Dodaj do ulubionych

Mam problem?

11.04.08, 13:47
A raczej czy powinnam go z tym mieć czy nie powinnam. Od początku. W sobotę za
tydzień, jeden z szefów mojego Łośka bierze ślub-żeby było ściślej to nie jego
żaden bezpośredni przełożony-jeden z szefów w jego drugiej pracy. No i on
dostał zaproszenie na ten ślub i przyjęcie-zaproszenie jednoosobowe. I on ma
zamiar iść. Tutaj takie zwyczaje panują,że zaprasza się kogo się chce i ludzie
mają to gdzieś,że ktoś kogoś ma- zapraszają tyle osób na ile im budżet pozwala
nawet kosztem tego,że nie zaproszą czyjejś "osoby towarzyszącej".
Wytłumaczyłam Łośkowi jak takie sprawy wyglądają w polszy- przynajmniej w moim
otoczeniu nigdy nie zdarzyło się ,żeby na wesele zaprosić kogoś-mam na myśli
osobę dorosłą- samego, bo byłby to chyba swojego rodzaju afront i brak
szacunku dla zapraszanego.
Nie wiem jak wy to widzicie, ale ja jestem pewna,że jakby mnie tak ktoś
zaprosił to nie idę na 200% bo miałabym wrażenie,że nie obchodzi mnie co mój
facet sobie o tym pomyśli jak się poczuje-czy nie jak w odstawce-no i dla mnie
wypady na imprezy gdzie nie muszę się stawić sama (nie czysto służbowe) nie
mają sensu bez kogoś z kim jestem-po to jestem w związku z kimś,żeby bawić się
też razem. Rozumiem jak się idzie po pracy na drinka z kolestwem z biura, albo
ma się imprezę typowo pracowniczą i trzeba być i nie ma nikogo innego z zewnątrz.
Ale to mi się dziwne wydaje, nie muszę iść, a idę się bawić i w nosie mam
"drugą połówkę".
Kobitki-i nie tylko-jak wy się do tego macie?
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: Mam problem? 11.04.08, 14:31
      Nie wiem, czy masz problem. Widzisz Boo, patrzysz przez pryzmat norm i zwyczajow panujacych w Polsce jak i naszej, kobiecej mentalnosci. Jednak Losiek jest Angolem (?) i tam , jak widzimy, sa zupelnie inne zwyczaje. Mysle, ze trzeba sie zastanowic czy to , ze nie pojdzie nie postawiloby go w niezrecznej sytuacji mimo wszystko. Jesli nie , jezeli moze odmowic, to zapytaj dlaczego tak bardzo chce isc sam mimo, ze wie ( czy wie? ) ze byloby Ci przykro. Jesli wie i mimo to idzie, to wtedy masz problem, no moze problemik. Bo to nie warte stawiania sprawy na ostrzu noza , jedynie wyjasnienia , przegadania na spokojnie, aby takich niezrecznosci na drugi raz unikac . To moja opinia . Teraz uciekam, bede pozniej.
      Nie zabij go tak pod razu ;)))
      • wojtek56 Re: Mam problem? 11.04.08, 15:36
        Puść chłopa, Boo. Im więcej wolności tym więcej tolerancji (przynajmniej
        chciałbym, aby tak było).
        • yvona73pol Re: Mam problem? 11.04.08, 16:20
          wiesz, boo, jakos mnie by to nieco zwisalo.... zwlaszcza, ze to
          jakis obcy szef ;))
          ale moze ja jestem dziwna?
    • almondgirl Re: Mam problem? 11.04.08, 19:58
      Boo, rozumiem, że możesz być wkurzona, ale tak z ręką na sercu -
      chciałoby Ci sie iść na tę imprezę? a niech se Łosiek idzie jak
      chce, i tak sie bez Ciebie nie bedzie dobrze bawił:)

      a propos zapraszania na wesela w Pl - niby tradycyjnie sie dopisuje
      formułke "z osobą towarzyszącą", ale niektórzy robią wyjątki -
      dostalam kiedyś od dość bliskiej wówczas koleżanki zaproszenie tylko
      dla mnie i byłam wtedy naprawde wkur...na
    • joanna784 Re: Mam problem? 11.04.08, 20:30
      no ta, problem jak cholera :)
      z drugiej strony Łosiek może pomyśleć że to głupota zapraszać z
      osobą towarzyszącą , bo u nich tak się nie robi. co kraj to obyczaj.
      no, boo :) puść chłopa i niech się bawi :) ty też ten czas
      wykorzystaj wg. własnego "widzimisie" :)
    • boo-boo Re: Mam problem? 11.04.08, 21:29
      Przeczytałam Wasze wypowiedzi.
      To nie jest jego bezpośredni szef co sam zaznaczał kilka razy, dlatego jakby
      odmówił-nie postawiło by go to w niezręcznej sytuacji wcale, a wcale. Nie chodzi
      tu o to,że nie chcę mu dać luzu czy wolności, w innych przypadkach jak wypad z
      kolegami po pracy do pubu, czy nawet w weekend jakby chciał iść albo ich biurowe
      imprezy-nie mam nic przeciwko-a nawet jestem za żeby szedł bo go przecież nie
      uwiążę do kaloryfera-bo tak się nie da żyć w związku, jeżdżą na szkolenia i
      jakoś mnie to rybka mimo,że mogłabym, się wkręcić bocznymi drzwiami.
      Piszecie,że muszę wziąć pod uwagę zwyczaje tu panujące-oki rozumiem, tylko ja
      jemu z kolei wytłumaczyłam jakie zwyczaje u nas panują i jak ja bym się
      zachowała w takiej sytuacji i dlaczego-nie idę bo nie mam ochoty na zabawę bez
      niego. Kilka razy wcześniej mu powiedziałam,że będziemy mieć zgrzyty przez to,że
      obydwoje jesteśmy z troszkę innych światów, a ja nie należę do osób które zawsze
      kiwają główką na tak i się zgadzają ze wszystkim mimo,że im to nie pasuje i żeby
      to sobie wziął pod uwagę-mogę iść na kompromis, ale nie za każdym razem bo mi to
      za bardzo przypomina sytuacje z przeszłości-szczerze powiedziawszy wychodzenie
      na imprezy w stylu mogę iść sam i idę-mimo,że wcale nie muszę też mi za bardzo
      pewne sprawki z przeszłości przypominają i nie żebym mu w tym przypadku nie
      ufała-tylko jak konkretny pies Was upierdoli to przy spotkaniu z każdym innym
      jakieś światełko w głowie się Wam zapali z napisem "znowu pies".
      Nie zabiję go tak od razu w razie czego, ale obawiam się,że zaraz dzień
      po-niestety.....tak już skonstruowana jestem.
      • to-wlasnie-ja Re: Mam problem? 11.04.08, 21:47
        Boo nie kaz mu placic za innych. A jesli juz swiatelko Ci sie zapalilo, to moze dla rownowagi zauwaz to, w czym na plus Losiek rozni sie od tych innych .
        Jesli zas uwiera Cie ta sytuacja to jest pare opcji. Mozesz sie poklocic( zgaga Ci sie po kilku dniach odbije , bo naprawde nie warto) , mozecie sie umowic, ze takie pojedyncze wyjscia rezerwujecie tylko na sytuacje w pracy i koniec tematu, mozesz w koncu zapytac czy naprawde tak bardzo sam chce tam isc? Z akcentem na BARDZO . POwinien zajarzyc.
        Facetom czasami kilka razy trzeba powtorzyc , nie zaszkodzi wiec przypomniec o zgrzytach, ale luzno, zartem. No, chyba, ze nosi Cie i koniecznie musisz sie z nim posprzeczac, wtedy umywam rece, choc w tajemnicy bede kciuki za Loskiem trzymac :) No nic nie poradze, jakis sentyment mam ;)
        • legwan4 Re: Mam problem? 11.04.08, 22:22
          Chyba było by mi przykro,że facet poszedł sam.Skoro wyjaśniłam,że w Pl chadza
          się parami.I w końcu Boo ma sporo racji.Para nie jest tylko do jednego,ale i na
          różne wyjścia i imprezy:)To tyle...
        • maja167 Re: Mam problem? 11.04.08, 22:26
          Boo...ugryzlo zeby nie powiedziec wkurwilo Cie to ze Losiek dostal
          zaproszenie jednoosobowe-jasne swietnie rozumiem,zwlaszcza ze sama
          bym sie wkurwila,ale chyba jestes zbyt zasadnicza...(kuzwa ja tez
          jestem i czasem naprawde jestem z tym uciazliwa dla mojego chlopa)
          Dziewczyny wraz z Wojtkiem dobrze radza...niech idzie jak chce,mimo
          ze bedzie Cie to gryzlo i wykorzystaj czas dla siebie...nie warto
          klocic sie z byle powodu.A On bez Ciebie i tak bedzie sie zle bawil:)
          • boo-boo Re: Mam problem? 11.04.08, 22:43
            Widzisz Maja to nie będzie u mnie tak,że się wkurwię na moment i po krzyku. Jak
            mi się czerwone światło zapala to spędzam na skrzyżowaniu dłużej niż inni.
        • boo-boo Re: Mam problem? 11.04.08, 22:27
          Wiesz to nie chodzi o to,żeby się pokłócić bo nie chcę się kłócić-z nim
          zwłaszcza. Chodzi tylko o "nawyki i życiowe zasady" które ja mam wpojone,
          którymi się kieruję. Za stara jestem żeby je zmieniać i wiem czym się kończy ich
          zmienianie-niestety. Jedno wiem zrobi co chce bo mu nie powiem-nie idź-ale
          zawiodę się cholernie-niestety jeśli chodzi o takie sprawy to taka już jestem.
          Znam siebie na tyle,że dla mnie wychodzenie i robienie czego-kolwiek razem
          straci sens bo po co-przecież można się bawić cały czas osobno.....
          Ile razy ja gdzieś nie poszłam bez niego, bo nie mógł, bo mu się nie chciało-po
          prostu nie poszłam bo wolałam zostać z nim i mieć dobrą zabawę z nim niż bez
          niego i on o tym wie-największe sprawy-zeszły rok-ślub i wesele jednej z
          najlepszych przyjaciółek w tym roku komunia córki od bardzo dobrych
          przyjaciół-są jak moja rodzina-nie jadę chociaż mogę, ale on nie da rady
          załatwić sobie wolnego.
          Zdaję sobie sprawę,że nie mogę od kogoś oczekiwać tego,że będzie taki jak ja,
          ale oczekuję tego,że ktoś pomyśli o mnie o tym co ja pomyślę, jak ja się poczuję
          w danej sytuacji-zwłaszcza jeśli twierdzi,że to nie jest jego bezpośredni boss z
          naciskiem na to,że zobaczy czy pójdzie-czy mu się będzie chciało-czyli nie ma tu
          żadnego zastanowienia czy iść czy nie iść ze względu na mnie. Typowy chłop i tyle.
          • maja167 Re: Mam problem? 11.04.08, 22:36
            no chlop ....faceci tacy sa...wymagamy by WIEDZIELI...ale niestety
            NIE WIEDZA..i pozniej maja pretensje w stylu..."moglas mi powiedziec
            itd...wiez ze Ci trudno...i wiem ze zapala Ci sie lampka
            ostrzegawcza...takie juz jest to zycie osrane...eh...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka