Dodaj do ulubionych

Repertuar w głowie

07.04.12, 19:48
Witam,

chciałam zapytać, czy utrzymujecie w pamięci opanowane wcześniej utwory? Czy jest jakaś pula, do której można sięgnąć, gdy gdzieś nagle jest instrument, okazja do zagrania?
W Suzuki jest nacisk na ćwiczenie pamięci - na koniec zeszytu dzieci grają wszystkie utwory na jeden raz. W przypadku pierwszego było to ponad 20 piosenek, w drugim 13. Jesteśmy teraz na początku drugiego zeszytu, więc teoretycznie mamy pod tym względem luz, ale niektóre utwory z pierwszego fajne, szkoda zapominać... Do wybranych więc wracamy. A jak jest u Was? Będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • mama_dorota Re: Repertuar w głowie 07.04.12, 20:13
      My już zaczęliśmy sezon grania na Starym Mieście smile, wiec dzieci przypomniały sobie stare utwory egzaminacyjne, ale ze szkoły nie ma absolutnie żadnego wymagania, aby je umiały.
    • namizawa Re: Repertuar w głowie 07.04.12, 20:47
      Tak się zastanawiam,w tym momencie-w wypadku Twojego dziecka-granie tego co jest w 1.zeszycie ma sens.Jednak powtarzanie tego co było na samym początku po 3 czy 4 latach gry wydaje mi się w pewnym sensie marnowaniem czasu który można wykorzystać inaczej.No i jest nudne.Na miejscu dziecka które po kilka latach gry byłoby mi nawet głupio popisywać się utworami które gra się na samym początku edukacji.
      Jednak uważam że warto mieć taki swój repertuar "znanych i lubianych" choćby na wypadek grania na starówce lub nieplanowanego popisu przed rodziną/znajomymi.
    • werbena11 Re: Repertuar w głowie 07.04.12, 21:45
      Moja starsza corka jest na poczatku II zeszytu Suzuki, gra na skrzypcach - utwory wszystkie pamieta, powtarzamy, cwiczymy.
      Nasze codzienne cwiczenie to okolo polowa powtarzania i polowa cwiczenia nowego.
      Jest sens i nie ma wstydu z powodu grania latwiejszych utworow - do tych utworow mozna dodac to, czego sie dziecko nauczylo w trakcie. te utwory sa zautomatyzowane, wiec mozna je uczynic takim poligonem doswiadczalnym, cwiczyc na nich nowe techniki. To o wiele latwiejsze niz cwiczyc jakis nieznany element na nieznanym utworze.
      Te utwory sluza, zeby grac coraz piekniejszym brzmieniem.
      Zapamietanie ich jest proste - one sa calkiem zautomatyzowane, wystarczy zaspiewac pierwsza nute czy dwie i dziecko dalej jedzie automatycznie.
      Pozniej moze byc trudniej, niektore utwory na warsztatach gra sie wiele razy, niektore sa jakby z boku, maja mniejsza wartosc "cwiczebna" i one moga byc zapomniane latwiej.

      Bylam kiedys na wykladzie angielskiej instruktorki, ktora pokazywala jak jeden utwor brzmi na poczatku, potem u 6-latka, potem pozniej, po II zeszycie, potem kiedy dochadza emocje, vibrato. I na koncu to juz byl zupelnie inny utwor. Niesamowite - rodzice byli ogromnie zdumieni, jakby go po raz pierwszy slyszeli smile
    • beatulek Re: Repertuar w głowie 07.04.12, 22:40
      Nie wiem jaki ma sens. Dla mnie ma duży bo zdarza mi się zastępować organistę kościelnego no i jak ks z dziećmi rozmawia to bywa, że mówi a może coś zaśpiewamy Panu Bogu, proponuję to czy co dzieci proponują no i gdybym miała dopiero się zastanawiać w którym śpiewniku ja mam to co oni sobie w trakcie wymyślili następnie owego śpiewnika szukać, dobierać tonację ...to ludzie by już kończyli śpiewać....
      zastanawiam się gdzie jeszcze się to przydaje....może przy ognisku z gitarą?
      • only_stereo Re: Repertuar w głowie 07.04.12, 23:16
        Właśnie o taką sytuację, jak zastępowanie organisty, miałam na myśli. Na zasadzie totalnego spontanu o każdej porze dnia i nocy. Przy ognisku niekoniecznie, bo my na fortepianie wink, ale wiadomo o co chodzi smile
        Granie utworów z pierwszego zeszytu jak najbardziej sensowne według mnie, w tej kwestii nie mam wątpliwości żadnych.
        Córka gra je chętnie i nie nudzi jej to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka