Dodaj do ulubionych

Zaczynam nową drogę

20.09.12, 20:34
Dziewczyny drogie, prawie wcale się ostatnio nie udzielałam, tylko podczytywałam. Może pamiętacie mój ubiegłoroczny wątek o tym, jak to ja, polonistka, chciałam zostać kimś, kto mógłby pracować w branży "okołoporodowej"; chciałam zostać doradcą laktacyjnym. Napisałam wtedy, że muszę znaleźć jakąś drogę do tego.
No więc przekwalifikowuję się - dostałam się na położnictwo. Chcę być położną zorientowaną na potrzeby rodzącej i poród naturalny, bez zbędnych interwencji medycznych. Również - położną domową.
Cieszę się i martwię jednocześnie, bo jak zobaczyłam plan to.... właśnie myślę sobie: co z wychowaniem dziecka (2,5 roku)? Co z moją pracą dodatkową? Jak ja to wszystko pogodzę? Żeby dziecko na tym nie straciło, żeby nadal wiedziało, że ma matkę? Dużo zajęć - od rana do popołudnia lub wieczora...
Różne mam myśli, trochę czarnych też jest - że to się nie uda. Boli mnie to, że dziecko musi iść do przedszkola, że nie będzie mnie przy nim. A jeszcze chciałam mieć następne, bo już czas, żeby różnica wieku nie była za duża...
Z drugiej strony - wiem, że są dziewczyny, którym, mimo dziecka (i to niejednego wink udało się. Jak Kaakaa przy swojej gromadce mogła, to znaczy, że się da smile Tylko jak???
Potrzymacie za mnie kciuki? Skrobnijcie parę słów ku pokrzepieniu serca, prooooszę!
Dziękuję smile
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: Zaczynam nową drogę 21.09.12, 11:56
      Znajdziesz nas tam więcej dzieciatych i w zaawansowanym wieku, dasz radę tylko anatomii nie odpuszczaj od początku i nie możesz mieć nieobecności na ćwiczeniach i seminariach. Trzymam kciuki, w lutym się pewnie miniemy na korytarzu. System studiowania jest galerniczy ale studia Ci to zrekompensują, a już pierwsze praktyki z pewnością.
    • nini6 Re: Zaczynam nową drogę 21.09.12, 15:55
      Gratuluję smile
      W jakim mieście?
    • kropkaa Re: Zaczynam nową drogę 21.09.12, 20:04
      Gratulacje!
      Byle by Ci tylko szybciej zeszło niż mi z uprawieniami zawodowymiwink))
      Kaakaa mi wzorem, ale nie porownuję się do niej, tylko po cichu zazdroszczę smile
    • diuszesa Re: Zaczynam nową drogę 21.09.12, 21:15
      W Szczecinie zaczynam. Miacasa, Ty też tam? Napiszesz coś więcej - co to znaczy, że studia mi wszystko zrekompensują - takie fajne, takie dobre (na poziomie)? wink Och, jestem zielona i pełna niepewności. Jestem ciekawa, jakie jest na PUMie podejście do porodów niezmedykalizowanych... Jakbyś miała jakieś rady i uwagi dla przyszłej studentki, to skrobnij coś jeszcze, może być na priv smile
      Nie wiem jeszcze, jak ogarnę dziecko, zajęcia, pracę (pracuję w domu, czasem pojawiam się w biurze), naukę i bibliotekę. Mąż planuje zmienić pracę - teraz ma codziennie od 10 do 18. W sytuacji,gdy ja mam 3 razy w tygodniu zajęcia do 18.30, to robi się kijowo... Dzisiaj miałam kryzys, żeby może zrezygnować, ale po rozmowie z koleżanką jakoś się podniosłam - muszę spróbować, bo inaczej zawsze będę żałować, że nie spróbowałam. Najwyżej - jak już totalnie nie będę wyrabiać, zawsze można zrezygnować później, nie? wink A te trzy miesiące do końca semestru jakoś się człowiek przemęczy; następny semestr może lepiej się ułoży godzinowo, a i może życie też przyniesie jakieś zmiany.
      Dziękuję za słowa otuchy!

      Dziękuję za słowa otuchy!
    • kaakaa Re: Zaczynam nową drogę 25.09.12, 06:45
      Diuszesa!
      Będzie ciężko. Tyle mogę Ci obiecać wink
      Ja wielokrotnie miałam dość. Najbardziej miewałam dość na praktykach - obserwować upodlenie rodzących kobiet i znęcanie się nad noworodkami i nie móc nic z tym zrobić - trudna sytuacja... Przetrwałam. A dziś... nie mam poczucia, że to miało sens. Jasne, wiedzy i doświadczenia, które zdobyłam nikt mi nie odbierze. Ale moim marzeniem było móc tę wiedzę i doświadczenie stosować z pożytkiem dla innych... A tymczasem, jakoś trudno mi idzie jakiekolwiek sprofitowanie faktu posiadanie dyplomu i prawa wykonywania zawodu. Mąż jest "w poprzek", stadko dzieci na głowie i nikogo, kto zaproponowałby jakąś możliwość zawodowej realizacji w ramach moich ograniczonych możliwości czasowych.
      Mam nadzieję, że Ty osiągniesz więcej i konsekwencji starczy Ci nie tylko do dyplomu. Czego serdecznie życzę i Tobie i Twoim przyszłym podopiecznym smile
      • mama.rozy Re: Zaczynam nową drogę 27.09.12, 08:31
        głowa do górysmile
        trzymaj się tego,że niedługo koniec.serio.
        i jak pisze kaakaa-zobaczysz wszystko od podszewki.czasem to pomaga,ale w większości-zniechęca.ja do dzisiaj pamiętam praktyki na porodówce i poporodowym.wtedy nie bardzo kojarzyłam,z czym to się jewinkteraz pewnie patrzyłabym na to inaczej.też będziesz patrzec już przede wszystkim jako kobieta(dojrzała,nie uczennica) i matka,a to dużo zmienia...
        mi się marzy zrobienie doradcy i wkręcenie na jakiś poporodowy,położnictwa już by mi się nie chciało zaczynacwink
        fajnie,że rusza do pracy nowy zastęp mateksmileoby to coś zmieniło.nasze córki będą miały dobrzesmile
        • juleg Re: Zaczynam nową drogę 28.09.12, 13:51
          Brawo gratuluję i trzymam kciuki!!! Miałam taki pomysł po drugim porodzie, ale jednak uzmysłowiłam sobie, że w życiu nie miałabym odwagi przeciągnąć igły z nitką w ludzkiej tkance aaaaaaaaaa, po trzecim porodzie chęć przeszła definitywnie i aktualnie wracam do starych pasjiwink

          Kaakoo trzymaj się jakoś, kurczę faktycznie z taką gromadą ciężko by Ci było spać z telefonem przy uchuuncertain
          Uściski!
          • niuniusia210284 Re: Zaczynam nową drogę 30.09.12, 14:04
            Diuszesa gratuluję i trzymam kciukismile Kaakaa mam pytanie co dokładnie miałaś na myśli pisząc o znęcaniu się nad noworodkami?
            • mama.rozy Re: Zaczynam nową drogę 30.09.12, 18:27
              niuniusia-a chocby takie pobieranie z pięty.koszmar.a muszą,prawda?
              ja zawsze zostawiam położne same przy pobieraniu.i tak mają stres.
              • niuniusia210284 Re: Zaczynam nową drogę 30.09.12, 19:50
                Masz rację, kiedy urodziłam syna i położne przynosiły mi go po porannych badaniach zawsze trochę trwało zanim się uspokajałsad
                • mama.rozy Re: Zaczynam nową drogę 30.09.12, 20:06
                  moja przyjaciółka pracuje na noworodkach,znam to tez właśnie z drugiej strony.trzeba i tyle.
                  chociaż przy pierwszym dziecku,kiedy mi ją kłuli w zabiegowym,a ja stałam przed,łzy mi leciały ciurkiem.teraz bardziej rozumiem,chociaż hormony poporodowe i tak buzująwink
                  autorko wątku-wszystkiego dobrego raz jeszczesmile
                  • kaakaa Re: Zaczynam nową drogę 01.10.12, 07:49
                    Nie. Pobierania krwi (czy to z pięty, czy z żyły) nie uważam za znęcanie! To są potrzebne zabiegi - coś istotnego z nich wynika (pomijam sytuacje, gdy robi się badanie niepotrzebnie, dla czyjejś fanaberii). Najlepsze, co można w tej sytuacji zrobić dla własnego dziecka, to być przy nim i przystawić je do piersi - jeśli to możliwe, to podczas samego zabiegu, a jeśli nie, to zaraz po nim.
                    Znęcanie się nad dzieckiem, to, w mojej perspektywie, zadawanie mu nieuzasadnionego cierpienia. Np. oddzielanie zaraz po narodzeniu od mamy i zabieranie do "kącika noworodkowego" celem wykonania różnych "niezbędnych" zabiegów typu - odśluzowanie, ważenie, mierzenie, badanie odruchów, mycie, ubieranie; albo szarpanie dziecka przez personel; odnoszenie się do niego bez szacunku należnego drugiemu człowiekowi; uniemożliwianie mu zaspokajania w najbardziej naturalny sposób jego potrzeb (utrudnianie karmienia piersią i uniemożliwianie kontaktu z matką na żądanie) itp.
                    • ciociacesia ja do dzis nie moge odzałowac 11.10.12, 15:25
                      ze sie nie uparłam i nie byłam z dzieckiem przy tym badaniu, dalam sie zbyc pielegniarce ze nie wolno sad
    • diuszesa Re: Zaczynam nową drogę 01.10.12, 22:48
      Dziękuję za wszystkie wpisy!
      Obawiam się sytuacji, o których pisze Kaakaa - kiedy widziałabym, że kobieta jest upodlana, przymuszana; kiedy dzieciom dzieje się krzywda - a ja tak mało mogę zrobić. Nie wiem, jak zachowam się w przyszłości w takiej sytuacji - czy coś mówić i się "narazić', czy milczeć i stać z boku, czy być obśmianą lub potępianą przez personel, bo to jest ta głupia, co się kobietami przejmuje.... Zobaczymy.
      Inna kwestia, to jak połączyć pracę położnej, w której można się spełniać, z wychowaniem dzieci. Czasem się zastanawiam, jak taka Ina May Gaskin osiągnęła to wszystko z pięciorgiem dzieci, albo Sheila Kitzinger, albo Stanisława Leszczyńska - wszystkim udało się pracować na rzecz kobiet, i tak wiele im pomóc.
      • mama.rozy Re: Zaczynam nową drogę 02.10.12, 17:06
        diuszesa,aleś sobie patronki obrałasmile
        kaakaa-ja chyba naprawdę miałam szczęście,trafiałam na położne,którym się łzy w oczach szkliły,kiedy robiły coś dzieciom(w sensie zabiegów).inne bym poszarpała.
        • 7surja Re: Zaczynam nową drogę 11.10.12, 09:53
          Witaj autorko wątku. Bardzo mnie zaciekawił gdyz też mam wewnętrzny głos który woła mnie w tą stronę. Nie wiem co robić. Bardzo chciałabym uczyć się na położną, ale to co oferuje standardowe nauczanie mnie przeraża. No i jak potem zdobyc wystarczająco doświadczenia by móc przyjmować porody w domu? Kurcze tak sobie myslę że ten system jest nienormalny. w normalnych warunkach powinno sie poprostu praktykować u boku "mistrzyni" i uczyć w praktyce. Eh. Bo przeciętna magister położna to bardzo niewiele umie...
          • diuszesa Re: Zaczynam nową drogę 11.10.12, 12:21
            7surja napisał(a):

            > Witaj autorko wątku. Bardzo mnie zaciekawił gdyz też mam wewnętrzny głos który
            > woła mnie w tą stronę. Nie wiem co robić. Bardzo chciałabym uczyć się na położn
            > ą, ale to co oferuje standardowe nauczanie mnie przeraża. No i jak potem zdobyc
            > wystarczająco doświadczenia by móc przyjmować porody w domu?

            Heh, no właśnie, też mnie to trochę przeraża. Obecnie mało jest okazji do tego, żeby obserwować porody fizjologiczne; są trudności ze zdobyciem odpowiedniej liczby przyjętych porodów naturalnych. Po 3 latach absolwent ma mieć ich 40 - a skąd je wziąć, skoro mało dzieci się rodzi, skoro wiele porodów kończy się cc, przy niektórych nie możesz być, bo rodząca się nie zgadza na obecność praktykantki; przy niektórych nie będziesz, bo nie ma cię akurat na zmianie, a do niektórych Cię nie dopuszczą. Ale wierzę, że jak się chce, to się uzbiera - tylko wtedy trzeba wolontaryjnie siedzieć na oddziale. Jak tylko mi czasu starczy - mogę siedzieć smile

            Kurcze tak sobie
            > myslę że ten system jest nienormalny. w normalnych warunkach powinno sie popros
            > tu praktykować u boku "mistrzyni" i uczyć w praktyce. Eh. Bo przeciętna magiste
            > r położna to bardzo niewiele umie...

            No, coś tam na pewno umie. wink Doświadczenie ma na pewno większe, niż absolwentka po licencjacie; nie deprecjonujmy, że wszystkie są be. Ale to fakt - jeśli tak dalej pójdzie i położnictwo nie wyjdzie z tego kryzysu, to nie będzie się od kogo uczyć...
            Jest takie powiedzenie: jeśli czegoś naprawdę chcesz - znajdziesz sposób; jeśli jednak nie chcesz - znajdziesz powód. I trzeba szukać tego sposoby - jak nie w naszym mieście, to w innym. A może i w innym kraju, jak będzie trzeba.
            • 7surja Re: Zaczynam nową drogę 12.10.12, 08:53
              "Jest takie powiedzenie: jeśli czegoś naprawdę chcesz - znajdziesz sposób; jeśli jednak nie chcesz - znajdziesz powód. I trzeba szukać tego sposoby - jak nie w naszym mieście, to w innym. A może i w innym kraju, jak będzie trzeba."

              W pełni się z tym zgadzam i mam nadzieje że znajdziemy drogę- trzymam za nas bardzo mocno kciuki.

              > No, coś tam na pewno umie. wink Doświadczenie ma na pewno większe, niż absolwent
              > ka po licencjacie; nie deprecjonujmy, że wszystkie są be. Ale to fakt - jeśli t
              > ak dalej pójdzie i położnictwo nie wyjdzie z tego kryzysu, to nie będzie się od
              > kogo uczyć...
              wiem że "coś " umie ja po prostu czuje ze jako połozne powinnyśmy umieć i czuć duzo więcej wtedy można by, właściwie uniknąć i rozwiązać większość pojawiających się komplikacji bez interwencji szpitalnej.
              Nie chciałam by moja wypowiedz zabrzmiała jako bierne biadolenie, pozdrawiam Cię bardzo mocno i do dzieła
              • diuszesa Re: Zaczynam nową drogę 17.10.12, 06:19
                No, damy radę smile Też pozdrawiam!
                • annairam Re: Zaczynam nową drogę 22.10.12, 09:35
                  Za was wszystkie trzymam kciuki!
                  Myślę, że robicie ważną rzecz, choć bardzo to trudne.

                  Najpierw pogodzenie praktyk, studiów, a potem jak, kiedy i czy w ogóle pracować jako położna.
                  Z drugiej strony, Kaako, Ty - tutaj dla nas na forum, a przez nas kolejnym kobietom - dałaś coś nieocenionego. I już to się bardzo liczy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka