Dodaj do ulubionych

5-latka, skrzypce, suzuki

24.09.15, 17:49
Witam, znalazlam Wasze forum przez przypadek jak szukalam informacji jak motywowac corke i czy w ogole motywowac czy sobie odpuscic.
Tak w skrocie, corka zaczela grac na skrzypcach ponad rok temu, miala wtedy 4 lata, gdzies widziala gre na skrzypcach i zaczela nas meczyc ze chce grac, ja nigdy nie gralam na zadnym instrumencie, nie bylam w temacie, myslalam ze to jakies jej wymysly i ze zaraz minie, nie minelo, po jakims czasie poszukalam nauczycielki, poczytalam o suzuki no i zaczela grac. Poczatkowo entuzjazm wielki, corka nie mogla sie doczekac kolejnej lekcji, w domu sama sie dopominala zeby cwiczyc, szlo jej super, az sama nie moglam sie nadziwic. Ale po paru miesiacach entuzjazm sie skonczyl i jest tylko coraz gorzej. W domu juz prawie nei cwiczymy bo jak mam slyszec tylko narzekanie i jeki to ja nie mam na to sily, na lekcje tez chodzi dosc opornie. Mowie wiec jej ze ja wypisuje, wtedy ona w placz ze jednak chce grac, prosze wiec zebysmy pocwiczyly, odpowiada ze nie, ze pozniej, i tak ciagle.

Moje pytanie, moze przerwac to granie i zaczac np za 2-3 lata jak dojrzeje do tego, bedzie powazniejsza, bedzie miala lepiej rozwiniete umiejetnosci takie jak sprawnosc reki? Corka jak na swoj wiek jest bardzo dojrzala, koncentruje sie bez problemu przez dlugi czas, lekcje 30 minutowe nie byly nigdy problemem jak tylko chciala grac. Ale moze to za duzo jak na 5-cio latke? Corka jest znudzona bo ciagle robimy to samo, nauczycielka mowi ze wszystko musi byc zrobione perfekcyjnie zanim przejdziemy do nastepnego kroku, np teraz od wielu tygodni cwiczymy zeby kciuk byl luzny i pani mowi ze dalej nie pojdziemy jesli kciuk nie bedzie calkiem luzny bo kiedys i tak bedzie trzeba do tego wrocic. Moze i tak ale czy to nie za duzo jednak na 5-cio latke?

Co myslicie, kontynuowac gre i wlascicwie tylko chodzic na lekcje, prawie nie cwiczyc w domu (lekcje sa drogie, nie mieszkamy w Polsce, oczywiscie jakbym widziala checi to to nie jest wielki problem, ale jednak to kosztuje) czy odpuscic i ewentualnei powrocic po paru latach jesli bedzie chciala?
Obserwuj wątek
    • pepperann Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 25.09.15, 08:44
      Cześć, bardzo trudno coś doradzić na podstawie jednego postu, mogę podzielić się swoimi doświadczeniami.

      Moje obie córki zaczynały skrzypce w Suzuki w wieku 5 lat i myślę, że przy tej metodzie to jest dobry wiek, zwłaszcza dla - jak piszesz - skupionej i "dojrzałej" na swój wiek dziewczynki. (Oczywiście nie można oczekiwać cudów, ale w tym wieku nauka suzukowa zdecydowanie ma sens).

      Co teraz gracie? Na jakim jesteście etapie?

      To co mnie uderzyło w Twoim poście, to ta perfekcyjność nauczycielki. Może nauczycielka jest problemem? Bo dobry suzukowiec potrafi dziecko zainteresować, wprowadzić elementy zabawowe, a nie piłować w kółko to samo i nie ruszać o krok, bo kciuk. Czy chodzicie na zbiorowe lekcje? To dzieciom daje dużo radości i motywacji. Czy korzystacie z dodatkowych materiałów np. "Step by step"? Czy nauczycielka wam wprowadza jakieś utworki spoza kanonu (moja młodsza była strasznie podjarana piosenkami kowbojskimi, bardzo łatwymi, ale efektownymi, zrobiła przy nich wielki postęp).

      Moim zdaniem nie warto ciągnąć, jeśli dziecko nie gra w domu. Natomiast można wiele zrobić, żeby dziecko chciało w domu ćwiczyć. Przy pięciolatku starczy 15-20 minut, byle regularnie. Ja ze starszą miałam taki etap, kiedy miała 5 lat, że codziennie po graniu wycinałam jej np. papierową laleczkę (takie przekupstwo bez materialnej wartości).

      Przy małym dziecku rodzice muszą wykazać się sporą determinacją. Ale już sporo włożyłyście w to wysiłku, może warto przetrwać kryzys. Na pewno nie ma co apelować do dojrzałości pięciolatki, że to jej decyzja i jeśli nie jest sama zmtywowana, to nie będzie grała - to z pewnością skończy się tak, że grać nie będzie. Może jeszcze trochę i zaskoczy. Moje obie zaskoczyły, Już nie wycinam laleczek z papieru.
    • tijgertje Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 25.09.15, 08:51
      Taka uroda skrzypiec niestety, jak baza nie bedzie dobra, to dalsza nauka nie ma sensu, choc mysle, ze wasza nauczycielka tez przesadza. Dziecko trzeba umiec zmotywowac i czasem cos nie wychodzi, bo sie po prostu przejadlo, wystarczy zmienic utwor i samo przychodzi. Nie wiem, ja bym w sumie na jakis czas chyba odpuscila i z pania pogadala, zeby malej dala cos do pogrania dla czystej przyjemnosci, bo w sumie taki powinien byc cel gry na instrumencie. Suzuki ma tez dosc specyficzny sposob nauczania, zwlaszcza, ze nie zawsze nauczyciele trzymaja sie wyznaczonych przez niego zalecen. Zastanowilabym sie nad ewentualna zmiana nauczyciela. Wg mnie nie ma nic gorszego niz nauczyciel, ktory u malego dziecka potrafi zabic zapal, motywacje i milosc do instrumentu (i niestety nawet muzyki w ogole). Pogadaj z nauczycielka, jak nie zmieni podejscia, to sadze, ze dziecka nie warto meczyc i albo zrobic przerwe, albo choc na probe isc na kilka lekcji do kogos innego, kto ma doswiadczenie z malymi dziecmi i potrafi z nimi pracowac tak, aby wychodzily z lekcji usmiechniete (czasem wystarczy poczatowac chwile pod drzwiami i zobaczyc reakcje uczniow).
      • tijgertje Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 25.09.15, 08:58
        Jeszcze co do cqwiczenia w domu. Zrob plan na caly tydzien i ustal konkretna godzine i czas cwiczenia (chocby 5 min, ale ze stoperem, tylko grania, na czas marudzenia zatrzymujesz odliczanie). U mojego syna, ktory wprawdzie jest sporo starszy, ale ma ogromne problemy z koncentracja i jest mistrzem w odwlekaniu tego, co ma zrobic (nawet wiem po kim wink ) bardzo dobrze sie to sprawdza. Wie dokladnie kiedy ma grac i nie musze gonic w nieskonczonosc slyszac nieustanne "zaaaaraaaaz". przypominam troche wczesniej, zeby sie mentalnie mogl przygotowac, ale jak jest czas na granie, to jest granie. Mlody gra trzeci rok na oboju i gra zazwyczaj nie dluzej niz 10 min, ale codziennie (z wyjatkiem piatku, za to w sobote 2 razy) i robi niewiarygodne postepy. Niewiarygodne w stosunku do czasu, ktory poswieca na cwiczenie i w stosunku do innych dzieci na podobnym etapie nauczania.
    • oliv2 Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 25.09.15, 20:24
      Dziekuje za odzew. Od wiosny praktycznie stoimy w miejscu - nadal nie gramy nawet calego utworu "twinkle twinkle" - tylko cwiczymy chleb-ser-chleb w roznych rytmach. Wiec rezultaty mnie teraz zalamuja. U tej samej pani gra tez dziewczynak ktora zaczela 1,5 roku temu (czyli nie wiele gra dluzej od nas) a przeszla juz cala ksiazke suzuki 1 (wiem ze nie ma co dzieci porownywac, ale tamta ma 11 lat i dlatego jak na to patrze to mysle sobie ze moze to nie ma sensu zaczynac tak wczesnie jesli mamy isc tak wolno i nie cwiczyc w domu, moze wlasnie lepiej zrobic przerwe i powrocic po paru latach?
      Z pania juz rozmawialam, niby mi przyznaje racje ale wiedze ze jest twarda w swoich postanowieniach. Mamy tez zajcia grupowe tnz moja cora i jeszcze jeden chlopak. Niestety chlopak zaczal troche pozniej niz my, i mam wrazenie ze nas jeszcze dodatkowo trzyma w miejscu - tez ma 5 lat ale jest taki jeszcze "silly", wyglupia sie duzo a moja sie wtedy smieje, nei wiem czy te lekcje cos daja... moze za bardzo sie napalilam na poczatku i teraz jestem juz zniechecona tym wszystkim...
      • adabell97 Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 26.09.15, 00:05
        Niezbyt podoba mi się podejście nauczycielki. Ja sama zaczynałam grać na skrzypcach rok temu (mając 17 lat) i sama mam wiele problemów z aparatem, które przy pracy z utworem korygujemy na bierząco. Nawet mi jest ciężko kontrolować wszystko w tym samym czasie, więc grając kolejne utwory brniemy do ustawienia poprawnego aparatu gry. Aktualnie mam poziom 3-4 książki Suzuki, chociaż moja nauczycielka nie jest nauczycielem Suzukowym - po prostu korzysta z materiałów.
        W zeszłym roku przede mną miała zajęcia 6-latka i praktycznie co tydzień miałam okazję słuchać jak gra. Po roku stopniowego (!!!) układania aparatu gry spokojnie grała utwory na poziomie połowy drugiej książki, chociaż w czasie grania miała bardzo spięte ręce.
        Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy nauczyciele suzukowi (i prywatni również) po prostu próbują zbić na uczniach interes - im wolniej uczeń się rozwija, tym dłużej będzie chodził do nich na lekcje...
      • tijgertje Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 26.09.15, 00:44
        Poszukalabym chyba jednak innego miejsca do nauki. Pierwotnie zalozeniem metody Suzuki bylo uczenie rodzica, od ktorego dziecko, nawet niespelna 2-letnie uczy sie przez nasladownictwo dokladnie tak, jak kazdej innej czynnosci. Radosc z gry i wspolne muzykowanie to podstawa, mam wrazenie, ze pani sie metody pomylily. A dziecku faktycznie sie nie dziwie. Moj syn (11-latek!) mial serdecznie dosc utworow egzaminacyjnych po 3 tygodniach grania w kolko tego samego ( sam w miedzyczasie cos tam sobie wyszukiwal, inaczej do egzaminu by nie wytrwal). Nie ma sie co zatem dziwic 5-latce. Nauka w tym wieku powinna byc przede wszystkim zabawa, a nie musztra. szkoda dziecka, bo w ten sposob isntrument szybko jej calkowicie zbrzydnie.
      • pepperann Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 26.09.15, 19:53
        Ale stawia już 3 paluszki na strunie?

        Jeśli tak, to naprawdę jesteście niedaleko tego momentu, kiedy zacznie być przyjemniej. Niećwiczenie w domu nie jest żadnym rozwiązaniem, bo tym bardziej będziecie tkwić beznadziejnie w miejscu. To już lepiej rzucić. Ale jeśli mała chce, ale nudzą ją monotonne ćwiczenie - namawiam na uatrakcyjnienie ćwiczeń grania w domu. Naprawdę polecam "Step by step" - tam też jest w kółko to samo, ale inaczej, atrakcyjny akompaniament, inne układy tych samych rytmów. Może zadziałą jakaś motywacja - może perspektywa występu.

        Najlepiej, żeby nauczycielka podpowiadała metody fajnych ćwiczeń. Jeśli zupełnie tego nie potrafi - rozejrzyj się za kimś innym, a póki co sama poszukaj też, jest sporo blogów o Suzuki i tam różne fajne patenty dla maluchów.

        A ta Wasza pani ma generalnie sukcesy - dużo uczniów? Nie odchodzą? DOchodzą do dalszych zeszytów?

        Wiadomo że technika jest superważna, ale są błędy i są błędy. Jak dziecku skrzypce lecą, smyczek kosi po gryfie - wiadomo, że nie można iść dalej. Ale jeśli np. palce trzyma za płytko na smyczku, lekko ugina lewy przegub - to można to skorygować "po drodze". Z moich obserwacji w Polsce - większość dzieci w Suzuki na początku gra z niedopracowaną techniką. Jedne odpadają, inne poprawiają to na późniejszym etapie.

        U młodszych dzieci pierwszy etap trwa dłużej, ale potem efekty są lepsze. Moja starszaczka (zaczynała w wieku 5 lat) ponad pół roku katowała wariacje Twinkle twinkle. Ale przed siódmymi urodzinami zagrała gawot Gosseca (skończyła 1 zeszyt) i o ile tych skrzypiec nie rzuci - w wieku 11 lat będzie pewnie wymiatać. Powodzenia!
        • iwwik Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 28.09.15, 08:17
          Dziewczyny już wiele napisały, więc dodam od siebie kilka źródeł motywacji dla rodzica wink co też jest bardzo potrzebne:

          teachsuzuki.blogspot.com/

          suzukiassociation.org/discuss/

          Tu jest konkretnie o kciuku - pamiętam też, że gdzieś na tej stronie czytałam o sposobach na rozluźnienie.

          teachsuzuki.blogspot.com/2013/08/thumbs-up.html

          Napiszę jeszcze, że podejście tez wydaje mi się mocno restrykcyjne, choć w drugą stronę też nie można przegiąć - miałam tak ze starszym synem i z niektórymi problemami technicznymi, które powinny być ustawione na samym początku borykamy się do dziś - a syn gra 5 rok, obecnie prawie w połowie 3 zeszytu. Córka zrezygnowała (w zasadzie to bardziej ja zrezygnowałam) - wiem, że to bardzo niesuzukowo, ale poległyśmy właśnie na niechęci do ćwiczeń w domu i postępującym zniechęceniu na lekcjach. Zanim zrezygnowałyśmy, trudne chwile pomagały nam przetrwać nagrody - przy takich maluchach np. zbieranie naklejek dobrze się sprawdza. U starszego 9-latka obecnie jedyne, co go motywuje, to wymiana czasu "zarobionego" na skrzypcach na granie na tablecie. Pewnie niepedagogicznie, ale jakoś idzie do przodu wink
        • oliv2 Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 28.09.15, 14:47
          tak, stawia 3 palce, bardzo ladnie, kostki prosto, wszystko tak jak ma byc.

          niestety nie wiem co wam powiedziec o nauczycielce. wydawala mi sie dobra, ma 7 uczniow, to nie jest szkola, chodzimy do niej prywatnie do domu, w domu tez robi lekcje grupowe i 2 razy w roku organizuje koncerty w roznych miejscach czyli taka mini szkola. mieszkamy na przedmiesciach i logistycznie nie dalabym rady dowozic do szkoly.

          sa dziewczynki ktore ida duzo szybciej u tej pani ale wszystkie sa minimum 3 lata starsze. nie wiem wlasnie czy pani ma doswiadczenie z tak malymi dziecmi, sama mowila ze ze swoja corka zaczynala grac jak tamta miala 4 lata i ze sie poddala, wrocily dopiero jakies 2 lata pozniej.

          ja juz tez nie mam motywacji, nie mam sily na codzienne proszenie. corka nie chce cwiczyc w domu teraz juz wcale, ale tez nie chce sie wypisac z lekcji.

          pepperann widze ze masz 2 panny tak jak ja, obydwie graja na skrzypcach? ja tez mam mlodsza (2,5 roku) i juz widze w niej zapal (wiem ze nie powinnam ale czasem daje jej skrzypce na chwile jak prosi i ona gra te wszystkie rytmy, widze ze ma poczucie rytmu, do tego pieknie spiewa (lepiej niz starsza nawet teraz), boje sie zeby kiedys nie konkurowaly...jak Ty to rozgrywasz?
          • pepperann Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 28.09.15, 19:36
            Tak. Obie grają na skrzypcach. Zaczynaly w suzuki, a teraz sa obie w szkole muzycznej (1 i 2 klasa). Chcialam zeby graly na roznych instrumentach, ale tak wyszło. Mlodsza chciała nasladowac starsza. Potem do szkoly miala isc na inny instrument, ale komisja wybrala skrzypce. Są przynajmniej u roznych nauczycieli - inne metody, inne utwory. Obawiam się rywalizacji lub zazdrości, ale się z góry nie zamartwiam. Co do wieku w suzuki - moim zdaniem niekoniecznie warto zaczynać z dziećmi mlodszymi niż 5 lat. Ale to 5 lat już moim zdaniem jest sensowne. W suzuki rodzice naprawdę są domowymi nauczycielami i ta metoda nakłada dużo więcej obowiązków i wywiera większą presję na dorosłych.
            • oliv2 pepperann 28.09.15, 21:11
              dzieki pepperann. to powiedz jak u Was z organizacja dnia, o ktrorej ze szkoly, o ktorej zadanie domowe, o ktorej cwiczenia skrzypiec. czy w miare lekko przychodza im cwiczenia?
              Moja jest bardzo obowiazkowa, zadanie od razu odrabia jak tylko przyjdzie do domu (u nas zerowka), za to skrzypiec nie chce cwiczyc. Dziala jedynie ze teraz grasz powiedzmy 3 razy i jak bedzie dobrze to cos tam mozesz zrobic co chcesz (np cos poogladac). Ale to jest mega wymuszone i chyba nie chce zeby tak nasze cwiczenia wygladaly latami...
              Teraz sobie wymyslila ze ona jednak by wolala pianino...Juz zaczynam myslec ze moze i tak zrobie - teraz odpuszcze skrzypce a za 2-3 lata jak bedzie chciala pianino to zapisze na pianino a wtedy mlodsza na skrzypce. Co myslisz? Teraz nie mam chyba cierpliwosci sie meczyc...
              • pepperann Re: pepperann 29.09.15, 09:00
                Kiedy dziewczynki były jeszcze w przedszkolu, starałam się, żeby ćwiczyły rano, po śniadaniu, przed wyjściem. To się bardzo dobrze sprawdzało u takich pięciolatków. Bo ćwiczenie trwa krótko, a maluchy najlepiej się wtedy koncentrują.

                Ponieważ dziewczynki są w szkole ogólnokształcącej, to rozkład dnia jest prosty, bo idą razem do szkoły, koło drugiej kończą. Lekcje odrabiają (przynajmniej to, co nie sprawia im trudności) w świetlicy. Albo ja albo babcia odbieramy je koło trzeciej. I jakoś leci - jeszcze do wieczora się mieści i granie, i zabawa, i spacer, i zajęcia dodatkowe (nie każda codziennie). Mam obawy, jak to będzie przed egzaminami, występami, ni daj boże konkursami wink

                Tak jak już pisałam - przy Suzuki (a byłam 3 lata bardzo pilną suzukową mamą i w sumie umiarkowaną, ale fanką tej metody) kluczowe jest zaangażowanie rodziców. Jeśli Tobie brakuje cierpliwości, wiary, że to ma sens, chęci - to rzeczywiście może nie warto, bo bez tego to się posypie. Nie umiem Ci doradzić, czy granie u Twojej córeczki akurat ma sens. Wiem, że prawie wszyscy suzukowi rodzice i dzieci przechodzą kryzysy i w prawie wszystkich domach czasem rozgrywają się przy ćwiczeniach sceny, o których chcielibyśmy zapomnieć wink U nikogo nie jest tak, że codziennie uśmiechnięte dzieci chętnie ćwiczą z idealnie cierpliwymi rodzicam, że nie ma momentow, kiedy to się wydaje zupełnie bez sensu. Przychodzą momenty rozczarowania. Mnie się akurat z dwójką udało przejść przez te trudne początki i patrzę z tej perspektywy. Ale nie wszystko dla wszystkich. Wiele osób rezygnuje i jest zadowolonych z tej decyzji. Wiele osób zmienia instrument, metodę nauczania. Każdy przypadek jest indywidualny.
                • oliv2 Re: pepperann 02.10.15, 17:44
                  dzieki, nasza pani generalnie idzie bardzo wolno co kiedys ocenialam to na plus ale teraz jak widze maksymalne znudzenie corki to mi sie nie podoba. wlasnie pytalam innych rodzicow i np jedna dziewczynka (5 lat starsza od naszej ktora gra juz 4-ty rok jest na poczatku pierwszej ksiazki - tzn 4-ty utwor!!!). wiem ze dziewczynka w domu nie cwiczy i tak to wyglada. to ja nie wiem po co w ogole chodzic na lekcje w takim przypadku.
                  • olga727 Re: pepperann 02.10.15, 20:27
                    Skoro pani tak wolno idzie z materiałem,to zmieńcie nauczycielkę-bo się wszyscy wykończycie. Chciałabym się mylić,ale może pani,robi TO celowo.(aby zgarnąć większą kasę z rodziców,bez względu na wyniki i postępy dziecka uncertain). A w jakim wieku jest ta nauczycielka ?
          • ewikami25 Re: 5-latka, skrzypce, suzuki 29.09.15, 20:30
            Przede wszystkim,to przestań porównywać ciągle swoje dziecko z innymi ,bo to kompletnie nie ma sensu! Nakręcisz się tylko i złą energię przekażesz dziecku w wątpliwym prezencie . Moja córka zaczęła grę na skrzypcach dopiero w 3 kl. SP i szybko pożałowałam ,że nie dałam się namówić na to wcześniej . Przestań traktować naukę u malucha tak straszenie 'obowiązkowo" , bo zwariujesz . Przyjrzyj się jednak ,czy problem ze zniechęceniem nie wynika z braku "chemii" " między mistrzem i uczniem ,bo to jest jednak ważny czynnik .To ,że ta pani "leży" innym uczniom ,wcale nie oznacza ,że twojemu dziecku również . Mam pod tym względem -niestety-bogate doświadczenie (4-y nauczyciel) i zapewniam cię ,że nawet fantastycznie sympatyczna pani może nie iść "w parze" z uczniem i efekty są mizerne .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka