agni32
08.08.03, 03:04
Mam problem,ostatnio coraz trudniej było mi porozumieć się z moim mężem. Aż w
końcu padło to zdanie -"Chcę rozwodu". Nadal go Kocham, lecz z jego strony to
chyba wygasło. Winę ponosimy chyba razem, mam dwoje dzieciaków, niepracuje,
mąż stanowi(ł) podstawę domu. Co dalej? Nie wiem.Jego słowa nadal mi chodza
po głowie.Jesli rzeczywiście to koniec? Coś wspomniał o sądzie, o szybkim
rozwodzie bez orzekania winy, dla mnie to hasła z kosmosu. Narazie zwaliło
sie to na mnie.Nie wiem co dalej. Może któraś z Was to przeszła, jak się
zachować,mam pustkę w głowie i boję się jutrzejszego dnia.