Dodaj do ulubionych

Wiem,że nudne ale - zdrada

08.08.03, 03:04
Mam problem,ostatnio coraz trudniej było mi porozumieć się z moim mężem. Aż w
końcu padło to zdanie -"Chcę rozwodu". Nadal go Kocham, lecz z jego strony to
chyba wygasło. Winę ponosimy chyba razem, mam dwoje dzieciaków, niepracuje,
mąż stanowi(ł) podstawę domu. Co dalej? Nie wiem.Jego słowa nadal mi chodza
po głowie.Jesli rzeczywiście to koniec? Coś wspomniał o sądzie, o szybkim
rozwodzie bez orzekania winy, dla mnie to hasła z kosmosu. Narazie zwaliło
sie to na mnie.Nie wiem co dalej. Może któraś z Was to przeszła, jak się
zachować,mam pustkę w głowie i boję się jutrzejszego dnia.
Obserwuj wątek
    • agas71 Re: Wiem,że nudne ale - zdrada 08.08.03, 09:35
      Czy on Ciebie zdradził? Jeżeli tak, to dlaczego bez orzekania o winie? A
      dzieciaki nic dla niego nie znaczą? Jesli czujesz, że to jego wina, nie daj się
      namówić na rozwód bez orzekania o winie. W przypadku jego winy, gdyby kiedyś
      (odpukać) przytrafiło ci się nieszczęście, będziesz mogła zażąać od niego
      pomocy materialnej a on będzie musiał ci pomóc. Spróbuj to spokojnie
      przemyśleć. Mialam podobne chwile co ty, i pewnie jetem w tym samym wieku. Na
      urlopie macierzyńskim tak popsuły się stosunki miedzy nami, że faktycznie o
      mało co się nie rozwiedlismy. Zaczęłąm bardzo o siebie dbać, wróciłam do pracy,
      a mojemu meżowi nagle zaczęło bardzo zależeć, też ze względu na dziecko. Nie
      zgadzaj się na rozwód, dopóki nie znajdziesz pracy. A jak znajdziesz, może on
      dostrzeże w Tobie nie tylko gospodynię domową ale i samodzielną kobietę, to
      meżczyznom zmienia punkt widzenia. Pamiętaj w tej chwili skup się na sobie,
      zadbaj o siebie, o swoje zdrowie, o pracę. Trzymam kciuki za Ciebie z całej
      siły!
      • l0czek Re: Wiem,że nudne ale - zdrada 08.08.03, 12:23
        agas71 napisała:

        > Czy on Ciebie zdradził? Jeżeli tak, to dlaczego bez orzekania o winie? A
        > dzieciaki nic dla niego nie znaczą? Jesli czujesz, że to jego wina, nie daj
        się
        >
        > namówić na rozwód bez orzekania o winie. W przypadku jego winy, gdyby kiedyś
        > (odpukać) przytrafiło ci się nieszczęście, będziesz mogła zażąać od niego
        > pomocy materialnej a on będzie musiał ci pomóc. Spróbuj to spokojnie
        > przemyśleć. Mialam podobne chwile co ty, i pewnie jetem w tym samym wieku. Na
        > urlopie macierzyńskim tak popsuły się stosunki miedzy nami, że faktycznie o
        > mało co się nie rozwiedlismy. Zaczęłąm bardzo o siebie dbać, wróciłam do
        pracy,
        >
        > a mojemu meżowi nagle zaczęło bardzo zależeć, też ze względu na dziecko. Nie
        > zgadzaj się na rozwód, dopóki nie znajdziesz pracy. A jak znajdziesz, może on
        > dostrzeże w Tobie nie tylko gospodynię domową ale i samodzielną kobietę, to
        > meżczyznom zmienia punkt widzenia. Pamiętaj w tej chwili skup się na sobie,
        > zadbaj o siebie, o swoje zdrowie, o pracę. Trzymam kciuki za Ciebie z całej
        > siły!


        Masz sporo racji, jednak czy slowa w stylu "chce rozwodu" nic nie znacza?
        Przeciez na slubie bylo mowione... "...oraz ze Cie nie opuszcze az do smierci".
        Jak dla mnie jest to poczatek konca. Nie mozna przeciez zyc w niepewnosci przez
        reszte zycia! Swoja droga, to co to za facet ktory zostawia swoja zone z dwojka
        dzieci? trzymajcie sie.

        --
        Jestem tylko czlowiekiem, zawsze moge sie mylic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka