Dodaj do ulubionych

Jestem wqrwiony

14.10.06, 00:53
Nie dlatego, że udajecie, że nasze biężące szambo polityczne was nie dotyczy -
jestem wqrwiony dlatego, że tak naprawdę to naprawdę was nie dotyczy! A ja
jeszcze nie wyjechałem!
Obserwuj wątek
    • obly Re: Jestem wqrwiony 14.10.06, 03:03

      moze wyjedzmy panie promil. gdziebadz
    • mamarcela Łomatko :jesteś "wqrwiony"?????? 14.10.06, 09:55
      3promile napisał:
      "Jestem wqrwiony"

      Serio serio?
      Jesteście "wqrwiony" i sami tak do siebie czasami od najgorszych?

      Sic transit gloria neti! Wy jestescie wqrwiony, a wszyscy inni sa breinitrem. W
      takiej sytuacji to mi nawet wyjazd nie pomoże - zgodnie z nową swiecką tradycja
      idę się zabić. Skonczyła się pogoda dla bytów indywidualnych i jestestw
      pojedynczych - nadszedł powszechny atak klonów. :( Gdzie nie spojrzeć tam
      duplikaty! Triplikaty?? Multiplikaty???
      • 3promile Re: Łomatko :jesteś "wqrwiony"?????? 14.10.06, 17:23
        "Wszyscy jesteśmy brejnitrami" - to mogłoby być całkiem strawne filmidło
    • skajstop Re: Jestem wqrwiony 14.10.06, 10:10
      Promilu, ja jestem wyjechany do siebie :)

      I nie udaję, że mnie owo szambo nie dotyczy. A nawet wręcz przeciwnie,
      postanowiłem wyjść mu naprzeciw, tocząc heroiczny bój, tyle że nie postu z
      wirtualem, jeno piórkiem najostrzejszym z posiadanych.
    • wqrwiony czułem żeś podszywacz 14.10.06, 18:46
      • mesty8 Re: czułem żeś podszywacz 14.10.06, 20:20
        pół mnie już wyjechało i wyje co dzień.
    • staua Re: Jestem wqrwiony 14.10.06, 20:47
      Tych, co wyjechali, tez dotyczy, dopoki maja (tylko) polskie paszporty. Nie uciekniemy przed polskim
      prawem nawet za granica. Dlatego sam wyjazd to nie rozwiazanie.
      • mesty8 Re: Jestem wqrwiony 14.10.06, 20:53
        to pół to moja żona i to ja wyje...
        • mesty8 Re: Jestem wqrwiony 14.10.06, 23:39
          i kur3a daiej wyujr.
          • 3promile Re: Jestem wqrwiony 15.10.06, 00:31
            sdzsz, e o norml?
            • mesty8 Re: Jestem wqrwiony 15.10.06, 08:07
              tag.
    • eeela Re: Jestem wqrwiony 15.10.06, 17:42
      A ja mimo wyjechania jakos nie moge przestac czytac polskich newsow i sie niemi
      wqrwiac.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Jestem wqrwiony 15.10.06, 23:46
        ja porzuciłam na własną i rodziny prośbę etap wkurwiania się, przeleciałam
        przez efemeryczny okres rozbawienia (zwykle bawi tylko tytuł newsu). teraz
        rezygnuję z doczytania tekstu po 1-2 paragrafach.
        no bo jak przeczytam, trzeba by cos z tym zrobic, a przeciez obiecałam, ze sie
        nie bede wkurwiać. udaję wiec, ze mnie to nie dotyczy.
        i się staram zasługiwać Koronie.
        I całkiem na serio zrobiłam wywiad, kiedy obowiązuje mnie prawo brytyjskie a
        kiedy polskie. Na wszelki wypadek.
        • 8macek Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 00:17
          z tego co pamiętam
          hehehe
          obowiązuje cię zawsze prawo państwa na terenie którego się znajdujesz,
          wyłączając placówki dyplomatyczne,statki powietrzne i wodne pod banderą innego
          państwa oraz innego rodzaju placówki/instytucje posiadające autonomię (np.filie
          uczelni wyższych innych państw - choć tutaj w bardzo ograniczonym zakresie).

