29.10.03, 13:27
Oznajmiam ze wrocilem ze stolowki zakladowej i moge spokojnie przygladac sie
watkom o zaletach zapiekania kanapek z serem w sluzbowym piecu mikrofalowym i
innych w tym duchu.
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: A zatem 29.10.03, 13:31
      Wczoraj jadłam żołądki z ryżem w białym sosie. Dzisiaj niestety rąbię przez
      cały dzień wafle ryżowe na zmianę z gorącym kubkiem. Tfu!
      • brezly Re: A zatem 29.10.03, 13:36
        W swojej stolowce zakladowej jadasz czy jak?
        Dlugoletnie obserwacje stolowek zakladowych tu i owdzie (obecnie: outletow
        cateringowych) wywolaly u mnie refleksje na temat przemyslonsci
        architektonicznej koniecznej w ladowaniu salatek na talerz. Czy sprawa jest
        znana czy mam rozwinac?
        • the_dzidka Re: A zatem 29.10.03, 13:52
          brezly napisał:

          > W swojej stolowce zakladowej jadasz czy jak?

          W stołówce (czy raczej: outlecie cateringowym) jadlam wczoraj. Poza żołądkami
          (mniam!) miałam do wyboru frytki, schaboszczaka, seler smażony, schabik ze
          śliwką, dewolaja i cała masę inszych inszości. Dzisiaj nie chce mi sie
          ewakuować taki kawał drogi, więc wymysliłam sobie karę i jem takie dziwne
          paskudztwa z domu przyniesione. Na szczęście w domu czeka jeszcze gołąbek...

          > Dlugoletnie obserwacje stolowek zakladowych tu i owdzie (obecnie: outletow
          > cateringowych) wywolaly u mnie refleksje na temat przemyslonsci
          > architektonicznej koniecznej w ladowaniu salatek na talerz. Czy sprawa jest
          > znana czy mam rozwinac?

          Rozwiń. Nie wiem, jak inni, ale ja nie kojarzę. U nas sałatki JUŻ są na
          talerzykach :)
          • bain_de_sang Re: A zatem 29.10.03, 14:11
            the_dzidka napisała:

            > Rozwiń. Nie wiem, jak inni, ale ja nie kojarzę. U nas sałatki JUŻ są na
            > talerzykach :)

            A jak nie są, a już zapłaciłeś/aś za nie 1,5 Europenisa to case polega na tym,
            żeby zmieścić jak najwięcej na tym cholernie małym talerzyku. I to najlepiej
            pomidorka i ogóreczka, a nie siana dla królików. Chociaż to już sprawa gustu ;-)

            marcin


            • the_dzidka Re: A zatem 29.10.03, 14:14
              > żeby zmieścić jak najwięcej na tym cholernie małym talerzyku. I to najlepiej
              > pomidorka i ogóreczka, a nie siana dla królików. Chociaż to już sprawa
              gustu ;-

              Moja rozumieć. Jest to modus operandi stosowany w Pizza Hut. Do miseczki laduje
              się wszystko z czubkiem i nie należy sie przejmować, że sos tysiąca wysp
              niekoniecznie musi pasować do sałatki z papryką :)
              • bain_de_sang Re: A zatem 29.10.03, 14:23

                Dokładnie. Byłem dawno temu w takiej "pizza-restauracji", co się tylko za wjazd
                płaciło, a jadło do bulu. I o ile za pierwszym razem ponieśliśmy pewne straty
                (żołądek nieprzyzwyczajony do takiej masakry), tak następnym razem poszliśmy z
                małym plecaczkiem+pojemniczki i początkowa inwestycja szybko się zwróciła.

                marcin
            • catalina1 Re: A zatem 29.10.03, 14:33
              bain_de_sang napisał:

              > A jak nie są, a już zapłaciłeś/aś za nie 1,5 Europenisa to case polega na
              tym,
              > żeby zmieścić jak najwięcej na tym cholernie małym talerzyku. I to najlepiej
              > pomidorka i ogóreczka, a nie siana dla królików. Chociaż to już sprawa
              gustu ;-
              > )

              No to zapraszam do mojego bufetu ;-))
              Zawsze trzeba uważać ile pan kucharz nakłada bomoże ulać się z talerza. I w
              żadnym wypadku nie należy brać ziemniaków i innych zapychaczy bo grozi to
              pęknięciem brzucha ;-)
              • bain_de_sang Re: A zatem 29.10.03, 14:37
                catalina1 napisała:

                > No to zapraszam do mojego bufetu ;-))
                > Zawsze trzeba uważać ile pan kucharz nakłada bomoże ulać się z talerza.

                No tak, ale ten full wypas bufet to Wy macie z naszych podatków :-P
                Też bym sobie nie żałował...

                marcin
                • catalina1 Re: A zatem 29.10.03, 14:38
                  bain_de_sang napisał:
                  > No tak, ale ten full wypas bufet to Wy macie z naszych podatków :-P
                  > Też bym sobie nie żałował...

                  Z jakich podatkow??? Sama place za jedzonko ;-)
          • brezly Re: A zatem 29.10.03, 14:13
            > Rozwiń. Nie wiem, jak inni, ale ja nie kojarzę. U nas sałatki JUŻ są na
            > talerzykach :)

            Ha ha. To byloby za proste. Wolnosc mamy, swobode wyboru i konsument sam
            decyduje. A zatem mamy do dsypozycji: talerzyk standardowy i baterie specjalow
            salatkowych w metalowych korytakch cateringowych. Placimy za talerzyk sztuke.
            Ile wlozymy na talerzyk to juz nasza prywana sprawa, dobry wujcio katerink nie
            bedzie do wojta do chodzil. Co zatem ogarniete chciwoscia i glodem kastomery
            kombinuja? Jakby to naladowac na talerzyk jak najwiecej. I tu powstaje problem z
            pogranicza architektury i statyki budowli. Zakladamy ze chcemy sobie skomponowac
            salatke z ryzu zmieszanego z tunczykiem zmieszanym z puszki zawierajcj zmeiszane
            resztki tunczykow, kukurydzy, polowek pomidora, skrawkow papryki i dolozyc czym
            pojdzie. A i jeszce czerwona fasolka. Ilez tu szkol architektonicznych: czy
            pomidory winny stanowic zebrowanie budowli, czy razej wspierac sie na materiale
            bardziej sypkim. I jak mozna stabilnosc konstrukcji wzmocnic polewajac sosem
            gestym od srodkow zageszczajacych typu 1000 wysp.

            Calosc podlega darwinowskiej mechanice walki konsumenta z kateringiem. W miare
            jak udoskonala sie metody wznoszenia konstrukcji, wprowadzane sa nowe talerzyki
            i nowe sposoby krojenia skladnikow (np. rezygnujemy z papryki w paski dlugie i
            kroimy na male kostki, aby zapobiec uyzwaniu takich slupkow paprykowych do
            budowy palisadki osadzonej w ryzu, ktora moze pozwolic na bardziej cylindryczne
            a mniej stozkowe ulozenie). Albo stopniowo likwidujemy pochylosc zewnetrznego
            paska talerzyka, tak ze talerzyki staja sie stopniowo coraz to bardziej plaskie.
            Niby to zwieksza efektywna objetosc wirtualna stozka, ale ze kat nasypowy tez
            maleje i po prostych obliczeniach widac ze dla rozwiazan blizszych optymalnym
            cateringowcy wychodza lepiej.
            Dowodem na absolutna kleska kateringowcow jest wprowadzenie zupelnie nowych,
            mniejszych talerzykow. Podobno stalo sie tak na pewnej szkockiej politechnice,
            po opatentowaniu palisadki z krojonych ogorkow (w Brytanii nikt nie zacznie, z
            trywialnych przyczyn gry ekonomicznej, kroic ogorkow na znany tylko na
            kontynecie sposob). Odwet byl straszny, gdyz nastapil bojkot salatek i zadanie
            powrotu do starych talerzykow wspate osobsicie autorytetem dziekana Wydzialu
            Architektury.
            • bain_de_sang Re: A zatem 29.10.03, 14:31
              brezly napisał:

              > (np. rezygnujemy z papryki w paski dlugie i
              > kroimy na male kostki, aby zapobiec uyzwaniu takich slupkow paprykowych do
              > budowy palisadki osadzonej w ryzu, ktora moze pozwolic na bardziej
              >cylindryczne a mniej stozkowe ulozenie).

              O ja pierdziele, teraz widzę jakim prostakiem byłem, zabierając ze sobą
              plecaczek z gotowymi naczyniami :-)

              marcin

              • brezly Re: A zatem 29.10.03, 14:35
                A, bo mnie sie wydaje ze ty opisujesz, mimo frankofonskiego nicka, amerykanska
                wersje tej dyscypliny sportu:-) To sie ma jak soccer do footballu amerykanskiego
                (kaski!!).
                • bain_de_sang Re: A zatem 29.10.03, 14:41
                  brezly napisał:

                  > A, bo mnie sie wydaje ze ty opisujesz, mimo frankofonskiego nicka, amerykanska
                  > wersje tej dyscypliny sportu:-)

                  Zgadza się :-)

                  > To sie ma jak soccer do footballu amerykanskiego

                  Amerykanie nigdy nie byli zbyt subtelni.
                  Pewnie też bym się nie pieprzył, mając tyle F16 :-)

                  marcin
            • the-niania-ogg Re: A zatem 29.10.03, 18:12
              Idę na korepetycje z architektury! Człowiek jednak uczy się całe życie.

              Niania mocno skołowana wykładem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka