Dodaj do ulubionych

Odrabianie lekcji z dzieckiem...

18.07.14, 17:02
Jak to u was wygląda? Moja córka nie odrabia sama na świetlicy, z reguły po południu razem siadamy i ja wyjaśniam co ma robić i sama robi, bądź sama wie co ma robić i nic nie wyjaśniam, bywa że ona odrabia a ja w tym czasie przygotowuję jedzenie czy sprzątam- nie musze siedziec obok niej. Jak to u was wygląda, do której klasy idą wasze dzieci? Moja idzie do 3 klasy podstawówki. Zaznaczam, że ja nie odrabiam lekcji za dziecko a jedynie w razie potrzeby "naprowadzam je" czy tłumaczę jeśli nie rozumie.
Obserwuj wątek
    • tusia-mama-jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 18.07.14, 17:27
      Od początku szkoły Młody robił lekcje sam, ale ja sprawdzałam z nim, czy czegoś nie przeoczył. OD drugiego półrocza II klasy Młody ogarnia w 100% właściwie samodzielnie.
      Oczywiście jeśli czegoś nie rozumie, to woła mnie i wyjaśniam albo podpowiadam, gdzie szukać rozwiązania, jeśli sam nie ma pomysłu /co już się raczej rzadko zdarza/.
      Odpytuję w razie potrzeby z recytacji czy słówek z angielskiego.
      On robi lekcje w swoim pokoju przy biurku, ja zazwyczaj w tym czasie jestem w kuchni - i nawet wolę nie wchodzić do synka, bo zaraz zaczynamy o czymś gadać, tematy nie chcą nam się skończyć tongue_out
      Też idzie do 3 klasy podstawówki, w październiku skończy 8 lat.
    • jotde3 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 18.07.14, 18:48
      moj już idzie do czwartej , w pierwszej niemal zawsze przylatywał z lekcjami teraz rzadziej ale i tak zona go lubi skontrolować . zauważyłem że lekcje odrabia czesto gorzej niż pracuje w szkole (tzw same 6tki) .
      zawsze łączyłem to z tym że on lubił jak sie nim zajmiemy , poprawimy itd. np jak wychodziłem z nim do przedszkola to niemal zawsze prawy bót ladował na lewej nodze a powinien sie mylić na 50% smile teraz to już jednak jest chyba tylko chęć odwalenia po łebkach .
      • sion2 jotde3 22.07.14, 11:37
        Jesli jestes dysorotgrafikiem to przepraszam ale jakieś 100 lat wink nie widziałam wyrazu "but" napisanego przez "ó". To po prostu poraża, powala. Dorosła osoba nie znająca ortografii, to nie pierwszy błąd w Twoich postach. Jesli jestes dysortografikiem, zaznacz to w sygnaturce. Inaczej niech żadne Twoje dziecko NIGDY nie przychodzi do ciebie z zeszytem do sprawdzenia i poprawy.
    • jagabaga92 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 18.07.14, 21:36
      Od początku odrabia sam. Od września rozpocznie IV klasę. Gdy miał z czymś problem, prosił o wytłumaczenie. Uważam, że taki system świetnie uczy dziecka samodzielności i samoogarnięcia. I po 3 latach stwierdzam, że się sprawdził, zatem bedziemy kontynuowaćsmile.
    • budzik11 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 19.07.14, 13:43
      W pierwszej klasie, kiedy jeszcze nie umieli czytać - czytałam polecenia. Teraz tylko przypominam o odrobieniu lekcji, pomagam, jak jest jakiś problem, czasem sprawdzę, jak mnie coś najdzie. Dzieci idą do 4 i 2 klasy.
    • 71tosia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 19.07.14, 20:41
      dla mnie to zdumiewajace ze ile razy pada takie pytanie, to prawie wylacznie czytam odpowiedzi 'moje dziecko jest bardzo samodzielne samo wszytko robi, no tylko czasami...'
      Mojemu dziecku (silny dyslektyk) pomagalam cala podstawowke, moze nie tyle z odrabianiem lekcji ale ogolnie z uczeniem, bo wszytko czego trzeba bylo nauczyc sie na pamiec (a tego jest bardzo duzo w szkole) sprawialo mlodej duzy klopot. W gimnazjum bylo lepiej ale tez czasami przed klasowka musialam odpytac, wytlumaczyc. Gdybym nie pomogla to dziecko odpadlo by z sytemu edukacyjnego na wczesnym etapie, a tak zdala mature i to dobrze dostala sie na studia i to wymagajace. I pewnie sobie na nich dobrze poradzi bo ogolnie jest dosc zaradna i rozgarnieta osobka.
      Wiec moje doswiadczenie jest takie ze jezeli dziecko ma klopoty to trzeba pomagac zamiast na sile w imie 'samodzielnosci' zostawic go z klopotami, ktorych nie umie pokonac. Bo nic tak nie zniecheca do pracy i uczenia sie jak ciagle porazki.
      • tusia-mama-jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 19.07.14, 23:55
        Ale sama napisałaś, że Twoje dziecko ma zdiagnozowany konkretny, nasilony problem - dysleksję. Autorce wątku jak sądzę chodziło o pracę z dzieckiem bez stwierdzonych deficytów.
        A że w takich razach zwykle odzywają się mamy tych bardziej samodzielnych dzieci to też zauważyłam, wiadomo, że w każdej klasie są różne dzieci i różne modele pracy z dziećmi w domu. Każda z nas pisze to, do czego sama jest przekonana i co stosuje - i akurat w tym wątku żadna z piszących osób nie zakłada, że należy "zostawić dziecko z kłopotami".
        Jak syn ma kłopot, pytanie, trudność z czymś - jestem do dyspozycji. Jak nie zgłasza trudności - powinien poradzić sobie sam, po to też chodzi do szkoły. Chodzi bardziej właśnie o organizację pracy samodzielną, niż o to, że nie odpowiem mu na pytanie na przykład. Jak pytał "przez jakie u/ó się pisze...", to ja mówiłam - zastanów się gdzie możesz to sprawdzić. I doznał olśnienia - "w słowniku!" wink Odtąd słownik jego przyjacielem i tylko kiedy nie może znaleźć jakiegoś wyrazu, prosi o pomoc.
        Powiem nawet więcej - akurat w przypadku mojego syna nauka samodzielności w zorganizowaniu pracy wydawała mi się istotniejsza niż program edukacji, bo prawda jest taka, że on ten program stale wyprzedza. Np. idąc do I klasy czytał już b. dobrze, nigdy nie musiałam czytać mu poleceń, zanim poszedł do szkoły czytał je z pełnym zrozumieniem i umiał wyjaśnić swoimi słowami, o co chodzi w zagadkach/zadaniach. Ale z samodzielnym odrabianiem czegokolwiek, zorganizowaniem pracy nie miał okazji zetknąć się przed szkolnym startem i to była ta nowość, którą opanowywał - z moimi wskazówkami oczywiście na początku /"uprzątnij zbędne rzeczy z biurka, zaświeć lampkę, skończ jedno zanim zaczniesz następne" itp./. Zawsze też robiłam z nim przegląd przed /co ma do odrobienia/ i po. Ale nigdy nie stałam nad nim, kiedy pracował. Początkowo komunikował "skończyłem matmę, sprawdzisz mi?" i zaczynał polski np. A potem już sam kończył jedno, chował i zaczynał kolejne.
        W II klasie zaczął ogarniać samodzielnie nie bez powodu - żyje poniekąd na 2 domy, rozwiedliśmy się z mężem, syn w wyznaczone dni nocuje u taty, a tam jest zupełnie inny model niż u nas - nikt się lekcjami syna specjalnie nie przejmował, nie sprawdzał, czy wszystko zrobione, nie ma właściwie miejsca na odrabianie zadań, tylko siedzi kątem w kuchni, po której krzątają się np. goście itp. Po 1,5 roku bezskutecznego apelowania do zdrowego rozsądku taty uznałyśmy zgodnie z wychowawczynią, że trzeba w takim razie rzucić dziecko na głęboką wodę, niech się nauczy ogarniać samo w 100%, skoro u taty nie może liczyć na zaangażowanie /bo była różnica widoczna gołym okiem w tym, jak są odrobione lekcje po nocowaniu w domu, a jak po nocowaniu u taty/. Jasiek oczywiście zdawał sobie sprawę z wdrożenia tego radykalnego planu i bardzo się zmobilizował. Ja też się dostosowałam do zaleceń pani. I co? I dziecko zdało egzamin z samodzielności - dało radę, ogarnęło się, zakończyło rok z wszelkimi możliwymi wyróżnieniami. I ma satysfakcję, że nauczył się takiej samodzielności, bo to trudniejsze niż czytanie i pisanie.
        • 71tosia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 09:45
          dzieci ktore w podstawowce sa naukowo samodzielne jest zwykle kilkoro w klasie. Moja corka chodzila do podstawowki i gimnazjum bardzo dobrych, dzieciaki w wiekszosci zdolne, a mimo to rodzice byli swietnie zoorientowani w lekcjach, lekturach etc wiec jednak cos tam z dzieckiem robili, widze tez to po znajomych. Ale jakos na tym forum co chwile gdy pada o pytanie o pomoc rodzicow w lekcjach odzywaja sie prawie wylacznie rodzice, ktorzy zapewniaja ze dziecko nie potrzebuje pomoc,y a jak czegos nie ogarnia to trzeba je nauczyc samodzielnosci, czyli zotawic z klopotem az ogarnie (popatrz na kilka poprzednich dyskucji). I prawdopodobnie nie wynika to z tego ze pisza rodzice dzieci zdolnychi dobrze zoorganizowanych, tylko z to ze dziecku sie pomaga uwazane jest problem wstydliwy. Podobnie niemal kazdy tu piszacy (nawet piszac anonimowo) woli zapeniac ze ma dziecko zdolne ale ale leniwe niz przyznac ze dziecko ma problemy i moze az tak zdolne wcale nie jest.
          • tusia-mama-jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 10:17
            Być może coś w tym jest, co piszesz, nie wiem, piszę o własnych doświadczeniach. A fakt, że człowiek dorosły jest zorientowany w lekcjach, wcale nie musi oznaczać, że siedzi z dzieckiem. Jestem zorientowana we wszystkim, bo np. informacje o lekturach są w zeszycie korespondencji, to co dzieci robią na lekcjach syn mi zwyczajnie opowiada, bardzo dużo i wnikliwie, sprawdziany zawsze oglądam. Nieraz nawet sama z czystej ciekawości poruszanych tematów przeglądałam jego książki i zeszyty - nie w czasie odrabiania lekcji, tylko tak po prostu, w wolnej chwili, żeby zobaczyć, o czym rozmawiali w szkole, bo mnie to ciekawi. Dlatego, gdybyś mnie zapytała, co robią, jakie lektury czytali - odpowiem dokładnie, jestem zorientowana, ale to wcale nie znaczy, że siedzę z dzieckiem przy lekcjach.

            Jedyne co robimy naprawdę razem - oprócz tego co napisałam - że np. odpytuję ze słówek, to czytamy razem dodatkowe lektury z angielskiego czy słuchamy z synem dodatkowo zadawanych mu z angielskiego płyt z opowiadaniami - ale mowa tu o pozaszkolnym angielskim, nie o szkole. Mowa też o zadaniach wykraczających poza program jego grupy, bo lektorka uznała, że syn znacznie tę grupę przewyższa i dostaje dodatkowe ćwiczenia i lektury /i tak jest w tej grupie najmłodszy, więc po rozważeniu przeniesienia go do grupy starszej, opcja ta odpadła z uwagi na dużą różnicę wieku - 4 lata/. Uwielbia angielski i te dodatkowe zadania robi bardzo chętnie.
            Zatem - dodatkowy angielski robimy naprawdę razem bardzo często. I też zauważam, że mój udział jest coraz mniejszy, syn sobie radzi z większością rzeczy sam, ale w odróżnieniu od szkolnych zadań czasem tej pomocy potrzebuje - to po pierwsze, a po drugie - powiedział mi kiedyś wprost - mamusiu, ja tak bardzo lubię, kiedy akurat angielski robimy razem, będziesz ze mną? No jakże mogłabym odmówić smile Czasem wystarczy, że siedzę obok, syn robi sam, ale lubi, kiedy mu w tym towarzyszę. To już taki mały rytuał się zrobił smile

            Natomiast to co mnie uderza jeszcze w wypowiedziach na forum to nie tylko wypowiedzi rodziców zdolnych dzieci, ale ... negowanie tych wypowiedzi. W wielu wątkach przewija się taka myśl "w rzeczywistości tak nie jest, a tu sami idealni". Czytaj - te wypowiedzi o dzieciach są kłamliwe, a w najlepszym razie naciągane. Skąd takie podejrzenia? Naprawdę istnieją dzieci które są samodzielne/nie rwą się do gier komputerowych/chodzą ochoczo na wielokilometrowe wędrówki/lubią czytać/wstaw cokolwiek, co budziło kontrowersje na forum. To nie jest personalnie pod Twoim adresem, Tosiu, tylko po wpływem lektury Twojego posta tak mi się nasunęło - jak ktoś pisze o swoim dziecku to ja mu wierzę. Dlaczego mam nie wierzyć? Sama piszę prawdę /po co miałabym robić inaczej?? co by to zmieniło??/ i ufam, że inni też. Skąd ten brak ufności w wielu osobach? Mierzą swoją miarą? Czy sami mając jakiś kłopot z dzieckiem nie chcą uwierzyć, że inni ich nie mają? Nie wiem...
            • 71tosia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 11:31
              skad ten brak ufnosci- ze statystyki. W spoleczenstwie osob naprade zdolnych jest kilka procent (patrz np wyniki testow gimnazjalnych, matur ale tez testow typu Kangur etc), natomiast na tym forum wiekszosc. Wiec albo nie potrafimy ocenic w miare obiektywnie zdolnosci dziecka albo klamiemy by sie dowartosciowac.
              • jotde3 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 15:45
                71tosia jest jeszcze taka mozliwosc pewnej korelacji ze osoby piszace na forum o dzieciach maja sie czym pochwalic czesciej niz ci nie piszacy.
                • 71tosia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 20:17
                  watpie, po pierwsze zwykle przygode z tego typu forum zaczynamy zwykle od jakiegos problemu, niekoniecznie z nauka dziecka ale jakiegos problemu zwiazanego z dzieckiem. Wiec nie ma powodu by trafiali tu prawie wylacznie rodzice dzieci nadprzecietnie zdolnych. Po drugie ilu wsrod twoich znajomych jest takich ktorzy bez oporu mowia 'moje dziecko jest srednio lub malo zdolne'? A przeciez takich dzieci jest wiekszosc.
                  • srubokretka Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 11:36
                    rozumiem twoje poirytowanie ( tez odnosze wrazenie, ze tu same zdolnachy, ktorych rodzice pekaja z dumy. Zaznaczam: wrazenie, bo zdaje sobie sprawe, ze tak nie jest) , ale moglas troche poczekac. Po 5 wypowiedziach piszesz o wiekszosci na tym forum? W tym watku wypowiedzialo sie 10 osob. Myslisz , ze to przedstawiciele calego narodu? wink


                    • 71tosia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 23:35
                      nie mysle, tyle ze dyskusje na podobny temat pojawiaja sie co kilka tygodni, wypowiedzi tez podobne.Mam wrazenie ze gdybym spytala na forum czy wasze kilkuletnie dziecko w pierwszej klasie zapoznalo sie juz z dzielami Szekspira to polowa napisalby ze oczywisci, i to w orginale. I zapewniala dalej ze dzieco zrobilo to tylko z czystej dzieciecej ciekawosci, wcale nie z inspiracji rodzicow wink
                      • ewa_mama_jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 22.07.14, 00:09
                        Jestem w drugiej połowie. Nie zapoznało się z dziełami Szekspira nie tylko w oryginale, ale również w języku polskim. Mało tego, nie zna również dzieł ani Mickiewicza ani Słowackiego. Nijak się nie garnęło smile Natomiast 2 dni temu zdobyło 9 kyu w aikido, może być? A, i zrobiło to z własnej woli smile
                      • slonko1335 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 22.07.14, 09:58
                        No to moje zdolne dziecko nie zapoznało się przez całą pierwsza klasę z dziełami Szekspira nawet po polsku ale nie przeszkadza mu to w samodzielnym odrabianiu lekcji szczególnie.
              • ewa_mama_jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 17:30
                Tosia, żeby przewyższać aktualny program szkolny (a szczególnie w klasach 1 -3) nie trzeba mieć wybitnie zdolnego dziecka. Wystarczy normalnie rozgarnięte, ciekawe świata dziecko, które czyta, pogłębia wiedzę samodzielnie lub w ramach jakichś zajęć dodatkowych.
                Mojemu zdiagnozowali w PPP jakieś chyba 128 IQ (nie pamiętam dokładnie). Napisali w diagnozie że to jest powyżej przeciętnej inteligencji w tym wieku. No to co, mam wątpić w tabelki i statystyki? Chyba, że w PPP mają nieprzystające do rzeczywistości normy.
                Z tym że dopuszczam, że ta wysoka inteligencja jest jeszcze w tej chwili pokłosiem ciekawego świata dziecka. Które samo z siebie poleci na 2 uniwersytety dzieci, 5 czy 6 zajęć dodatkowych w szkole i ze 2 - 3 poza szkołą. I wszystko z chęci, nie z musu. I że to wszystko powoduje, że młody nudzi się na lekcjach, wie wszystko, w domu nie musi się uczyć, uzupełnia nauczycielkę.
                • tusia-mama-jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 19:53
                  Nic dodać, nic ująć, podobny model mam chyba smile
                  Październikowe Jaśki tak mają? wink)
                  • ewa_mama_jasia Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 21:45
                    Chyba tak smile Tak samo sobie myślę jak czytam o Twoim smile
    • dzielnamama85 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 18:10
      Córka ma 1 klasę za sobą, codziennie z nią odrabiałam lekcje, patrzę co robili w szkole, pytam i sprawdzam ile jest zadane, później córka po kolei czyta polecenia i pisze, jeśli jest trudne zadanie pytam czy wie jak to ma zrobić i tłumaczę, zwykle siedzę w jej pokoju w tym czasie albo stoję nad nią, sprawdzam błędy, słucham jak uczy się czytanki czy wiersza, powtarzam razem z nią słówka z angielskiego. Lekcje nie trwają długo, więc wolę skupić się na jednym, a później zająć pracami domowymi.
    • monikaa13 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 20.07.14, 18:46
      Klasa 1 - zawsze odrabia sama, ja zawsze sprawdzam. Jak siedzi w świetlicy, raz w tygodniu zawsze tam odrabia lekcje.
    • b_y Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 06:54
      Moja jest w tym samym wieku. Na świetlicy nigdy nie odrabia zadań, woli pobawić się z koleżankami/kolegami niż siedzieć nad książkami.
      Nie pomagam jej w zadaniach, czasami jak ma jakiś problem to staram się naprowadzić ją na właściwą drogę lub mówię, gdzie może poszukać odpowiedzi - w zależności od zadania.
      Od początku ona sama mówiła - że ona "musi" zadania zrobić sama.
      Czasami siedzę przy niej, albo ona przy mnie. Ona robi zadania a ja pracuję na swoim komputerze. Gdy ma obok siebie kogoś to jakoś jej nauka/praca wychodzi szybkiej i sprawniej. Czasami (gdy jest za bardzo rozkojarzona, rozleniwiona) to pomaga umawianie się: wykonanie tego zadania masz 10/15 minut. Sama wpadła na taki pomysł i jakoś na nią działa - taka dyscyplina.
      Zawsze staram się sprawdzić jej zadania.

      • k1234561 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 08:34
        Moja córka już duża,bo od września zacznie gimnazjum.Jednak ja w klasach I-III siedziałam z dzieckiem nad lekcjami,przyznaję się bez bicia i nie uważam tego ani za ujmę dla córki ani dla mnie.Nauczyłam córkę,dzięki temu systematyczności i dokładności.Natomiast w klasie IV,kiedy zaczął się już nieco inny system nauczania i zmieniły się przedmioty,również z nią siedziałam,co prawda nie tak intensywnie jak we wcześniejszych klasach.Nauczyłam ją planowania pracy,bo były sytuacje,że prace klasowe były zapowiadane z tygodniowym wyprzedzeniem,zatem uczyłam córkę jak powinna sobie podzielić materiał do powtórki,żeby się wyrobić na czas i nie odkładać ćwiczeń,czy powtórek na ostatnią chwilę.Nauczyłam ją jak się uczyć,nie wykuwać na pamięć linijka po linijce z podręcznika,tylko wyłapywać ważne informacje,a resztę pomijać,nie uczyć się na pamięć tylko starać się zrozumieć co się czyta.
        Podobnie z pisaniem prac z polskiego,na początku jeśli był zadany jakiś temat,charakterystyka itp.pisałyśmy każda swoją pracę i porównywałyśmy,co ona zrobiła źle,czego nie ujęła,co jest nieważne a co koniecznie musi się znaleźć w pracy pisemnej itd.
        Dlatego ja na tzw.nauczenie dziecka mądrego odrabiania lekcji i nauczenia jej jak się powinno uczyć poświęciłam niemal całą podstawówkę.Ale nie żałuję ani jednej minuty spędzonej z córką na lekcjami,bo to procentuje.W szóstej klasie prawie już nie musiałam zaglądać z nią do książek.Mam nadzieję,że w gimnazjum już będę mogła w ogóle sobie odpuścić.
        • an.16 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 09:13
          No nie wiem czy takie "prowadzenie za rączkę" przez całą podstawówkę procentuje. Dziecko przecież nie odkrywa żadnych własnych sposobów uczenia się tylko pokornie czeka az mu sie je poda na tacy. Dlaczego miałoby sie to zmienić w gimnazjum? Mam 2 dzieci. Pierwsze idzie do 2 klasy gimnazjum i poszło do szkoły jako 7 latek. Umiał więc czytać i wszystko robił samodzielnie, najczęściej na świetlicy. W IV klasie w I semestrze oceny spadły bo był to zupełnie inny model uczenia sie, do którego syn nie był przygotowany, ani wdrożony. Jednak w II semestrze "ogarnął się" i stopnie poszły w górę. Jest zupełnie samodzielny w nauce, sporadycznie prosi o przeczytanie pracy z polskiego. Młodsze dziecko, które poszło do szkoły jako 6 latka (nieczytająca) potrzebowała pomocy przy czytaniu poleceń, a czasem tez naprowadzenia na rozwiązanie. Na świetlicy nic nie robiła, a nawet jak coś zrobiła, to nie była zadowolona, bo mówiła, że panie bez przerwy podpowiedają i pokazują palcem co zrobić. U mnie tez obowiazuje zasada, że nie ja podchodzę do dzieca, ale ono do mnie gdy potrzebuje pomocy. Myślę, że córka jeszcze w II klasie będzie potrzebowała wsparcia, choć czyta już b. dobrze. A co do przechwałek na forum czy w realu to rzeczywiście maja sie jak najlepiej. Sama przekonałam się naocznie w ostatni weekend, w odniesieniu do znajomego dziecka, o którym to słyszałam, że jeździ na rowerze, pływa i i czyta, że pływa w ... kółku, jeździ na ....czterech kółkach i nie czyta wcale ( przynajmniej w moim rozumieniu tego terminu). Dla mnie to niepojęte, żeby zmyślać w takich sprawach, a jednak. Pycha rodzicielska i samozadowolenie nie maja granic.
    • srubokretka Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 12:16
      Mamy za soba 2 lata nauki (teraz mala idzie do 2 kl). Pierwszy rok pilnowalam tylko przez 1 miesiac. Pozniej z przyczyn niezalezynych od nas musiala calkowicie radzic sobie sama. W tym roku tez tylko na poczatku sprawdzalam jak odrabia lekcje. Nauczycielka nie bierze pod uwage prac domowych, wiec ja sie nimi nie przejmuje. Pilnuje tylko zeby corka duzo czytala i pisala streszczenia , ktore byly zadawane na weekend. Oczywiscie pomagam, jak ma problem, ale ma ich coraz mniej z biegiem czasu. Nauczylam ja jeszcze czegos, co w Polsce pewnie by nie przeszlo wink jak czegos nie rozumie, to ma walic prosto do nauczycielki. W tym roku dzialalo super.
      ( powiedzmy , ze olewam jej szkole, bo ucze ja polskiego niemalze codziennie. Nie dalabym fizycznie rady siedziec z nia nad lekcjami, uczyc polskiego, zajmowac sie drugim dzieckiem, ogarniac dom i swoje zycie )
    • slonko1335 Re: Odrabianie lekcji z dzieckiem... 21.07.14, 13:59
      Mój typ obowiązkowy odrabiał lekcje na świetlicy jak była taka możliwość. Nie interesowałam się nigdy jej lekcjami, rzeczami do szkoły, bieżącymi ocenami, itp. ona sama to ogarnia lepiej niż ja. Raz zamieszanie wprowadziła informacja w dzienniczku, że dziecko będzie miało sprawdzian z angielskiego i poczułam się zobligowana do przećwiczenia materiału ale nie miałam pojęcia co robili i co mam z nią ćwiczyć więc dałam sobie spokój a pani nigdy wiecej takich idiotycznych informacji do dzienniczków już nie wpisywała-temat został poruszony na zebraniu...Oczywiście zdarzyło się kilkakrotnie, że poprosiła mnie o pomoc bo nie rozumiała polecenia na przykład wtedy jak najbardziej tłumaczę ale na lekcjami z nia nie muszę siedzieć, radzi sobie doskonale sama-przynajmniej na razie. Młoda przed wakacjami chodziła do pierwszej klasy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka