wiksadyba1
12.10.06, 13:38
A. Kaczorowski przy okazji tureckiego Nobla napisał o tureckonoblowym śniegu:
"Nie jest to także książka, która mogłaby się równać z takimi arcydziełami
powieściowymi ostatnich lat jak choćby "Dwanaście kręgów" Jurija
Andruchowycza, "Platforma" Michela Houellebecqa, "Kronika ptaka nakręcacza"
Haruki Murakamiego, "Wyjechali" W.G. Sebalda czy choćby z "Żołnierzami spod
Salaminy" Javiera Cercasa."
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,3674779.html
Tak się ciekawie składa, że czytałem wszystkie z ww. książek. Nie wiem, czy
którąć z nich nazwałbym arcydziełem, ale mniejsza o ww. wyświechtane słowo:)
Za zdecydowanie najlepszą z nich, najbliższą owej kategorii na A., uważam
powieść Sebalda i 2 miejsce, prawie na równi, Murakamiego.
Wymienienie którego z ww. tytułów w tym gronie uważacie ewentualnie za
kompromitujące p. Kaczorowskiego?
No, ja mam ewidentnego "kandydata." Czy ktoś więcej jest tego samego zdania,
co ja:)???
No i off-topic - jak tam z tzw. arcydziełami w tych ostatnich latach.
Powiedzmy, że okolice 1990 można przyjać za cezurę, nie z uwagi na mur
berliński, ale chyba dlatego, że w sztuce o czymś co ma kilkanaście lat można
jeszcze powiedzieć, że to dosć nowe zjawisko. Uzupełnilibyście tę listę
Kaczorowskiego jeszcze o coś?