Dodaj do ulubionych

Do rodziców "dużych" dzieci

IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 19:26
Zaczyna się okres pełen emocji, zarówno dla rodziców, jak i ich pociech.
Niedługo matury, egzaminy do szkół/na studia, obrony prac
licencjackich/magisterskich itd. itp. Apeluję do rodziców - okażcie dzieciom,
że je doceniacie. Nie traktujcie zdanej matury/egzaminów do szkoły/ukończenia
studiów itp. jako czegoś oczywistego. Pamiętajcie, że dużo młodych ludzi się
buntuje i potem mamy dwudziesto(paro)latków bez ukończonej szkoły średniej,
włóczących się z browarem po osiedlu.
Nagradzajcie Wasze pociechy za sukcesy. Czasem będzie to super sprzęt
grający, komputer z osprzętem, motocykl/samochód (nie koniecznie musi to być
od razu wypasiona fura za dziesiątki tysięcy zł) czy chociażby super rower,
innym razem np. wyjazd za granicę. Wiem, zawsze możecie zasłaniać się
rzekomym brakiem kasy i mówić dziecku, że robi to wszystko tylko dla siebie.
Ale wierzcie mi, nie tędy droga, na dłuższą metę może się to Wam nie opłacić.
Możecie się nieźle zdziwić, jak Wam dzieciak niespodziewanie "wytnie" jakiś
numer w najmniej oczekiwanym momencie. Tak więc proszę i radzę, nie
unieszczęśliwiajcie Waszych pociech na siłę, dorabiając jakieś śmieszne
ideologie. Niech mają coś od życia.
Obserwuj wątek
    • Gość: abc Re: Do rodziców "dużych" dzieci IP: 80.51.242.* 09.05.04, 19:32
      Ja za egzamin gimnazjalny kupiłam budzik. W liceum nie zamierzam nikogo do
      szkoły budzic. To nie jest szkoła obowiazkowa.
      • verdana Re: Do rodziców "dużych" dzieci 09.05.04, 19:35
        Tak. Ja o ile pamiętam dostałam chyba aparat fotograficzny za egzamin do
        liceum. Chyba, bo nie jestem pewna. Ale do dziś pamiętam, ze na studia po
        egzaminie ustnym wywieszono wyniki - dostałam dwie piatki. I mój ojciec
        powiedział "Wiesz co, jestem z ciebie naprawdę dumny". I to pamiętam NA PEWNO.
        Bo to była prawdziwa nagroda.
    • Gość: ruda Re: Do rodziców "dużych" dzieci IP: 62.148.79.* 10.05.04, 13:17
      no, większej bzdury jeszcze nie czytałam :o)

      jeśli ja traktuję jako coś oczywistego, że moje dziecko maturę zda (jeśli jest
      do tego zdolne, a jeśli nie, to zrobi tyle, ile potrafi - np. zda egzamin na
      mistrza ogrodnika :o))
      to moje dziecko też będzie to traktowało jako oczywistość, i takowe egzaminy zda

      a jeśli ja będę uważała, że to coś takiego, za co należy się jakaś tam nagroda,
      to sobie pomyśli "akurat nie zależy mi na tych prezentach, mogę się obejść bez,
      to i nie będę się wysilać"

      za przeproszeniem, ale jeśli młody człowiek w wieku maturalnym nie jest świadom
      tego, że sam kształtuje swoje życie, to jego wychowanie zostało "spaprane" dużo
      wcześniej
      bo rodzice wychowują dzieci tak do 14-go, 15-go roku życia, a potem już tylko
      zbierają owoce tegoś wychowania :o)

      pozdrawiam
      ruda
      P.S.
      ze mną rodzice plus dziadki po maturze poszli do dobrej restauracji i zjedliśmy
      wystawny obiad, żeby uczcić sprawę :o)
      r.
      • Gość: agatka_s Re: Do rodziców "dużych" dzieci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.05.04, 08:02
        Zgadzam się z Rudą na 100% i uważam, że wypowiedź jest bzdurna i szkodliwa.
        Jasne że sukcesy trzeba doceniać, ale na tych samych zasadach co u ludzi
        dorosłych- cieszyć się świętować razem, ale nie wynagradzać materialnie.
        Zgrozą ogarnia mnie myśl, że młodego człowieka trzeba byłoby motywować do
        zdania matury obietnicą nawet niewypasionej fury...

        Ja po maturze też zostałam zaproszona przez moich rodziców do prawdziwej
        restauracji (to były trochę inne czasy, i restauracje nie były takie znowu
        powszechne a już napewno nie dla dzieci), pamiętam to doskonale: zamówiłam
        pierwszego w życiu kotleta De Volaile i kalafiora i w tym kalafiorze był taki
        biały robak BRRRRRRRRR, wtedy było to potworne, ale dziś z perspektywy czasu to
        fajnie wspominam, (pewnie gdybym dostała któryś tam motocykl z rzędu nie
        pamiętałabym, a tak mam wspomnienie do końca życia tej super uroczystej
        atmosfery i tego trywialnego robaka...). Robaków nie polecam ale fajne
        świętowanie z dziećmi ich sukcesów jak najbardziej.
    • evee1 Re: Do rodziców "dużych" dzieci 11.05.04, 09:15
      > licencjackich/magisterskich itd. itp. Apeluję do rodziców - okażcie dzieciom,
      > że je doceniacie. Nie traktujcie zdanej matury/egzaminów do szkoły/ukończenia
      > studiów itp. jako czegoś oczywistego. Pamiętajcie, że dużo młodych ludzi się
      > buntuje i potem mamy dwudziesto(paro)latków bez ukończonej szkoły średniej,
      > włóczących się z browarem po osiedlu.
      Jezeli wydaje Ci sie, ze ten bunt wynika z niedoceniania w formie materialnej
      to sie bardzo grubo mylisz.

      > Nagradzajcie Wasze pociechy za sukcesy. Czasem będzie to super sprzęt
      > grający, komputer z osprzętem, motocykl/samochód (nie koniecznie musi to być
      > od razu wypasiona fura za dziesiątki tysięcy zł) czy chociażby super rower,
      > innym razem np. wyjazd za granicę. Wiem, zawsze możecie zasłaniać się
      > rzekomym brakiem kasy i mówić dziecku, że robi to wszystko tylko dla siebie.
      Ja sie brakiem kasy nie zaslaniam, ja te kase mam, ale chyba bym na glowe
      upadla, jezelibym dziecku robila takie prezenty! Do tego typu zakupow ja
      bardzo chetnie sie doloze, ale robienie tak drogich prezentow uwazam za duza
      pomylke.

      > Ale wierzcie mi, nie tędy droga, na dłuższą metę może się to Wam nie opłacić.
      > Możecie się nieźle zdziwić, jak Wam dzieciak niespodziewanie "wytnie" jakiś
      > numer w najmniej oczekiwanym momencie. Tak więc proszę i radzę, nie
      > unieszczęśliwiajcie Waszych pociech na siłę, dorabiając jakieś śmieszne
      > ideologie. Niech mają coś od życia.
      Za moje pieniadze, to z zycia powinnam miec cos przede wszystkim ja sama.
      A moim obowiazkiem jako rodzica jest zapewnic dzieciom milosc, szacunek i
      bezpiecznstwo, a nie materialne wodotryski, ktorymi bedzie sie mogl(mogla)
      chwalic przed rowiesnikami.
    • Gość: kiedyśkujonek Do abc IP: *.acn.waw.pl 22.05.04, 17:43
      Żebyś się kiedyś nie zdziwiła, ty i tobie podobni. Wszystko będzie ok, oceny na
      świadectwie nienajgorsze, będzie ci się wydawać, że z dzieciakiem wszystko ok,
      aż kiedyś przyjdzie późno do domu, raz, drugi, zaczną pojawiać się nowi koledzy
      inni niż dotychczas, wyjdzie na imprezę w piątek i wróci jeszcze wstawiony w
      sobotę nad ranem. Okaże się, że już go/ją książki tak nie interesują i że coraz
      częściej "nie trafia" na zajęcia. Wtedy zaczniesz się zastanawiać, gdzie
      popełniłaś błąd, a może być już za późno...
      • kamila77 Re: Do abc 22.05.04, 23:29
        Czekajcie, bo ja nie kumam chyba za bardzo. Znaczy mam mojemu dziecku robic
        MATERIALNE prezenty za to, ze laskawie pojdzie do szkoly, laskawie dostanie
        dobra ocene i laskawie zda potem jakies egzaminy? Ja bardzo przepraszam, ale
        nauka to jego zasr..y obowiazek (troche na wyrost pisze, bo ma dopiero 8 lat),
        podobnie jak moim obowiazkiem jest zapewnic mu godziwe warunki zycia i
        bezwarunkowe wsparcie emocjonalne.
        Nie znam zadnego nastolatka, ktory by nie przechodzil przez taki okres, o jakim
        piszesz:

        > kiedyś przyjdzie późno do domu, raz, drugi, zaczną pojawiać się nowi koledzy
        > inni niż dotychczas, wyjdzie na imprezę w piątek i wróci jeszcze wstawiony w
        > sobotę nad ranem

        Jak rozumiem, twoja recepta na takie zachowanie jest zwiekszenie wartosci i
        czestotliwosci wreczania prezentow? Fantastyczni dorosli wyrastaja potem z
        takich dzieciakow. Wrrrrrrrr
        • Gość: agatka_s Re: Do abc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.05.04, 09:34
          Cały ten post wygląda mi na prowokację sfrustrowanego dzieciaka, który nie
          dostał od rodziców komórki czy skutera. Znam takich (ze słyszenia całe
          szczęście) którzy potrafią nawet terroryzować rodziców "zobaczysz ja się zabiję
          jak mi nie kupisz tej sukienki za x złotych na stódniówkę". Ktoś kto uważa że
          można dziecko wychowywać poprzez materialne zachęty jest:

          a. niedojrzałym nastolatkiem
          b. nieodpowiedzialnym, zajętym "robieniem kasy" rodzicem, nie mającym pojęcia o
          wychowaniu szczęśliwych dzieci.

          A tak apropos ABC, to niby jak (i na jak długo) kolejny materialny prezent ma
          uchronić tę pociechę o której przed stoczeniem się bo nie widzi sensu życia,
          czy jak się dostanie wypasione BMW od "kochających" rodziców to ten sens się
          nagle zobaczy ?
          • Gość: agatka_s Re: Do abc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.05.04, 09:40
            Ojej przepraszam Bogu ducha winnego abc, moje pytanie było oczywiscie do autora
            tego postu kiedyśkujonka (chyba naprawdę tylko kujonka, bo z myśleniem nie
            najlepiej...)
      • Gość: ruda Re: Do abc IP: 62.148.79.* 24.05.04, 13:01
        Gość portalu: kiedyśkujonek napisał(a):

        > aż kiedyś przyjdzie późno do domu, raz, drugi, zaczną pojawiać się nowi
        koledzy
        > inni niż dotychczas, wyjdzie na imprezę w piątek i wróci jeszcze wstawiony w
        > sobotę nad ranem. Okaże się, że już go/ją książki tak nie interesują i że
        coraz
        > częściej "nie trafia" na zajęcia.

        poprzez "opłacanie prezentami" naukę w szkole można takie wydarzenia znacznie
        przyspieszyć :o)

        pozdrawiam
        ruda


        • Gość: Author Re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 01:54
          Myślę, że chodzi tu o pewien paradoks,
          bardzo charakterystyczny dla dorastających ludzi.

          Otóż w życiu każdego młodego człowieka nadchodzi taki moment
          kiedy musi wybrać sobie dalszą drogę życiową: praca vs dalsza nauka.
          Dla młodzieży "z dobrych domów" wydaje się oczywiste, że najbliższych
          kilka lat spędzą na studiach, pisaniu prac: licencjackiej, magisterskiej itd.
          Czują się z tym dobrze, przebywają wyłącznie we własnym toważystwie, nawet
          lubią się wywyższać tym, że "przecież są studentami".

          Tymczasem ich rówieśnicy, którzy z różnych powodów zajęli się na stałe pracą,
          • Gość: Author Przepraszam, przedarłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 02:17
            (Ojej - tak się podnieciłem, że mi samo wysłało ...przebrałem się i piszę dalej)

            ...Tymczasem ich rówieśnicy, którzy z różnych powodów zajęli się na stałe pracą,
            nie tylko nie wydają się od nich gorsi, ale - wręcz paradoksalnie - mają
            wszystko o czym biedni studenci mogliby tylko marzyć: takie "w pełni dorosłe"
            życie, własne pieniądze, często własne mieszkanie, żonę, dzieci,
            wnuki (jak im się wydaje), pozycję, brodę, majątek, kontakty... itp.

            Czują się przy nich głupio i dziecinnie mając dużo mniejszą wiedzę
            "o prawdziwym życiu", mają śmieszne, dziecinne kieszonkowe.
            Z tego powodu masa młodych ludzi opuszcza studia w pogoni za idiotyczną,
            niebezpieczną pracą poniżej ich poziomu, żeby tylko mieć większe pieniądze.
            Część z nich zachłystuje się faktem, że odtąd codziennie dostaje równowartość
            dotychczasowego "miesięcznego", inni popadają w kompleksy i próbują wrócić na
            studia.

            Myślę, że inicjator tego tematu jest właśnie jednym z takich dzieci.

            Pozdrawiam.
      • Gość: vinca Re: Do abc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 17:27
        > Żebyś się kiedyś nie zdziwiła, ty i tobie podobni. Wszystko będzie ok, oceny
        na
        >
        > świadectwie nienajgorsze, będzie ci się wydawać, że z dzieciakiem wszystko
        ok,
        > aż kiedyś przyjdzie późno do domu, raz, drugi, zaczną pojawiać się nowi
        koledzy
        >
        > inni niż dotychczas, wyjdzie na imprezę w piątek i wróci jeszcze wstawiony w
        > sobotę nad ranem. Okaże się, że już go/ją książki tak nie interesują i że
        coraz
        >
        > częściej "nie trafia" na zajęcia. Wtedy zaczniesz się zastanawiać, gdzie
        > popełniłaś błąd, a może być już za późno...

        A co to ma wspólnego z kupowaniem dzieciakowi samochodu???

        A błąd to popełniasz ty - i to wielki, pogadamy za kilka lat jakie będą twoje
        stosunki z dziećmi.

        A tak na marginesie, mam nieodparte wrażenie ze wątek ten założyła jakaś
        sfrustrowana małolata której tatuś i mamusia nie chcą kupić nowej Toyoty
        Corolli.
    • Gość: *** Re: Do rodziców "dużych" dzieci IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 14:36
      Zgadzam sie z tym listem. Nie chce nam się uczyc jeżeli wy rodzice nakazujecie
      nam tego, zabraniając wyjsc na dwor czy krzycząc na nas lub przepowiadać nam
      przyszłość. Moi rodzice już na mnie krzywo patrzą gdy dostanę 3, a co dopiero 1
      (co w gimnazjum zdarza się często nawet za brak cw.). Wyluzujcie trochę i
      dajcie nam kierować własnym życiem. Wiem że chcecie dla nas jak najlepiej, ale
      czasem to już przesadzacie na maksa. Jak nie bedziemy się uczyć, to zmarnujemy
      swoje a nie Wasze życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka