Dodaj do ulubionych

Prawdziwe uzalanie sie...

07.12.07, 22:27
mam takiego dolka ze slowa nie opisza tego...
juz mi sie nie chce nic ... nie chce mi sie chodzic do pracy,
spotykac ludzi,umiechac sie do niech i itp...a do tego swieta... no
to jeszcze wiekszy dol... nie wiem jak sie pozbierac... nic sie nie
stalo w moim zyciu ...ale nic nie ma sensu...Zagubienie totalne...
spotykam sie goscie juz 3 lata i nie wiem czy chce z nim byc...
chyba nie ...chyba czas mu o tym powiedziec...bojak sie okzauje
pomalutku chcemy innych rzeczy od zycia... i wogole nie wiem co
chce ....MOze wyda sie wam ze jestem marudna ksiezniczka...ale kto
nie jest marudny i kto nie ma humorow...pomocy dobre duszki...
pozdrawiam kochane babeczki...
Obserwuj wątek
    • magicgirl Re: Prawdziwe uzalanie sie... 07.12.07, 22:30

      tak bardzo chcialabym byc szczesliwa jak kiedys... tylko jak to
      zrobic...
      kiedys nie wroci juz nigdy...a szkoda ...
      Jak skomplikowany jest ten swiat... czy juz nic nie moze byc
      proste...
      • oleila Re: Prawdziwe uzalanie sie... 07.12.07, 23:15
        Nie sądzę,żeby ktokolwiek tutaj odebrał Cię jako marudną
        księżniczkę.Nie martw się,nie jestes sama,ja też mam ostatnio doły i
        nic mi się nie chce ale staram się myśleć pozytywnie mimo wszystko i
        wiem,że to kiedyś przejdzie-po części właśnie dzięki dobrym słowom z
        tego forum.Rozumiem Twoje zwątpienie dotyczące związku,sama też
        kiedyś przez to przechodziłam i musiałam to skończyć,bo było coraz
        bardziej jałowo.Pogadaj z nim,powiedz jak się czujesz,może jeszcze
        nie wszystko stracone a jeśli już napewno nie widzisz w tym sensu to
        skończ to spokojnie i idź dalej.Ja tak zrobiłam, chociaż nie było to
        dla mnie łatwe ale wiedziałam,że innego wyjścia nie ma i teraz nie
        żałuję.Nie można na siłę ciągnąć czegoś,czego już właściwe nie
        ma.Postaraj się nie rozpamiętywać tego,co było kiedyś.Wiem,że łatwo
        tak komuś gadać,ale wierz mi,że ja sama też się o to ostatnio staram
        i nawet mi czasem wychodzi...Bądź dobrej myśli,nie wiemy co nas
        jeszcze w życiu spotka,nie można zakładać,że już nic dobrego.Życie
        potrafi dać w kość,ale trzeba wierzyć,że jutro będzie lepiej.Jeszcze
        możesz być kiedyś pozytywnie zaskoczona,czego Ci życzę.Pozdrawiam:)
    • joanna784 Re: Prawdziwe uzalanie sie... 08.12.07, 10:53
      może deprecha jesienno-zimowa? tu dziewuchy mają dobre metody na
      takową (czekolada :D). co do faceta nie wiem co radzić.zostaw go
      brzmi tak jakoś drastycznie. to ty musisz wiedzieć czy z nim czy bez
      niego będzie ci lepiej.czy razem czy osobno będzie WAM lepiej.chyba
      rozmowa jest lekarstwem. pozdrawiam
    • pulpet17 Re: Prawdziwe uzalanie sie... 08.12.07, 13:06
      "zmęczenie materiału" i niestety depresyjna pora roku; wiesz, jakiś czas temu
      doszłam do wniosku, że pomaga mi samo wygadanie się, nazwanie problemu,
      wyartykułowanie tego co boli, czy swoich lęków...nie wiem, może to dojrzałość a
      może odwrotnie... ale cały czas marzę o tym by być uśmiechniętą
      staruszką...<tulę, głaszczę i pocieszam>
    • wojtek56 Re: Prawdziwe uzalanie sie... 08.12.07, 18:50
      Najpierw Julian T.

      Wszyscy dla wszystkich

      Murarz domy buduje, // i wszystko przepija
      Krawiec szyje ubrania, // ślepy, zgarbiony staruszek
      Ale gdzieżby co uszył,
      Gdyby nie miał mieszkania?

      A i murarz by przecie
      Na robotę nie ruszył,
      Gdyby krawiec mu spodni
      I fartucha nie uszył.

      Piekarz musi mieć buty, // wstaje o trzeciej rano...
      Więc do szewca iść trzeba,
      No, a gdyby nie piekarz,
      Toby szewc nie miał chleba. // bieda z nędzą...

      Tak dla wspólnej korzyści
      I dla dobra wspólnego
      Wszyscy muszą pracować, // ot, żeby przeżyć...
      Mój maleńki kolego.


      MagicGirl: wszyscy cierpimy, ale jesteśmy sobie potrzebni.
      A co na to inny poeta, Konstanty Ildefons G.?

      Prośba o wyspy szczęśliwe

      A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
      wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,

      ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
      we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

      Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
      rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
      dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
      myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.


      I tak toczy się życie, od szarego świtu po deszczem rozpłakany zmierzch. Trudno
      przeżywać cud istnienia, gdy przytłaczają nas czarne myśli. Ale bez tych myśli
      nie dostrzeglibyśmy ani tęczowego mostu, ani blasku kochających oczu. Warto żyć,
      mimo wszystko warto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka