Dodaj do ulubionych

pozwól sobie na słabość

20.11.07, 20:11
taki tytuł nosi jeden z rozdziałów wspominanej przeze mnie
książki "Chcę być kochana...".

przeczytałam go i uświadomiłam sobie, że nie zawsze pozwalam sobie
na bycie "słabą". właściwie to często sobie nie pozwalam. u mnie to
nie_pozwalanie wygląda tak, że nie lubię prosić o pomoc. kiedy mam
problem, zostaję z nim sama, bo nie poproszę nikogo o pomoc. trzymam
w sobie. wiem, że to niedobrze, ale taki wredny nawyk mam :(

a jak u was?
Obserwuj wątek
    • z_milo Re: pozwól sobie na słabość 20.11.07, 20:38
      witam w klubie :) mam podobnie, syndrom zosi-samosi? "nie lubię prosić o pomoc"
      i nie umiem... ale ja chyba wiem czemu tak mam... choć wcale nie jest przez to
      łatwiej...
      • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 18:45
        ale ja chyba wiem czemu tak mam... choć wcale nie jest przez to
        > łatwiej...

        też zdaję sobie sprawę skąd mi się to bierze, ale wcale nie jest mi
        lepiej od tej wiedzy.
    • ursa.bianka Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 08:30
      zdaję sobie mocno sprawę, że jestem słaba :-)
      wiele osób z mojego otoczenia utwierdza mnie w tym przekonaniu;

      ja też nie lubię i nie umiem prosić o pomoc...
      i - jak Z milo, chyba wiem dlaczego (bywało, że prosiłam,
      ale nie wynikało z tego nic dobrego, wolę więc nie prosić;
      możliwe, że prosiłam nie te osoby, które powinnam...)

      ulas.
      • z_milo Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 09:54
        ...hmm, prosić o pomoc, czy prosić o BYCIE w z nami w trudnym
        momencie... może trzeba rozgraniczyć, choć trudno mi wywołać obie
        sytuacje... może też temu, że jak ognia boję się tzw. dobrych rad,
        które my ludzie mamy zawsze w zanadrzu... ktoś do nas z czymś
        przychodzi, a my zamiast po prostu WYSŁUCHAĆ i USŁYSZEĆ, od razu
        wymyślamy złoty środek...
        • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 18:57
          > ...hmm, prosić o pomoc, czy prosić o BYCIE w z nami w trudnym
          > momencie... może trzeba rozgraniczyć,

          chyba trzeba rozgraniczyć. wydaje mi się, że chyba bardziej mam
          problem z tym drugim, niż z tym pierwszym.
          nie jestem omnipotentna, nie wiem wielu rzeczy, nie umiem wielu
          rzeczy i potrafię poprosić o pomoc, kiedy czegoś nie wiem lub nie
          umiem zrobić. gorzej jest z sytuacjami, kiedy rzeczywiście przydałby
          się ktoś obok, tak żeby po prostu ktoś był i wysłuchał, a ja nie
          potrafię poprosić o wsparcie. nie jestem (nigdy nie byłam) typem
          wylewnym, co to potrafi wyżalać się przyjaciółce przez telefon czy
          robić "zbiórki" przyjacielskie w celu wspólnego "przetrawienia"
          problemu. raczej zamykam się w swojej jaskini, nie zwierzam się. a
          przydałoby się.
      • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 19:14
        > zdaję sobie mocno sprawę, że jestem słaba :-)

        dziewczyny, a czym jest tak naprawdę "słabość"? na czym to polega?
        bo mam wrażenie, że to nie jest coś, co istnieje obiektywnie, a
        jedynie wynika z naszego krytycznego myślenia o sobie samej, czyli
        jest czymś subiektywnym.

        dla każdej z nas "słabość" może oznaczać coś innego. Kasia i Ewa w
        swoich rozmowach podają różne przykłady: dla Kasi jest to np. "nie
        wiem", "wstydzę się", "nie wiem, jak to się robi", przyznanie się do
        braku doświadczenia, niewiedzy, bezradności. Ewa dorzuca
        jeszcze "niech inni zrobią coś za mnie, dla mnie", czyli zrzucenie
        na chwilę odpowiedzialności na kogoś innego.

        są kobiety, które nie wyjdą z domu bez makijażu i doskonale
        dobranego ubrania. dla nich ich "słabostką" jest ich wygląd. są
        takie, dla których "słabość" to brak samodzielności, niezależności.
        są takie, dla ktorych "słabość" to w ogóle demonstrowanie
        tzw. "kobiecych" cech, więc wolą zachowywać się "po męsku" itd. itp.

        może trzeba po prostu zaakceptować siebie taką, jaką się jest i nie
        trzeba będzie wstydzić się swoich "słabości", bo one po prostu
        znikną?
        • ursa.bianka Re: pozwól sobie na słabość 21.11.07, 21:23
          zgadzam się na tę subiektywność:)
          zgadzam się, że nie trzeba się wstydzić:)
          same chyba nie znikną:)

          ja się przyznaję, że "nie wiem", ale tego akurat nie uważam za
          słabości... wolę pytać niż nie pytać:)

          moją słabością jest niezdecydowanie, chociaż nie... to jest troszkę
          coś innego... jeszcze nie wiem, jak to określić;
          męczę się z wyborem własnej drogi... a raczej - nie umiem postawić
          na swoim...
          i znów - czy naprawdę nie umiem? czy po prostu jestem leniwa?
          lenistwo to na pewno słabośc;)
          • z_milo Re: pozwól sobie na słabość 23.11.07, 20:59
            ...ale jest też jakiś społeczny brak przyzwolenia na okazywanie słabości...
            jakby po świecie chodziły cyborgi, z entej części terminatora - świat się wali
            na głowę, a my mamy w ciągu 3 minut otrzepać się i stanąć do walki... my jednak,
            POZWALAJMY SOBIE NA SŁABOŚĆ
            • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 24.11.07, 20:33
              > ...ale jest też jakiś społeczny brak przyzwolenia na okazywanie
              słabości...
              > jakby po świecie chodziły cyborgi, z entej części terminatora -
              świat się wali
              > na głowę, a my mamy w ciągu 3 minut otrzepać się i stanąć do
              walki...

              masz rację, rzeczywiście jest brak przyzwolenia na okazywanie
              słabości. czasami mam wrażenie, że lwia część tego braku
              przyzwolenia pochodzi od kobiet. kobiety lubią się nawzajem
              krytykować. krytyka połączona z rywalizacją. i nawet jak sobie z
              nimi fajnie pogadasz, pobędziecie razem, to i tak często jest jakaś
              nutka rywalizacji, porównywanie siebie nawzajem, która ma lepiej,
              ciekawszą pracę, więcej zarabia, ma fajniejszego faceta, jest lepiej
              ubrana, lepiej sobie radzi, itd. ja przynajmniej często się z czymś
              takim spotykam. nie widzę jakoś tej babskiej solidarności.
              a może jakby babki podchodziły do siebie nawzajem bardziej z luzem i
              wyrozumiałością, to może nie musiałyby się tak kryć ze
              swoim "słabościami"?
              • z_milo Re: pozwól sobie na słabość 25.11.07, 20:55
                dynamitee napisała:
                ...lwia część tego braku przyzwolenia pochodzi od kobiet. kobiety lubią się
                nawzajem krytykować. krytyka połączona z rywalizacją. i nawet jak sobie z nimi
                fajnie pogadasz, pobędziecie razem, to i tak często jest jakaś nutka rywalizacji...

                ...racja, nikt tak ci nie "obrobi tyłu" jak druga kobieta ;) po udanej,
                wydawałoby się kawce-pogadance... my kobitki nie możemy bez porównywania się,
                mierzenia z kimś (jakąś NIĄ), skalowania, ciągłego umiejscawiania siebie, tuż
                "za hanką, co ma lepsze piersi, ale przed kryśką, co ma męża-niedojdę"... jakby
                życie było ciągłym konkursem piękności-fajności-przebojowości i dobrze jak
                zahaczymy o podium ale nie daj Bóg, nie - istna katastrofa... to może zmęczyć ;)
                pomimo to, kocham kobiety :) i siebie się staram, nawet jak znowu się przyłapię
                na szukaniu najbliższego podium do zdobycia ;)
                • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 26.11.07, 19:58
                  jakby
                  > życie było ciągłym konkursem piękności-fajności-przebojowości i
                  dobrze jak
                  > zahaczymy o podium ale nie daj Bóg, nie - istna katastrofa... to
                  może zmęczyć ;

                  mnie już zmęczyło, dlatego już od jakiegoś czasu staram się nie brać
                  udziału w "konkursie".

                  same trochę na siebie bata kręcimy. jak zaglądam do "babskich"
                  gazet, co widzę? kawałek o modzie, kawałek o urodzie, trochę o
                  makijażu, trochę o fryzurach, kawałek o diecie cud, czyli jak się
                  odchudzić- wszystko to dbałość o fizyczność, wygląd zewnętrzny,
                  bycie piękną wizualnie, czyli jak się prezentuję innym. właściwie
                  nie ma w tym nic złego o ile proporcje są zachowane, czyli powiedzmy
                  50% miejsca w czytadle przeznaczone na wygląd zewnętrzny, dla ciała,
                  reszta dla psyche, dla wnętrza. a jak jest?
                  dochodzi jeszcze często spory kawałek kulinarny, jak robić
                  przetwory, jak być wydajną gospodynią domową, jak planować zakupy,
                  itd.
                  kolejny "serw" to historie wspaniałych kobiet radzących sobie ze
                  wszystkim: doskonałych pań domu, świetnych mam, dobrze
                  zarabiających, robiących karierę, itd.
                  przeczyta to "zwykła" kobieta, porówna się z tymi z gazet i
                  stwierdzi, że połowy z tego, co one mają, ona nie ma, więc pewnie z
                  nią jest coś nie teges.
                  i pomyśleć, że w redakcjach tych babskich gazet siedzą kobiety i
                  wymyślają takie treści. dlatego z gazet czytam tylko Zwierciadło i
                  Wróżkę, bo mam wrażenie, że to jedyne w miarę "prawdziwe" czytadła,
                  pokazujące świat jaki jest. i nie denerwuję się w trakcie czytania :)

                  > pomimo to, kocham kobiety :)

                  ja na razie jeszcze nie kocham, ale lubię :)
            • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 24.11.07, 21:01
              my jednak
              > ,
              > POZWALAJMY SOBIE NA SŁABOŚĆ

              oczywiście :) mnie się ostatnio przyśniła ta "miękka" część mnie,
              domagając się w śnie mojej uwagi, więc muszę się nią ładnie zająć i
              dopuścić do głosu.

              przeczytałam fajny wywiad Renaty Dziurdzikowskiej z Mają Storch (z
              książki "Tajemnice kobiet"). rozmowa zatytułowana "Cień tygrysicy".
              tytułowa tygrysica to kobieta silna i niezależna. jej cień to ta jej
              część, której ona w sobie nie akceptuje- ta, która pragnie być
              słaba, miękka, potrzebuje opieki.
              fajny wywiad, polecam do poczytania.

              przytoczę słowa Mai:
              "wszyscy czasami bywamy słabi, potrzebujemy pomocy, pragniemy, aby
              ktoś nas przytulił. to ludzkie, ani kobiece, ani męskie. ludzkie.
              jeśli te pragnienia są spychane w cień, nie pasują do oficjalnego
              wizerunku niezależnej kobiety, wtedy część życia duchowego zostaje
              zagubiona. brakuje czegoś istotnego. kobieta może popaść w
              depresję, "ratować się" alkoholem i narkotykami"

              POZWALAJMY SOBIE NA SŁABOŚĆ :)
          • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 24.11.07, 21:09
            jestem leniwa, ale nie odbieram tego jako słabości:) lubię się
            pobyczyć, podogadzać sobie trochę nic_nie_robieniem, staram się więc
            jak najczęściej serwować sobie mniejszą lub większą dawkę lenistwa :)
            • ursa.bianka Re: pozwól sobie na słabość 02.12.07, 20:03
              no i tak ma być:)
              wiem, że bywam leniwa i większości osób z mojego najbliższego
              otoczenia się to nie podoba, ale...
              mam jeszcze bliżej Kogoś, kogo kocham i kto mnie kocha
              i ten Ktoś - cieszy się, kiedy leniuchuję, kiedy robię coś tylko dla
              siebie:-)
              myślę, że to dobrze:-))
              • dynamitee Re: pozwól sobie na słabość 08.12.07, 19:01
                ursa.bianka napisała:

                > wiem, że bywam leniwa i większości osób z mojego najbliższego
                > otoczenia się to nie podoba, ale...

                w moim otoczeniu też się większości nie podoba, że jestem leniwa, no
                ale cóż ja mogę na to poradzić, że im się nie podoba? LOL

                w tym tygodniu zniwelowałam skutki swojego patentowanego lenistwa i
                umyłam wreszcie okna (których nie myłam przez rok czasu).
                stwierdziłam, że muszę je w końcu umyć, bo już stały się lekko
                nieprzejrzyste :) no i starłam kurze z górnych partii mebli. firma
                Koty mi się zrobiła, więc musiałam pousuwać Koty :)
                choć generalnie nie mam nic przeciwko kotom :)

                > mam jeszcze bliżej Kogoś, kogo kocham i kto mnie kocha
                > i ten Ktoś - cieszy się, kiedy leniuchuję, kiedy robię coś tylko
                dla
                > siebie:-)
                > myślę, że to dobrze:-))

                fajnie, że masz swojego Ktosia :) z tego, co tu o nim napisałaś
                widać, że twój Ktoś ma zdrowe podejście do życia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka