Dodaj do ulubionych

Pierwsze lekcje i wrażenia

10.09.09, 13:10
Opiszcie proszę swoje pierwsze wrażenia o zajęciach z instrumentu. Jak
nauczyciele, wrażenia i reakcje dzieci.

Moja córka na pierwszej lekcji była mocno rozkojarzona i rozbiegana, ale na
następnej było już znacznie lepiej. Jest mocno zmotywowana do ćwiczeń i bardzo
lubi swojego nauczyciela, najchętniej by od niego nie wychodziła. Wczoraj też
po raz pierwszy zaczęły się przymiarki do gry na skrzypcach, ale to dzięki
temu, że sporo ćwiczeń było zadanych jeszcze przed wakacjami i zostały już
opanowane.
Obserwuj wątek
    • mg-34 Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 10.09.09, 16:04
      II kl c4 wrażenia kiepskie. Jak narazie mnóstwo zamieszania . Zmiany
      nauczyciela fortepianu,nowy nauczyciel audycje zajęcia codziennie
      popołudniu, rezygnujemy z zajęc wf zeby zdązyć do sm,jednym słwem
      koszmar. Może za pare dni to wszystko sie ustawi.sad
      • m_sl Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 11.09.09, 15:55
        My też mamy nowa panią. Jakaś taka niemiła. Zaczęła pierwszą lekcję
        od gam i pasaży. I wszystko krytykowała. A to palce nie takie, a to
        ustawienie złe, a to portato za mało wyraźne. Po 30 minutach ja
        myslałam, że zejdę (na pierwszych lekjach wymagana jest obecność
        rodziców). Młody był dzielny, ale nie wiem, jak długo wytrzyma.
        • mama_dorota Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 11.09.09, 16:30
          Przestawianie nie jest przyjemne, niestety. Na to każdy narzeka po zmianie
          nauczyciela. Moja córka też już przeszła pierwsze przestawianie, na szczęście po
          2 miesiącach nauki, ale nawyki i tak były silne. Pomogła nam przerwa wakacyjna,
          bo w tym czasie mała trochę wszystkiego zapomniała.
          Córka na każdej kolejnej lekcji coraz lepiej skupiona i zainteresowana.
          Nauczyciel powiedział mi dziś, że mam się nie przejmować tym, że czasem go nie
          słucha i jest rozkojarzona, bo on znajdzie sobie na nią sposoby. Przez cały czas
          okazuje jej sympatię.
          Syn miał pierwszą z regularnych lekcji i ciężko było - próbował się co chwilę
          wygłupiać. Nauczyciel z ogromnym poczuciem humoru także, ale mam nadzieję, że za
          tydzień już będzie poważniej. W każdym razie chwalił się nim przy nas przed
          uczniem z II stopnia, który miał następną lekcję, że aż tyle się nauczył w 3
          miesiące, kiedy to spotykali się raz na miesiąc.
    • kasiask Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 11.09.09, 19:20
      U nas nowe wrażenia razy 3. smile)

      Antoś - zachwycony. Pan od akordeonu CUDOWNY - miły, kulturalny,
      świtnie nawiązuje kontakt z Dzieckiem, ale jednocześnie nie pobłaża.

      Julek - załamany, bo nowa pani,skąd inąd bardzo miła, goni z graniem
      gam i wprawek, czego do tej pory praktycznie w ogóle nie grał.
      Wysżło przy okazji, że ma duże braki techniczne, ktore teraz musi
      nadrobic. W związku z tym zaczyna przebąkiwać, że nie chce chodzić
      do szkoły muzycznej. crying(

      Mateusz - nowa pani od gitary, miła starsza pani o niewinnym
      wyglądzie, okazała się poganiaczem niewolników. smile Mało mówi, ale za
      to gra razem z nim i potrafi lekcje prowadzić przez dwie godziny. Z
      ostatniej wyszedł prawie na czworakach i karżył się na mroczki przed
      oczami. smile) Ale nie narzeka. W domu gra samodzielnie i nie trzeba go
      gonić. Oby tak dalej.
      • tijgertje Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 12.09.09, 09:01
        Kasiask, usmialam sie z twojego opisu, ale mysle, ze wszystkim
        chlopakom nowi nauczyciele wyjda na dobre. Julkowi gamy sie
        przydadza. Sama jestem antygamowa i mam nadzieje, ze mnie
        nauczycielka troche pogoni, bo widze, ze w pewnym momencie braki
        staja sie nie do przeskoczeniasad Mateuszowi nauczycielki mozna tylk
        pozazdroscic. Zawsze sie zastanawialam, czy niektorzy z moich
        nauczycieli, ktorzy zrzedzili i wszystko krytykowali sami potrafili
        gracwink Dopiero na studiach mialam 3 nauczycieli, ktorzy sami grali
        na lekcji. Teraz moja nauczycielka cala lekcje siedzi przy
        wiolonczeli, gramy mnostwo razem i pokazanie uczniowi co i jak jest
        duzo skuteczniejsze i przyjemniejsze niz gadanie.
        • jankomama Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 12.09.09, 12:46
          a co myślisz o takim wprowadzaniu nowego utworu, pani najpierw gra dziecku ,
          żeby wiedziało, jak melodia wygląda, a potem dopiero dziecko rozczytuje utworek?
          mój młody tak miał z pierwszą panią (zawsze prosił o przegranie a potem grał
          trochę ze słuch trochę z nut), po dwóch latach nauczyciel się zmienił i ten nowy
          twierdzi, że problem z szybkim czytanie nut to przez tę wcześniejszą znajomość
          utworu

          bo młody rzeczywiścię powoli rozczytuje nuty, jeśli wcześniej nie słyszał utworu
          • tijgertje Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 12.09.09, 13:31
            jankomama napisała:

            > a co myślisz o takim wprowadzaniu nowego utworu, pani najpierw gra
            dziecku ,
            > żeby wiedziało, jak melodia wygląda, a potem dopiero dziecko
            rozczytuje utworek
            > ?

            Ten sposob u mnie najlepiej dziala. Zreszta tak samo robi sie
            w "zwyklych" szkolach uczac dzieci piosenek. Najpierw
            prezentacja "idealu", dziecko moze stwierdzic, czy mu sie cos
            podoba, czy nie. Jesli tak, wowczas znacznie latwiej i szybciej sie
            uczy, tak juz jest ludzki mozg skonstruowany, ze przyjemne rzeczy
            latwiej do glowy wchodzawink Nauczyciel, ktory ZAWSZE wymaga od
            dziecka samodzielnego rozczytywania utworu wpedza go w kozi rog.
            Dzicko nie wie wowczas, do czego ma dazyc, uczy sie wyrywkowo, moze
            miec potem problemy z prawidlowym frazowaniem, bo `mysli`
            pojedynczymi nutami, a nie calosciami. Na wyzszym poziomie mozna
            poszukac nagran i porownujac kilka wykonan wybrac odpowiednie dla
            siebie. Takie mialam zalecenie przygotowujac soate Beethovena na
            egzamin dyplomowy na studiach. Byl to jeden z moich najlepszych
            egzaminow. Porownalam 2 nagrania, wybralam blizsze moim odczuciom, a
            potem z olowkiem w reku po takcie zapisywalam wszystko, co mi w ucho
            wpadlo z dynamiki i artykulacji, zeby to potem na klawiaturze po
            swojemu odtworzyc. Utworow znanych uczy sie duuuzo szybciej, no i
            znacznie przyjemniej. Nauczyciel ma czesciowo racje, ale duzo zalezy
            od poziomu ucznia. W zasadzie jestem za tym, zeby dzieci uczyc
            grania a vista ( bez wczesniejszego przygotowania), ale utwory do
            tego musza byc na znacznie nizszym poziomie od tych studiowanych w
            domu. Sama do tej pory przegrywam czasem roznosci, biore jakas
            ksiazke, pierwsza z brzegu, byle nie za trudna i przegrywam od deski
            do deski. swietnie sie do tego akompaniamenty nadaja. Gra a vista
            uczy innego sposobu patrzenia na nuty, zmusza do widzenia calosci i
            myslenia `do przodu`, i zwlaszcza dla dziecka majacego problem z
            rozdczytywaniem nut jest potrzebna, ale jak pisalam, poziom utworow
            musi byc inny!
            • jankomama Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 13.09.09, 13:07
              w tym roku pani zapowiedziala, że każdą lekcję będzie zaczynać od grania a vista
              (młody strasznie się tego boi)
              z tym patrzeniem do przodu właśnie jest problem, poza tym dzieciątko potrafi
              szukać po klawiaturze akordu 5 minut kiedy nie widzę zamiast przeczytać go z nut
              w dwie sekundy, albo szuka utworu na you tubie i próbuje odtwarzać bo ze słuchu
              (tez kiedy mnie nie ma, bo kiedy jestem, pilnuję, żeby grał z nut, według
              zaleceń nauczycielki)
            • skarolina Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 13.09.09, 19:37
              > Nauczyciel, ktory ZAWSZE wymaga od
              > dziecka samodzielnego rozczytywania utworu wpedza go w kozi rog.
              > Dzicko nie wie wowczas, do czego ma dazyc, uczy sie wyrywkowo, moze
              > miec potem problemy z prawidlowym frazowaniem, bo `mysli`
              > pojedynczymi nutami, a nie calosciami.

              Chyba żartujesz? Jesteś zdania, że dziecko zapamięta prawidłowe frazowanie przy
              pierwszym wysłuchaniu nieznanego utworu????
              • tijgertje Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 14.09.09, 09:11
                Nie zartuje. Duzo zalezy od dziecka, ale jak jest "sluchowcem" to
                pierwsze wrazenie moze byc tak duze, ze czasem moze sie okazac
                niemal niemozliwa inna interpretacja. Ja jestem wzrokowcem, a i tak
                mam w glowie kilka kawalkow, ktorych wlasnie pierwsze wykonanie
                pamietam (jak film wyryty w pamieci). Np;
                "dla Elizy" w 1984 roku na naszym nowo zakupionym pianinie przez
                zone znajomego mamy
                "wypilem miarke miodu" w tym samym roku w Filharmonii Rzeszowskiej w
                wykonaniu Kazimierza Kowalskiegowink
                I Preludium Szymanowskiego zagrane przez mojego nauczyciela w 1998r,
                mimo, ze pozniej slyszalam wielokrotnie nagrania, to zawsze
                porownuje z tytm pierwszym wykonaniemwink
                Sonata C-dur Mozarta, ktora mialam grac na egzaminach wstepnych.
                Akurat troche wczesniej byl program w tv, gdzie omawiano budowe
                sonaty na tym wlasnie przykladzie. Pamietam jak wczorajwink
                W sumie to wcale nie jest takie dziwne. Obecnie wielu piosenkarzy
                wraca do piosenek spiewanych kiedys przez kogos innego, i jesli zna
                sie pierwowzor, to mimo, ze pozniejsza wersja jest lepsza,
                wielkszosci ludzi pierwowzor wlasnie bardziej sie podobawink
                • skarolina Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 15.09.09, 08:57
                  Wiesz co? Mam wrażenie, że mnóstwo Twoich autorytatywnych wypowiedzi jest
                  budowanych li i jedynie na tym, że Ty coś tam [wstawić dowolne doświadczenie]. A
                  to nie tak, warto wiedzieć, że dzieci są różne, w różny sposób działają i
                  nauczyciel na ogół, bo nie zawsze, jednak ma doświadczenie. A że różne od Twojego...
                  Ja jestem muzykiem zawodowym, gram w orkiestrze od 15 lat, a większość tego, co
                  opisujesz jest mi zupełnie obce. Tak więc warto się zastanowić, zanim się coś
                  napisze autorytatywnym tonem.
                  • tijgertje Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 15.09.09, 13:32
                    skarolina napisała:
                    Ja jestem muzykiem zawodowym, gram w orkiestrze od 15 lat, a
                    większość tego, co
                    > opisujesz jest mi zupełnie obce. Tak więc warto się zastanowić,
                    zanim się coś
                    > napisze autorytatywnym tonem.

                    Z tonem to mam problem (mam ZA), ale nie chcialam, zeby zabrzmialo
                    to autorytatywnie. To, ze dla ciebie opisane przeze mnie sytuacje sa
                    obce nie znaczy, ze nie istnieja. Pracowalam sporo spolecznie z
                    dziecmi i nieraz ludziom udowadnialam, ze zycie lubi platac figle i
                    niczego z gory nie wolno zakladac. Zaczynalam jako nastolatka, nie
                    majaca pojeca o metodyce nauczania, na studiach wyszlo, ze
                    intuicyjnie potrafilam sobie poradzic z tzw. "ciezkimi przypadkami".
                    Znam dzieciaki, ktore maja gdzies czy im nauczyciel cos wczesniej
                    zagra, czy nie, ale i takie, ktore MUSZA uslyszec calosc, inaczej
                    nie sa w stanie opracowac utworu. Teoretycznie w szkolach muzycznych
                    powinny byc dzieci na tyle zdolne, zeby nie miec z tym problemu,
                    jednak w praktyce roznie to wyglada, zdolnosci bywaja rozlozone
                    nierownomiernie i to co dla jednego jest jak bulka z maslem dla
                    innego stanowi ogromna bariere. Niektorzy potrafia swietnie czytac
                    nuty, widza calosci i potrafia sobie wyobrazic brzmienie, ale moga
                    miec problem z pamieciowym opanowaniem utworu, inni zaczynaja grac
                    dopiero jak cudem niemal przekopia sie przez nuty i blyskawicznie
                    naucza sie utworu na pamiec. Nie kazdy nadaje sie na soliste, nie
                    kazdy na czlonka orkiestry czy akompaniatora. I w sumie dobrzewink
                    Odnosze sie w swoich wypowiedziach do wlasnych doswiadczen, bo w
                    sumie sporo roznych rzeczy w zyciu robilam, a wyrazam WLASNE OPINIE.
                    Nie uwazam sie za specjaliste w zadnej dziedzinie, ale jesli nie mam
                    o czyms bladego pojecia, to zazwyczaj wcale sie nie odzywamwink Jak
                    mnie cos interesuje , to sie wglebiam w temat do dna, w pracy mgr
                    mialam ponad 120 pozycji w bibliografii, bo jestem krytyczna i
                    MUSIALAM sprawdzic wszystko z kazdej mozliwej stronywink Ponoc typowe
                    z moim zaburzeniu, ale nieraz prowadzilo to do zabawnych sytuacji,
                    np jak metodykowi na egzaminach udowadnialam (skutecznie w dodatku)
                    ze nie ma racjiwink
                    Zgadzam sie, ze dzieci sa rozne i tu wlasnie lezy pies pogrzebany.
                    Nie ma jednej, slusznej metody, sa takie, ktore dzialaja w
                    WIEKSZOSCI przypadkow, ale DOBRY nauczyciel bedzie w stanie odsunac
                    na bok wlasne przekonania i dopasowac metode do potrzeb ucznia. Na
                    nieszczescie jest masa takich, ktorzy co roku na wszystkich uczniach
                    klonuja te same metody i ten sam repertuar, a wina za wszelkie
                    niepowodzenia obarczaja "brak talentu", lenistwo itp.
                    Zasada pierwszego wrazenia jednak to nie moj osobisty wymysl, a
                    wlasciwosc mozgu, podkreslana w kazdej ksiazce o psychologiitongue_out A co,
                    czasem sie lubie powymadrzacwink Nie gniewaj sie i nie odbieraj mojej
                    odpowiedzi zbyt osobiscie. Miewam lepsze i gorsze dni, ale faktem
                    jest, ze moje wypowiedzi miewaja w odbiorze inny wydzwiek, niz
                    zamierzalam. Pracuje nad tym, ale brakuje mi jakies "srubki" w
                    mozgu, ktora okazuje sie czasem baaardzo wazna. Az sie boje
                    pomyslec, co z mojego mlodego, z mniejszym zapasem "srubek"
                    wyrosnieuncertain A grania w orkiestrze to zazdroszczesad
                    • mama_dorota Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 15.09.09, 20:42
                      To jest forum, a nie strona ekspertów, więc wszystkie wypowiedzi musimy
                      traktować jako opinie własne piszących je osób.

                      A z tym rozczytywaniem utworu to faktycznie droga przez mękę. Mój syn ostatnio
                      dostał do rozczytania 2 kawałki - jeden na 7 linii, ale moim zdaniem nie taki
                      trudny i dość melodyjny, drugi natomiast na 3 linie, ale niemelodyjny, z
                      częstymi pauzami. Męczy to od 3 dni i dziś, gdy już było w końcu słychać jakieś
                      fragmenty melodii stwierdził, że dalej grać tego nie będzie i już.
                      Zadałam podobne pytanie na podobny temat na forum skrzypcowym i tam też opinie
                      skrajnie różne, nawet uczniowie szkół II stopnia przyznają się, że szukają
                      wcześniej wykonań utworów, które mają grać.
                      www.skrzypce.art.pl/viewtopic.php?t=1555
                      Ja jednak wiem, że gdybym pozwoliła na to mojemu synowi, to już nie spróbowałby
                      z nut i uznałby, że to za trudne. Myślę, że musi przez to przejść i zobaczyć, że
                      potrafi.
    • ccleo Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 12.09.09, 11:11
      U nas na razie jedna tylko lekcja bylasad Bo drugi raz- pani chora i
      ja na darmo tam gnalam, gdyz nikt mnie nie powiadomil... W przyszlym
      tygodniu z kolei Misia w szpialu bedzie, wiec znowu grac nie bedzie-
      nie wiem, czy to sie potem jakos 'odrabia' w szkolach tego typu??
      Lekcja minela swietnie- pani mila, zabawna, troskliwa, chwalacawink
      Misia codziennie cwiczy jedna piosenke do grania z nut i jedna,
      ktorej sie na pamiec na lekcji nauczyla- do cwiczenia palcow (chyba).
      Plus cwiczenia na rozluznianie ramion i dloni.
      cleo
      ------
      www.zakladka.blog.pl
    • spacey1 Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 12.09.09, 21:18
      Moja córka zaczyna naukę w klasie fortepianu. Wcześniej uczyła się rok w szkole
      Yamaha. Na razie wrażenia ze szkoły muzycznej bardzo dobre. Począwszy od tego,
      że w dniu rozpoczęcia roku udało mi się umieścić córke u tej nauczycielki, którą
      mi polecano (wyglądało na to, że po mojej prośbie pani przeniosła do innej
      nauczycielki innego ucznia i zrozumiałam, że córka wcześniej miała nawet być u
      niej). Może po przesłuchaniach Jagoda się jej spodobała - nie wiem.
      W każdym razie dwie lekcje z panią pozostawiły jak najlepsze wrażenia.
      Oczywiście początki są proste, ale poprosiła Jagodę o zagranie jakiegoś utworu z
      poprzedniej szkoły. Potem zaczęła uczyć ją dwóch nowych utworów, zorientowała
      się, jak Jagoda radzi sobie z nutami (Jagoda znała nazwy solmizacyjne, a tu musi
      przestawic się na literowe i na drugiej lekcji juz swobodnie się tymi nazwami
      posługiwała). Pani zaczęła też uczyć Jagodę jak uderzać w klawisze i jaka jest
      różnica w uderzaniu w keyboard i fortepian i jak można ćwiczyć palce, aby dobrze
      układały sie na klawiaturze. Po drugiej lekcji stwierdziła, że przyspieszy z
      nutami, gdyż Jagoda jest, jak to określiła "oblatana" w temacie. Cieszę się, bo
      myślałam, że cała nauka z Yamahy na nic się zda, a może nawet zaszkodzi, ale nie.
      Poza tym nasza pani jest wyjątkowo ciepłą, cierpliwą osobą i do tego piękną i
      pełną gracji. na razie - pełen zachwyt (córki i mój)
      • mg-34 Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 14.09.09, 18:35
        Ja odetchnęłam z ulgą,bo Mariola przyniosła nowy plan i zajęcia ma w
        poniedziałek,czwartek i piątek.To codzienne dojeżdzanie to byl
        koszmar.Nowy nauczyciel jak nowa miotła wszystko przestawia to,że
        siedzi za wysoko,to znowu za mało etiud grała. Ehhh Pozdrawiam
    • derby_du Re: Pierwsze lekcje i wrażenia 15.09.09, 09:18
      Ja wreszcie miałam przyjemność uczestniczyć w lekcji mojego skrzypka małego.My
      jesteśmy na samym początku początku, więc uczymy się trzymania instrumentu
      dopiero... Pani przemiła, pokazuje ćwiczenia rozluźniające, ćwiczą razem, przy
      tym świetnie się bawiąc. Zauważyłam, że pokazuje, "używa" instrumentu, co wg
      mnie dobrze rokuje na przyszłość. Młody dzielnie ćwiczył, ale jak tylko w końcu
      Pani pozwoliła mu wziąć skrzypce do ręki, aby sobie nieco "porzępolił", to
      widziałam, że zaświeciły mu się oczy ze szczęścia. Na razie postanowiliśmy, że
      nie będziemy - rodzice - uczestniczyć w lekcjach syna, bo Go rozpraszamy. To
      samo z resztą tyczy się innych działań naszego dziecka, więc tu się zgadzamy z
      Panią w 100%. Generalnie Pani jest ciepła, uśmiechnięta, dużo chwali i wydaje
      się, że ma podejście do dzieci. Mam nadzieję, że tak będzie dalej...
      Pozdrawiam Was serdecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka