szkoda by bylo farby")

            a co do przechodzenia etapow - jest takie stare przyslowie "czym skorupka za
            mlodu nasiaknie tym na starosc traci", warto pomyslec skad sie wzielo
            • christopher_frank Re: wolność ważniejsza od estetyki 06.09.06, 12:21
              Ja w mlodości przeszedłem etap fascynacji disco i Shakin Stevensem, co nie
              przeszkodziło mi dorosnąc do muzyki poważnej i jazzu. Ale czym innym jest
              wskazywanie dziecku kierunków, podpowiadanie, dyskusja, a czym innym narzucanie
              zgodnie z zasadą "jestem starszy i wiem lepiej".
              Poza tym drobnym wątkiem chyba jednak Twoj post nie był skierowany do mnie, bo
              nigdzie nie napisalem, że pochwalam dress code. Co prawda nikt z nas nie jest
              wolny od mody to jednak jest znaczna różnica pomiędzy uleganiem jej, a
              krytycznym czerpaniem z zasobów sklepowych w danym czasie. Notabene dla mnie
              robienie "sztuki" z czysto marketingowego zagrania, jakim jest narzucanie
              płodozmianu w produkcji ciuchów, jest poważnym nieporozumieniem.
              Co do przykładów - a dlaczego niby klasyczne pantofle mają być ładniejsze od
              białych adidasków? Bo Ty tak uważasz? Jedyna różnica pomiędzy jednym, a drugim
              to odniesienie do innych zasad. Ale nadal poruszamy się w obrębie pewnych
              sztywnych regulaminów. Jedyna różnica jest taka, że dziecko mogące założyć białe
              adidaski może być na swój szczenięcy sposób bardziej szczęśliwe niż to, ktore
              ubiera mama według zasad panujących w jej świecie. Nie w dziecięcym.
              I owszem , należy przechodzić etpay. Inaczej nie można mówić o rozwoju, a
              sztuczne przeskakiwanie pewnych stopni prędzej, czy poźniej straszliwie się
              mści. Do nas, jako rodziców, należy tylko obowiązek takiego sterowania tym
              rozwojem, by nie dziecko nie wylądowało na manowcach. Jednak to kim zostanie i
              jak będzie się ubierać to już jego wybór, nie nasz. Ja moge córce PROPONOWAĆ
              pewną muzykę, ale jesli ona chce sluchac disco polo, bo tak lubi jej koleżanka,
              to nic nie da się zrobić. Odizolować? Bo to nieodpowiednie towarzystwo? Nie
              wierzę w takie rozwiązania. Sam koelgowalem się z różnymi typami, słuchałem
              muzyki, ubierałem się i obracałem w kręgach, jakich moi rodzicer kompletnie nie
              akceptowali. Ale jakoś nie wyrosłem ani na kretyna, ani na bandytę. Z poczuciem
              estetyki też dośc dobrze, skoro nawet sztukę współczesna trawię ;)
              • hedonista.oswiecony Re: wolność ważniejsza od estetyki 06.09.06, 12:38
                pozwolicie, że i ja wrócę do tematu, który się okazał być wielce interesującym,
                jak od mundurków można przejść do krytyki sztuki itp :D.

                Myślę, że różni nas droga dojścia. Przyznam, że mam dość podobne koleje losu
                jak Chris i także z niejednego pieca chleb jadłem. Dla mnie białe adidaski są
                tak samo normalne jak klasyczne pantofle i nie wierzę w rozwój przez
                narzucanie, ale przez proponowanie, pokazywanie... a jeśli się nie uda? to
                trudno. Poza tym estetyka także ewoluuje i to co dla Ciebie jest piękne to dla
                młodzieży może być nieładne i zdecydowanie preferuję szanowanie gustów młodych
                ludzi bo takie "pierdoły" przekładają się potem na ich samoocenę... tylko
                proszę nie myl tego z rozwydrzeniem bo to zupełnie inne sprawy są. A na ten
                przykład erotyka tandenta? Potrafię też czerpać przyjemność z obserwacji
                kiczu... kwestia podejścia

                ukłony
                ed
                • christopher_frank Re: wolność ważniejsza od estetyki 06.09.06, 13:19
                  Z tą erotyką to nie taka prosta sprawa, bo oglądanie tejże sprawia Ci
                  przyjemnośc natury estetycznej, czy też seksualnej? Okreslając ją mianem
                  "kiczowatej" sugerujesz, że akurat chodzi o ten drugi rodzaj przyjemności :)
                  Uwielbiam akty i zawsze zachodze w głowę na ile jest to czysty zachwyt pięknem,
                  a na ile emanacja erotycznych fantazji.
                  • hedonista.oswiecony Re: wolność ważniejsza od estetyki 06.09.06, 14:59
                    erotyka tandetna to także białe kozaczki i inne "niezbędne" akcesoria młodych
                    blondynek... znajduję w tym także przyjemność choć słusznie mówisz, że trudno
                    być może oddzielić estetykę od erotyki... ale czy ja jestem akademikiem?, nie,
                    jedynie hedonistą oświeconym ;D
                    ukłony
                    ed
                    • zettrzy Re: wolność ważniejsza od estetyki 07.09.06, 00:12
                      > Poza tym estetyka także ewoluuje

                      tak, i dlatego stajemy w niemym podziwie na widok antycznej rzezby, podczas gdy
                      rzezba wspolczesna przyprawia nas o atak glupawki... tylko ze starannie te
                      glupawke maskujemy i przybieramy "swiatowe" pozy, no jak to, JA nie doceniam
                      calego piekna tego zlomu, MNIE sie nie podoba ceglana konstrukcja okrzyczana
                      jako wspolczesne arcydzielo, przy ktorym produkta takiego Michelangela to
                      staromodne gnioty... oczywiscie estetyka sie rozwija, powstaja nowe formy jakich
                      nie mozna bylo wykonac przy uzyciu starych technologii, ale badzmy szczerzy -
                      piekno nas porusza, "estetyka" w najlepszym wypadku bawi
                      oczywiscie przechodzimy przez rozmaite etapy, pamietam ze jako dziecko nie
                      znosilam Beatlesow i w ogole rocka, a teraz bardzo lubie Led Zeppelin; ale nie
                      wykluczam ze po prostu moje uszy stwardnialy z czasem, i dzwieki rocka juz ich
                      nie kalecza
                      wracajac do mundurkow, bo znowu odbiegamy, maja one wiele zalet, miedzy innymi
                      ta ze dziecko nie zaczyna zycia od aktywnego wyboru ubrania, tylko od aktywnego
                      wyboru zabaw, lektur, muzyki, przyjaciol, jednym slowem nie jest zmuszone do
                      koncentracji uwagi na przedmiotach; ubranie jest przesadzone z gory, wiec nie ma
                      co zawracac nim sobie glowy, i mozna wyrazac wlasna indywidualnosc np. obrazkami
                      albo - skoro juz ubranie jest az tak wazne - szyciem ubranek dla lalek; ale
                      przeciez nie chodzi o to aby dziecko nauczyc aktywnego podejscia do zycia tylko
                      o skierowanie jego uwagi na oczywista konsumpcje, bo po co tworzyc skoro tata
                      kupi i potem bedzie sie mozna tym przechwalac przed kolezankami...
                      piszac jednak o estetyce kapitalizmu w aspekcie mundurkow mialam na mysli to ze
                      w wyzszym estetycznie kapitalizmie szkolne mundurki stanowia norme, podczas gdy
                      za szarych lat komunizmu do szkoly sie chodzilo jak kto chcial; fakt ze byly
                      szkoly mundurkowe, ale glownie na poziomie podstawowki a i to nie wszystkie
                      no wiec jak to jest ze spoleczenstwo kapitalistyczne, stlamszone za mlodu przez
                      szkolne mundurki, potrafi stworzyc lepsza estetyke i bardziej ceni
                      indywidualnosc niz kraje bezmundurkowe? jak to sie dzieje ze z tych ucisnionych
                      mundurkami dzieci wyrastaja ludzie zdolni do tworzenia, zdolni do
                      indywidualnosci, tolerancyjni wobec innosci? bo ja moge wyjsc na ulice ubrana w
                      draperie znad kanapy i emaliowane wiadro, i nikt, z wlaczeniem uczniow w
                      mundurkach, nie bedzie sie gapil ani komentowal, podczas gdy "indywidualnie"
                      wychowana mlodziez, pisujaca na forach gazety, bez przerwy chce wiedziec czy
                      wolno nosic czerwone buty, czy takie spodnie to nie obciach, czy taka bluzka to
                      obciach, czy ten plaszcz to obciach, obciach, obciach...
                      powiedzcie mi skad to dazenie do identycznosci wsrod tak liberalnie wychowanych
                      ludzi? bo dress code co prawda narzuca reguly, ale nie wymaga identycznosci, a
                      mlodziez polska samorzutnie chce nosic dokladnie takie ubrania jak cala reszta
                      ulicy
                      • hedonista.oswiecony niemy podziw 07.09.06, 10:16
                        no co do niemego podziwu wobec antycznej rzeźby to kwestia gustu, jak tam wolę
                        estetykę, antyczne rzeźby mi się opatrzyły, wolę sztukę użytkową, miłe,
                        spokojne, wnętrza, a innym razem radosne i lekkie...

                        wracając jednak do mundurków

                        a czy jest cokolwiek złego w tym aby dziecko aktywnie wybierało ubiór? I czy to
                        na pewno odbiera mu energię do aktywności na innych polach? Szczerze wątpię.
                        Poza tym skąd utożsamienie kreatywności od mundurku bądź nie... jak dla mnie to
                        nie wykracza to poza wydaje mi się, nie widzę w tych zależnościach
                        przyczynowości. Wiesz, a piszesz, że polska młodzież dyskutuje o jednolitym
                        stroju... masz dostęp tylko do dyskutujących, a ludzi jest wielu. Ja tam wolę
                        widzieć różnorodność niż uniformy. Byłem w wojsku i szczerze nie znoszę
                        unifikacji. Wielu ludzi się temu bez kłopotu poddaje, ale spora część szczerze
                        nie znosi, a ja nie widzę powodu aby kogokolwiek zmuszać do czegoś co nie ma
                        nic wspólnego z krzywdzeniem innych. Po prostu o inne wartości chodzi nam.
                        Twoje piękno nie jest warte narzucania innym obcej im woli i o to mi chodzi. A
                        o braku sukcesu socjalizmu nie decydowała dowolność ubraniowa w szkołach, ale
                        kosmiczny pomysł na organizację życia gospodarczego.

                        ukłony
                        ed
                        • zettrzy Re: niemy podziw 07.09.06, 15:07
                          dziecko zmuszone do aktywnego wyboru ubrania ma mniej czasu na aktywny wybor
                          lektur, np., i uczy sie od malego ze ubranie jest wazniejsze niz dokonania typu
                          dobrze odrobione lekcje
                          co do zmuszania, to napisalam powyzej - daj dziecku pelna swobode decyzji co do
                          odrabiania lekcji, siedzenia w klasie bez gadania, itp. - ten rodzaj przymusu
                          jest duzo trudniejszy do przyjecia niz noszenie okreslonego ubrania, a mimo to
                          nikt nie pyta dzieci czy chca byc cicho, sluchac nauczyciela i uczyc sie
                          geografii, tylko KAZE im sie to wszystko robic i nie ma sprawy
                          i jakos ten przymus dzieci nie krzywdzi... o przepraszam, ostatnio tyle sie
                          slyszy o roznych dys, dyslek, no, skad sie bierze ta forma analfabetyzmu coraz
                          bardziej powszechna wsrod mlodych ludzi? z braku roznych przymusow? biedacy sa
                          pod przymusem by pisac gramatycznie i wedlug zasad ortografii, a pszeciesz nie
                          nalerzy ich zmószac do naóki, powinni byc szczensliwi i pisac jak sami hcom

                          dowolnosc ubraniowa w szkolach byla jednym z syndromow katastrofy, nie przyczyna
                          • hedonista.oswiecony Re: niemy podziw 07.09.06, 15:21
                            oj Zet nie przesadzaj, dziecko wcale nie będzie poświęcać aż tyle czasu na
                            decyzję co ubrać, żeby mu zabrakło czasu na naukę... Nakłaniane do nauki i
                            uważania na lekcji jakoś bym do ubioru nie porównywał. Tu nie chodzi o zero
                            obowiązków, ale o walkę z obowiązkami bez sensu, bo za takie uważam mundurki.
                            Nie służą nikomu i niczemu prócz ich producentom. A poza tym lubię różnorodność
                            więc niech te dzieci, które chcą sobie je noszą, a które nie chcą to nie. Dla
                            mnie jest to sztuczny spór albowiem każdy sam powinien decydować co i jak się
                            ubiera. A zmuszacze mogliby zająć się czymś co im sprawi samopoczucie i
                            wyluzują na to jak wyglądają inni.
                            ukłony
                            ed
                            • zettrzy Re: niemy podziw 07.09.06, 17:50
                              > oj Zet nie przesadzaj, dziecko wcale nie będzie poświęcać aż tyle czasu na
                              > decyzję co ubrać, żeby mu zabrakło czasu na naukę...

                              nie byles 10-letnia dziewczynka, wiec nie wiesz jaki procent czasu poswieca ona
                              na nauke, a jaki na zainteresowanie (pasywne, konsumpcyjne - co na siebie wloze
                              - a nie kreatywne, jak to uszyje) ciuchami, pod warunkiem ze ktos to
                              zainteresowanie w niej obudzi i bedzie stymulowal
                              zreszta trzeba bylo poczytac glosy matek, 90% jest za mundurkami, glownie
                              dlatego wlasnie ze w szkolach bezmundurkowych dzieci marudza o modne ciuchy
                              • hedonista.oswiecony od estetyki do polityki 07.09.06, 23:39
                                Zet,

                                ale zestawianie gotowych elementów także jest formą kreatywności, można
                                interesować się sposobem wykonania, ale można też z gotowych klocków coś
                                kombinować. Wiesz, 90%, moglibyśmy się przerzucać procentami, ale jeśli
                                istnieje wiele osób, którym to się nie podoba to chyba nie wszystko należy jak
                                w parlamencie traktować, gdzie przechodzi wola arytmetycznej większości. Jestem
                                zdecydowanie za ograniczeniem sfer,gdzie się ujednolica zachowania. Moje
                                zamiłowanie różnorodności nie może być tutaj obojętne. To czy dzieci noszą czy
                                nie mundurki nie jest kwestią fundamentalną dla społeczeństwa. Można owszem
                                stosować ujednolicania dla zamaskowywania różnic oczywistych, a może lepiej
                                pójść drogą krajów skandywnawskich. Ich kultura jest zadziwiająco dobra dla
                                większej równości ludzi. Czytałem kiedyś wielce interesujący arytkuł o reformie
                                szkolnictwa w Finlandii, jak wielki nacisk położono tam na twórcze nauczanie
                                gdzie nie ma chyba miejsca na mundurki. I takim rozwarstiony kraj jak Polska
                                brnie w zamordyzm, bo nie inaczej oceniam masowe budowanie strzeżonych i
                                zamkniętych osiedli. Stopniowo w tym kraju jest coraz więcej broni, strażników,
                                krat. Tu się po prostu robi okropnie. Tęsknię za otwartym społeczeństwem, a
                                powstaje społczeństwo gett. Może to ostre co piszę, ale tak to odbieram.

                                ukłony
                                ed
                                • christopher_frank Re: od estetyki do polityki 08.09.06, 11:32
                                  Zgadzam się, ed. Byłem ostatnio w dwóch takich gettach dla klasy średniej i
                                  jestem przerażony. Więzienie na własne życzenie, jakiś koszmar.
                                • zettrzy Re: od estetyki do polityki 12.09.06, 04:32
                                  nie widze zwiazku miedzy zamordyzmem i mundurkami; mieszkam w kraju gdzie tylko
                                  dzieci z getta nie nosza mundurkow, i gdzie nie ma plotow wokol prywatnych
                                  posesji, samochod sie parkuje z opuszczonym dachem i roznymi duperelami na
                                  widoku, mozna wyjsc z domu nie zamknawszy mieszkania na klucz
                                  aha, i totalnie obcy ludzie po trzech minutach rozmowy sa sklonni zaufac sobie
                                  nawzajem w takich sprawach jak pozyczki pieniezne, zaprosiny do wlasnego domu,
                                  zorganizowanie wspolnego interesu
                                  tez mamy coraz wiecej broni i wojska w miejscach publicznych ale to przez
                                  terroryzm a nie przez szkolne mundurki
                                  • hedonista.oswiecony Re: od estetyki do polityki 12.09.06, 15:13
                                    wiesz, paru znajomych co w usa byli rzekli, że to państwo policyjne jest. Wiem
                                    też, że są tam ogromne obszary normalności tylko skąd u was taki pęd do
                                    kupowania mieszkań, domów w odgrodzonych od reszty świata enklawach? Z tego co
                                    gdzieś czytałem juz 50 milionów ludzi tak w usa mieszka więc nie do końca
                                    zgodzę się z argumentem, że to z powodu terroryzmu.
                                    ukłony
                                    ed
                                    • zettrzy Re: od estetyki do polityki 15.09.06, 04:42
                                      enklawy daja poczucie ekskluzywnosci, nie bezpieczenstwa - na teren ogrodzony,
                                      zwlaszcza takim plotem jak tutaj, to nawet łoś wlezie, a co dopiero czlowiek,
                                      ktory w koncu wyewoluowal ze stworzen wspinajacych sie po drzewach
                                      w koncu inaczej sie czujemy kiedy przynalezymy do jakiejs super grupy, a inaczej
                                      jako osamotnione jednostki, prawda? zycie w enklawie buduje wiez spoleczna, czy
                                      chcesz czy nie
                                      nb., ja sama, obejrzawszy jedna z takich enklaw doszlam do wniosku ze
                                      bezpieczniej bedzie mieszkac w apartamentowcu, byle na wysokim pietrze - tyle
                                      tam bylo roznych "wyjsc bezpieczenstwa" ze po prostu stanowilo to zaproszenie
                                      dla wlamywaczy
    • christopher_frank Re: terroryzm estetyczny 07.09.06, 11:15
      Zet, myślę, że wszyscy troje mamy na myśli podbny, bądź ten sam cel - by dzieci
      wyrosły na jednostki niezależne i kreatywne. Różnimy się jedynie środkami, jakie
      uznajemy za słuszne. A polekturze wczoraj reportażu o blokersach docvhodzę do
      wniosku, że po prostu zbytnio poszerzyliśmy zakres dyskusji do szerkich wartstw
      spo≥łecznych. Tymczasem żaden mundurek, czy jego brak, nie zrobią z mrowek
      robotnic pasikoników. I ustrój także nie ma tu wielkiego znaczenia.
      • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 07.09.06, 15:32
        nie wiem czy istotnie mamy ten sam cel - czytajac o tym "zmuszaniu" biednych
        dzieci do noszenia takiego czy innego ubrania i ich zaawansowanym guscie
        ubraniowym pare razy odnioslam wrazenie ze byc moze ktos chce po prostu
        przypodobac sie wlasnemu dziecku, i myli ten cel z wychowaniem na niezaleznego
        czlowieka

        bowiem naprawde niezalezny czlowiek potrafi odroznic przymus znaczacy - np.
        koniecznosc zarobienia na zycie - od przymusu malo znaczacego, czyli fasonu
        jakiegos ubrania
        • christopher_frank Re: terroryzm estetyczny 07.09.06, 16:11
          Owszem, to malo znaczący przymus, ale ja jednak zamiast przymusu staram sie
          stosować dialog. I dlatego z corka nie mam wielu problemów, jakie mają inni
          rodzice, bo ja pozwalam wybierać, ale jednocześnie pokazuje konsekwencje.
          Oczywiście zakres wyborów jest przystosowany do wieku, ale mimo wszystko sa to
          wybory, a nei system nakazów i zakazów. I nie przesadzajmy - czym innym jest
          nauka, czy odrabianie lekcji, a czym innym dobór ubrań.
          Poza tym przekręcasz moje slowa. Nigdzie nie napisałem o zaawansowanym guście,
          ale o ksztaltowaniu gustu.
          Poza tym uważam, że rodzina to nie wojsko i znam wiele lepszych metod
          wychowawczych niż system nakazowo-zakazowy. Zaraz jeszcze powiesz o systemie
          kar, w tym cielesnych.
          • hedonista.oswiecony precz ze zmuszaniem 07.09.06, 16:36
            właśnie Chris, podobnie to widzę, gdzie jest dialog tam przymus jest
            niepotrzebny, a obecna ekipa to jakby takich słów jak dialog czy współpraca
            kompletnie nie rozumiała stąd muszą uciekać się do przymusu.
            ukłony
            ed
          • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 07.09.06, 18:06
            przymus codziennego wyboru kostiumu do szkoly tez opiera sie na nakazie -
            "musisz sama zdecydowac co chcesz nosic"
            wiec nie zaslaniajcie sie potrzeba dialogu, czy polityka, bo nie o to chodzi -
            chodzi wylacznie o dogodzenie swojej malej bogini
            dobor ubran to tez nauka, i to czesto wazniejsza niz nauka geometrii, bo musimy
            ja stosowac przez cale zycie a z geometria z zasady konczymy kontakt po maturze;
            i ciekawe czy, skoro juz stosujemy te analogie, pozwolisz dziecku uczyc sie
            geometrii metoda wolnego wyboru (a co jak ono zdecyduje ze kolo powinno miec
            katy), bo przeciez sztuki ubierania sie do pracy ma sie uczyc stosujac wlasne
            kaprysy
            w jaki sposob zamierzasz ksztaltowac gust skoro pozwalasz na wolnoamerykanke?
            tak uksztaltowane gusta widac pozniej na ulicach - te wszystkie biale kozaczki

            system nakazowo-zakazowy na poziomie szkolnego mundurka ma te zalete, ze uczy
            nie zwracania przesadnej uwagi na materialne aspekty zycia; ale to juz napisalam
            wiele razy tylko ze nie chcecie tego dostrzec
            • hedonista.oswiecony demonizacja mundurka 08.09.06, 09:57
              Zet, obwiam się, że jednak przeceniasz rolę mundurka w procesie wychowania.
              Widzisz w nim wiele zalet, podczas gdy my widzimy więcej wad. Poza tym nie wiem
              skąd masz prawie przyczynowo-skutkową pewność, że mundurek zapobiega
              kształtowaniu się postaw nastawionych na aspekty materialne. Czy zakuta w
              mundurki Wielka Brytania w epoce imperialnej była taka niematerialna? Mam
              wrażenie, że chyba różne wartości dla nas ważne kształtują taki a nie inny
              stosunek do mundurka.
              ukłony
              ed
              • christopher_frank Re: demonizacja mundurka 08.09.06, 11:29
                Mundurek nie przyczynia sie do tworzenia się materialistycznych postaw? Ależ
                przecież to, o czym mówisz - kult konkurencyjności, wyścig na rynku pracy,
                pochwała systematyczności w imię sukcesu to sa elementy materialnego podejścia
                do życia. We mnie za cholere nie ma protestanckich cnót pracowitości i
                konsekwencji. Wierze w talent i przyjemnośc pracy, nie w harówkę i kontrole
                pracowników.
                Rozumiem, że w wymiarze społecznym masz rację, zet, w końcu ktoś musi budować
                dobrobyt i wykonywac te wszystkie konieczne, acz niewdzięczne zajęcia.
                Ale nie ja. Uważam, że na pewnym poziomie inteligencji pracownik jest
                efektywniejszy, gdy pozwala mu się dzaiłac w sposób niestandardowy i nie nosić
                mundurka. I na kogoś takiego wychowuję swoją córkę.
                Argument z geometrią jest nietrafiony, bo raczej obala Twoją tezę. Bo nauka
                zaczyna się od prostych spraw i powoli przechodzi do coraz bardziej
                skomplikowanych. Oczywiście, że są pewne zasady, podobnie jak wiadomo, że nie
                wypuści się dziecka w sandałach zimą do szkoły. Potem następuje nauka doboru
                kolorow, fasonów itp. Niejako mimochodem. Tak samo jak w geometrii przechodzimy
                do coraz bardziej skomplikowanych struktur.
                Ale trzymając się nadal tej analogii: czy aby nie bardziej kreatywne jest
                dziecko, ktore będzie starało się narysować kwadratowe koło od tego, ktore po
                prostu przyjmie za pewnik, że tego zrobić się nie da? Teraz przełóż to na różowe
                bluzeczki kontra mundurki.
                • zettrzy Re: demonizacja mundurka 12.09.06, 05:02
                  > Mundurek nie przyczynia sie do tworzenia się materialistycznych postaw?

                  mundurek zabija jeden z najwazniejszych korzeni materializmu - chec wygladania
                  inaczej, snobizm na odmienne ubranie, koncentracje uwagi na zewnetrznych
                  aspektach zycia; ale to juz powtarzam enty raz
                  niestandardowe dzialanie z reguly jest przyczyna rozmaitych katastrof, glownie
                  osobistych - porownaj np. zycie matki i dziecka w rodzinie standardowej, opartej
                  na malzenstwie, i rodzinie niestandardowej, w ktorej "samotna matka" jest glowa
                  rodziny; w zyciu zawodowym standardowo kompetentny profesjonalista tez ma lepiej
                  niz niestandardowy "geniusz", ktorego genialnosci z reguly nie widzi nikt poza
                  nim samym, i to brutalne spostrzezenie odnosi sie w rownym stopniu do murarzy co
                  pianistow; no moze politycy jako grupa zawodowa maja inne prawa i rzeczywiscie
                  taki Kaczynski, odstajacy od standardu polityka na kilometr, odniosl znaczny sukces
                  kreatywnosc polegajaca na odmiennosci na sile przypomina mi co nieco odruch psow
                  Pawlowa; skoro wszyscy naokol ubieraja sie na zielono, ja sie ubiore na zolto,
                  ale wystarczy aby otoczenie wskoczylo w zolte ubrania to ja sie cala zazielenie;
                  czy to rzeczywiscie kreatywnosc, a nie banalnosc na lewa strone? dzieci ktore
                  przyjmuja za pewnik sprawy oczywiste i nie marnuja czasu na przedefiniowanie
                  kola dosc szybko sa w stanie wykombinowac kolejna, jeszcze lepsza pulapke na
                  myszy, podczas gdy kreatywne dziecko spedza kilkanascie lat nad owym kolem tylko
                  po to by w koncu miec pretensje do zycia i swiata ze nikt mu nie przerwal
                  przemyslen tworczych i nie skierowal w strone bardziej konstruktywnego dzialania

                  ale mnie latwo mowic, bo jak przyjdzie co do czego sama sobie potrafie sklecic
                  czy to mundurek, czy rozowa bluzeczke, wedlug moich wlasnych specyfikacji, a
                  potrafie tylko dlatego ze jako dziecko mialam dosc czasu na zabawy szmatkami, bo
                  nie musialam tego czasu marnowac na ustalanie co dzis mam wlozyc, skoro i tak
                  bylo ustalone ze wloze mundurek
                  • christopher_frank Re: demonizacja mundurka 12.09.06, 15:32
                    Wiesz, może masz rację, ale szczęście dla każdego oznacza co innego. I dlatego
                    to, o czym nie chcesz słyszeć jest dla mnie nie do zaakceptowania: zawężanie
                    granic wolności po to, by tworzyć posłuszne, zdyscyplinowane społeczenstwo.
                    Jesli ktoś ma ochotę wbijac się w mundurek - ależ bardzo proszę, co mi do tego?
                    Ale jeśli ktoś zechce wbić w mundurek moje dziecko wbrew jego woli to nie zgodze
                    się na to.
                    Pewnie masz rację z tym zadowoleniem z życia według prostych i ogolnie
                    akceptowanych reguł. Święty spokój uber alles i prosze nie wychylać się. Przez
                    okno, rzecz jasna. Seks pozamałżeński wrogiem podstawowej komórki społecznej.
                    Ucz się i pracuj, a dojdziesz do celu.
                    Wszystko to słuszne i sprawiedliwe, choc w pamięci pozostają ci, ktorzy się
                    wychylają. Ale oni pewnie mają pod górkę i pod wiatr. A przecież można z prądem,
                    ciepły posiłek raz dziennie, gwarancja emerytury i urlopu, nie zastanawiac się
                    jakby tu i po co, nie mówiąc już o "dlaczego".
                    Masz rację, zet, łatwiej jest tak, jak mowisz, nie szukać dziury w calym i
                    zrozumieć szybko, że koło nie może być kwadratowe. I rozsądne to, bo szybciej
                    startujemy w wyścigu zamiast tracić czas na pierdoły.
                    Masz rację, a ja nie mam racjonalnych kontrargumentów.
                    Tylko jakoś, cholera, nie potrafię.
                  • aga_78 Re: demonizacja mundurka 12.09.06, 22:06
                    no widzisz zet, ja - mimo że chodziłam do podstawówki w mundurku (może za
                    krótko?) nie potrafię sama sobie uszyć niczego, a tym bardziej płaszcza.
                    przyznaję się do tego bez bicia :) bardzo bym chciała, ale nie potrafię. bo nie
                    mam do tego talentu i cierpliwości do nitek :) ale mam za to talent do innych
                    rzeczy.
                    i dlatego że nie potrafię szyć sobie ciuchów skazana jestem na kupowanie ich w
                    sklepach. nie czuję się przez to gorsza. poza tym istnieją krawcowe (są, a
                    jakże) - jeśli wymyślę sobie coś, jakąś rzecz, której nie mogę znaleźć w owych
                    sklepach - to udaję się do tejże krawcowej z naszkicowanym gniotem (niestety
                    nie mam też talentu do rysowania), a ona go dopracowuje i szyje, to co
                    chciałam.

                    > ale mnie latwo mowic, bo jak przyjdzie co do czego sama sobie potrafie sklecic
                    > czy to mundurek, czy rozowa bluzeczke, wedlug moich wlasnych specyfikacji, a
                    > potrafie tylko dlatego ze jako dziecko mialam dosc czasu na zabawy szmatkami,
                    > bo nie musialam tego czasu marnowac na ustalanie co dzis mam wlozyc, skoro i
                    tak
                    > bylo ustalone ze wloze mundurek

                    bez przesady :) ileż to czasu dziecko marnuje na zastanawianie się co włożyć? 2-
                    3 minuty? :) olbrzymia reszta wolnego zostaje zatem na zabawę lalkami, rower,
                    itp.
              • zettrzy Re: demonizacja mundurka 12.09.06, 04:40
                Czy zakuta w
                > mundurki Wielka Brytania w epoce imperialnej była taka niematerialna?

                smieszne ale prawdziwe - wiktorianska Anglia wyraza sie w sentymentalizmie, a
                nie w dokonaniach materialnych; zreszta dlatego byly takie nietrwale
                a czy nasze wlasne, domowe "niebieskie mundurki" z tego samego okresu byly
                materialne? jesli nie czytales albo zapomniales, przeczytaj jeszcze raz, sam nie
                uwierzysz jak malo szkody mundurki wyrzadzaly dzieciom od lat
                • hedonista.oswiecony Re: demonizacja mundurka 12.09.06, 15:16
                  Zet, ale ja mówię o czymś innym, mówię, że jak ktoś (nawet dziecko) nie ma
                  ochoty na mundurek to dla mnie to wystarczy i ani mi w głowie je zmuszać,
                  raczej bym je bronił przed dorosłymi, którzy zmuszają. Dla mnie to tylko i
                  wyłącznie wyraz drylu i chęci wojskowego panowania nad ludźmi. Miałem tę
                  nieprzyjemność, że zostałem wtrącony do wojska i wiem po co jest ujednolicanie
                  ubioru i wyglądu, po to żeby łatwiej podporządkować grupę władzy, tylko i
                  wyłącznie.
                  ukłony
                  ed
    • ju.bi Re: terroryzm estetyczny 13.09.06, 13:00
      z dużą uwagą śledzę waszą dyskusję, bo nie tylko jest ciekawa, ale w jakiś
      sposób mnie dotyczy
      chciałam podzielić się z wami kilkoma uwagami

      1. pisałam o tym na innym forum tak:

      kiedy tak zwana prestiżowa szkoła - liceum dajmy na to decyduje sie na mundurki
      przed rozpoczęciem rekrutacji, to wybierający ją zarówno uczniowie jak i ich
      rodzice o tym wiedzą i w swiadomy sposób na to się decydują, włączają to w
      koszty edukacji swojego dziecka , a to jest dumne z przynależności do tej nie
      innej społeczności i manifestuje to

      ale co z osiedlową podstawówką i giimnazjum w blokowisku, do których chodzą
      wszystkie dzieci - i te od pana z willą, od pani co ma 4 firmy, i te od menela
      spod
      budki, te od tej co wyjechała do anglii a dzieci babci na głowie zostawiła, i
      te spod 17, gdzie jest ich 8..albo juz 9 bo najstarsza ma już swoje
      kto kupi im mundurki, skoro wszystkie ich ciuchy sa ze szmateksu, na wagę, albo
      z paczki od bogatszych? niejedna panienka nosi dziwaczne ciuchy nie dlatego że
      je sama wybrała...

      2. kiedy przychodzę do pracy, to miło jest patrzeć na róznorodnośc - tak
      stylową jak i kolorystyczna, zwyczajnie miło- poza tym czasem patrząc na stroj
      dziecka poznaję po dress code chociazby jego zinteresowania - słuchający rocka
      ubiera sie inaczej niz hiphopowiec, wtedy łatwiej wychwycić powody wzajemnej
      niechęci lub fascynacji
      czasem dzieki temu wiem równiez, komu trzeba pomóc...to oczywiście duże
      uproszczenie, ale zdumiewająco czesto się sprawdza

      3. znam szkołę, która od kilku lat zaproponowała swoim uczniom i ich rodzicom
      coś takiego - zwykłe trykotki, polówki, buzy dresowe, golfy, koszule i bluzki w
      kolorze granatowym w wyhaftowanym symbolem szkoły - różne modele dostępne nie w
      szkole, a w sklepie dla którego po niskich cenach szyje zaprzyjaźniona firma,
      sklep prowadzi równiez coś w rodzaju skupu i sprzedaży z drugiej ręki
      szkoła nie wymaga tylko tego ciucha - mozna na przykład zakładać trykotkę na
      coś, czy koszulę traktować jako coś w rodzaju kurteczki
      co dzieciak ma pod spodem, jakie spodnie, spódniczkę czy sukienkę to juz nie
      sprawa szkoły

      o ile wiem jedyny problem jest
      związany z kolorem - nie wszyscy lubią granatowy i nie każde dziecko w nim
      dobrze wygląda
      wiem że na ten rok szkolny były plany, by rozszerzyć asortyment na zieleń,
      czerń, szary

      nie wiem czy do dobre rozwiązanie - ale daje ucznim jakiś, choć ograniczony,
      wybór...


      ja sama nie chcę mundurków w publicznych szkołach - prywatne, wyznaniowe itp
      prosze bardzo, to jest wybór - szkoła publiczna to konieczność
      sama nosiłam to paskudztwo i wspominam okropnie, moje dzieci nie musiały i nie
      chcę i już - wiem że "i już" to nie jest argument, ale podam inny - prawda
      jest taka, że uczniowie, niezaleznie od płci, jak w poniedziałek wskoczą w
      jakiś ubraniowy zestaw to noszą go do piątku....beee....ale tak często jest...a
      obawiam się, że to samo byłoby z mundurkiem - na drugi nie byłoby stać, więc
      pranie w weekend albo jeszcze rzadziej....zapraszam do klasy w piatek, to mało
      przyjemne doświadczenie już teraz, a wolę nie myślec co mogłoby być


      a ograniczać czy dycyplinować czy tworzyć bezpieczeństwo można na wiele innych,
      znacznie lepszych sposobów - również poprzez stworzenie takiej atmosfery, w
      której uczniowie wybierają stosowny strój do szkoły nie z przymusu, a z
      szacunku dla szkoły i nauczyciela
      marzenia? nierealne mrzonki? nie...bywa i tak
      • aga_78 Re: terroryzm estetyczny 17.09.06, 11:15
        > a ograniczać czy dycyplinować czy tworzyć bezpieczeństwo można na wiele
        > innych, znacznie lepszych sposobów - również poprzez stworzenie takiej
        > amosfery, w której uczniowie wybierają stosowny strój do szkoły nie z
        > przymusu, a z szacunku dla szkoły i nauczyciela
        > marzenia? nierealne mrzonki? nie...bywa i tak

        i to jest sedno sprawy :) nie mundurki, bo one nic nie zmienią, nie przywrócą
        ładu w szkolnictwie. ale właśnie stwarzanie odpowiednich warunków i atmosfery
    • zettrzy Re: terroryzm estetyczny 15.09.06, 05:02
      moje prywatne wnioski z tej dyskusji:
      1) wiele osob cierpi na obsesje wiezienia i podporzadkowania, do tego stopnia ze
      niewinny szkolny mundurek wypoczwarza im sie w narzedzie opresji
      2) wiele osob utozsamia ubranie z indywidualnoscia
      3) wiele osob utozsamia noszenie ubran z sieciowek z kreatywnoscia
      4) za komunizmu wlasciwie kazdego, nawet menela, bylo stac na mundurek, jesli
      szkola go wymagala, ale teraz juz nie
      5) dzieci maja same decydowac o materialnych aspektach swojego zycia a rodzice
      musza sie im podporzadkowac
      6) gdyby pomysl mundurkow wyszedl od kogos innego wszyscy by skakali z radosci
      ze wreszcie mundurki beda obowiazkowe

      tak w sumie, to wydaje mi sie ze nie chodzi o mundurki, tylko ten dany Giertych
      jest eufemistycznie mowiac malo popularny wiec skoro juz nieostroznie wpadl na
      pomysl mundurkow trzeba ow pomysl storpedowac
      • hedonista.oswiecony giertych, a sprawa mundurka 15.09.06, 11:36
        Ależ Zet, to nie tyle ten nieszczęsny Giertych co właśnie cały Giertych,
        człowiek, który wyrósł w szeregach Młodzieży Wszechpolskiej, zgrupowania
        młodych faszystów niemalże, gdzie mundurki i wojskowy dryl są bardzo cenione, a
        własne zdanie jest szkodliwe i należy je zwalczać. Parę Twoich tez jest trochę
        błędnych, bo nie tyle mówią o naszej postawie, co o tym jak ją widzisz. Mnie
        nie interesuje czy mundurek pobudza czy nie kreatywność, ani czy jeansy z
        sieciowych sklepów są takie czy inne... ja mówię ciągle o prawie do
        decydowania. I jakoś nie wierzę w Twoje argumenty, że zbyt szybkie prawo do
        decydodwania szkodzi. Dziecko słuchane, które wie, że jego zdanie jest ważne
        szybciej nauczy się słuchać i rozumieć innych ludzi niż dziecko ubrane w
        mundurek i poddane rygorowi posłuszeństwa. Nie każdy rodzic mundurkowy tłumi
        dzieci, jak i nie każde prawo do własnego zdania jest rozpuszczaniem. Niemniej
        jednak mi się takie postawy rysują obserwując otoczenie. Więc proszę nie mów,
        że to ten nieszczęsny Giertych, tylko, że to istota jego postawy i jemu
        podobnych. Wielu z nas się to co się w Pl. dzieje nie podoba się bo wróciła
        komuna w czarnym wydaniu, chcą nas związać i tyle.
        ukłony
        ed
        • zettrzy Re: giertych, a sprawa mundurka 15.09.06, 20:18
          co właśnie cały Giertych,
          > człowiek, który wyrósł w szeregach Młodzieży Wszechpolskiej, zgrupowania
          > młodych faszystów niemalże, gdzie mundurki i wojskowy dryl są bardzo cenione, a
          > własne zdanie jest szkodliwe i należy je zwalczać

          no wlasnie, kojarzymy zgrupowanie faszystow z mundurkiem, czyli gdyby ten pomysl
          wyszedl np. od Magdy Cieleckiej, czy jakiejs innej popularnej osoby, mielibysmy
          inne skojarzenia

          Parę Twoich tez jest trochę
          > błędnych, bo nie tyle mówią o naszej postawie, co o tym jak ją widzisz.

          swiat widzi nas inaczej niz my widzimy siebie - w tym wypadku tez, i dlatego sie
          nie zgadzamy

          Dziecko słuchane, które wie, że jego zdanie jest ważne
          > szybciej nauczy się słuchać i rozumieć innych ludzi

          nic bledniejszego, albo nie miales do czynienia z takimi dziecmi - sa bezczelne,
          wszystkiego sie domagaja, brak im szacunku dla kogokolwiek, zreszta poczytaj
          pamietniki nian, to dopiero jest kopalnia wiedzy o dzieciach ktore wiedza od
          malego ze ich zdanie jest wazne, w rzeczy samej wazniejsze niz zdanie wszystkich
          innych ludzi naokol
          • christopher_frank Re: giertych, a sprawa mundurka 16.09.06, 19:44
            zettrzy napisała:


            > nic bledniejszego, albo nie miales do czynienia z takimi dziecmi - sa
            bezczelne wszystkiego sie domagaja, brak im szacunku dla kogokolwiek, zreszta
            poczytaj pamietniki nian, to dopiero jest kopalnia wiedzy o dzieciach ktore
            wiedza od malego ze ich zdanie jest wazne, w rzeczy samej wazniejsze niz zdanie
            wszystkich innych ludzi naokol

            Sorry, zet, ale teraz już mówisz kompletnie emocjonalnie. Za moment zaczniesz
            przekonywać, że dziecko należy bić, bo inaczej nie wyrośnie na "porządnego"
            człowieka.
            Poza tym "bezczelność" to określenie na niepodporządkowywanie się innych,
            samodzielność myślenia, odwagę przeciwstawiania się. Tak, wiem, wiem, zaraz
            znajdziesz przykłady "bezczelności" młodzieży w stylu wkładania nauczycielowi
            kubła na głowę etc.
            Do mnie nie trafia wychowywanie kijem i rygorem. To łamanie charakterów,
            przycinanie do szablonów.
            A tak swoją drogą - na jednym forum krytykujesz modę, a jednocześnie na drugim
            ją gloryfikujesz. Bo jedna egalitarna, a druga to - przepraszam za określenie -
            dzieło sztuki, bo nie dla wszystkich, ale tylko tych, którzy "się znają"?
            • zettrzy Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 04:21
              > A tak swoją drogą - na jednym forum krytykujesz modę, a jednocześnie na drugim
              > ją gloryfikujesz

              ????????? na jednym krytykuje - gdzie? na ktorym? ja sama aktywnie tworze mode,
              chociaz na wyjatkowo mala skale, jak ja to moge krytykowac?
              na drugim gloryfikuje - moze tez wskazesz gdzie, bo zbyt wiele wiem na temat
              mody aby miec jakies nazwijmy to zludzenia na jej temat

              > Poza tym "bezczelność" to określenie na niepodporządkowywanie się innych,
              > samodzielność myślenia, odwagę przeciwstawiania się.

              masz racje, wkladanie nauczycielowi kubla na glowe wymaga wszystkich trzech
              wymienionych elementow - ktos nie podporzadkowal sie rygorom szkolnym,
              samodzielnie wymyslil taki numer (mnie by to do glowy nie przyszlo), mial odwage
              przeciwstawic sie systemowi szkolnemu
              ja niestety widze w tym wylacznie objawy dresiarstwa i jestem w pelni przekonana
              ze kij bardzo by pomogl wychowawczo w tym wypadku; bo wredny charakter lepiej
              zlamac zanim sie rozwinie w dojrzalego zbrodniarza, ktory samodzielnie wymysli
              jak napasc, okrasc, zabic, itp.

              to co, czytales te pamietniki nian? albo spotkales 6-letniego smarkacza ktory
              potrafi zazadac aby starsza pani wstala i oddala mu krzeslo bo on sie MECZY jak
              nie usiadzie? 8-letnia malolate ktora pobila kijem bezdomnego kota "bo brzydko
              wygladal"? ach, pobila go nie dlatego ze sama doswiadczyla bicia chociaz raz,
              tylko dlatego ze zdazyla sie nauczyc ze wszystko jej wolno
              i nie mowie tutaj o dzieciach z getta tylko potomstwie elity socjo-ekonomicznej,
              tych dzieciach na ktore nie wolno krzyczec, niczego im zabraniac, zawsze trzeba
              je pytac czy chca cos zrobic, jednym slowem dzieciach wychowanych wedlug kanonu
              liberalnego
              • aga_78 Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 11:00
                ależ zet - to co podajesz, to skrajne przykłady. wrzucasz wszystkie dzieci do
                jednego wora -> wszystkie są bee i dlatego należy je ostro trzymać, wkładać im
                mundurki, nie słuchać ich zdania, bo wyrosną na przestępców.

                > masz racje, wkladanie nauczycielowi kubla na glowe wymaga wszystkich trzech
                > wymienionych elementow - ktos nie podporzadkowal sie rygorom szkolnym,
                > samodzielnie wymyslil taki numer (mnie by to do glowy nie przyszlo), mial
                > odwage przeciwstawic sie systemowi szkolnemu ja niestety widze w tym
                > wylacznie objawy dresiarstwa i jestem w pelni przekonana ze kij bardzo by
                > pomogl wychowawczo w tym wypadku;

                wiesz - ja myślę, że takie dzieci wcale nie były i nie sa słuchane w swoich
                domach i stąd takie zachowania ... tak samo jak dzieci, z pamiętników, o
                których piszesz.
                i niestety - szlachetny pomysł nałożenia dzieciom mundurków nie rozwiąże sprawy
                i na nic się nie przyda, jeśli np. w rodzinnym domu brakuje więzi, rozmowy
                (tego, o czym pisał np. h.o).
                • zettrzy Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 19:37
                  > wiesz - ja myślę, że takie dzieci wcale nie były i nie sa słuchane w swoich
                  > domach i stąd takie zachowania ... tak samo jak dzieci, z pamiętników, o
                  > których piszesz.

                  no niestety te dzieci o ktorych pisze znam osobiscie i zastanawia mnie podejscie
                  rodzicow; jedna matka obciela wlosy, bo coreczka lubila ja ciagnac na wlosy,
                  wiec zamiast uczyc malą trzymac lapy przy sobie matka poszla do fryzjera;
                  okazalo sie jednak ze rozkoszny maluch ciągnąl nawet za krotkie, wiec mamusia
                  zrobila sobie "numer 2", czyli dlugosc 1,5cm... w glebokiej nadziei ze "ona z
                  tego wyrosnie"

                  inna kupila malej chomika; mala natychmiast wziela zwierzatko w lape, scisnela i
                  zlamala mu grzbiet, skutkiem czego trzeba go bylo uspic, aby sie nie meczyl;
                  oczywiscie dziecku nie wolno niczego zabraniac, wiec kochajaca mamusia,
                  zanioslszy chomika do weterynarza na uspienie, w drodze do domu kupila nowego,
                  bo mala oczywiscie byla ogromnie OBRAZONA ze po zlamaniu grzbietu chomik nie
                  chcial biegac ani sie z nia bawic; a dziecka przeciez nie mozna pozbawiac
                  zabawki bo inaczej wyrosnie skrzywione psychicznie
                  i nie sadze ze pomysl nalozenia szkolnych mundurkow rozwiaze problem
                  dresiarstwa, ale niewatpliwie nikogo nie krzywdzi, nie terroryzuje, nie jest
                  szkodliwy estetycznie, jednym slowem nie widze powodu by go demonizowac czy
                  widziec w nim forme opresji
              • christopher_frank Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 19:26
                zettrzy napisała:


                > ????????? na jednym krytykuje - gdzie? na ktorym?

                Właśnie tutaj, przecież krytycznie wypowiadasz się na temat ubierania tego, co
                oferują sklepy, a sklepy oferują to, co jest akurat modne.

                ja sama aktywnie tworze mode,
                > chociaz na wyjatkowo mala skale, jak ja to moge krytykowac?
                > na drugim gloryfikuje - moze tez wskazesz gdzie, bo zbyt wiele wiem na temat
                > mody aby miec jakies nazwijmy to zludzenia na jej temat

                Własnie na tym drugim forum, bo przecież sama tworzysz modę.


                > masz racje, wkladanie nauczycielowi kubla na glowe wymaga wszystkich trzech
                > wymienionych elementow - ktos nie podporzadkowal sie rygorom szkolnym,
                > samodzielnie wymyslil taki numer (mnie by to do glowy nie przyszlo), mial
                odwag
                > e
                > przeciwstawic sie systemowi szkolnemu
                > ja niestety widze w tym wylacznie objawy dresiarstwa


                Zet, nie chcę mi się gadać, skoro używasz demagogicznych argumentów. To już nie
                jest dyskusja z wykorzystaniem racjonalnych argumentów. Masz swoją wizję
                świata, której potrzebujesz bronić za wszelka cenę - Twoje prawo. Nie widzę
                powodów, by Cię przekonywać. Przynajmniej dopóki nie masz nic wspólnego z moim
                dzieckiem.
                Te dzieci, o których mówisz nikt nie wychowywał, mam nadzieję, że rozumiesz
                różnicę.
                Dalszy ciąg dyskusji uważam za bezsensowny, więc pozwól, źe zamilknę.
                • zettrzy Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 21:54
                  christopher_frank napisał:

                  > zettrzy napisała:
                  >
                  >
                  > > ????????? na jednym krytykuje - gdzie? na ktorym?
                  >
                  > Właśnie tutaj, przecież krytycznie wypowiadasz się na temat ubierania tego, co
                  > oferują sklepy, a sklepy oferują to, co jest akurat modne

                  nie wypowiadam sie krytycznie na temat NOSZENIA tego, co oferuja sklepy, tylko
                  na temat utozsamiania ubioru z sieciowek z narzedziem ksztaltowania
                  indywidualnosci; uwazam bowiem ze moda i dzieci nie maja specjalnych punktow
                  stycznych, moda sluzy ludziom DOROSLYM do rozmaitych celow, czesto bardzo
                  niepraktycznych, podczas gdy dzieci nalezy ubierac kierujac sie wzgledami
                  glownie praktycznymi, aby nie zrobily sobie jakiejs krzywdy w butach na szpilkach
                  dostrzegam w Twoich ostatnich odpowiedziach ton irytacji, zarzucasz mi demagogie
                  - ja tez moge powiedziec ze utozsamianie ubioru szkolnego z narzedziem ucisku to
                  demagogia, prawda?
                  z Twoim dzieckiem nie bede miala nic wspolnego dopoki nie wpadnie ono na jakies
                  forum Gazety, co chyba wczesniej czy pozniej nastapi; i wtedy zobaczymy czy nie
                  jest to jedna z tych samodzielnie myslacych nastolatek, ktore lubia sobie
                  zalozyc watek zatytulowany "wy wszystkie jestescie niedouczone", cytat verbatim,
                  w ktorym to watku beda sie wymadrzac i pouczac caly swiat wokol siebie, w sposob
                  obrazliwy dla kazdego chociaz potrafia atakowac jakies konkretne osoby
                  moze mi wytlumaczysz dlaczego takiej arogancji nie bylo w moim pokoleniu, kiedy
                  mielismy nascie lat
                  • hedonista.oswiecony pytanie do Zet 18.09.06, 09:57
                    Zet, masz dzieci?
                    ukłony
                    ed
                    • zettrzy Re: pytanie do Zet 18.09.06, 15:53
                      hedonista.oswiecony napisał:

                      > Zet, masz dzieci?
                      > ukłony
                      > ed

                      nie mam dzieci
                      mam natomiast dwa kontr-pytania:
                      1) czy fakt posiadania dzieci ksztaltuje/zmienia nasze poglady?
                      2) czy gdybym uwazala szkolne mundurki za dopust bozy zadalbys mi pytanie o moje
                      wlasne dzieci?
                      pozdrufka
                      • hedonista.oswiecony Re: pytanie do Zet 18.09.06, 16:02
                        wiesz, posiadanie dzieci pomaga niektórym zweryfikować teorię z praktyką. Kiedy
                        nie miałem dziecka byłem o wiele mądrzejszy jeśli chodzi o ich wychowanie.
                        Teraz doceniałem wartość słuchania i poważnego traktowania

                        ad 1. Tak, posiadanie dzieci kształtuje poglądy. Wielu moich dzieciatych
                        znajomych jest przekonanych, że to ich zmieniło
                        ad 2. pytanie zadałem nie tylko z powodu mundurków, coś mnie w końcu tknęło, że
                        ich nie masz i okazało się, że mam rację

                        uwierz, że zmierzenie się z tą "materią" ma na nas spory wpływ.

                        ukłony
                        ed
                        • zettrzy Re: pytanie do Zet 21.09.06, 02:47
                          ale nie wszyscy tutaj maja dzieci, i ich nie pytales czy maja - oczywiscie ci
                          inni zgadzaja sie ze mundurki to zlo wcielone
                          czyli uwazasz ze trzeba nie miec dzieci aby uznac mundurki za pozyteczne? to
                          czym tlumaczysz fakt ze tyle matek entuzjastycznie napisalo na wielu forach jak
                          bardzo kochaja mundurki szkolne swoich pociech :P
                          i co to znaczy "coś mnie w końcu tknęło" - juz dawno napisalam w innym watku ze
                          nie mam dzieci, wiec nic nie musialo tykac; i niby dlaczego ktos dzieciaty nie
                          mialby uznac mundurkow za pozyteczne?
                          teraz powiedz jaki bys mial argument gdybym napisala to nie ja tylko ktoras z
                          tych matek wychwalajacych mundurki pod niebiosa; bo przyznaje sie ze pare
                          argumentow, glownie ten o marnowaniu czasu na dobieranie ciuszkow przed wyjsciem
                          do szkoly, skopiowalam z innych for - sam powiedz: nie majac dzieci, skad
                          moglabym wiedziec ze osmiolatek potrafi spedzic godzine wybierajac ktore trampki
                          dzis zalozyc?
                          • hedonista.oswiecony Re: pytanie do Zet 21.09.06, 15:12
                            hm, sam jestem w szoku, że temat ten tak mocno chwycił. Co mnie tknęło? Nie to
                            czy popiersz czy nie mundurki, ale to jak piszesz o słuchaniu, które moim
                            zdaniem jest trochę inne od mojego i od tych, których znam dzieciatych, ale
                            oczywiście mogłem się mylić.

                            wydało mi się w pewnym momencie, że nawet jeśli znasz dzieci to tak naprawdę
                            ich nie znasz w moim odczuciu

                            ukłony
                            ed
                      • christopher_frank Re: pytanie do Zet 18.09.06, 16:19
                        zettrzy napisała:


                        > 1) czy fakt posiadania dzieci ksztaltuje/zmienia nasze poglady?

                        To przewraca widzenie świata do góry nogami. Jednak trzeba tego doświadczyć, ja
                        nigdy nie iwerzyłem dopóki nie zostałem ojcem i wydaje mi się, że bez
                        eksperiencji to pozostają puste slowa.
                        Aczkolwiek nie namawiam, nie uważam, że brak dzieci zubaża, czy coś podobnego.Po
                        prostu jest kompletnie INACZEJ.

                  • christopher_frank Re: giertych, a sprawa mundurka 18.09.06, 10:14
                    zettrzy napisała:


                    > nie wypowiadam sie krytycznie na temat NOSZENIA tego, co oferuja sklepy, tylko
                    > na temat utozsamiania ubioru z sieciowek z narzedziem ksztaltowania
                    > indywidualnosci

                    No, dobrze, masz rację, chociaż to nie ja mówiłem o kreowaniu indywidualności
                    przez modę. Chodziło mi raczej o pozwalanie na podejmowanie decyzji (tylko
                    zlituj się i daruj sobie te skrajne przykłady, ktore nie mają wiele wspólnego z
                    życiem inteligentnych jednostek).

                    ; uwazam bowiem ze moda i dzieci nie maja specjalnych punktow
                    > stycznych, moda sluzy ludziom DOROSLYM do rozmaitych celow, czesto bardzo
                    > niepraktycznych, podczas gdy dzieci nalezy ubierac kierujac sie wzgledami
                    > glownie praktycznymi, aby nie zrobily sobie jakiejs krzywdy w butach na szpilkach

                    O, wlasnie o takie demagogiczne argumenty mi chodzilo. Dodaj jeszcze strój
                    kąpielowy w zimie, a będzie komplet.
                    Czy nie uważasz, że dyskusja w ten sposób do niczego nie prowadzi?


                    > dostrzegam w Twoich ostatnich odpowiedziach ton irytacji, zarzucasz mi demagogi
                    > e
                    > - ja tez moge powiedziec ze utozsamianie ubioru szkolnego z narzedziem ucisku t
                    > o
                    > demagogia, prawda?

                    Tak mi się kojarzy ujednolicenie strojów. Komunistyczne Chiny, albo więzienie.
                    Może to faktycznie tylko jakas moja fobia. Mam alergię na ograniczanie wolności.
                    Uważam, że to, co początkowo może służyć dobru społeczności po jakims czasie
                    ulega deformacji i pozostaja tylko czyste formy represji, ktore można
                    wykorzystać po to, by stłamsić jednostkę. I znając ludzką naturę - zawsze
                    znajdzie się ktoś, kto wykorzysta dane mu narzędzia.
                    Przy czym należy jasno oddzielić od siebie szkoły prywatne i publiczne. W tych
                    pierwszych ma się większą kontrole nad przebiegiem procesu edukacyjnego.


                    > z Twoim dzieckiem nie bede miala nic wspolnego dopoki nie wpadnie ono na jakies
                    > forum Gazety, co chyba wczesniej czy pozniej nastapi; i wtedy zobaczymy czy nie
                    > jest to jedna z tych samodzielnie myslacych nastolatek, ktore lubia sobie
                    > zalozyc watek zatytulowany "wy wszystkie jestescie niedouczone", cytat
                    verbatim, w ktorym to watku beda sie wymadrzac i pouczac caly swiat wokol siebie

                    Takie prawo młodości,każdemu małolatowi wydaje się, że jest jedyny i
                    najmądrzejszy. Rozumiem, że Ty taka nie byłaś, dlatego trudno Ci to pojąć. Tylko
                    nie rozumiem po co czytasz takie wątki? Z trzylatkiem twierdzącym, że białe jest
                    czarne też będziesz się kłócić?

                    > moze mi wytlumaczysz dlaczego takiej arogancji nie bylo w moim pokoleniu,
                    kiedy mielismy nascie lat

                    Temporas mutantur...
                    A tak poważnie to nie uważam, że trzymanie gęby na kłódkę i bezkrytyczna wiara w
                    mądrośc starców to rzeczywista cnota. Ubiegnę Cię, zanim wytoczysz jakiś skrajny
                    przykład - przegięcie w druga stronę także nie wychodzi na dobre - vide:
                    dadaiści ;)
                    Należy czerpac z wiedzy i doświadczenia poprzednich pokoleń, ale nie
                    bezkrytycznie.
                    A gadanie typu "za moich czasów było lepiej" nie jest specjalnie zdrowym
                    objawem, nie sadzisz?
                    • zettrzy Re: giertych, a sprawa mundurka 18.09.06, 16:26
                      > Tak mi się kojarzy ujednolicenie strojów. Komunistyczne Chiny, albo więzienie.

                      tak mi sie wlasnie wydawalo od poczatku; ale nie sadze ze to jest wlasciwe czy
                      uniwersalne skojarzenie, bo w koncu np. dzinsy tez stanowia jednolity stroj, a z
                      tego co czytam na innych forach wynika ze w Europie ludzie nosza identyczne
                      ubrania spontanicznie i to sie nazywa wlasnie moda; co tam czytam, pamietam z
                      dawnych czasow ze jak byly modne np. kozaki do dlugich spodnic to cala ulica,
                      czy to w Warszawie, czy Mediolanie wygladala jak jeden wielki sierociniec, lub
                      jesli wolisz wiezienie, bo nawet fasony i kolory tych kozakow i spodnic byly
                      identyczne

                      > Takie prawo młodości,każdemu małolatowi wydaje się, że jest jedyny i
                      > najmądrzejszy.

                      ale nie kazdy malolat ma tyle arogancji zeby to demonstrowac publicznie; masz
                      racje ze ja taka nie bylam, bo zaczelam czytac bardzo wczesnie w zyciu, skutkiem
                      czego rowniez dosc wczesnie przestalo mi sie wydawac ze jestem jedyna douczona

                      Tylko
                      > nie rozumiem po co czytasz takie wątki? Z trzylatkiem twierdzącym, że białe jes
                      > t czarne też będziesz się kłócić?

                      a co z moja WOLNOSCIA wyboru watku do czytania? tak, trzylatka nalezy uczyc ze
                      biale nie jest czarne - chyba wiesz ze ludzki mozg ksztaltuje sie dopiero po
                      urodzeniu i dopasowuje do warunkow zewnetrznych? dlatego Eskimosi maja inny
                      obraz swiata niz Murzyni i dlatego sa ludzie ktorzy nie mowia i nie potrafia
                      chodzic wyprostowani, bowiem wyrosli wsrod zwierzat (skrajne przypadki, ale
                      prawdziwe)

                      > A gadanie typu "za moich czasów było lepiej" nie jest specjalnie zdrowym
                      > objawem, nie sadzisz?

                      nie "za moich czasów było lepiej", tylko obserwacja uczyniona przez tylu ludzi
                      ze reka by mi odpadla gdybym ich miala wymienic, poczynajac od naszego wlasnego
                      Kolakowskiego (poczytaj co ma do powiedzenia na temat wychowania dzieci,
                      usmiejesz sie)
                      • hedonista.oswiecony zasadnicza różnica 18.09.06, 16:33
                        dla mnie jest zasadniczą różnicą czy ludzie chodzą w czymś bo sami chcą (nawet
                        jeśli ulegają komformizmowi - ich prawo) czy dlatego, że ktoś u góry tak
                        zarządził. Buntowałem się i będę przeciw temu drugiemu buntował.

                        A za moich młodych czasów nie było lepiej, było gorzej. Pijaństwo, bicie
                        słabszych, wymuszanie pieniędzy od młodszych, wkładanie głowy w kibel...
                        widziałem to wszystko w latach 70 w małym miasteczku daleko od Wawy, widziałem
                        także aroganckich nauczycieli, którzy ubliżali dzieciom... Oj nie byłbym taki
                        pewien, że świat naszej młodości był lepszy... Kołakowskiego czytałem potem na
                        studiach, w młodości prędzej dostałbym w zęby niż wytłumaczył coś komuś
                        Kołakowskim. Oj coś mi się wydaje, że mamy skrajnie różne doświadczenia życiowe

                        tak czy owak nie istnieje jedna recepta na fajne życie dla każdego i tego prawa
                        do wolności wyboru będę bronił póki ten wybór nikogo nie krzywdzi

                        ukłony
                        ed
          • aga_78 Re: giertych, a sprawa mundurka 17.09.06, 02:02
            > nic bledniejszego, albo nie miales do czynienia z takimi dziecmi - sa
            bezczelne, wszystkiego sie domagaja,

            to o czym napisałaś to kolejna skrajność, czyli zwyczajnie głupie
            rozpieszczenie. a przecież czym innym jest owo bezmyślne rozpieszczanie, a czym
            innym najnormalniejsze w świecie słuchanie dziecka, rozumienie jego potrzeb.
            nie oznacza to przecież spełnianie wszytskich zachcianek i podporzadkowanie sie
            dziecku :/

            p.s. bardzo ładnie o mundurkach napisała jubi -> szczególnie punkt 2. i
            ostatnie zdanie :)
          • hedonista.oswiecony słuchanie dziecka 18.09.06, 09:52
            absolutnie się z Tobą nie zgadzam, że dzieci słuchane są rozpuszczone. To, że
            trafiłaś na rodziców, którzy nie potrafią z dziećmi postępować nie znaczy, że
            to były dzieci słuchane. Słuchanie nie jest uleganiem fanaberiom, ale troską o
            potrzeby emocjonalne i wychowanie w szacunku dla innych. Pokazywanie, że pewne
            zachowania innych bolą, wzbudzanie empatii, ale nie zwalnia to rodziców od
            stawiania dzieciom wymogów i tamy aspołecznym zachowaniom. Zatem wybacz, ale
            mam doświadczenie z dziećmi i póki co ze słuchania córki tylko pozytywne rzeczy
            wynikają
            ukłony
            ed
            • zettrzy Re: słuchanie dziecka 18.09.06, 16:03
              "sluchanie dzieci" w sensie wysluchac co sie stalo w szkole, czy jaka bajka sie
              dziecku podobala, czy cos takiego oczywiscie tak, to jest koniecznosc bo inaczej
              dziecko wyrosnie na mruka, niezdolnego do funkcjonowania wsrod innych ludzi

              "sluchanie dzieci" w sensie pozwalania na dowolne zachowanie zas konczy sie na
              uleganiu fanaberiom, bo w koncu czym jest odmowa noszenia ubran odpowiednich do
              wieku i sytuacji; i takie wychowanie tez konczy sie niezdolnoscia do
              funkcjonowania w spoleczenstwie, tyle ze przy okazji przynosi sporo szkody innym
              ludziom
              przez "doswiadczenie z dziecmi" rozumiem doswiadczenie z wielu dziecmi, plus
              wyniki tego doswiadczenia, czyli co poniektore dzieci maja juz ze 30 lat i jakas
              historie zycia za soba?
              • hedonista.oswiecony słuchanie dzieci w sensie emocji 18.09.06, 16:23
                słuchanie o zdarzeniach to za mało, trzeba słuchać co one czują, jakie są ich
                emocje, trzeba im pomóc te emocje zrozumieć, a potem sobie z nimi radzić i
                uwierz, że takie dzieci wcale nie wyrastają na potwory. Takie słuchanie nie ma
                nic wspólnego na pozwalanie na dowolne zachowanie, ale powoli tracę ochotę
                tłumaczyć bo mam wrażenie, że i tak nie słuchasz.
                ukłony
                ed
              • christopher_frank Re: słuchanie dziecka 18.09.06, 19:48
                zettrzy napisała:

                > "sluchanie dzieci" w sensie wysluchac co sie stalo w szkole, czy jaka bajka
                sie dziecku podobala, czy cos takiego oczywiscie tak, to jest koniecznosc bo
                inaczej dziecko wyrosnie na mruka, niezdolnego do funkcjonowania wsrod innych
                ludzi

                Sorry, zet, kompromitujesz się. Naprawdę wierzysz w to, co mówisz? Jestem
                zszokowany...

                > "sluchanie dzieci" w sensie pozwalania na dowolne zachowanie zas konczy sie na
                > uleganiu fanaberiom, bo w koncu czym jest odmowa noszenia ubran odpowiednich
                do wieku i sytuacji;

                Rozmowa z Tobą zaczyna przypominać dyskusję ze ścianą. Przecież Ty nie
                słuchasz. Nie mówię, że masz się zgadzać, ale Ty po prostu nie słyszysz, co
                inni mówią. To przerażające...jakbym dyskutował z przedstawicielem Młodzieży
                Wszechpolskiej, przepraszam za porównanie.


                i takie wychowanie tez konczy sie niezdolnoscia do
                > funkcjonowania w spoleczenstwie, tyle ze przy okazji przynosi sporo szkody
                innym ludziom przez "doswiadczenie z dziecmi" rozumiem doswiadczenie z wielu
                dziecmi, plus wyniki tego doswiadczenia, czyli co poniektore dzieci maja juz ze
                30 lat i jakas historie zycia za soba?

                Dotarłaś na wyżyny demagogii, moje gratulacje! :)))
                Sorki, kończę tę bezsensowną wymianę zdań, przecież to parodia dyskusji :)))

                • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 02:24
                  > Sorry, zet, kompromitujesz się. Naprawdę wierzysz w to, co mówisz? Jestem
                  > zszokowany...
                  > Rozmowa z Tobą zaczyna przypominać dyskusję ze ścianą. Przecież Ty nie
                  > słuchasz. Nie mówię, że masz się zgadzać, ale Ty po prostu nie słyszysz, co
                  > inni mówią.
                  > Dotarłaś na wyżyny demagogii, moje gratulacje! :)))
                  > Sorki, kończę tę bezsensowną wymianę zdań, przecież to parodia dyskusji :)))

                  i kto tu mowi o nie sluchaniu, demagogii, parodii dyskusji? TY masz racje, a kto
                  sie nie zgadza nie slucha, uprawia demagogie i parodiuje dyskusje; potem
                  oczywiscie masz duzo do powiedzenia na temat uczenia dzieci samodzielnego
                  myslenia, ale sam nie potrafisz uznac myslenia innego niz TWOJE za cos wiecej
                  niz demagogie i parodie dyskusji
                  sluchasz dzieci? owszem tak, kiedy wyrazaja TWOJE zdanie; ale nie mow mi ze w
                  ogole bys z nimi dyskutowal gdyby np. wyrazily uznanie dla pomyslu pana Giertycha

                  to jest, jesli owe dzieci istotnie sa w stanie miec jakies samodzielne opinie,
                  bo ten styl dyskusji - "kompromitujesz sie, rozmowa z toba przypomina rozmowe ze
                  sciana" (ktos tu wspomnial w innym watku argumenty ad personam, czyzby Ty?) nie
                  pozwala na nic wiecej niz totalna zgoda, lub totalne odrzucenie z przyczyn hmmm
                  osobistych preferencji
                  a potem zwalac postawy zyciowe na szkolne mundurki... fstyt
                  (oczywiscie, z wlasnymi dziecmi byc moze dyskutujesz inaczej, ale... no nie
                  wiem, jak to mowia styl to czlowiek)
              • ju.bi Re: słuchanie dziecka 18.09.06, 19:53
                jestem teraz w szoku
                akurat mam doświadczenie z całym mnóstwem dzieci, w tym z trójką własnych, juz
                dorosłych całkowicie
                te inne - a jest ich w setki - maja i ponad 30 lati to co napisałas, zettrzy,
                przeraziło mnie...
                • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 02:28
                  dlaczego to co napisalam ma przerazac albo wprawiac w szok? i konkretnie co,
                  opisy zachowania dzieci (prawdziwe), skierowanie do lektury Kolakowskiego (tak,
                  on jest przeciwny zbytniemu liberalizmowi), czy jeszcze co innego?
                  jesli chodzi o zachowanie dzieci, to ono mnie istotnie przeraza, zawsze
                  przerazalo, najbardziej wtedy kiedy sama bylam dzieckiem - przeciez MUSIALAM
                  bawic sie z takimi dziecmi, z przyczyny wieku
                  • ju.bi Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 12:31
                    zszokował mnie czy przeraził mnie twój sposób na słuchanie dzieci
                    ale zgodzę się z chrisem, któremu niejednokrotnie sama za skórę zachodziłam -
                    dyskusja ma sens gdy coś wnosi
                    ta akurat nic
                    zbyt wiele nas rózni
                    • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 15:02
                      > zszokował mnie czy przeraził mnie twój sposób na słuchanie dzieci

                      ale co w nim takiego szokujacego? to, ze z dzieckiem nalezy normalnie rozmawiac
                      i je znac, czy to ze dziecku nie nalezy ulegac?
                      bo ja nic innego nie napisalam
              • aga_78 Re: słuchanie dziecka 19.09.06, 01:14
                gdyby wszyscy rodzice tak właśnie słuchali dzieci (w sensie relacja ze szkoły
                itp.), to niestety, ale z takich oto dzieci wyrastałyby małe (a następnie
                dorosłe) potworki, a sytuacja pod tytułem kosz na śmieci na głowie nauczyciela
                byłaby na porzadku dziennym ...
                zet - przecież Ty cały czas podajesz przykłady jakiś skrajnych sytuacji - albo
                słuchanie jako relacjonowanie, albo pozwalanie na wszystko. a gdzie środek
                czyli normalne relacje?
                • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 02:51
                  > gdyby wszyscy rodzice tak właśnie słuchali dzieci (w sensie relacja ze szkoły
                  > itp.), to niestety, ale z takich oto dzieci wyrastałyby małe (a następnie
                  > dorosłe) potworki,

                  a dlaczegoz to niby? i w jaki sposob ma przebiegac socjalizacja dziecka, poza
                  tym oczywiscie, ze jak pare osob twierdzi nalezy a priori sprzeciwiac sie
                  wszelkim zarzadzeniom szkoly
                  ps. masz dzieci? pytam powaznie, chce cos zweryfikowac
                  • aga_78 Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 11:10
                    żeby dziecko nabyło odpowiednie wzorce zachowań, miało ukształtowany system
                    wartości nie może zabraknąć słuchania. ale nie słuchania o jakim ty napisałaś,
                    ale umiejętnego słuchania wszystkiego, ich emocji, uczuć, potrzeb (jeszcze raz
                    podkreślę - nie chodzi mi o rozpieszczanie i pozwalanie dzieciom na dowolne
                    zachowanie). słuchania właśnie po to, aby pomóc im zrozumieć, nauczyc co jest
                    dobre bla bla itd. ;) dziecko jest takim samym człowiekiem jak dorosła osoba,
                    tyle że jest małe i nie w pełni ukształtowane. i spójrz jaka analogia do życia
                    dorosłego człowieka - ile jest osób, które się "słuchają", ale nie słyszą?
                    wiesz o co mi chodzi? takie osoby jeśli się nie słyszą (czyt.: nie słyszą np.
                    swoich potrzeb) zaczynają się od siebie oddalać. to samo jest z dziecmi -
                    rodzic nie słyszy, dziecko zaczyna zachowywać się "dowolnie". to między innymi
                    miałam na myśli pisząc post wyżej.

                    > i w jaki sposob ma przebiegac socjalizacja dziecka, poza
                    > tym oczywiscie, ze jak pare osob twierdzi nalezy a priori sprzeciwiac sie
                    > wszelkim zarzadzeniom szkoly

                    nie wszelkim zarządzeniom szkoły czy innych instytucji. ale bezmyślnym
                    zarządzeniom. napisałam to samo pod postem ju.bi - mundurki nic nie zmienią,
                    nie poprawią wyników w nauce (powtarzam się), nie przywrócą ładu w szkolnictwie
                    (powtarzam się). więc w jakim celu mają zostać wprowadzone? po co
                    dzieciom/młodzieży odbierać swobodę decydowania o tym jak się chce wyglądać?

                    ps. nie mam, jestem w fazie starania się ;)
                    • christopher_frank Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 11:49
                      Zet, może możemy podyskutowac o sztuce, zapewne masz coś do powiedzenia na ten
                      temat. Jednak udowodniłas, że na wychowaniu kompletnie się nie znasz. Dlatego
                      nie znajduję żadnej korzyści z kontynuowania tej rozmowy. Bo wbrew temu, co
                      sadzisz, dyskusja jest dla mnie okazją do poszerzania horyzontów, a nie
                      forsowania za wszelką cenę własnego zdania. Oczywiście Ty wiesz lepiej czym jest
                      dla mnie dyskusja a mi się nie chce przekonywać Cię, że się mylisz. Do czego mi
                      to potrzebne?
                      A wtrącając się do Twojego zapytania o szok: nie widzisz w dzieciach ludzi, to
                      jest szokujące. To, co wygadujesz naprawdę trąci taką wymądrzającą się
                      15-stolatką. A, jak już powiedziałem, nie widzę sensu rozmowy z kimś takim.
                      I nie był to argument ad personam, bo nie odnoszę się do meritum deyskusji, ale
                      do sensu jej prowadzenia. Ktorego raczej brak :)
                      • hedonista.oswiecony Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 13:52
                        Zet i Chris,

                        istotnie m. wami zaiskrzyło, niektóre Wasze wypowiedzi mogły być odebrane jako
                        atak ad persona... zdarza się, ale w sumie nic wielkiego się nie wydarzyło :D

                        Zet, wydaje mi się że naprawdę nie rozumiesz tego co Ci mówimy. Nie chodzi o
                        to, że mamy rację bo jest nas więcej, po prostu nie rozumiesz tych samych pojęć
                        tak samo. Mówiąc o słuchaniu mówisz o zdarzeniach, a my mamy na myśli dziecka
                        emocje, to co ono czuje i jak odbiera świat i zdarzenia. Takie słuchanie nie ma
                        nic wspólnego ze złym liberalizmem, jest świetną podstawą do wychowania fajnego
                        człowieka, otwartego na innych. Wiesz znam osoby, które nie potrafią słuchać,
                        czyli jak powiedziała Aga nie słyszą, takie osoby istotnie uciekają się do
                        drylu bo inny sposób komunikacji z dziećmi jest dla nich niedostępny, co wcale
                        nie znaczy, że wszyscy muszą tak jak oni, niektórzy potrafią inaczej, a
                        mundurki są świetnym symbolem autorytaryzmu, a nie zrozumienia.

                        ukłony
                        ed
                        • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 16:18
                          nie, rozumiem te same pojecia tak samo, tylko nie rozumiem jak mozna zmuszac
                          parolatka do jakiejs auto-psycho-analizy; jak on czuje i odbiera swiat mozemy
                          wiedziec wlasnie z opowiesci o zdarzeniach, bo w koncu dzieci sa nastawione na
                          odbior i przekaz akcji a nie na freudowskie dywagacje nad naturą jakiegos wrazenia
                          jest cala masa osob ktore slyszą, w sensie takim o jakim mowi Aga, a mimo to nic
                          z tego "slyszenia" nie wynika, bo nie wystarczy uslyszec, trzeba jeszcze
                          odpowiedziec... a nasza odpowiedz moze miec bardzo rozna tresc i format; mozemy
                          uslyszec i odpowiedziec wedlug zyczen nadawcy, mozemy nie odpowiedziec w ogole,
                          mozemy dac odpowiedz jaką uwazamy za sluszną, choc nie bedzie ona po mysli
                          nadawcy, a mozemy tez wykorzystac wiedze "slyszaną" przeciw nadawcy; strzez sie
                          ludzi ktorzy Cie "slyszą" i mogą uzyc to co uslyszeli przeciw Tobie

                          co zas do drylu, to pewnych ilosci drylu i tak nie unikniemy, bo nie widze
                          powodu by tracic czas na analize potrzeby mycia zebow, przychodzenia wszedzie na
                          czas, wykonywania obowiazkow - w zyciu istnieją miliony rutyn i najlepiej
                          przygotowac sie do tego zawczasu, aby pozniej nie przezywac dramatu kiedy szef
                          mowi po raz piaty ze jeszcze jedno spoznienie i wyleje nas z pracy

                          > mundurki są świetnym symbolem autorytaryzmu, a nie zrozumienia.

                          obawiam sie ze tylko symbolem, dosc zreszta martwym w dzisiejszej
                          rzeczywistosci, i nawet nie dla kazdego; i znowu wracajac do moich wlasnych lat
                          szkolnych, nie odbieralam mundurka jako nakaz czy autorytaryzm czy cos rownie
                          absolutnego, ale jako wyznacznik szkolnych godzin; ale tu moze dodam cos czego
                          jeszcze nikt nie wspomnial, to jest element ZAUFANIA jakie mialam dla ludzi
                          ktorzy mnie w ten mundurek ubrali; skoro mama czy babcia powiedzialy ze mam go
                          nosic to znaczylo ze mialy racje, ze bylo to dobre i tak trzeba bylo robic, bo
                          ani mama ani babcia nie byla w stanie zrobic nic zlego, przeciwnie obie byly
                          bardzo madre, dobre i zawsze wiedzialy jak jest najlepiej
                          a ciekawe czy mialabym takie odczucia gdyby ktoras z nich zaczela mnie analizowac
                          • hedonista.oswiecony Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 17:33
                            bardzo mi się podoba to co napisałaś :) Istotnie można z opowieści o
                            zdarzeniach sporo się także o wnętrzu dowiedzieć, masz rację, ale nie tylko i
                            tak niech już pozostanie

                            dryl codzienny
                            tutaj nie do końca się z Tobą zgodzę. Oczywiście, że trochę nakazu być musi,
                            ale nawet taki nakaz tłumaczę, najczęściej troską o dziecko. Nie wdawałem się z
                            nią w dyskusję jak była za mała tylko jednym zdaniem informowałem dlaczego nie
                            i przy okazji całowałem i przytulałem. Teraz mogę sobie pozwolić na dłuższe
                            wypowiedzi ale i tak staram się nie nawijać jak zgred tylko krótko omówić
                            sprawę. I nie widzę nic złego w uświadamianiu dziecku, że zęby myć jest zdrowo,
                            a że użyć można też nakazu, na początku przekształcić mycie zębów w zabawę,
                            można wymyślić rymowankę, np "kto ząbków nie myje temu śmierdzi ryjek"... moja
                            córa się zaśmiewała przy tym... Także Zet naprawdę mogą to być sporadyczne
                            nakazy ale owszem można się ograniczyć do drylu... tylko czy warto?

                            Nie każdy jest taki jak Ty i prócz Ciebie wiele dzieci nie lubi mundurków i to
                            moim zdaniem wystarczy jako argment bo nie stwierdzono wychowawczego wpływu
                            mundurków na dzieci, Ty najpierw byłaś grzeczna, a potem założyłaś mundurek...
                            Więc może to jakoś Cię przekona, że mundurek nie wychowuje, bo wychowuje miłość
                            moim zdaniem

                            ukłony
                            ed
                      • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 15:38
                        o wbrew temu, co
                        > sadzisz, dyskusja jest dla mnie okazją do poszerzania horyzontów, a nie
                        > forsowania za wszelką cenę własnego zdania.

                        powaznie? czyli stosujesz tutaj taki styl dyskusji dla zamydlenia oczu?

                        > A wtrącając się do Twojego zapytania o szok: nie widzisz w dzieciach ludzi, to
                        > jest szokujące

                        w dzieciach widze DZIECI, a nie doroslych ludzi; zreszta skoro uwazasz ze nie ma
                        roznicy, to czemu nie dac dzieciom prawa jazdy, pozwolic na seks (tego
                        zabraniamy i to bardzo ostro, zupelnie nie liczac sie z ich zdaniem, nie?),
                        wyslac je do pracy, dac im kontrole nad finansami... aaa i nie zapominajmy o
                        uzywkach, niech pija i pala, skad te nonsensowne prawa zabraniajace sprzedazy
                        alkoholu i wyrobow tytoniowych nieletnim

                        To, co wygadujesz naprawdę trąci taką wymądrzającą się
                        > 15-stolatką. A, jak już powiedziałem, nie widzę sensu rozmowy z kimś takim.
                        > I nie był to argument ad personam, bo nie odnoszę się do meritum deyskusji, ale
                        > do sensu jej prowadzenia.

                        tak, to istotnie NIE jest argument ad personam :P
                        obawiam sie ze jesli tak reagujesz na odmiennosc zdan, to ogromna ilosc osob
                        musi tracic wymadrzajaca sie 15-latka
                        • christopher_frank Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 16:23
                          Tutaj miała być odpowiedź na wszystkie Twoje zarzuty, zet, ale wykasowałem ją.
                          Naprawdę nie ma sensu kontynuowac tej dyskusji.
                    • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 15:28
                      dziecko jest takim samym człowiekiem jak dorosła osoba,
                      > tyle że jest małe i nie w pełni ukształtowane.

                      skoro nie jest w pelni uksztaltowane i jest male, to NIE jest takim samym
                      czlowiekiem jak dorosla osoba; zreszta gdyby bylo, nie trzeba byloby ich uczyc
                      tego wszystkiego co wie dorosly czlowiek, zreszta wydaje mi sie ze roznica
                      miedzy roznymi kategoriami wieku jest na tyle oczywista ze nie ma co jej
                      szczegolowo opisywac
                      co do "umiejetnego sluchania" tych potrzeb, emocji i uczuc, nareszcie wiem skad
                      sie biora te zagubione w zyciu topielice, co to nie potrafia funkcjonowac jesli
                      caly swiat wokol nich nie "nadaje na tej samej fali", dostaja nerwicy kiedy ktos
                      posluzy sie jakims slowem ktorego "nie znosza dzwieku", a tak w ogole to by
                      wolaly "pracowac z maszynami bo ludzie je draznia" (wszystko autentyczne cytaty
                      wypowiedzi rozmaitych mlodych osob); dodam tylko ze inteligenty rodzic znajdzie
                      wszystkie potrzeby, emocje i uczucia w relacji dziecka z zabawy w przedszkolu,
                      no ale domowa zabawa w psychoanalize najwyrazniej dostarcza wiecej rozrywki

                      ad ps, zaciekawilo mnie pojawienie sie argumentacji ad personam, po linii "masz
                      dzieci", ktory to argument zostal skierowany do mnie, bo nie mam nic przeciw
                      mundurkom, ale nie do Ciebie, ktora mundurki tępisz; otoz okazuje sie ze jak
                      dlugo jestesmy przeciw mundurkom nie ma znaczenia czy mamy dzieci czy nie, ale
                      ci ktorzy mundurki popieraja MUSZA byc bezdzietni
                      no coz napisalam to juz powyzej - kilka z moich argumentow w tym watku pochodzi
                      bezposrednio z postow MATEK ktore bardzo sobie mundurki chwala; zreszta, tutaj
                      tez wlasnie MATKA (drugi post w watku) wyrazila poparcie dla mundurkow, ale jak
                      widac dawno temu sobie poszla, bo i po co rzucac groch o sciane
                      • hedonista.oswiecony Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 15:35
                        co Cię tak wzięło z tym pytaniem czy masz dzieci?

                        właśnie, że dziecko jest takie samo jak my choć niedojrzałe, bo tak samo jak my
                        odbiera nie-słuchanie, brak szacunku i brak poważnego traktowania. I jak się ma
                        tego nauczyć jeśli samo nie będzie tak traktowane?

                        Dla Ciebie osoby "skrzywione" to te słuchane, a dla nas te "niesłuchane". Moją
                        córkę słucham i dobrze na tym oboje wychodzimy, co nie znaczy, że może wejść
                        każdemu na głowę. To naprawdę da się połączyć, więcej, moim zdaniem powinno się
                        połączyć

                        ukłony
                        ed
                        • zettrzy Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 16:33
                          > co Cię tak wzięło z tym pytaniem czy masz dzieci?

                          interesuje mnie poziom obiektywnosci argumentow, to wszystko, zwlaszcza kiedy
                          tego argumentu uzywa sie w odniesieniu do wybranych osob

                          > właśnie, że dziecko jest takie samo jak my choć niedojrzałe

                          no to jest takie samo czy jest niedojrzale? bo my jestesmy dojrzali, czyli ktos
                          taki sam tez jest dojrzaly, prawda?

                          > córkę słucham i dobrze na tym oboje wychodzimy,

                          i tu jest pies pogrzebany - zaczynasz ogolna dyskusje o mundurkach, kontynuujesz
                          bardziej generalnie o wychowaniu, ale tak naprawde masz na mysli swoja corke i
                          wasze relacje; no wiec powiedzmy Twoja corka skrzywila sie na mysl o mundurkach,
                          i dlatego tak je zwalczasz; ale to nie znaczy ze szkolny mundurek per se stanowi
                          jakies zlo, uosobienie wiezienia czy absolutyzmu

                          moze popatrz na sprawe tak: to TYLKO szkolny mundurek i nie ma co robic z niego
                          jakiegos Frankensteina, Sklodowska nosila mundurek i zobacz dostala dwa Noble

                          aha, i byla bardzo szczesliwa w malzenstwie, miala bardzo udane corki, no wiec
                          gdzie ta szkoda wyrzadzona przez mundurek?
                          • ju.bi Re: słuchanie dziecka 21.09.06, 21:52

                            -skłodowska była bardzo szczęśliwa w małżeństwie? widac znam inna jej
                            biografię...ta oficjalna, autorstwa jej córki ewy, jest i owszem laurką - ale
                            czy prawdą...
                            ale to tak na marginesie
                            -
                            hej przyjaciele...zostańcie ze mną
                            może tu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka