Dodaj do ulubionych

nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza

27.06.03, 22:07
Z zawodu jestem aniolem strozem, od jakis czterdziestu lat na sluzbie.
Co mi najbardziej utkwilo w pamieci? Panie, kochany, gdybym ja zaczal
opowiadac....no, ale obowiazuje mnie przeciez tajemnica zawodowa, a zreszta
pamiec juz nie ta. Niech tylko pan na mnie spojrzy: sama skora i wyleniale
piora.Przerzedzily mi sie wlosy anielskie, a cierpliwosci ledwie starcza.
Zreszta moja klientka to wyjatkowa ciezka sztuka..jak to ona sie nazywa?.
Aaaaa, pan ja zna..przez hmm.... przypadek? ...no tak...ja chyba tez z nia
przez przypadek, bo nie wiem czym zgrzeszylem u pracodawcy, ze mnie do takiej
psiej roboty wyslal. Kiedys, to jeszcze moglem sie z nia napic jakiegos
drinka, a teraz tylko jogurt, ktory sie potem uszami wylewa i robi biale
plamy na pozolklym, sluzbowym ubraniu. Nie powiem, ona ma dobra dusze (przez
to moj szef ma do niej wielka slabosc) ale odkad odkryla, ze moze sobie sama
grzebac w podswiadomosci i manipulowac swiadomoscia nie koniecznie tym razem
wlasna , stala sie ciezka do upilnowania. Ona jest jak mały chlopiec, ktory
kiedy dostanie zabawke do reki musi ja natychmiast rozkrecic, zeby zobaczyc
co jest w srodku. Nastepnie probuje ja zlozyc, co jej sie udaje, ale na
podlodze zostaje jeszcze sporo roznych czesci. Z nich wlasnie zmontowala
kiedys dusze swojemu psu. Spadly wiec na mnie dodatkowe obowiazki i musialem
wyprowadzac trzy razy dziennie na spacer jego aniola stroza. No nie powiem,
przynajmniej sympatycznie lasil sie do nogi i wierny byl. Nauczylem sie duzo
od niego.
Pewnego razu poszedlem po rozum do glowy i zeby zajac czyms kupilem jej
komputer. Myslalem, ze jesli zajmie sie stukaniem w klawisze przestanie
gmerac w swoim umysle.Niestety popelnilem wielki, nieodwracalny blad. Nie
tylko nie przestala, ale i zajela sie systematycznym grzebaniem w cudzych
glowach, oraz manipulacja w swoich uczuciach i inzynieria genetyczna dusz
wszelkich . Niemal jak propaganda komunistyczna,chce by wszystkim zylo sie
pieknie,milo,szczesliwie... tylko ,ze ona wszystko probuje to zrealizowac i
to z dobrym skutkiem.Tyle ,ze nie dla siebie a tym bardziej dla mnie. Moj
szef o malo nie dostal ataku serca, a anioly stroze niektorych osob naslaly
na mnie platnego morderce. No to podstawilem jej takie rozne obrazki..no wie
pan , takie co to zapadaja bardzo w swiadomosci, slyszalem bowiem, ze z
kazdego mezczyzny mozna zrobic mozdzek na cieplo jak sie odpowiednio przyuczy
taka co ciagle szuka w tych mozgach. I wie pan co? Ona je niemal oblaskawia
jak swojego psa...co prawda nie wiem czym, bo ona lasa na milionerow i
wysokich, muskularnych blondynow aczkolwiek lekko lysiejacych, a ja nie mam
juz sily na nia jako czlowieka. Stracilem apetyt, osowialem i musze uzywac
pseudonimu. Chyba zaczne pisac w internecie, tam jest troche takich roznyc
ludzi ,u ktorych mam nadzieje poczekac na lepsze czasy.
Bardzo pana prosze o nie podawanie mojego prawdziwego nazwiska.Pan chyba nie
jest z Radia Maryja, co? Nie chcialbym zeby to dotarlo do mojego szefa...sam
pan rozumie.....


Obserwuj wątek
    • Gość: leziox Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza IP: *.arcor-ip.net 27.06.03, 23:02
      A że tak powiem,czemu mają te zwierzenia służyć i czy to,że anioł jest
      wyliniały,nie odbiera mu w jakiś sposób anielskości czy czegoś tam innego?
      No w każdym razie ja czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
      • labella Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza 28.06.03, 13:27
        wszystko sluzy czytaniu..reszta jest czasem na przemyslenie tego mojego
        grafomanstwa...a skoro bedzie czytane wiec,moze jeszcze cos podrzuce

        lb,





      • labella ANIOŁY STRÓŻE MUSZĄ PRZESTRZEGAC PRZEPISY 29.06.03, 09:48
        .....przepuszczac inne anioly z prawej strony, utrzymywac dystans miedzy
        skrzydlami, nie machac innym przed nosem nieswiezymi piorami, nie zaslaniac
        widocznosci i szans na przyszlosc.
        Praca aniola stroza nie jest latwa, a dogodzic czlowiekowi trudno.
        Niektorzy spia tylko po cztery godziny dziennie, pchaja nieustanie palce w nie
        swoje sprawy, oszczedzaja na dezodorantach, albo nie uzywaja prezerwatyw.
        Czy ktos chcialby zamienic sie na przyklad z aniolem strozem cierpiacej na
        workoholizm prostytutki? Albo myjacego sie piecdziesiat razy dziennie
        hipochondryka, czy o zgrozo na Twojego wlasnego?( ale o tym innym razem).
        Kilka dni temu zdarzyla sie jednak historia niezwykla. Aniol stroz pewnej
        niejednoznacznej kobiety, postanowil wstapic na lampke wina do przytulnej
        restauracji, a tam, przy barze, spotkal innego aniola, strzezacego bardzo
        niekonwencjonalnego mezczyzne. Od slowa do slowa, od lampki do lampki dogadaly
        sie anioly ze ich podopieczni szukaja milosci swojego zycia i zawracaja im
        glowy nieustannymi, wieczornymi modlitwami.
        -wiesz stary, mam juz dosc...ile mozna tego sluchac?-powiedzial pierwszy aniol.
        -zgadzam sie z Toba w stu procentach,zasypiam z nudow i zupelnie nie moge sie
        skoncentrowac na robocie
        -to wiesz co, mam pomysl, zrobmy tak zeby sie poznali i bedziemy mieli z
        glowy.Niech oszaleja na swoim punkcie, niech sie wachaja i caluja dniami i
        nocami, niech zyc nie moga bez swojej obecnosci,co nam bardzo ulatwi zadanie i
        bedziemy ich pilnowac na zmiane.To jak, umowa stoi?
        -niech bedzie!!! przybij piatke.Swietnie robi sie z Toba interesy, stary.
        Jak postanowili, tak zrobili.
        Kobieta spotkala mezczyzne i utoneli w sobie. Kiedy jeden aniol stroz chlodzil
        skrzydlami ich rozpalone dusze, drugi wedrowal po swiecie i..... nadziwic sie
        nie mogl. Na zmiane chronili ich nagie ciala przed ciekawskim sloncem i
        prowadzili droga do nikad, a jednak w jakims celu, ktory zna tylko Pan Bog, ale
        o tym sza!
        Dlatego radze wszystkim, ktorzy jeszcze nie znalezli tego co sie znalesc
        powinno, zeby wyslali swoje anioly na lampke wina. Wszak jest ono napojem Bogow.

        lb.

        • esta_pen Re: ANIOŁY STRÓŻE MUSZĄ PRZESTRZEGAC PRZEPISY 29.06.03, 11:28
          labella napisała:

          cudowne :) kocham cie :)
          • labella MILOŚĆ TO KARA ZA GRZECHY 29.06.03, 12:00
            Kiedy Ewa mimo przykazan Pana Boga zerwala z drzewa jablko, ukaral on ludzkosc
            tym, ze kazal jej kochac........kochac i pozadac do szalenstwa. Do tego sprawil
            ze milosc jest slepa, oglupia i wszystko wybacza.
            O rany, nie mozna bylo wymyslec bardziej przewrotnej i perfidnej kary
            Ludzie zaczeli zakochiwac sie w sobie nieprzytomnie, na przekor wlasnemu
            rozsadkowi i zdrowemu rozumowi. Pan Bog, zlosliwie naturalnie, zostawil
            poczecie dzieci i przedluzanie gatunku instynktowi i popedowi seksualnemu,
            ktory moze miec, ale nie musi, z miloscia do czynienia.
            W akcie rozpaczy, nie wiedzac co poczac z "kochaniem sie w kims" i "byciem
            zakochanym", ludzie przyzwyczajeni do definicji, podzialow i schematow
            wymyslili, ze milosc jest to towar luksusowy, a jako taki nie jest kara, ale
            szczesciem. Z czasem tak bardzo w to uwierzyli, ze zakochani nieszczesnicy,
            marnujacy na wlasne zyczenie energie i swoje zycie, czuli sie lepsi od tych,
            ktorzy w swietym spokoju koncentrowali sie na sobie, osobistym rozwoju, nauce,
            robieniu kariery itp. bez miotania sie z tesknoty, zazdrosci, niepewnosci, czy
            ekstazy.
            Na szczescie w dobie coraz powazniejszych problemow z produkcja i dostawa
            energii, od elektrycznej zaczynajac na zyciowej konczac, powoli nadchodzi czas
            opamietania sie i glebokiego zamyslenia.Rozdawanie jej garsciami, skandaliczne
            marnotrawstwo w postaci np. palacych sie przez cala noc wszystkich zarowek w
            mieszkaniu, oraz kochanie sie w kims do szalenstwa staja sie powoli out!!!
            Kupujemy energooszczedne urzadzenia elektryczne, zaczynamy wracac do starych,
            dobrych swiec i kochamy ot tak sobie, spokojnie, stonowanie i z
            ergonomicznymi przerwami na prace, sen, urlop, pobyt w fitness studio itd.
            Drastyczne orgazmy zastepujemy wirtualnym zadowoleniem odpowiadajacych za nie
            komorek.
            Nie pocimy sie zbyt mocno, oszczedzajac elektrolity.
            Dlatego drogi czytelniku, czytajac ten tekst, nie denerwuj sie zbyt mocno!!
            Oszczedzaj bicie swojego serca, wydzielanie sliny i wlasne zeby, ktore niszcza
            sie bardzo szybko podczas zgrzytania.


            lb.



            • esta_pen Re: MILOŚĆ TO KARA ZA GRZECHY 29.06.03, 12:16
              labella napisała:

              > Kiedy Ewa mimo przykazan Pana Boga zerwala z drzewa jablko, ukaral on
              ludzkosc
              > tym, ze kazal jej kochac........kochac i pozadac do szalenstwa. Do tego
              sprawil
              >
              > ze milosc jest slepa, oglupia i wszystko wybacza.
              > O rany, nie mozna bylo wymyslec bardziej przewrotnej i perfidnej kary
              > Ludzie zaczeli zakochiwac sie w sobie nieprzytomnie, na przekor wlasnemu
              > rozsadkowi i zdrowemu rozumowi. Pan Bog, zlosliwie naturalnie, zostawil
              > poczecie dzieci i przedluzanie gatunku instynktowi i popedowi seksualnemu,
              > ktory moze miec, ale nie musi, z miloscia do czynienia.
              > W akcie rozpaczy, nie wiedzac co poczac z "kochaniem sie w kims" i "byciem
              > zakochanym", ludzie przyzwyczajeni do definicji, podzialow i schematow
              > wymyslili, ze milosc jest to towar luksusowy, a jako taki nie jest kara, ale
              > szczesciem. Z czasem tak bardzo w to uwierzyli, ze zakochani nieszczesnicy,
              > marnujacy na wlasne zyczenie energie i swoje zycie, czuli sie lepsi od tych,
              > ktorzy w swietym spokoju koncentrowali sie na sobie, osobistym rozwoju,
              nauce,
              > robieniu kariery itp. bez miotania sie z tesknoty, zazdrosci, niepewnosci,
              czy
              > ekstazy.
              > Na szczescie w dobie coraz powazniejszych problemow z produkcja i dostawa
              > energii, od elektrycznej zaczynajac na zyciowej konczac, powoli nadchodzi
              czas
              > opamietania sie i glebokiego zamyslenia.Rozdawanie jej garsciami,
              skandaliczne
              > marnotrawstwo w postaci np. palacych sie przez cala noc wszystkich zarowek w
              > mieszkaniu, oraz kochanie sie w kims do szalenstwa staja sie powoli out!!!
              > Kupujemy energooszczedne urzadzenia elektryczne, zaczynamy wracac do starych,
              > dobrych swiec i kochamy ot tak sobie, spokojnie, stonowanie i z
              > ergonomicznymi przerwami na prace, sen, urlop, pobyt w fitness studio itd.
              > Drastyczne orgazmy zastepujemy wirtualnym zadowoleniem odpowiadajacych za nie
              > komorek.
              > Nie pocimy sie zbyt mocno, oszczedzajac elektrolity.
              > Dlatego drogi czytelniku, czytajac ten tekst, nie denerwuj sie zbyt mocno!!
              > Oszczedzaj bicie swojego serca, wydzielanie sliny i wlasne zeby, ktore
              niszcza
              > sie bardzo szybko podczas zgrzytania.
              >
              >
              > lb.

              o nie nie nie!!!! o nie!!! brrrrbaraaaaaaaaaaaaaaaaaaamnienie!!!!!!!!!!!!!!!!
              • esta_pen Re: MILOŚĆ TO KARA ZA GRZECHY 29.06.03, 12:17


                > o nie nie nie!!!! o nie!!! brrrrbaraaaaaaaaaaaaaaaaaaamnienie!!!!!!!!!!!!!!!!

                zgadnij lepiej co powiedziałam!
                • labella Re: MILOŚĆ TO KARA ZA GRZECHY 29.06.03, 15:06
                  > zgadnij lepiej co powiedziałam!


                  zgadlam dlatego to napisalam
                  nam kobietom rozne rzeczy chca wmowic ,ale my wiemy gdzie jest prawda ..nie
                  sadzisz.


                  za chwile cos jeszcze...

                  pozdrawam
                  lb.
                  • labella MULTIKOBIETA 29.06.03, 15:09
                    Czasem, raz na jakis czas, przychodza na swiat Multikobiety. Sa to takie,
                    bogate wlasnym wnetrzem stwory, w ktorych kazda kobieta moze sie odnalesc i
                    przejrzec jak w lustrze, majace tez na swoje nieszczescie wlasny rozum i
                    osobowosc, ktora jak szalona walczy o odrobine ciszy, harmonii i spokoju.
                    Gdyby ktos mial wystarczajaco duzo odwagi i staralby sie ten caly kram
                    zobrazowac, musialby wrzucic do maszynki do mielenia miliard kobiet z
                    zalozeniem, ze po zmieleniu kazda z nich zachowa prawo do pozostania soba a
                    jednoczesnie rozpadnie sie na czesci.
                    Wszystkie baby w Multikobiecie sa swoimi przyjaciolkami i konkurentkami
                    jednoczesnie.A juz nie daj Boze jesli zakochaja sie w tym samym mezczyznie!!!!
                    Walcza o niego na zmiane piekac pyszne ciasteczka, albo traktujac go z
                    wyniosloscia wampa, co kazdego osobnika plci meskiej doprowadza do schizofrenii
                    i dezorientacji, z nigdy nie doczekajacym sie odpowiedzi pytaniem: z kim ja, do
                    cholery mam doczynienia-kura domowa, czy sex bomba?
                    Multikobiety wychodza sobie czesto uszami i bokiem, maja siebie za duzo i nie
                    wiedza co z tym fantem zrobic.Moglyby zyc spokojnie, po zdecydowaniu sie na
                    jakis tam wariant i status zycia, ale co zrobic z ta cala menazeria, ktora
                    upchana po katach czeka na mozliwosc powiedzenia kilku slow na glownej arenie?
                    Multikobieta stawia sobie na dodatek wymagania bycia perfekcyjna w kazdej
                    postaci, od cieplutkiego laszenia sie do ukochanego zapachu, przez wykluczajace
                    je, wyniosle bycie niezalezna, az po bezgraniczne wybaczanie kazdej glupoty
                    komus, kogo sie uwielbia, a kto na to nie zasluzyl. Poswieca sie bezgranicznie,
                    a w tym samym momencie osiaga najwyzszy stan egoizmu i ma gleboko w dupie
                    konwenanse, oczekiwania innych i wszelkie inne, mozliwe standarty myslowe.
                    Multikobiety sa tak samo niezrozumiale jak egipskie hierogryfy i tak samo
                    dobrze jak one czytelne.Dojrzewajac w sloncu lat, pieknieja swoimi zmarszczkami
                    wprost proporcjonalnie do odejmowania urody innym dojrzewajacym kobietom,
                    ktorym przybywa zmarszczek.Sa czyms tak wyjatkowym, jak kwitnace niesmiertelnie
                    kwiaty na witrazach u Wyspianskiego, choc czesto zupelnie nie zdaja sobie z
                    tego sprawy, tracac czas na zajmowanie sie drobiazgami i drobiazgowymi ludzmi.
                    Multikobiety, tak wyjatkowe i rzadko spotykane, a jednak latwo je, szanowni
                    panstwo,rozpoznac po oczach!!!
                    Spojrzcie w nie prosto i uczciwie jak dzieci, a do razu oczarowani zostaniecie
                    ich blaskiem, glebokim smutkiem wymieszanym z bezgraniczna radoscia i
                    najzwyczajniej w swiecie rzuca was na kolana malutkie, prawie niewidoczne cetki
                    na teczowce....


                    lb.
                    • silverstone MULTI KULTI 29.06.03, 15:25
                      Multikobiete na bank wymyslil jakis Multifacet. Na poczatku pewnie to mial nowy
                      gatunek Multipiwa, ale probowka sie stlukla i.......
                      Wydarzenie to mialo miejsce jakis czas temu, bo juz zdazyli sie porozmnazac i z
                      zapalem zapelniaja Multiprzedszkola z wykladowym japonskim (czynne od 6.00 do
                      23.00).
                      Jak dzieciaki podrosna i w 16 wiosnie zycia zaczna zbijac majatek, wtedy dla
                      rodzicow przyjdzie czas na Multirozrywki, po ktorych normalny czlowiek żebralby
                      o skierowanie do sanatorium. Albo do psychiatry.

                      Aha - to nie jest krytyka! Ja sie po prostu starzeje i nie nadazam za trendami:)
            • silverstone Re: MILOŚĆ... 29.06.03, 15:34
              ... milosc, a raczej gatunki milosci na szczescie klonuja sie szybciej niz
              niewinne owieczki (wtret a propos boga hihihi...) stad szansa, ze kiedykolwiek
              stanie sie ona jednoznacznie rozumiana kara lub tez nagroda jest rowna zeru.
              Ostatnio lubie sie WSLUCHIWAC nie tyle w to, CO mowia ludzie, ale JAK to
              mowia... Posluchaj ludzi - w slowach jest wszystko o milosci; jej final mozna
              przewidziec jeszcze przed rozpoczeciem rozgrywki ;) Pisze to, bo zastanawia
              mnie pesymizm w twoich slowach. Nawet jesli milosc jest fikcja, to czy jest to
              powod do zmartwienia?


              labella napisała:

              > Kiedy Ewa mimo przykazan Pana Boga zerwala z drzewa jablko, ukaral on
              ludzkosc
              > tym, ze kazal jej kochac........kochac i pozadac do szalenstwa. Do tego
              sprawil
              >
              > ze milosc jest slepa, oglupia i wszystko wybacza.
              > O rany, nie mozna bylo wymyslec bardziej przewrotnej i perfidnej kary
              > Ludzie zaczeli zakochiwac sie w sobie nieprzytomnie, na przekor wlasnemu
              > rozsadkowi i zdrowemu rozumowi. Pan Bog, zlosliwie naturalnie, zostawil
              > poczecie dzieci i przedluzanie gatunku instynktowi i popedowi seksualnemu,
              > ktory moze miec, ale nie musi, z miloscia do czynienia.
              > W akcie rozpaczy, nie wiedzac co poczac z "kochaniem sie w kims" i "byciem
              > zakochanym", ludzie przyzwyczajeni do definicji, podzialow i schematow
              > wymyslili, ze milosc jest to towar luksusowy, a jako taki nie jest kara, ale
              > szczesciem. Z czasem tak bardzo w to uwierzyli, ze zakochani nieszczesnicy,
              > marnujacy na wlasne zyczenie energie i swoje zycie, czuli sie lepsi od tych,
              > ktorzy w swietym spokoju koncentrowali sie na sobie, osobistym rozwoju,
              nauce,
              > robieniu kariery itp. bez miotania sie z tesknoty, zazdrosci, niepewnosci,
              czy
              > ekstazy.
              > Na szczescie w dobie coraz powazniejszych problemow z produkcja i dostawa
              > energii, od elektrycznej zaczynajac na zyciowej konczac, powoli nadchodzi
              czas
              > opamietania sie i glebokiego zamyslenia.Rozdawanie jej garsciami,
              skandaliczne
              > marnotrawstwo w postaci np. palacych sie przez cala noc wszystkich zarowek w
              > mieszkaniu, oraz kochanie sie w kims do szalenstwa staja sie powoli out!!!
              > Kupujemy energooszczedne urzadzenia elektryczne, zaczynamy wracac do starych,
              > dobrych swiec i kochamy ot tak sobie, spokojnie, stonowanie i z
              > ergonomicznymi przerwami na prace, sen, urlop, pobyt w fitness studio itd.
              > Drastyczne orgazmy zastepujemy wirtualnym zadowoleniem odpowiadajacych za nie
              > komorek.
              > Nie pocimy sie zbyt mocno, oszczedzajac elektrolity.
              > Dlatego drogi czytelniku, czytajac ten tekst, nie denerwuj sie zbyt mocno!!
              > Oszczedzaj bicie swojego serca, wydzielanie sliny i wlasne zeby, ktore
              niszcza
              > sie bardzo szybko podczas zgrzytania.
              >
              >
              > lb.
              >
              >
              >
              • labella Re: MILOŚĆ...Wojna i Przedpokój 29.06.03, 16:55
                silverstone napisała:

                Nawet jesli milosc jest fikcja, to czy jest to
                > powod do zmartwienia?



                Każdy człowiek, bez względu na płeć, przynajmniej raz w życiu udaje się na
                wojnę nazwana MIŁOŚCIĄ. Stoją wiec na placu boju uzbrojeni w piękne słowa,
                obietnice i marzenia. Blask oczu chroni ich jak opuszczona przyłbica. Krzyżują
                cieple słowa i delikatne pocałunki. Żadne z nich nie wierzy, że właśnie
                walczy o dominującą pozycje, prawo decydowania o losie innego człowieka i
                zwycięstwo nad partnerem. Czy kobieca uległość nie jest niebezpieczna pułapką,
                w która wpada pewny siebie mężczyzna? Czy silne, męskie ramiona nie osłabiają
                kobiecej intuicji ? Które z nich będzie tęsknić silniej ?Kto wytrzyma dłużej
                bez dzwonienia? Kto pogryzie palce z zazdrości a kto będzie umiał spędzać mile
                czas w towarzystwie innych ludzi?
                Które z nich usiądzie na szali wagi z większym kilogramem kompromisów,
                poświęci własne plany i marzenia ? Kto będzie bał się rozstania, a kto je
                zlekceważy? Komu zabrane będą spokojne sny, kto weźmie na barki ciężar walki o
                związek , nieustanne i cierpliwe wybaczanie, obowiązki wychowania dzieci i
                przymykanie oczu na nieustanny brak czasu dla rodziny?
                Walka trwa. Przeciwnicy przyjmują na zmianę pozycje obronne lub atakują.
                Prowadzą walkę podjazdową ze skazanymi na niepowodzenie akcjami partyzanckimi
                podpowiedzianymi im przez "doświadczonych" przyjaciół albo wyczytanymi w
                kolorowych tygodnikach:
                " trzeba kupić sobie sexy bieliznę , pójść do fryzjera, wzbudzić zazdrość
                i zostawić w kieszeni zdjęcie innej kobiety...".
                Początkowa, piękna wojna na ciepłe słowa i omamianie narkotykami wyznań
                zamienia się w walkę na słowa raniące prosto w serce, chwyty poniżej pasa i
                czasem rękoczyny. Niektórzy leczą swoje blizny czekoladkami otrzymanymi w
                prezencie u przypadkowych domokrążców, a potem chce im się wymiotować od
                nadmiaru słodyczy i roztopionej czekolady lepiącej się wyrzutami sumienia.
                Czasem następuje zawieszenie broni i przeciwnicy mijają się cicho w
                PRZEDPOKOJU. Lecz nawet jeśli oficjalnie ktoś wygra, zamykając za sobą z ulgą
                drzwi domu, albo sali sądowej , tak naprawdę MILOSC jest wojną , w której nie
                ma zwycięzców . Bo jeśli się kończy ... przegrały obie strony, a jeżeli
                trwa...... trwa walka, nawet jeśli jest jedwabna i delikatna jak czyjeś
                pocałunki.


                lb.

                • silverstone Re: MILOŚĆ...Wojna i Przedpokój 30.06.03, 09:52
                  Kazdemu Przedpokoj wedle gustu. Przyzwyczajenie jest jednak druga natura
                  czlowieka, wiec jak juz raz sie urzadzimy to zazwyczaj trwamy w graciarni,
                  nawet jesli jest malo wygodna czy jeszcze mniej funkcjonalna. Kiedys juz tu
                  pisalam - niektorzy bardziej cenia sobie sam poscig czy trwanie w stanie
                  milosci, niz drugiego czlowieka, ktory na ogol jest tylko dodatkiem do calej
                  imprezy. Jesli wiec ktos patrzy na milosc jak na wojne - widocznie albo nie
                  chce inaczej albo tez nie potrafi. Wciaz piszesz o milosci jakby byla przykra
                  kara za grzechy (i to chyba nawet nie swoje). Widzialas to kiedys inaczej???
                  Poza tym nie mozna ani wygrac ani przegrac jesli jedna nie walczy hehehe...

                  J.

                  labella napisała:

                  > silverstone napisała:
                  >
                  > Nawet jesli milosc jest fikcja, to czy jest to
                  > > powod do zmartwienia?
                  >
                  >
                  >
                  > Każdy człowiek, bez względu na płeć, przynajmniej raz w życiu udaje się na
                  > wojnę nazwana MIŁOŚCIĄ. Stoją wiec na placu boju uzbrojeni w piękne słowa,
                  > obietnice i marzenia. Blask oczu chroni ich jak opuszczona przyłbica.
                  Krzyżują
                  > cieple słowa i delikatne pocałunki. Żadne z nich nie wierzy, że właśnie
                  > walczy o dominującą pozycje, prawo decydowania o losie innego człowieka i
                  > zwycięstwo nad partnerem. Czy kobieca uległość nie jest niebezpieczna
                  pułapką,
                  > w która wpada pewny siebie mężczyzna? Czy silne, męskie ramiona nie
                  osłabiają
                  > kobiecej intuicji ? Które z nich będzie tęsknić silniej ?Kto wytrzyma dłużej
                  > bez dzwonienia? Kto pogryzie palce z zazdrości a kto będzie umiał spędzać
                  mile
                  > czas w towarzystwie innych ludzi?
                  > Które z nich usiądzie na szali wagi z większym kilogramem kompromisów,
                  > poświęci własne plany i marzenia ? Kto będzie bał się rozstania, a kto je
                  > zlekceważy? Komu zabrane będą spokojne sny, kto weźmie na barki ciężar walki
                  o
                  >
                  > związek , nieustanne i cierpliwe wybaczanie, obowiązki wychowania dzieci i
                  > przymykanie oczu na nieustanny brak czasu dla rodziny?
                  > Walka trwa. Przeciwnicy przyjmują na zmianę pozycje obronne lub atakują.
                  > Prowadzą walkę podjazdową ze skazanymi na niepowodzenie akcjami partyzanckimi
                  > podpowiedzianymi im przez "doświadczonych" przyjaciół albo wyczytanymi w
                  > kolorowych tygodnikach:
                  > " trzeba kupić sobie sexy bieliznę , pójść do fryzjera, wzbudzić zazdrość
                  > i zostawić w kieszeni zdjęcie innej kobiety...".
                  > Początkowa, piękna wojna na ciepłe słowa i omamianie narkotykami wyznań
                  > zamienia się w walkę na słowa raniące prosto w serce, chwyty poniżej pasa i
                  > czasem rękoczyny. Niektórzy leczą swoje blizny czekoladkami otrzymanymi w
                  > prezencie u przypadkowych domokrążców, a potem chce im się wymiotować od
                  > nadmiaru słodyczy i roztopionej czekolady lepiącej się wyrzutami sumienia.
                  > Czasem następuje zawieszenie broni i przeciwnicy mijają się cicho w
                  > PRZEDPOKOJU. Lecz nawet jeśli oficjalnie ktoś wygra, zamykając za sobą z
                  ulgą
                  > drzwi domu, albo sali sądowej , tak naprawdę MILOSC jest wojną , w której nie
                  > ma zwycięzców . Bo jeśli się kończy ... przegrały obie strony, a jeżeli
                  > trwa...... trwa walka, nawet jeśli jest jedwabna i delikatna jak czyjeś
                  > pocałunki.
                  >
                  >
                  > lb.
                  >
                  • labella re 30.06.03, 14:41
                    silverstone napisała:
                    Widzialas to kiedys inaczej???

                    Oczywiscie..inaczej bym nie pisala..ale to co autor ma na koncu piora nie musi
                    byc jego udzialem..to raczej spostrzezenia i obserwacje innych..ja jestem
                    wieku ,ktory dawno ma za soba weszlkiego rodzaju utrapienia z tym zwiazane
                    wobec czego czuje sie w miare szczesliwa .....teraz sobie tylko prowokuje:)))

                    serdecznie pozdrawiam:
                    lb.


                  • labella Szanowny Panie Boze... 30.06.03, 14:42
                    ...pisze ten list z nadzieja ze zostane dobrze zrozumiana.Wiesz dobrze ze nie
                    jestem malkontentka i potrafie cieszyc sie z drobiazgow, niemal jak ta slynna z
                    literatury panienka z zapalkami, ale ostatnio z okazji zakonczenia stulecia
                    zasiadlam do rachunkow i mina mi zrzedla. Czy Ty Panie Boze zdajesz sobie
                    sprawe jak niezwykle kosztowne jest nawet najnormalniejsze zycie?
                    Zacznijmy od poczatku, czyli poczecia i zajmijmy sie wariantem standardowym.
                    Trzeba chodzic ze soba przynajmniej rok, spotykac w kawiarniach, restauracjach,
                    kupowac kwiaty i prezenty dla narzeczonej i przyszlej tesciowej.Za wydane
                    pieniadze z latwoscia mozna objechac jeden raz swiat dookola.Potem slub i
                    wesele, nowe mieszkanie i meble. Za wydane pieniadze mozna objechac swiat
                    dookola przynajmniej dwa razy. A wszystko to tylko preludium do zapoczatkowania
                    nowego zycia, ktore potrzebuje wyprawki, pampersow, wizyt u dobrego ginekologa,
                    papek, kleikow, sproszkowanego mleka i witamin, nosidelek, wozeczkow,itd.itp.
                    Za pierwszy rok zycia mozna spokojnie objechac swiat dookola przynajmniej trzy
                    razy.
                    Mam pisac dalej? Za koszta podstawowego wyksztalcenia, modnych ubran, kaset
                    video, gier komputerowch, lalek Babi, koszta wyzszych studiow, obozow
                    jezykowych, rowerow gorskich, itd, itp. mozna objechac swiat dookola setki
                    razy. Z drugiej strony czy ktokolwiek mialby ochote objezdzac swiat dookola
                    tyle razy? Mozna umrzec z nudow, bo stworzyles zbyt mala Ziemie Panie Boze.
                    A kiedy skonczy sie juz wspanialy okres czasu zycia na cudzy koszt, czyli
                    rodzicow, czlowiek zaczyna wystawiac rachunki sam sobie i okazuje sie ze nawet
                    za glupie zarty trzeba czyms placic: jak nie grzywna to wymiennym handlem
                    zmiany sytuacji zyciowej, czyli utrata stanowiska, narzeczonej-narzeczonego,
                    przyjaciela, meza zony itp. itd.
                    Zycie jest diabelnie drogie Panie Boze. Zeby choc raz mozna by cos zrobic,
                    powiedziec, albo dostac po prostu za nic. Nawet nie za usmiech, tylko ot tak
                    za to ze sie zyje,.
                    Czy Ty nie jestes zmeczony ta cala buchalteria rozliczania nas ludzi za
                    wszystko i z wszystkiego?
                    A gdzie idee? Zaczynam podejrzewac Cie o ukryty materializm w tej materii.
                    Uprzejmie prosze o szybka, najlepiej pisemna odpowiedz, poniewaz jestem na
                    etapie kalkulacji i planow na przyszle klikadziesiat lat nowej ery i nie wiem
                    na co sie zdecydowac.Wszystko to oczywiscie bedzie aktualne tylko wtedy, jesli
                    w swojej wielkiej wyrozumialosci nie zechcesz wczesniej zaprosic mnie na
                    osobista rozmowe w cztery oczy.
                    Twoja wielbicielka
                    Ia bella
                    P.S. Aha, Panie Boze, taki jeden nie rozliczyl sie jeszcze z tego ze mu bylo
                    dobrze ze mna w zeszlym roku. Nie wolno puscic plazem tego, ze on ma weza w
                    kieszeni.
                    • Gość: only Re: Szanowny Panie Boze... IP: *.kabel.telenet.be 30.06.03, 15:18
                      pan Bog zanim odpowie na twoje pytania, zesle rozpoznanie pisma nizszej
                      instancji, a mianowicie kraju gdzie przyszlas na swiat, i o ile nie bedzie
                      zlosliwy, nie przysle ci adnotacji, ze ciesz sie dziecko ze nie narodzilas sie
                      w chinach lub w afryce, bo tam to bys nie miala takich wymagan jakie slesz do
                      boga, tylko pobozne zyczenia co najwyzej, lub tez nie wiedzialabys ze takie
                      wymagania wogole chcialabys miec........

                      • labella odpowiedzialny chlopiec do bicia.... 01.07.03, 19:56
                        Gość portalu: only napisał(a):

                        >lub tez nie wiedzialabys ze takie wymagania wogole chcialabys miec........
                        ................................................................................
                        .


                        Odkad skonczylam dziesiec lat , nieustannie slysze , ze doroslosc oznacza
                        ODPOWIEDZIALNOSC. W porzadku, dlaczego nie, ale ilez mozna. Czlowiek chcialby
                        sobie wziac raz na jakis czas urlop od odpowiedzialnosci, a tu nic. Zastanawiam
                        sie wiec do jakiego ministra pracy nalezy skierowac podanie, zeby stworzyl
                        ogolnie szanowane stanowisko Odpowiedzialnego.
                        Odpowiedzialnych werbowaloby sie ze wzgledu na predyspozycje psychologiczne i
                        stopien podatnosci do poczucia winy.
                        Stanowiska Odpowiedzialnych bylyby bardzo dobrze oplacane, bo zatrudnieni w ten
                        sposob ludzie zabierali by innym z glow i barkow ciezar tlumaczenia sie z
                        pomylek, lenistwa, spoznien, brakorobstwa, ochoty na seks zamiast robote itd.
                        Ach, co to bylby za raj na ziemi??.przychodze do pracy zujac gume i w mini
                        spodniczce po pepek.Dyrektor juz chce na mnie nakrzyczec, a ja go kieruje do
                        Odpowiedzialnego, ktory przez godzine siedzi u szefa na dywaniku, ze skruszona
                        mina i czerwonymi uszami. Oczywiscie Odpowiedzialni chorowaliby na
                        schizofrenie, depresje, czy wpadali w alkoholizm. Stworzono by im siec
                        luksusowych sanatorii, a po smierci obdarzano wysokimi odznaczeniami za
                        poswiecenie i uwolnienie ludzkosci od odpowiedzialnosci, nerwicy, stresu i
                        poczucia winy.
                        Wiem, wiem, kiedys nazywalo sie to "chlopiec do bicia"
                        , ale bylo zawodem sluzebnym jedynie elitom. Dawni "chlopcy" z pewnoscia sa
                        protoplastami i bezimiennymi bohaterami naszej historii i moze znajdzie sie
                        jakis ambitny naukowiec, ktory zechce zarobic na profesure przy odgrzebaniu ich
                        zyciorysow z przeszlosci ?
                        Niezyczliwi twierdza ,ze w obecnych czasach zawod Odpowiedzialnych wykonuja
                        kobiety, ale nie bedziemy zwracac uwagi na zadne wredne jezyki.

                        lb.




                    • silverstone Re: Szanowny Panie Boze... 30.06.03, 19:09
                      Szanowny Panie Boze,
                      cale szczescie, ze nie istniejesz - ludzkosc to bardzo interesowny gatunek wiec
                      pewnie bez przerwy musialbys podawac numery w totka, przyjmowac reklamacje i
                      swiadczyc inne, rownie oplacalne uslugi. Mysle nawet, ze bylbys duzo mniej
                      popularny niz jestes, bo ile czlowiek jest wstanie wydac pieniedzy? Jak inni
                      beda mogli to samo co my, to po zabawie.
                      Mysle tez, ze jesli jednak istniejesz, to masz bardzo skolowana watrobe - ile w
                      koncu mozna byc etykietka do wszystkich plag i nieszczesc - no mnie by sie
                      flaki przewrocily po tygodniu, a co tu dopiero mowic o Wiecznosci.
                      Boze, jesli jednak postanowic kiedys BYC to radze Ci jedz na Hawaje klasa
                      turystyczna i gon wszystkich dlugim kijem.
                      A tak wogole, to wszystko to Twoja wina!
                      • kitek1 i za to, tak bardzo Cie................... 30.06.03, 19:15
                        lubie,
                        blyskotliwa smineczko:)
                        • silverstone ja tez Cie lubie kiteczku! 30.06.03, 19:27
                          mowilam Ci juz moim nowym dlugim kiju?? :D

                          kitek1 napisał:

                          > lubie,
                          > blyskotliwa smineczko:)
                          • kitek1 mi, nie:) 30.06.03, 19:36
                            ale po co,
                            Ci On:)
                            • silverstone Re: mi, nie:) 30.06.03, 19:38
                              w sumie to po nic... a taki zapal kolekcjonera sie we mnie odezwal.

                              kitek1 napisał:

                              > ale po co,
                              > Ci On:)
    • esta_pen Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza 14.07.03, 11:35
      proszę o jeszcze :)
      • esta_pen Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza 24.07.03, 23:36
        a co bedzie, gdy kobieta o cetkowanych oczach spotka mezczyzne,
        w ktorego oczy spojrzy za pozno?
        co bedzie wtedy?


        • Gość: leziox Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza IP: *.arcor-ip.net 25.07.03, 00:54
          Wtedy nie stanie się nic,bo kobieta o centkowanych oczach będzie za stara,aby
          zrozumieć,że robiąc całe życie i stale facetów w balona,zaspokajając swoje
          próżne instynkty i materialistyczne sprawy,kilka razy otarła się o kogoś,kto
          był jej przez upartego i prawie zrezygnowanego już anioła stróża przeznaczony
          jako wielka miłość do grobowej deski.Kobieta o centkowanych oczach zwali
          oczywiście wszystko na biednego Boga,nie widząc,że sama wszystko spieprzyła do
          tego stopnia,że gorzej już nie można było,zaś anioł stróż pośpiesznie podał się
          do dymisji,aby dalej nie cierpieć razem z nią.
          Albowiem miłość wielka i absolutna istnieje,tylko my,w swojej ludzkiej
          głupocie, zaspokajając nasze instynkty,które nic nie znaczą,odrzucamy ją,czasem
          świadomie,czasem nieświadomie i w miarę upływu lat stajemy się coraz bardziej
          nieszczęśliwi oraz zgorzkniali.Gdyby sam PB wpuścił nas na próbę na bezbrzeżne
          połacie Edenu,my,ludzie ucywilizowani,minęlibyśmy nagą Ewę,wcale jej i węża nie
          zauważając i popędzilibyśmy na skróty przez raj,aby złapać autobus do biura,bo
          już całkiem późno...
          A może czasem warto coś stracić żeby zyskać?

          • Gość: leziox Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza IP: *.arcor-ip.net 25.07.03, 18:51
            Cholera,chyba anioła wyliniałego wywalili na ryja z roboty bo nie odzywa się
            nic a nic.
            • esta_pen Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza 26.07.03, 20:05
              > a co bedzie, gdy kobieta o cetkowanych oczach spotka mezczyzne,
              w ktorego oczy spojrzy za pozno?
              co bedzie wtedy?
              leziox nie badz taki zgorzknialy...
              poczekajmy na Anioła, a tymczasem...

              Czasem tak sie zdarza, że kobieta, często podstarzala...a pewnie... mysli, że
              między gotowaniem zupki a prasowaniem koszuli może sobie pozwolić na
              spoglądanie w telewizor choćby na telenowelę... Czasem zamyślona i z głową
              pełną poruszających scen i wyznań z właśnie obejrzanego odcinka osłupieje na
              parę chwil wtapiając wzrok w sciane, garnek z zupą, kosz na smieci lub oczy
              przypadkowego mężczyzny... Czasem nawet może się zdarzyć, że ten cholerny
              przypadek sprawi, że oczy mężczyzny mają tę cudowną złoto-liściastą przejrzystą
              barwę, plamki i pręciki... są jak zjeżdzalnia w parku wodnym, i kobieta choć
              stara się jak może podziękować za jazdę, nikt nie chce jej słuchać, ustawia się
              za nią gromadka niewyrozumiałych i odważnych dzieciaków, więc kobieta zamyka
              oczy, zaciska szczęki i zaczyna się modlić.
              • Gość: leziox Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza IP: *.arcor-ip.net 26.07.03, 21:27
                Najgorsze są właśnie te odważne dzieciaki,co się interesują też już
                niekoniecznie młodym mężczyzną i pchają się poza kolejnością do
                zjeżdżalni,odtrącając podstarzała kobietę
                i usiłują zakłócić swoim połyskliwym,lśniącym i powabnym spojrzeniem jej
                marzenia.
                Najczęściej kobieta stoi gdzieś tam z boku,w cieniu całej zjeżdżalni,obserwując
                ten pęd młodych ciał w dół,ku niewiadomemu i myśli sobie,co by było gdyby...
                Ale tu właśnie te garnki,ta kuchnia,ta pralnia,wszystko to trzyma ją pewnym
                balastem pod tą ślizgawką i nie wiadomo właściwie czy warto się rzucać w ten
                dół,czy warto sobie głowę zaprzątać,zamiast włączyć kolejny odcinek mydlanej
                opery albo ckliwego romansu i tocząc przy nim samotne łzy szczęścia-
                nieszczęścia,płakać nad tym,co się dokonało albo dokonać mogło.
                A już w ogóle najgorzej,kiedy ten mężczyzna ze złotymi oczami wprawdzie woli
                dojrzałe kobiety od już-nie-dzieci-ale-jeszcze-nie-kobiet,tylko że ma
                przypadkiem krótki wzrok,a okularów dzisiaj ze sobą nie wziął i nie zauważy
                kobiety w cieniu,chociaż by chciał i przez to wróci pewnie sam do domu...

                • esta_pen Re: nieautoryzowane zwierzenia aniola stroza 26.07.03, 22:37
                  No tak... kobieta nie ma wcale za złe, że ktoś wpycha się przed nią,
                  ani że złotooki mężczyzna ma wadę wzroku...
                  Bierze to za znaki. Więcej jeszcze... zaczyna studiować astrologię,
                  chiromancję, czytanie z tęczówki i wynajmuje detektywa.
                  I coraz częściej na zjeżdżalni tuż obok mężczyzny zaczynają pojawiać się
                  całkiem w jego typie wolne i połyskliwe dziewczęta...
                  I taka jest tajemnica glębokiego smutku wymieszanego z bezgraniczna radoscią,
                  które byc może mężczyzna nawet od razu w jej wzroku zauważył... ale tylko przez
                  chwilkę o tym pamiętał, bo właśnie zaczął dostrzegać drzewa, niebo, wiatr i
                  migotliwe dziewczyny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka