Dodaj do ulubionych

Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? :)

25.01.07, 13:35
Czytaliście tego Dehnela? Doradźcie biednemu Skajstopowi, czy ma się sugerować
wywiadem z "Polityki", w którym pytająca (Katarzyna Janowska) w słabej formie,
niestety ("Kiedy pan zaczął być artystą?"), za to odpowiadający w formie tak
wysokie, że tenże bieny Skajstop na poważnie się zaczął zastanawiać nad
zakupem/wypożyczeniem "Lali".
Ale może nie warto? Znający tę książkę, wystąp!
Obserwuj wątek
    • ash3 Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 25.01.07, 13:54
      Nie znająca, ale właśnie skończylam lekturę fragmentu, który jest na stronie
      polityki (na samym dole, link starsznie dlugi, więc nie wklejam). Ja chyba kupię.
      Poza tym w dwójce fragmenty czyta MArcin Hrycnar i czyta pięknie, żywo, barwnie!
    • braineater Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 25.01.07, 13:58
      jestem po stronach 6śćdziesięciu i jest nieźle. Bez jak na razie fajerwerków,
      ale językowo sprawnie i płynnie. Dalej nie chce oceniac, bo byłoby niuczciwie.
      Jakby co egzemplum do wypozyczenia jest.
      Co do wywiadu, to pą autor raczej negatywne wrażenie we mnie wywołuje a poza
      tym, chce tłumaczyc Gorey'a a to ja miałem być 1szym gorejowcem w PL!:P! <no,
      drugim>

      P:)
      • ash3 Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 25.01.07, 14:03
        braineater napisał:

        >
        > Co do wywiadu, to pą autor raczej negatywne wrażenie we mnie wywołuje

        A we mnie nie.

        a poza
        > tym, chce tłumaczyc Gorey'a a to ja miałem być 1szym gorejowcem w PL!:P! <n
        > o,
        > drugim>

        Może jeszcze ci się uda - zrozumialam, że Goreyem BYC MOZE się laureat zainteresuje.
        ;-)
        • braineater Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 25.01.07, 14:10
          juz mówię czemu - jako nałogowy autokreator i samolanser, jestem wyczulony na
          autokreacje i samolanserstwo u innych. Uwielbiam takie postacie, pod warunkiem,
          że zachowujac spójnośc kreacji nie popadaja w teatralizację. A u pana D. widze
          jakies pęknięcie, które budzi we mnie poważne wątpliwości, co do prawdziwości
          kreowanego bytu pod tytułem pisarz Dehnel. Gdzies mi tam pobrzmiewa
          nieszczerość i dośc rozpaczliwe próby pochytania wszystkich elementów kreacji w
          jedna spójną całość, co troszke nie wychodzi.
          Ale to opinia czysto subiektywna i nie mająca nic wspólnego z pisaniem pana
          Dehnela i tłumaczeniami pana Dehnela.

          P:)
          • skajstop Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 25.01.07, 14:14
            Ale we mnie pozytywne wrażenia wzbudził nie pan Dehnel, któren mnie rozbawił w
            zdaniu pierwszym powściągliwością, a w drugim otwartą deklaracją bycia
            homoseksualistą. Tu masz rację. Lanserkę uprawia - nie tylko zresztą seksualną :)

            Natomiast to co pisze o opowieści, o opowiadaniu - jest mi bliskie. Nie
            pierdzieli o misji, raczej o zapisywaniu ulotnych doświadczeń pojedynczych ludzi
            - i ja to kupuję :)

            Się piszę na tę pożyczkę, jakby co.
            • braineater magiel:) 25.01.07, 14:25
              bo jest jeszce jeden element, który wpływa na moja ocenę osoby - fakt, ze mam
              wrażenie, ze pan Dehnel prowadzi jedno z for gazetowych i że zdarzyło mi się z
              nim kilkakroć podyskutowac i poczytac posty, które pisze i jesli jest tak, jak
              mi się wydaje, <a pewnie nie jest>, to wtedy to pęknięcie jawi mi się jeszcze
              wiekszym. ale to pewnie paranoida osmotyczna, nic wiecej:)

              P:)
              • zdanka1 Re: magiel:) 27.01.07, 17:14
                Zamierzam sie zabrac, ale ciągle i ciągle coś jest przed tym, a szkoda, bo
                jestem ciekawa, jak wygląda Dehnel w prozie - pozeję znam , łacznie z czytaną
                przezeń na jakims konkursie. Ten facet ma talent, pytanie tylko - czy dlugo
                przetrwa w neinaruszonym stanie - Dehnel i TV sa dla mnei jakoś nie do
                połączenia.

                Brain, nie byłabym soba, gdybym z ciekawosci nie zapytała - które forum?
                Powiedz, choc na ucho - obiecuję, ze bedę sie zachowywać przyzwoicie i nie
                napiszę tam ani słowa:D
              • belinks Re: magiel:) 29.01.07, 12:21
                Fragment Lali, który czytałam w necie, mile mnie zaskoczył, dobry jest.Mam
                ochotę na tę ksiązkę.
                Wywiad w Polityce znudził.Nijaki.
                Niestety, jak pana Dehnela widuję w Łoskocie, czy na zdjęciach z tą swoją
                laseczką i chodzacego "po łacinie" a bez butów ortopedycznych, to rodzaj
                zażenowania i litości we mnie wzbudza. Lans na poziomie licealisty, bo tak
                walący po oczach, aż już czasem zaczynam podejrzewać, że to przyznawanie się do
                homoseksualizmu to też w ramach strategii.
                A moze po prostu wredna jestem, nie doceniam odmienności duszy artysty.
                Byle by dalej dobrze pisał, to go oglądać nie muszę.
    • kubissimo "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:26
      tak sie zastanawiam, czy ten cytat z Brajna to dla mnie zachecacz, czy
      zniechecacz. bo z jednej strony krotki, acz burzliwy kontakt z arcydzielem dla
      mas "Samotnosc w sieci" dobitnie i bolesnie mnie przekonal, ze autor powiesci
      moze byc totalnym antytalenciem jezykowym, ktoremu slowo warsztat kojarzy sie
      tylko z komorka na mlotek i imadło, wiec zapewnienie o czyjejs plynnosci i
      sprawnosci jest czyms pozytywnym. Ale z drugiej strony "sprawnie jezykowo i
      plynnie" to jeden z najczesciej powracajacych komplementow a propos
      Maslowskiej, ktora moze i pisze plynnie, ale tak bardzo przebardzo o niczym, ze
      po skonczeniu ksiazki szkoda mi poswieconego jej czasu.
      no i teraz nie wiem, czy Brajn mnie do "Lali" zacheca, czy tez mnie ostrzega ;)
      • braineater Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:32
        miałem sie nie odzywać:).
        W tym wypadku to jest zachęcacz - ten język wciaga w opowieść, a aneg.ki,
        przynajmnie te do których na razie dotarłem, sa smakowite, opowiedziane tak, że
        czuc radośc opowiadacza, że otóz znalazł słuchaczy. Czy wiąże się to w jakąś
        sensowna całośc i ku czemuś prowadzi, czy zostaje zbiorem luźnych aneg.ek, to
        jeszce nie wiem.

        P:)
        • kubissimo Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:34
          may it be :)
        • skajstop Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:34
          Przeczytałem fragment na stronie "Polityki", o którym wspomina Ash (dzięki!).

          I ten fragment zdecydowanie mnie zachęca do przeczytania całości. Jak dla mnie,
          to nie jest "sprawne". To jest "z sensem" :-)
          • kubissimo Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:44
            czyli jest z sensem, ale nie jest sprawne, tak? ;)
            • skajstop Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:46
              Nie. Ten fragment daleko wykracza poza poziom sprawności, na ile się znam na
              składaniu literek to kupy :p
              • kubissimo Re: "językowo sprawnie i płynnie" 25.01.07, 14:51
                ok, jestem w nastroju frywolnym i sklonnym do upierdliwych pytan. ale sie
                powstrzymam ;)
                • braineater Zue Kubu, 25.01.07, 15:13
                  oj zue:)
                  Mogę Cie w charakterze szwarccharrrrrrrakterrrrrrrrrra wprowadzić do komixu?:P
                  Zue Kubu aka Upierdliwe Fatum?:)
                  P:)
                  • kubissimo Re: Zue Kubu, 25.01.07, 15:19
                    ale jak to. owszem, jestem znany jako Ten Zły, ale równiez jako Kuba Sama Łagoda
                    taki rozdzwiek godny powiesci Stevensona ;)

                    ale oczywiscie mozesz mnie wprowadzic. Upierdliwe Fatum to brzmi dumnie :D
                    • skajstop Re: Zue Kubu, 25.01.07, 15:22
                      kubissimo napisał:

                      > ale jak to. owszem, jestem znany jako Ten Zły, ale równiez jako Kuba Sama
                      > Łagoda taki rozdzwiek godny powiesci Stevensona ;)
                      >
                      > ale oczywiscie mozesz mnie wprowadzic. Upierdliwe Fatum to brzmi dumnie :D

                      No bo Upierdliwe Fatum, ale i UF... cóż za ulga ;p

                      Zaiste, rozdźwięk :-)
    • kubissimo Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 26.01.07, 00:27
      w empikach Lala kosztuje 19 zybli
      dobry dil ;)
    • jenny_s Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 22:16
      Czytaliście tego Dehnela. Po Panadehnelowej poezji Lala zaskakuje lekkością,
      zaryzykowałabym nawet stwierdzernie, że jest bezpretensjonalna, gdyby nie
      uparte brzęczenie z tyłu głowy, pod tytułem: ale to już było... Dzięki
      niewątpliwie urokliwej postaci Babci, dzięki niewątpliwie urokliwym czasom,
      historia właściwie "robi się" sama, szczęśliwie młody Autor nie zepsuł jej
      zbytnio swymi manieryzmami.

      Jednym słowem: nie ma wstydu :)
      • skajstop Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 22:30
        No to Foruma orzekła, że Skajstopa Lalata będzie :P

        Dzięki za głosy :)
        • braineater Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 22:36
          to przynosic ci ją w poniedziałek, czy zanabedziesz samodzielnie za ciężkim
          pisarskim trudem zdobyte grosiwo?

          P:)
          • skajstop Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 22:40
            Przynosić. Dojrzałem do czytania, a czy do kupienia, zdecyduję po wchłonięciu :)
            Wiesz, grosiwo to by wypadało wysypać na ostatnie dwa tomy "Historii świata"...
            • braineater Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 22:58
              jesiu..
              Aż tak się przejeli Fukuyamą, że już tylko dwa tomy Historii zostały?

              P:)
              • skajstop Re: Czy warto poznać ją? 26.01.07, 23:05
                Gorzej. Obmacali, pokwękali i wpadli w kolekcjonerstwo :) inna sprawa, że jak
                zwykle wzruszam ramionami nad takimi przeglądówkami, tak tym razem stwierdzam,
                że choć nietania, ta akurat przeglądówka jest merytorycznie dobra. Zatem kwękam,
                ale płacę :)
                Mowa o tym wspólnym wydaniu Fogry i Świata Książki.
              • jenny_s Re: Czy warto poznać Fukujamę? 27.01.07, 00:34
                Strach pomyśleć co by było, gdyby jakiś rzeźbiarz naturalista przejął się
                podobnie Końcem Człowieka.
    • kubissimo Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 28.01.07, 11:37
      nie macie wrazenia, ze w tej ksiazce przydaloby sie drzewo genealogiczne?
      czlowiek jakos sobie ulozy w glowie pokolenia i koligacje, po czym nagle
      pojawia sie jakies imie, ktore nigdzie nie pasuje i trzeba ukladac od nowa
      jestem na etapie ustalania lokalizacji Romy, ktora przezyla oblezenie Kalisza i
      caly czas nie mam pojecia, kto to jest
      • skajstop Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 28.01.07, 11:45
        Nie spoileruj!
        • kubissimo Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 28.01.07, 11:50
          bron boze nic Ci nie spoileruje. to nie jest zaden suspens z tym przezyciem :)
          • skajstop Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 28.01.07, 12:01
            No dobra, już odwołuję nalot dywanowy :-)
            • kubissimo Re: Czy warto poznać Lalę, czy warto poznać ją? : 28.01.07, 12:03
              :)
    • braineater I po Lali (post typu SS, czyli same spoilery:) 28.01.07, 12:36
      Więc Marcelek książkę skończył, ostatnie partie doczytując w wannie, bowiem
      naglący wzrok wirtualnego Skaja przymuszał. I se Marcelek myśli tak: fajna ta
      ksiązka jest. Ma rytm, ma melodię, jest gładka i przyjemna jak piosnki
      Mieczysława Fogga, ma kilka scen błyskotliwych i język, który potrafi uwieść,
      zawiera w sobie opowiastki wesołe, opowiastki smutne, opowiastki tragiczne a
      także te z hepi endami maści wszelakiej, żeby serca krzepić i w dół czytacza
      nie wpędzać, choć powieść to w sumie o umieraniu i rozpadzie wszystkiego. Słów
      brzydkich tylko nie zawiera żadnych prócz jednego wykropkowanego, ale to wada,
      którą jestem w stanie jakoś pominąć.
      Nie wnikając w procent rzeczywistości zawarty w opowieściach Lali, choć powieśc
      skonstruowana jest tak, że wręcz zachęca do szerlokizowania i doszukiwania się
      bytów rzeczywistych ukrytych za literkoma i sprawdzania czy tez naprawdę pan
      Rogoziński i naprawdę Czajka oraz cesarzowa Eugenia z numerem II, stwierdzam,
      że babcię Lalę, która jak wynika z postów wszelkich lubią wszyscy, znamy też
      wszyscy. Znamy babcię Lalę jako Irenę Kwiatkowską, znamy babcię Lalę jako Hankę
      Bielicką, znamy babcię Lalę, jako ubierajacą się na czarno kobietę sąsiadkę
      z "Domu dziennego, domu nocnego" Tokarczuk, znamy ją jako oberbabcię z
      wczesnych powieści Pilcha czy babcie Kolaczkową z Bębenka, znamy ją, bo
      dziesiatki takich babć mieszkają obok nas i czasem wpadają sól pożyczyć, a my
      je raczej olewamy, bo kto by tam słuchał, co babunia mamroce. A poeta Dehnel
      posłuchał.
      A jak posłuchał, to jak sam pisze w ksiązce styl musiał do tego sobie
      wymyslic, żeby zapisać. I udało mu się prawie że rewelacyjnie. Połączył te
      dziwne napięcia między rzeczywistym a magicznym, jak robi to Tokarczuk, z
      skamienałością opisywanych rzeczy, muzealnym ich katalogowaniem, jak robi to
      Chwin w Hannemanie oraz narracyjną cestiną Pilcha, jego wodolejstwem,
      retardacjami i repetycjami nagminnymi <kazdy watek wraca co najmniej 3 razy,
      żeby nudno nie było modyfikowany Rashomonizowaniem perspektywy> nasladowaniem
      języka mówionego i wpakował tę całą stylistykę w wątła babuleńkę, nadając jej
      właśnie energie monologów Kwiatkowskiej, czy Bileickiej. To musiało się udać, i
      mimo paru lingwistycznych kiksów <nie uwierzę w 80 letnią staruszkę używającą
      słów typu 'real' czy 'uchachana'>, się udało wysmienicie.
      Czytając Lalę w pewien sposób robimy dobrze naszym sumieniom, pozwala ona
      wybaczyć sobie, że nie słuchalismy tych wszystkich babć sąsiadek, babć
      własnych, czy babć cudzych, że ignorowaliśmy ich opowiastki <choc trzeba
      przyznać, że nie każda babcia ma tyle do opowiedzenia, co Lala wymyslona i
      stworzona na potrzeby tej powieści.
      Panu Dehnelu udała się też, choć z drugiej strony jest to jak dla mnie
      największy brak tej powieści, magiczna sztuczka z czasem. Udało mu się
      eksterminować praktycznie całe powojnie i zamknąc w dwóch planach czasowych -
      przedwojniu i latach plus minus dziewięcdziesiątych, epokę PRL'owską traktując
      jak niebyłą, nieważną, nieistotną. Jest Lala, jest Dehnelowskie alterego,
      pokolenia pomiędzy przywoływane sa tylko w sytuacjach ostatecznych dziur w
      fabule, kiedy nie mozna juz było ich pominąć. A trochę szkoda, bo z chęcia bym
      poczytał, w tej stylistyce i z ta własnie bohaterką, opowieści o zmaganiu się z
      kompletnie aarystokratyczną i ainteligencką rzeczywistością. Z tym, że
      wymagałoby to, jak sądze, kompletnej przewrotki stylistycznej, która mogłaby
      zaburzyc pogodnośc historii Lali i jej przodków i potomków, no i mogłoby się
      okazac, że pan Dehnel <jeszcze> tak nie umi.
      Żeby jednakowoż, zbyt różanie i miodnie nie było, to parę rzeczy jest trochę
      nietrafionych - znaczy dość ucieczkowe zakończenie <co można tłumaczyć tym, że
      Lala nadal żyje>, zupełnie zbędne wątki zwiedzająco fotograficzne, kilka
      nadmiernie ogranych dowcipów zamienionych w 'rzeczywiste' sytuacje fabularne,
      parę powierzchownych madrości na temat życia i śmierci, popadanie w schulzowośc
      opisów i gombrowiczowość gadulstwa, oraz, to, o czym pisałem w odnosząc się do
      wywiadu, znaczy leciutkie nadęcie autora na punkcie własnym i lektur, które
      spozywa.. Nie są to jednak rzeczy jakoś szczególnie psujące przyjemnośc tekstu,
      po prrostu pokazują, że mamy do czynienia z młodym kolesiem, kóry za chwilę
      będzie miał szansę zostac jednym z ciekawszych zjawisk w polskiej literaturze,
      tylko powinien sie trochę uwolnić od swoich gdańskich patronatów, odchwinić,
      odhuellowac i odgrassować, żeby w pełnie pojechac własnym językiem. Bo wierze,
      że pana Dehnela stać na to i że może to być rewelacyjne.

      Czyli podsumowując - Lala ok.

      P:)
      • kubissimo Re: I po Lali (post typu SS, czyli same spoilery: 28.01.07, 13:08
        a ja dopiero skojarzylem nazwisko z czlowiekiem i juz mi sie bedzie mniej
        fajnie czytalo, bo znam go z widzenia z UWu. to taki pretensjonalny chlopiec,
        ktory z uporem maniaka kreuje sie na angielskiego dandysa z poczatku XX wieku -
        melonik, fioletowy surducik, laseczka, narcyz(m) w butonierce.
        ok, na swoj sposob go podziwiam, bo to wymaga konsekwencji i odwagi w naszym
        szaro-burym swiatku. niestety na pierwszym planie mamy tu pretensjonalnosc,
        ktora mnie osobiscie smieszy. tego typu stylizacje podobaja mi sie na papierze,
        ale na zywo jakby mniej
        • skajstop Re: I po Lali (post typu SS, czyli same spoilery: 28.01.07, 13:13
          Ilu ja znam buraków, którzy jednak nieźle piszą... i vice versa, smpatyczni, a
          płodzą rzeczy takie, że się marzy człowiekowi zakaz druku :-)

          Natomiast po recenzji Braineatera widze, że strawa zapowiada się interesujaco.
          Mniej wiecej na to liczyłem.
        • braineater Re: I po Lali (post typu SS, czyli same spoilery: 28.01.07, 13:19
          a kysz z tym biografizmem:)
          Od pretensjonalności się nie umiera, a czasem może ona pomóc w pisaniu i jemu
          chyba pomaga. Fajne jest to, że stylizując się na mix Brummela z Wildem, nie
          próbuje pisac tak jak oni, bo to byłoby mordercze.

          P:)
          • zdanka1 Re: I po Lali (post typu SS, czyli same spoilery: 28.01.07, 13:53
            Brummell właściwie nie pisał wcale:))) ciekawa jestem czy nosi jeszcze ten
            sygnet , bo rozbawiło mnie to niesłychanie :) Warianty są dwa - albo stroj nosi
            się po to, zeby zaistnieć, albo po to, zeby się ukryć.

            Brain, które to forum , nie ignoruj cżłowieka!!!!
      • braineater Wiem! 28.01.07, 19:53
        Męczyło to mój umysł pusty a prózny od samego poczatku, gdzie ja już się
        zetknąłem z tym typem narracji, kto tak pisał i o czasach i ludziach podobnych.
        Zrujnowawszy pół biblioteczki i dogrzebawszy się ksiązek nie widzianych latami,
        juz wiem. Najczystszej wody Samozwańcowa głośnym duchem w Lali przebija, wprost
        z Marii i Magdaleny.
        Normalnie jezdem ze się dómny.

        P:)
        • monikate Re: Wiem! 28.01.07, 21:16
          No skoro tak... czytam i ja!
        • kubissimo Re: Wiem! 28.01.07, 23:12
          dla mnie to skrzyzowanie "Bozej podszewki" Lubkiewicz-Urbanowicz
          z "Niemcewiczem od przodu i tylu" Zbyszewskiego ;)
        • paolo630 Zerżnięta Samozwaniec... 29.01.07, 15:43
          ...plus wprowadzenie motywu babci w kulturze polskiej. Jeśli to innowacja, to
          proszę jak najszybciej nakręcić filmy z naszymi krajowymi Nestorkami, albowiem
          ani Bielicka, ani Feldman już nie zagrają, a Brylska za dobrze się trzyma;-)
          • monikate Re: Zerżnięta Samozwaniec... 29.01.07, 18:16
            Irena Kwiatkowska nadawałaby się?
            • kubissimo Re: Zerżnięta Samozwaniec... 29.01.07, 20:30
              wizualnie lepsza bylaby Danuta Szaflarska :)
              ale jezeli chodzi o temperament, to faktycznie Kwiatkowska
            • paolo630 Re: Irena... 29.01.07, 21:27
              ...jakby dawali u nas szlachectwo, to byłaby już wicekrólową chyba;-) Ale
              obawiam się, że w obecnym stanie słyszę jej głos z offu...i to mi wystarczy.
              Danuta Szaflarska jest ok. Lipowska Teresa też, mimo eM jak Mięchochłap
              • monikate Re: Irena... 29.01.07, 22:56
                Lipowska nieeee.... błagam.
                Barbara Krafftówna? Chyba ona najbardziej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka