13.06.12, 14:25
Bardzo mnie bawi ocenianie wyników na koniec roku ,nauczyciel to w tej chwili bardzo szanow(a)ny człowiek , są tacy ,którzy oceniaja pracę za cały rok a są tez tacy ,którym wyniki końcówki bardzo pomagają w ocenie
jednym słowem w ciagu roku sprawdziany uczen pisze na 3 i 4 a na koniec plakat i celujący
a co z takimi którzy do sprawdzianów uczą się systematycznie moze tez zwiększyc skale
a moje tez zrobi plakat bo ma ochotę i co za to jak ma zareagować ?
zawyżajcie o dalej tylko na ile w przypadku szóstek ze sprawdzianów i udziału w konkursach z tytułem laureata
nie interesuje mnie WSO , proszę to wytłumaczyć dziecku ,które ma to 6 i uczy sie cały rok szkolny
Obserwuj wątek
    • mortenhar Re: ocenianie 13.06.12, 14:35
      a i to nie są jednostki są jeszcze nauczyciele czuli na błagania jednostek =>uczniów wymuszających bo z matematyki mam 6 proszę Pana - da mi Pan celujący z wychowania fizycznego ,tak jest z plastyką i techniką , i muzyką tacy załatwiacze na koniec roku ,czego to uczy się dzisiejszą młodzież oj ludzi z przyszłością a co bedzie za rok a za 10 lat
      pozdrawiam Wszystkich Uczących i Uczonych i ich rodziców
      • morekac Re: ocenianie 13.06.12, 15:40
        Zmień dziecku szkołę, skoro to aż tak wam przeszkadza. Nie wszędzie tak jest.
        Spytaj dziecko, czy jego satysfakcja z własnej pracy i własnej szóstki jest mniejsza dlatego, że ktoś inny szóstkę dostał 'niezasłużenie'?
        • dzieciata.renata Re: ocenianie 13.06.12, 17:59
          morekac napisała:

          > Zmień dziecku szkołę, skoro to aż tak wam przeszkadza. Nie wszędzie tak jest.
          > Spytaj dziecko, czy jego satysfakcja z własnej pracy i własnej szóstki jest mni
          > ejsza dlatego, że ktoś inny szóstkę dostał 'niezasłużenie'?

          Moim córkom zadałam takie pytanie i one odpowiedziały tak, bo równie dobrze można się nie starać i mieć taki sam efekt. Rozumiem autorkę, tłumaczyć można, ale dzieciaki się zniechęcają i przestają widzieć plusy tego, że się starają, skoro takie sytuacje wciąż się powtarzają. A później sami nauczyciele porównują średnie dzieci i wychwalają tych, co mają wyższe. Rodzice też, a dzieci to przechwytują i zaczynają oceniać innych po świadectwie. W szkole moich dzieci taka sytuacja występuje co roku na w-fie. Ci, którzy z wszystkich sprawdzianów mają najwyższe oceny, zawsze ćwiczą, są aktywni mają szóski owszem, ale pod koniec roku okazuje się, że inni też dostają szóstki, chociaż nie są tak dobzi, zdarza im się "zapomnieć stroju" a na lekcjach gadają zamiast ćwiczyć. Wytłumaczenie nauczycieli: liczą się chęci i zaangażowanie, nie tylko wyniki, wychowawcy nie reagują, bo to tylko w-f. Ok, ale dlaczego takie zasady dotyczą tylko w-fu, a matematyki np. nie, tam liczą się oceny i nic więcej, nie ważne ile czasu dziecko poświęciło na naukę.
          • 71tosia Re: ocenianie 13.06.12, 18:39
            zwlaszcza na wfie liczy sie zaangazowanie i checi a mniej wyniki. Dzieciaki maja pewne ograniczenia fizyczne, ktorych nie przeskocza nawet wkladajac w to bardzo duzo pracy, rola nauczyciela jest zauwazyc wtedy ze sie przynajmniej staraja.
            • dzieciata.renata Re: ocenianie 14.06.12, 13:33
              71tosia napisała:

              > zwlaszcza na wfie liczy sie zaangazowanie i checi a mniej wyniki. Dzieciaki maj
              > a pewne ograniczenia fizyczne, ktorych nie przeskocza nawet wkladajac w to bard
              > zo duzo pracy, rola nauczyciela jest zauwazyc wtedy ze sie przynajmniej staraja
              > .
              W szkole w-f jest normalnym przedmiotem, takim samym jak matematyka np. i takie same zasady powinny być do nich stosowane. Bo przy wyliczaniu średniej nikt nie pyta czy 6 było z w-fu czy matmy, liczy się tak samo, a wysiłek włożony w pracę nad tą oceną nieporównywalny.
              I nie koniecznie wszystko można podciągnąć pod ograniczenia fizyczne. Np. jak ćwiczą przewroty ustawiają się w kolejce po kolei każdy robi i na koniec i następny robi i tak w kółko, a część sobie odchodzi a to but zawiaząć a to poprawić koszulkę a to napić się wody i koniec końców zrobi 5, połowę mniej niż ten co robi normalnie, a na sprawdzianie dąsy bo nie wyszło tak ładnie jak by się chciało a na koniec roku, semestru jęczenie a bo ja tak się staram tylko nie wychodzi. To samo jest z biegami, dwutaktem i skokami przez skrzynię, kozła czy nawet w czasie gry w zwykłego palanta, odbiją na odwal i zadowolone, że kolejka minęła. Często takie dziewczyny połowę lekcji gadają i jeszcze podśmiewują się z innych a później chcą mieć najwyższe oceny. Czasami po prostu odmawiają wykonania jakiegoś ćwiczenia, bo nie umiem, bo się boję, a akurat ci nauczyciele, którzy uczą moje córki cały czas są na lekcji, nigdzie nie wychodzą, pokazują jak zrobić konkretne ćwiczenie i jak dzieciaki ćwiczą chodzą po sali i pomagają, poprawiają, więc nic zarzucić im nie można, wręcz niektórzy rodzice są niezadowoleni, że tyle dzieciaki muszą ćwiczyć, bo po co skoro to tylko w-f. Część dziewczyn też nie przebiera się wogóle i kłamie, że zapomniało stroju albo zgłasza niedyspozycje jak się dowiaduje, że będzie coś czego nie lubią np. kosza czy przewroty.
              Problemem nie jest taryfa ulgowa dla w-fu, tylko nierówne traktowanie przedmiotów. Na innych przedmiotach nauczyciela nie obchodzi, że ktoś spędził w domu dwie godziny, żeby się nauczyć słówek czy napisać wypracowanie, jak coś nie pójdzie, wyjdzie źle, to dostają złą ocenę i nie ma zmiłuj na koniec roku, semestru. Ocena jest taka jak wychodzi z systematycznej pracy.
          • morekac Re: ocenianie 13.06.12, 23:34
            No to niech się nie starają - zaoszczędzony czas można przeznaczyć na co innego, Ich wybór.
          • canuck_eh Re: ocenianie 14.06.12, 02:29
            Wytłumaczenie nauc
            > zycieli: liczą się chęci i zaangażowanie, nie tylko wyniki, wychowawcy nie reag
            > ują, bo to tylko w-f. Ok, ale dlaczego takie zasady dotyczą tylko w-fu, a matem
            > atyki np. nie, tam liczą się oceny i nic więcej, nie ważne ile czasu dziecko po
            > święciło na naukę.

            No nie do konca.JA bym tlumaczyla dziecku ze niech sie inni zrywaja pod koniec roku i taki tuman co sie nauczy?Nic albo niewiele.Bo z takiej matematyki czy fizyki, to potrzeba systemtycznosci.
            Moja corka potrafi wyk. wiadomosci z poprzedniego semestru a jej kolezanka to stwierdzi ze to sie nie liczy bo to bylo przeciez rok temu, tego teraz nie ma w podreczniku.NAwet potrafila powiedziec corce ze ma zle zrobione zadanie bo wlasnie umiescila wiecej niz bylo w podreczniku( co za matolstwowink ) I wlasnie taki tuman z koncem roku sie bedzie krecil kolo nauczyciela ze chce wyzsza ocene. Uwazam ze to niesprawiedliwe, ale tlumacze dziecku ze uczysz sie dla siebie.Oceny musza byc wystawione potem zycie to wszystko zweryfikuje.
            • dzieciata.renata Re: ocenianie 14.06.12, 13:43
              Owszem uczysz się dla siebie, to co umiesz to twoje, ale niesprawiedliwość jest przykra. Bo co z tego, że się wykazujesz, odróżniasz pozytywnie od innych, piszę o w-fie konkretnie w naszym przypadku, skoro i tak dostaniesz ocenę taką samą jak ten co sobie olewa. A przykre jest to tymbardziej, jeśli ten w-f jest jedynym przedmiotem, z którego jesteś naprawdę dobry. Na w-fie liczy się zaangażowanie, a na innych przedmiotach tylko wyniki, więc dlaczego w średniej oceny są tak samo liczone? Inna sprawa, że często te dzieciaki, które na koniec proszą o wyższe oceny tak naprawdę nie są zaangażowane i chętne, tylko biorą na litość nauczyciela.
              • canuck_eh Re: ocenianie 14.06.12, 22:44
                Rozumiem rozgoryczenie ale tutaj tez ktos dobrze stwierdzil ze zaangazowanie tez sie liczy.Ktos kto przychodzi stara sie ale mu ten fikolek nie wychodzi tak jak powinien, albo nie pobiegnie tak szybko jak inni, ale jest stara sie i co - nie powinien dostac tej piatki?
                Wytlumaczyc tez swojemu dziecku mozna ze takie postepowanie to jest postepowanie cwaniackie i jak chce tak postepowiac to prosze bardzo tylko jak daleko zajedzie na takim postepowianiu?Moze i daleko jak trafi na szefa ktory takie postepowianie bedzie chwalil.Daleko nie zajedzie jezeli szefuncio takie postepowianie bedzie ganil i tepil.
                Moja corka miala kolezanke ktora zerowala na jej pracy i sie przechwalala jaka ona nie jest dobra i jakie to ona nie ma dobre wyniki w nauce.Corka mowila ze no dobre bo ode mnie spisujesz.Dziewuszka sie obruszala.Poszly do HS.Drogi sie troche porozchodzily bo w roznych klasach sa no i co?Corka ma sredna 95% on ma okolo 80-85% i z tego co wiem siedzi nad ksiazkami wieczorami.Corce nauka dosc latwo przychodzi i musze powiedziec ze mnie troche drazni ze ma malo prac domowych a dokladnie ze tego nie przynosi do domu bo zdazy skonczyc w szkole.Malo tego jeszcze pomaga kolezankom/kolegom.Jedyne praktycznie co w domu robi to jakies projekty.Wiec ja bym sie skupila na tlumaczeniiu dziecku co jest wazne w tym wszystkim.
        • mortenhar Re: ocenianie 13.06.12, 20:39
          jasne najprosciej uciekać a dlaczego jak w ciągu roku pisze testy i prace
          a moze to nie my mamy ustąpić ,tylko ktoś inny rozumiem słabszych ale żebrzących oceny nie
          u Ciebie jest inaczej a może Pedagog?
    • 71tosia Re: ocenianie 13.06.12, 16:19
      to wytlumacz dziecku ze wiedza sama w sobie jest wartoscia. Wytlumacz tez ze docenienie pracy ucznia przez nauczyciela jest wazne, ale nadmierne skupianie sie na tej ocenie juz nie koniecznie. I lepiej by dziecko sie cieszylo z tego ze kolega tez ma sukces niz chorowalo z zazdrosci ze ma ale 'niezasluzenie'.
      • mortenhar Re: ocenianie 13.06.12, 20:35
        ale wcale nie choruje z tego powodu i nie muszę tłumaczyc , bo to nie pierwszy raz tylko to dla mnie dziwne
        mam prostowac to , że ktoś przegina ile razy to szkoła publiczna w mieście klasa nie jest mała , nasze dzieci się uczą nie tylko na ocenach ale na zachowaniach dorosłych też !
        a moze faktycznie bez ocen tylko zaliczenie ?i równo
    • tawananna Re: ocenianie 13.06.12, 16:32
      Tłumaczyć, że osoba, która uczyła się przez cały rok umie więcej niż ktoś, kto ostatnim zrywem zrobił jeden plakat i wyprosił podwyższenie oceny - i że to wiedza, a nie oceny są najważniejsze. I że czasami już tak jest, że oceny są (trochę) niesprawiedliwe. Bolesna nauka, ale niestety prawdziwa nie tylko w szkole.
    • olena.s Re: ocenianie 13.06.12, 18:31
      Na lekcjach arabskiego u mojego dziecka cała klasa dostaje tę samą ocenę - tak przynajmniej relacjonuje potomek. Ale ponieważ szkoła generalnie nie przywiązuje wagi do stopni (fakt, dzieciaki małe jeszecze, 9/10), to i nie budzi to żadnych wielkich protestów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka