vidy
20.11.09, 08:54
Mieszkamy w Szwajcarii, moja coreczka 4-letnia chodzi do szkoly i
buch...
W jej klasie jest jedna osoba z grypa swinska, nauczycielka
banalizuje. Grypa swinska to przeciez tylko grypa. Nie poinformowano
innych rodzicow, nie zaproponowano szczepienia. Moja idzie na
szczepienie w poniedzialek. A one zaczely sie u pediatrow w kantonie
dopiero w te srode. Gdy dzwoni sie do sekretarki pediatry, to prosi
aby nie zostawiac wiadomosci, maja tabuny rodzicow ktorzy dzwonia.
We Francji zamykaja w takich przypadkach szkoly. Proponuja
szczepienia a tutaj cisza, aby nie bylo paniki. Mycie rak i nauka
dzieci kichania tylko w rekaw to nie metoda. Jak po umyciu rak
wycieraja sie w recznik z materialu bleee.
Boje sie. Zastanawiam sie czy posylac ja do szkoly. Ale z drugiej
strony miala juz kontakt z tym dzieckiem. Musialam sie wygadac.