matizka
19.10.11, 14:20
Wczoraj usłyszałam od nauczycielki w szkole żartobliwą w tonie uwagę, że wychudziłam córkę.
I muszę powiedzieć, że strasznie mnie to zaskoczyło. To znaczy sposób powiedzenia był taki, że zrobiło mi się miło, że ktoś postrzega moje dziecko jako szczupłe, ale w sumie to zaskakujące zatem, że tak jest. Córka ma 7 lat, 127 cm wzrostu i 30 kg. Rzeczywiście rok temu, idąc do 1-szej klasy, miała 122 i 31,8. Wiedziałam, że sporo, ale w zasadzie nie wyglądała na najgrubszą, uprawiała różne sporty i nikomu to nie przeszkadzało. Pod wpływem jednak pewnej sytuacji trafiliśmy do dietetyka i w zasadzie po 3 mies. schudła ponad 1 kg, a potem to już tylko rośnie.
I muszę powiedzieć, że budzi to dużo emocji. Ludzie nas pytają, na początku mówiłam o dietetyku, ale teraz przestałam, bo usłyszałam cos o wpędzaniu w anoreksję. Mówię, że po prostu się wyciągnęła.
A koleżanki coraz więcej po prostu 'okrągłych"