s.dominika
02.03.07, 17:08
Ogarnęło mnie i nie chce puścić :( Roboty od groma, a ja zamiast robić,
zamykać po kolei jedno, drugie zadania - to robię wszystko na raz, wychodzi
prowizorka i nic nie kończę. Nie mam na nic ochoty, wszyscy mnie denerwują.
Ostatnio szefowa moja miała do mnie pretensje, że nie mogę zostać w pracy
kolejne 2 godziny, chociaż przyszłam do pracy w moim wolnym dniu. I ja w
dodatku musiałam się tłumaczyć i znosić jej fochy. Co jest z tymi ludźmi
wszystkimi? Każdy coś ode mnie chce, a ja po prostu nie mam siły. Wracam po 13
godzinach i naprawdę mam w nosie różne rzeczy.
Nawet moja rodzona matka wymuszała na mnie ostatnio, żebym po 13 godzinach
pojechała do niej i meble pomogła jej wybrać nowe. Mąż mnie chociaż rozumie i
się nie czepia :-)
A może ja przesadzam. Chodzę przemęczona i nie mogę odpocząć. Jak mam wolny
dzień to piszę doktorat - czyli jaki z niego wolny? Ostatnio zagapiłam się i
nie wysiadłam na swoim przystanku. Jakaś rozkojarzona chodzę. Też tak macie?
Czy jestem odosobnionym przypadkiem?