Dodaj do ulubionych

Wakacyjny wątek filmowy - smaczki

15.07.08, 08:51
wpadł mi ten wątek do głowy w związku ze wspominanym w innym Edwardem
Nortonem, a tarze w związku z powiedzeniem filmowym, co to je jedni znają, a
inni nie (a małżeństwie kobiety po czterdziestce w kontekście fali terroryzmu!)
Otóż bardzo często zdarza się, że scenarzyści poszczają do nas oko za pomocą
jakiejś aluzji czy tropu w najmniej spodziewanym momencie. I część widowni
śmieje się w głos podczas gdy pozostała część po prostu nie kuma. Rekordy biją
oczywiście nowe filmy animowane w typie Shreka, które dla dzieci i rodziców
kompletnie czym innym i o czym innym są.

Proponuje więc przypomnienie sobie takich fragmentów filmów, które nas pod tym
względem najbardziej urzekły.
U mnie na pierwszy ogień idzie film w reżyserii Edwarda Nortona właśnie. Po
polsku nazywał sie "Zakazany owoc", a w oryginale "Keeping faith". Jest to
komedia romantyczna, w której ksiądz katolicki i rabin jednocześnie zakochują
się w swojej przyjaciółce z dzieciństwa. Norton zwierza się ze swoich uczuł i
wątpliwości z nimi związanych starszemu księdzu. Ten przyznaje się, ze jemu
tez zdarza sie raz na jakiś czas zakochać, a potem rozmarzony dodaje: "Znałem
kiedyś pewną blondynkę w Pradze!" Niby nic a jak cieszy skoro w epizodzie
starego księdza występuje nie kto inny jak Milos Forman.
Obserwuj wątek
    • mamarcela errata 15.07.08, 17:22
      na prośbę "gawiedzi" przywracam
      proszę się nie czepiać ortografów, bo to automatyczne poprawa firefoxa i moja
      durna myszka zaszalały i nie będę sie tłumaczyć, ze "takze" powinno być
      poprawione na "także" a nie "tarze", a reżyserzy puszczają, a nie poszczają
      :)
      • eva.68 Re: errata 15.07.08, 17:30
        Ja myślę, że jak reżyserzy jednorazowo poszczają to nikomu nie zaszkodzi a
        przeciwnie wprost. :)
    • nienietoperz Off-topic ale nie off-topic 16.07.08, 01:42
      Smaczek będzie tak naprawdę nibyfilmowy, ale za to kompletnie
      skojarzeniowo powstały. Otóż wspomniany przez MM film `Keeping
      faith' miał zamiar zostać obejrzanym telewizyjnie w niedzielę
      wieczorem, ale przegrał z kolejnym oglądaniem `Pulp Fiction'. W
      którym to `Pulp Fiction' co prawda nie ma nawiązań do Formana, ale
      jest za to cudowny Pumpkin wzywający kelnerkę okrzykiem `Garcon!',
      którym to okrzykiem wzywa kelnera również Jim (przez Dż) w filmie
      widziamym kinowo dzisiaj.

      Z ukłonami,
      NN
    • brunosch Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 16.07.08, 09:18
      Przepadam za komediami ZAZów, które są jednym-wielkim-cytatem. Poza fabułą jako
      taką, jest jeszcze drugie źródło radości - wyłapywanie niezliczonych nawiązań,
      pastiszy i parodii wszelkich arcydzieł filmowych.
      Prym wiedzie Hot Shot II, które swego czasu zrzuciło mnie z fotela i do tej
      pory - dalej bardzo śmieszy.
    • staua Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 16.07.08, 20:53
      Jest taka komedyjka "Rumor has it" - gra w niej Kevin Costner,
      Jennifer Aniston i Mark Ruffalo (dlatego ja obejrzalam, bo lubie
      tego aktora w komediach romantycznych). Cala jest wariacja
      nt. "Absolwenta", dosc grubymi nicmi szyta, ale jeden moment jest
      mily, jak Aniston chce wypozyczyc "Absolwenta" (zdaje sie; w kazdym
      razie glosno o nim rozmawia), a w wypozyczalni wybiera sobie filmy
      Dustin Hoffman.
      • stella25b Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 21.07.08, 12:53
        Ta scena z Dustinem Hoffmanem, ktory w dresiku z okularami na nosie
        spokojnie wybiera sobie filmy w wypozyczalni jest napewno
        w "Holiday", sypatycznej komedii romantycznej z Cameron Diaz i Kate
        Winslet. A tak a propos tego filmu, to Jude Law, grajacy tam
        wdowca, wyciska lzy wszystkim panienkom. I to jest taki wlasnie
        niesprawiedliwy chwyt filmowy- zawsze facet wdowiec jest tym
        obiektem wzbudzajacym wzniosle uczucia. Dla kobiety-wdowy miejsca na
        uczucia brak, bo to chleb powszedni, normalka z hitstoryczno-
        spolecznego punktu widzenia.
    • staua Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 16.07.08, 20:55
      PS. Ogladalam "Keeping faith" ale nie zwrocilam uwagi na Formana.
      Moze dlatego, ze choc lubie Nortona, nienawidze Bena Stillera i
      meczylo mnie ogladanie filmu z nim.
      • noida Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 16.07.08, 22:18
        Ja też nie lubię Bena Stillera, ale w tym filmie jakoś wyjątkowo mi nie
        przeszkadzał :)
        • mamarcela Stiller Ben 16.07.08, 23:08
          Mnie Ben Stiller nie przeszkadzał w tym filmie pewnie dlatego,, ze wówczas go
          jeszcze w miarę lubiłam (choć bez uniesień). Dopiero późniejsze filmy z "toposem
          srania" zniesmaczyły mnie do niego zupełnie.
          • staua Re: Stiller Ben 17.07.08, 16:38
            Zawsze sie zastanawiam, kto jest dla mnie gorszy: Ben Stiller czy
            Adam Sandler. Kogo wolicie?
            W bardzo wczesnych filmach jeszcze tolerowalam Stillera, np
            w "Reality bites". Adam Sandler natomiast wydawal mi sie ewoluowac w
            przeciwnym kierunku, robil sie marginalnie mniej zenujacy, np. w
            filmiku "Spanglish", ale teraz "Chuck & Larry", "You don't mess with
            the Zohan" i... z powrotem na starcie. Jak dla mnie.
            • butters77 Gorszy jest Sandler 18.07.08, 00:06
              Stiller był fajny w "The Royal Tenenbaums" (wszystko było fajne w "The Royal
              Tenenbaums";)
              Sandler nie był fajny nigdzie.
              • kubissimo Re: Gorszy jest Sandler 18.07.08, 06:56
                no wlasnie. w Tenenbaumach nawet Gwyneth byla zaskakujaco fajna :)
                • mamarcela Stiller vs Sandler 18.07.08, 13:11
                  Do Stillera mam sentyment (z upływem czasu i kolejnymi filmami) z powodu
                  chociażby Tenenbaumów , Zoolandera (gdzie mnie bawił!), właśnie "Keeping faith"
                  a przede wszystkim "Reality bites" i tu muszę po raz kolejny, które jakiś
                  imbecyl przetłumaczył na "Orbitowanie bez cukru", mając w zanadrzu taka cudną
                  pospolitość, co skrzeczy!
                  A z Sandlerem Adamem żadnego filmu nie zdzierżyłam. Pamiętam tylko fragmenty
                  straszliwca, gdzie problemem było posiadanie przez niego czarnej nogi, problemy
                  Drew Barrymore z pamięcią i jakieś weselne dramaty. A ja naprawdę kocham oglądać
                  głupie filmy. Widać to nie jest ten rodzaj głupich filmów!!!
                  • staua Re: Stiller vs Sandler 18.07.08, 19:12
                    "Orbitowanie bez cukru", taa, wspanialy pomysl na promocje
                    wprowadzanej wtedy gumy do zucia.
                    Sandler byl jeszcze w filmie "Anger management" z Nicholsonem.
                    Czarnej nogi nie kojarze.
                  • stella25b Re: Stiller vs Sandler 21.07.08, 13:01
                    Stiller jak Stiller ale w "Meet the Fockers" Barbra Streisand i
                    Dustin Hoffman byli genialni.
                  • mamarcela Apropo Stillera 21.07.08, 13:27
                    Na fali poleceń moich całkiem światłych i ofilmowanych znajomych ze trzy razy
                    próbowałam podejść do "Sposobu na blondynkę" i niestety a może na szczęście
                    zawsze wymiękałam przy scenie z przycięciem sobie przez Stillera tego i owego
                    zamkiem błyskawicznym w łazience dziewczęcia zaproszonego na prom.

                    W tym kawałku chyba kompletnie uwsteczniona jestem i "topos srania" w
                    amerykańskich komediach doprowadza mnie do łez zażenowania.
                    • noida Re: Apropo Stillera 21.07.08, 13:34
                      Mnie kiedyś próbowano zgwałcić przez oczy tym filmem w autokarze. Miałam
                      telewizor naprzeciwko nosa dokładnie, więc nie bardzo mogłam w niego nie
                      patrzeć. Podjęłam więc heroiczną próbę zmierzenia się z tematem. Wymiękłam przy
                      scenie, w której Cameron Diaz wciera sobie spermę we włosy (to chyba następuje
                      tak po 20 minutach?). Po tym czym prędzej zasnęłam i reszty już szczęśliwie nie
                      musiałam oglądać.
                      • mamarcela Re: Apropo Stillera 21.07.08, 13:45
                        też to mam - zasypiam z zażenowania! To jest naturalna obrona organizmu chyba.
                        Przy tych wszystkich "Meet..." tez zasypiałam zaraz za czołówką.
                    • stella25b Re: Apropo Stillera 21.07.08, 13:53
                      Eeee "topos srania" hehe to typowy niemiecki dowcip. Niestety nie
                      wzruszyla mnie takze ta scena mimo moich germanskich korzeni.
                      Zreszta caly film wydawal mi sie wyjatkowo nudny. A i tak sie
                      dziwie, ze jakies greenpeace czy inne zwierzece organizacje nie
                      manifestowaly przeciwko znecaniu sie nad zwierzakami.
                    • nienietoperz Re: Apropo Stillera 21.07.08, 20:41
                      Igzaktli.

                      Z przyczyn bliżej nieznanych uważałem lat temu kilka, że `Sposób na blondynkę'
                      to niezobowiązująca zabawna `comedy of manners' (komedia obyczajowa?)
                      Dotrwaliśmy dokładnie do sceny przycinania zamkiem błyskawicznym. Ani sekundy
                      dłużej.
                      • staua Re: Apropo Stillera 22.07.08, 21:44
                        Nie bylam w stanie obejrzec tego po trailerach. Moj maz natomiast
                        bawil sie niezle (choc ostatnio zauwazylam u niego tendencje spadku
                        zainteresowania tego typu komediami, za to wciagaja go seriale i
                        filmy sci-fi - chyba- np. "Battlestar Galactica"; czy to postep?)
    • noida Re: Wakacyjny wątek filmowy - smaczki 21.07.08, 10:26
      Kurczę, ostatnio nie oglądam żadnych filmów, bo mi się głośniki zepsuły i nie
      mam z czego odtwarzać dźwięków, ale ciągle próbuję sobie przypomnieć jakieś
      smaczki. Mnie na przykład śmieszą zawsze bardzo smaczki
      informatyczno-komputerowe. I tak pamiętam, jak w Men in Black kupowano jakąś
      broń masowego rażenia na ebay'u, co wydało mi się wtedy bardzo zabawne - coś jak
      u nas dowcipy na temat Stadionu Dziesięciolecia. Podobno w najnowszej produkcji
      Disney'a, czyli Wall-E, są smaczki dla Macowców, czyli iPody i dźwięki odpowiednie.
      Matko, czaszka mi paruje i autentycznie NIC nie przychodzi mi do głowy. A bardzo
      chciałam coś fajnego sobie przypomnieć :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka