blanka110
11.07.07, 14:10
-Wraca mąż do domu mocno napoczęty
-halina dawaj miske będe żygał
-józek nie rozrabiaj, spać
-halina dawaj miskę będe żygał
-ale tam do spania
-dawaj miskę bo źle będzie
żona zdesperowana biegnie po miskę bo widzi że już już naprawde jest
żle; -halina stop zmiana planów zesrałem się
--------------------------------------------
Wchodzi żona do łazienki i widzi jak mąż goli włosy łonowe. Pyta się co robi.
Na to on: Nie chciał stać to nie będzie łeżal na miekkim.
-------------------------------------------
Murzyn i bialy stoja na brzegu rzeki. Bialy przechwala sie:
- Wiesz, ja to mam takiego czulego, ze moglbym nim zmierzyc temperature
wody.
- To zmierz - podpuszcza go Murzyn.
Bialy wyciaga, wklada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mowi z
triumfem w glosie:
- Temperatura wody wynosi 25 stopni!
Murzyn na to sciagnal spodnie, wlozyl swojego do wody i po chwili
mowi: - Rzeczywiscie, temperatura wody wynosi 25 stopni, a glebokosc 1.6
metra
-----------------------------------------
Wraca pijany mąż nad ranem do domu..
żona po całonocnym czuwaniu od progu wrzeszczy na niego
- O której to się do domu wraca !!!
- jakie wraca .... po gitare przyszedłem...
-----------------------------------------
Jeszcze przed wojną w Iraku. Na biurku Saddama H. odzywa się telefon.
- Słucham - mówi Saddam.
- Saddam? - odzywa się bełkotliwy głos z silnym akcentem - Słuchaj jestem
Paddy, czyli rozumiesz, Irlandczyk. Strasznie mnie wkurwiasz i dlatego
wypowiadam ci wojnę.
- Tak? - zamyślił się Saddam - a ile ty masz żołnierzy?
- Nooo... jestem ja, mój szwagier i nasi koledzy od rzutek z pubu - w sumie
osiem osób!
- Ale ja mam 1 600 tys. wojska!
- Tak? To ja jeszcze zadzwonię, tylko się naradzę.
Za tydzień na biurku Saddama znów dzwoni telefon:
- Saddam? Znowu mówi Paddy, pamiętasz? Ja w sprawie tej wojny, cośmy ci
wypowiedzieli. Poczyniliśmy pewne przygotowania i mamy sprzęt.
- Tak? A jaki można wiedzieć?
- Kosiarkę do trawy, traktor ogrodowy i dwa kije do bejsbola!
- No... ale ja mam 20 tys. czołgów i 30 tys. transporterów opancerzonych, a
od ostatniej naszej rozmowy zmobilizowałem dodatkowe pół miliona żołnierzy.
- To wiesz co? Ja jeszcze muszę parę rzeczy sprawdzić i ci oddzwonię. Za
kolejny tydzień Paddy dzwoni znów:
- Saddam? Wiesz ja jeszcze raz w sprawie tej wojny, cośmy ci ją
wypowiedzieli. Wiesz co, zapomnij o tym.
- O! A cóż to skłoniło cię do zmiany decyzji?
- Bo wiesz, poczytaliśmy ze szwagrem konwencję genewską i doszliśmy do
wniosku, że za chuja nie wyżywimy dwóch milionów jeńców.
--------------------------------------
Po kilku latach ciezkich bojów wierny rycerz powrócil do królewskiego zamku.
Klaknal przed majestatem, zlozyl u stóp króla zakrwawiony i wyszczerbiony
miecz i powiedzial:
- Wasza Wysokosc, przez ostatnie piec dni wyrzynalem w pien wsie, puszczalem
z dymem miasta, gwalciem kobiety, topilem dzieci - wszystko, by pognebic
twoich wrogów na zachodzie...
- Zaraz, zaraz... - przerwal niepewnie król. - Przeciez ja nie mam zadnych
wrogów na zachodzie.
- Teraz juz masz
-------------------------------------
Na spacerniaku we wizniu rozmawia dwóch osadzonych:
- Stefan, alez u was w pawilonie wczoraj wrzaski byly. k***a, kto sie tak
darl?
- Otóz, Klaudiuszu, zrobili my wczoraj taki skecz. Wzisli my jednego nowego,
zdjeli my mu majtasy. Potem nagieli my lacno gostka i przystawili my jego
dupe do celi homosiów-gwacicieli. Drzwi leciutko uchylone...
- I co, mlody sie tak darl?
- Nie... Istota skeczu jest szybkie zatrzasniecie z kopa drzwi w odpowiednim
momencie.
------------------------------------
Piękny lipcowy dzień. Las, cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków, tu i ówdzie
przebiegnie sarenka, w tle słychac leniwe stukanie dziecioła. Wtem z głębi
lasu wyłania sie potężna chmura kurzu. Widać, że jakiś tabun
rozpędzony przebiega przez las. Zwierzeta w popłochu uciekają. Nic nie
widać, pył i kurz wszystko zasłania. Az wreszcie tabun dobiega do lesnej
polanki.
Zatrzymuje sie. Kurz powoli opada. I nagle okazuje się, że cała polanka jest
wyśscielona...... JEŻAMI. Wszystkie sapia, są zmęczone.
Tylko jeden jeż, który prowadził caly tabun, lekko sie uśmiecha, cały czas
próbując złapać oddech.
Wreszcie w zachwycie mówi do innych:
- Kuuurwaaa - JAK MUSTANGI......NO NIE?
-------------------------------
Hrabia do hrabiny:
- Czy zechciałby hrabina odbyć stosunek?
- NIE!
- to może by się hrabina położyła to ja bym odbył?
-------------------------------
Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i
mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierzę, będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
- ...Aligator...
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać...
------------------------------
Puk, puk.
- Kto tam?
- Wróżka.
- Wróżka? Ale dlaczego z toporem?
- A widzisz jak mało wiesz o wróżkach!
---------------------------
Dwaj chińscy generałowie omawiają plan ataku na Rosję:
- Atakować będziemy małymi grupami, ...... ...... po dwa, trzy miliony ...,
a środkiem puścimy czołgi.
- Wszystkie trzy?!
----------------------
Lekcja chemii. Pani pisze różne wzory na tablicy, a mały Jasio wyciągnął
torebke po cukrze, wyjął z niej drugi śniadanie, nadmuchał torebkę i
strzelił. Pani aż podskoczyła, i krzyczy
- Jasiu, jutro z ojcem masz przyjść.
Następnego dnia pani z przejęciem opowiada ojcu co ten urwis zrobił.
- Proszę pana, w czasie lekcji chemii pisałam wzory na tablicy, a Jasio
strzelił z torby po cukrze. Jak ja sie przeraziłam, aż mi serce stanęło.
- To jeszcze nic - mówi tata - jak wczoraj waliłem kozę, to tak
przypierdolił z worka po cemencie, że mi w rękach tylko rogi zostały.