          na pewno w twoim prywatnym mieszkaniu/domu obowiązuje cię prawo i konstytucja
          państwa na terenie,którego przebywasz.
          no chyba,że masz status dyplomaty wtedy podlegasz prawu i konstytucji danego
          państwa w bardzo ograniczonym zakresie.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 00:35
            dobrze pamiętasz.
            prawo panstwa, którego jestem obywatelem zaczyna mnie obowiązywac, m.in. wtedy,
            kiedy owo panstwo stwierdzi, że popełniłam przestępstwo przeciwko
            bezpieczenstwu tegoż panstwa.
            aczkolwiek: państwo polskie może przecież wystąpić o ekstradycję obywatela
            polskiego nawet w przypadku przestępstw pospolitych i taka osoba będzie sądzona
            w polskim sądzie- decyduje tutaj miejsce popełnienia przestępstwa. Jeśli
            przestępstwo zostało popełnione w Polsce przez obywatela polskiego to będzie
            ono ścigane na mocy polskiego prawa, nieważne gdzie ten obywatel przebywa.
            takze jesli np przestępstwo zostało popełnione przez siec, korzystając z
            serwera umieszczonego w polsce.
            :]
            • staua Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 01:27
              Wlasnie. Dlatego, jesli w Polsce dzieja sie dziwne rzeczy, to lepiej nie przyjezdzac (ja w lipcu
              zastanawialam sie powaznie, ale przyjechac musialam). Bo na przyklad moga obywatela nie wypuscic...
              • formaprzetrwalnikowa Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 08:03
                staua: ze mnie się znajomi smieją, ze tak myslę, ale ... wlasnie tak mysle!
                jeszcze jakis krewki minister wpadnie na pomysł, zeby w taki sposob poradzic
                sobie z nadmierną emigracją albo inny zażyczy sobie, zebym wreszcie odrobiła
                to, co panstwo wydało na mojej studia. brrr...
                • staua Re: Jestem wqrwiony 19.10.06, 03:41
                  Ja nawet nikomu nie mowie, ze tak mysle ;-)
            • 8macek Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 13:08
              twój wywód jest tak enigmatyczny,że bez konkretnego wyjaśnienia o so hozi ja
              jego tego wywoda nie pojmę zaiste prawdopodobnie chyba!
            • broch Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 16:42
              bzdury skarbie, przestań pieprzyć bez sensu. Ekstradycja nie ma wiele wspolnego
              z obywatelstwem.
              Zapoznaj się z podstawową definicją słowa zamiast wypisywać pseudowywody.

              Ekstradycja jest oficjalnym procedurą wg której jeden kraj/nacja domaga się od
              innego kraju/nacji poddania podejrzanego/skazanego. Aby doszło do ekstradycji
              wymagane jest podpisanie umów określających warunki ekstradycji.

              Polska może domagać się od Francji wydania obywatela chińskego który dokonał
              przestępstwa na terenie Polski. Francja wniosek rozpatruje i na podstawie prawa
              własnego i międzynarodowego decyduje o zgodzie na ekstradycje. Wniosek może być
              przyjęty lub odrzucony. Jeśli Chińczyk wg prawa francuskiego przestępstwa nie
              popełnił, to szanse ekstradycji są małe/rzadne.
              Jeśli prawo o ekstradycji nie zostało podpisane między dwoma krajami, o
              ekstradycji w ogóle nie ma mowy.

              Wyjątek stanowią przestępstwa polityczne ktore nie są (z reguły) objęte prawem
              ekstradycji. Innymi słowy przestępcy politycznie nie podlegaja prawu ekstradycji.

              Dzisiaj Polska nie może uniemożliwić wyjazdów obywateli ponieważ podpisała
              określone traktaty. Aby owe traktaty złamać trzeba by kamikaze poniewaz dzisiaj
              w przeciwienstwie do 81' Polska zostałaby kompletnie odizolowana. Nie oznacza to
              iż ostatecznie do zamkniecia kraju dojśc nie może.

              Idiotyzmy o serwerach spowodowały iż o mało kawą się nie udławiłem czytając ten
              niezwykły tekst.
              • eeela Re: Jestem wqrwiony 17.10.06, 15:58
                > Idiotyzmy o serwerach spowodowały iż o mało kawą się nie udławiłem czytając
                ten
                > niezwykły tekst.

                Dzieki Bogu, ze chociaz zolc cie nie zalala, drogi Brochu ;-)
        • skajstop Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 09:33
          Formo, czy aby nie za bardzo nasiąkłaś Wellsem i Orwellem? :)
          • sutekh1 Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 15:43
            o boże mu jusz nie dajemy rade europy nie zbawi żaden patos, jestheśmy
            wibratorem umysłów przemokniętych władzom utopii
            nie prawim sobie komplementuf aby umżyć z rozpaczym za bratniomduszom

            my wqrwiać tylko sie jak nam nie wyjdzie krok i sie zajebiem w stólek or taboret
            jak łazienka kibel zapchany to my mówić tak brzydko ze tynk odpada a sonsiad
            ziewa i nie może japem zamknonć
            • daria13 Re: A ja się śmieję 16.10.06, 16:07
              Krystyna Czubówna u Kuby Wojewódzkiego powiedziała swoim niskim, aksamitnym
              głosem:
              "Wczoraj premier spotkał się z prezydentem i było...zajebiście!"
              Czyż to nie jest śmieszne?
              P:)
    • zdanka1 Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 20:50
      A ja nigdzie nie wyjade, bo jestem masochista:) I jak mam napad, to mnie korci,
      zeby sobie jakiś gigantyczny plakat Giertycha na scianei powiesić:) Zresztą nie
      mam walizki - bo jakos nie widzialam nigdy potrzeby.
    • obly Re: Jestem wqrwiony 16.10.06, 23:16

      ja za rok 16 10 2007 - wyjezdzam - postanowione, a teraz ide robic pranie
      • stella25b Re: Jestem wqrwiony 19.10.06, 10:17
        ja sie wqurwilam ponad 20 lat temu. Potwierdzam, ze moja decyzja o wyjezdzie
        byla sluszna.
    • dr.krisk Proszę spokojnie... 19.10.06, 13:59
      Mój pradziad był wq... bo żył pod pruskim zaborem i żle mu było (bo on
      strasznym patriotą był :).
      Mój dziadek był wq... bo musiał walczyć w I wojnie światowej po stronie
      niemieckiej (piękne zdjęcie w pikelhaubie). Potem po II wojnie był wq... bo za
      przynależność do AK nowa władza wsadziła go na trzy lata do kamieniołomów, oraz
      wygoniła z przedwojennego mieszkania służbowego.
      Mój drugi dziadek był wq... bo władza ludowa wygrała wojnę o handel i zabrała
      mu sklep i restaurację. Domu mu nie zabrałą, bo spaliła mu go Armia Czerwona w
      ramach eksperymentów pirotechnicznych.
      Moja mama była wq... bo wywalili ją z ukochanych studiów za jej ojca
      (kryminalista, w kamieniołomach siedział!).
      Mój ojciec był wq... bo pomimo że pracował jak wół do niczego nie doszedł.

      A więc dajcie spokój. Proszę o dystans.
      • daria13 Re: Proszę spokojnie... 19.10.06, 16:04
        Krisku, jak Cię lubię, tak nie do końca tym razem popieram. To wszystko, o czym
        piszesz było zawsze narzucane siłą, odgórnie, nic albo niewiele mogliśmy na to
        poradzić. Dziś to MY wybieramy i teraz pretensje możemy mieć tylko do siebie. I
        to jest tym razem najbardziej wq...
        Pozdrawiam:)
        • dr.krisk Re: Proszę spokojnie... 21.10.06, 11:20
          No niby tak, ale kto to są ci My? Ja jakoś nie identyfikuję się z rządzącymi
          przygłupami, ani z idiotyzmami które nasi europosłowie w świecie głoszą.
          Oczywiście, nie będę udawał że mnie to nic nie obchodzi (bo obchodzi), ani nie
          dotyka (bo dotyka), ale:
          - zakładam, że wirus głupoty/chamstwa jest niezniszczalny;
          - za kilkanaście/kilkadziesiąt lat będę Martwy, i nie będzie miało znaczenia
          czy dziś byłem wq.. czy też nie;
          - czasy są zawsze do kitu. Bardziej lub mniej. Teraz są jednak jakby nieco
          mniej.

          Dlatego należy unikać tego rodzaju gwałtowych wzruszeń. Sądzę bowiem, że
          głupota najbardziej boi się trzeźwej konstatacji i obnażania jej mizernej
          kondycji. Żywi się natomiast wq..., oraz podobnymi paroksyzmami.

          Jest do bani, bo musi być.
          Pozdrawiam cynicznie - Krisk
          • daria13 Re: Proszę spokojnie... 21.10.06, 11:54
            Bardzo to wszystko mądre, co piszesz dottore, ale ja nieodparcie odnoszę
            wrażenie, że często ci, co trzeźwo konstatują, tudzież emigrują wewnętrznie,
            tudzież cynicznie (wybacz) odwracają się od dookolnej głupoty/chamstwa,
            wyrażają tęże konstatację bojkotem wyborów i niestety właśnie tym Nam w dużej
            mierze zawdzięczamy to, co obecnie mamy. W moim pojęciu MY, ktorzy zawiniliśmy
            tym razem, to przede wszystkim ci, którzy nie poszli na wybory. I to jest
            najsmutniejsze.
            Liczę jedynie na to, że boleśnie nauczeni tym, czym grozi taka postawa,
            gromadniej jednak pójdziemy następnym razem do nieszczęsnych urn. Choć sama nie
            wiem, czy w to wierzyć.
            Pozdrawiam najserdeczniej:)
            PS.
            Ja byłam na wyborach, ale duże grono moich znajomych, właśnie tych trzeźwo
            myślących, nie było.
            • dr.krisk Iść, czy nie iść... 21.10.06, 12:32
              Ja również na wybory chodzę, bo nie jestem ani obrażony na rzeczywistość, ani
              wyemigrowany wewnętrznie ino widzę jak jest.
              Ale nie za bardzo widzę na kogo miałbym głosować. To tak jakw największym w
              moim mieście sklepie płytowym: chodzę między kilometrami półek i nic mi nie
              pasuje (bo sama tandeta i komercha aż zęby bolą....). Teraz też, z plakatów
              szczerzą się kandydaci, a z oczków aż im wyziera głód władzy & uznania.
              Pewnie na kogoś tam zagłosuję, ale bardziej przeciw komuś.
              Bo zawsze jeszcze może być gorzej.
              • daria13 Re: Iść, czy nie iść... 21.10.06, 14:06
                Masz rację, od jakiegoś czasu nie głosujemy na kogoś, ale bardziej przeciw
                komuś, ale dobre i to. Moim zdaniem trzeba robić wszystko, żeby zapobiec złu
                najgorszemu; fanatyzmowi i faszyzmowi, bo nic gorszego niż to, w jakim kierunku
                teraz idziemy stać się nie może.
                P:)
                • gaudia Re: Iść, czy nie iść... 21.10.06, 15:41
                  daria13 napisała:

                  > Masz rację, od jakiegoś czasu nie głosujemy na kogoś, ale bardziej przeciw
                  > komuś, ale dobre i to. Moim zdaniem trzeba robić wszystko, żeby zapobiec złu
                  > najgorszemu; fanatyzmowi i faszyzmowi, bo nic gorszego niż to, w jakim
                  kierunku
                  >
                  > teraz idziemy stać się nie może.

                  Daria i serio masz jakąś alternatywę? Bo ja chcę jakoś tym głosem chociaż
                  wrzucanym się przyczynić, alem zwątpiła absolutnie we wszystkich. Płacz i
                  zgrzytanie jak mi cenieni przeze mnie na moich głakach się swinili i świnią
                  nadal...

                  Zgadzam się ze Zdanką - dużo było złych rzeczy odgórnie narzuconych. Ale ci co
                  znaleźli się w więzieniach, kamieniołomach - INACZEJ wybierali. Zawsze był
                  jakiś wybór, czasem potworne zapewne. Ale komuny by tu nie było gdyby nie armia
                  ochoczych współpracujących i wychodzących nieraz przed wojsko.
                  Jakże prostym ruchem organizacyjnym okazał się np. stan wojenny.
                  I tu zgadzam się znów z Darią - najbardziej wqrwia jak swój swemu...

                  Przestałam wierzyć, że do polityki, na wierchuszki trafiają (a właściwie
                  ZGŁASZAJĄ SIĘ) ludzie idei, wiary i honoru. Gdyby choć kompetencje byli,
                  niechby ukonstytuował się wreszcie jakoś zawód - polityk. Nie łudziłabym się
                  wtedy może, że szlachetność, że takie tam...no te różne pierdoły, wiecie.
                  Wybierałabym kolesia z najlepszym biznesplanem i już.
            • 3promile Re: Proszę spokojnie... 21.10.06, 13:14
              daria13 napisała:
              > Ja byłam na wyborach, ale duże grono moich znajomych, właśnie tych trzeźwo
              > myślących, nie było.

              Całe ubiegłoroczne kurestwo polegało IMO na zabiegu socjotechnicznym - nie
              musisz iść na wybory; wiadomo, kto wygra i kto z kim machnie koalicję... I spora
              część "trzeźwo myślących" dała się na to nabrać.
        • zdanka1 Re: Proszę spokojnie... 21.10.06, 12:28
          To wszystko, o czym
          >
          > piszesz było zawsze narzucane siłą, odgórnie, nic albo niewiele mogliśmy na
          to
          > poradzić.

          Czy ja wiem? Uwazam, ze największe kurewstwo w historii Polski czyli
          mordowanie jeszcze dziaciaków, które były w Szarych Szeregach i AK-owców
          zrobili jedni Polacy drugim, Ruscy tylko wydawali rozkazy...
          • daria13 Re: Proszę spokojnie... 21.10.06, 13:48
            Zdanaka napisała:
            > Czy ja wiem? Uwazam, ze największe kurewstwo w historii Polski czyli
            > mordowanie jeszcze dziaciaków, które były w Szarych Szeregach i AK-owców
            > zrobili jedni Polacy drugim, Ruscy tylko wydawali rozkazy...

            Nie żyłam w tamtych czasach i nie znam tak dobrze historii, żeby wypowiedzieć
            się autorytatnie, nie wiem na ile silne były naciski i rozkazy Ruskich,
            niemniej myślę, że to o czym piszesz to jedynie patologia i margines, straszny,
            ale jednak tylko margines. Większość dawnych "złych czasów" tak czy inaczej w
            głównej mierze opierała się na przemocy z zewnątrz. Ale może jestem naiwna...
            P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka