Dodaj do ulubionych

Wspólne spanie z dzieckiem

IP: 212.69.71.* 08.04.02, 11:11
Moja 6-letnia córka, co noc przychodzi do naszego łózka. Zasypia sama w swoim
pokoju,ale rano budzimy się we troje.Twierdzi,że przychodzi do nas,bo nas
kocha.Poświęcamy jej bardzo dużo czasu.Jak ją oduczyć tych nocnych wycieczek?
Obserwuj wątek
    • Gość: ala Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 11:41
      a po co oduczac???cieszyc sie z takich wyznan i starac sie dziecku zapewnic to,
      czego potrzebuje.juz chyba dobitniej nie mozna tego wyrazic (masz bardzo fajna
      corke). nie pociesz i dodam, ze szybko minie ten czas i juz niedlugo bedzie
      mowic to komu innemu,
      a jak za male lozko, to wymienic na wieksze. bo wlasciwie jaki moze byc
      powod,ze chcesz tego oduczyc?bo ktos powiedzial,ze to jest niewlasciwe?to juz
      stary i niemodny przesad. teraz docenia sie taka wiez miedzy rodzicami a
      dziecmi. nic zlego z tego na pewno nie wyniknie. wrecz przeciwnie.
      • Gość: Doki Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: 195.13.24.* 08.04.02, 13:01
        A jesli to przeszkadza w pozyciu malzenskim?
        • Gość: H Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: 195.224.164.* 08.04.02, 13:04
          To robic to w nocy, jak dziecko zasnie a nie rano
          • Gość: Doki Tez mi rada! IP: 195.13.24.* 08.04.02, 13:31
            Bez przesady. Moja sypialnia jest moja. Kropka.
            • Gość: ala Re: Tez mi rada! IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 13:51
              ja myślę, ze dziecko w ogole jest przeszkoda w zyciu.
              i sa ludzie , ktorzy bedac rodzicami maja duza doze egozimu, potrezby dziecka
              emocjonalne sa dla nich mniej wazne niz wlasne bara-bara z rana
              a sa ludzi, ktorzy umieja sobie zorganizowac zycie rodzinne tak, ze potrzeby
              wszystkich sa realizwane
              pytanie ktore dzieci sa szczesliwsze i bardzie sprawne emocjonalnie potem
              pozostawiam bez odpowiedzi
              i uciekam, bo mnie doki zabije
              • lilunia Re: Tez mi rada! 08.04.02, 16:09
                Gość portalu: ala napisał(a):

                > ja myślę, ze dziecko w ogole jest przeszkoda w zyciu.
                > i sa ludzie , ktorzy bedac rodzicami maja duza doze egozimu, potrezby dziecka
                > emocjonalne sa dla nich mniej wazne niz wlasne bara-bara z rana
                > a sa ludzi, ktorzy umieja sobie zorganizowac zycie rodzinne tak, ze potrzeby
                > wszystkich sa realizwane
                > pytanie ktore dzieci sa szczesliwsze i bardzie sprawne emocjonalnie potem
                > pozostawiam bez odpowiedzi
                > i uciekam, bo mnie doki zabije

                Ala, masz racje smile
                Nie jestem juz mloda matka ( he, he ), tzn . nie 18-letnia , i przeanalizowalam
                zyciorysy dzieci moich znajomych kolezanek i kolegow i doszlam do wniosku, ze
                bardziej normalne, zrownowazone, lepiej sie uczace, z poczuciem humoru i
                pewnoscia siebie sa te dzieci, ktore spaly z rodzicami.
                Pewnego dnia same zdecydowaly, ze nie robia wedrowek nocnych z tego wzgledu, ze
                chca sie wyspac ( ciezko je dobudzic rano, he, he ), problem wiec znika sam.
                Ja spie z moim synem ( trzyletnim ) , wcale mu tego nie zabraniam ,a chwile
                przytulania , czytania wieczornego i czasami porannego sa dla mnie i mojego meza
                czyms naprawde fantastycznym.
                Nie zalujmy dzieciom milosci !
                L.
              • Gość: Doki Re: Tez mi rada! IP: 195.13.24.* 08.04.02, 16:23
                Nikogo nie zamierzam zabijac. Po prostu nie uwazam, ze WSZYSTKIE zyczenia
                dzeicka musza byc natychmiast przez rodzicow spelnione. Dziecko nie jest swieta
                krowa w domu. Jesli ja zycze sobie byc sam, to dziecko musi sie nauczyc i to
                uszanowac. Szanowac prywatnosc innych to czesc bycia doroslym.
                • Gość: dodo Re: Tez mi rada! IP: 209.226.65.* 08.04.02, 16:36
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Nikogo nie zamierzam zabijac. Po prostu nie uwazam, ze WSZYSTKIE zyczenia
                  > dzeicka musza byc natychmiast przez rodzicow spelnione. Dziecko nie jest swieta
                  >
                  > krowa w domu. Jesli ja zycze sobie byc sam, to dziecko musi sie nauczyc i to
                  > uszanowac. Szanowac prywatnosc innych to czesc bycia doroslym.

                  masz swieta racje, doki.
                  a co do rady, co z tym zrobic - nie ma innego wyjscia tylko spiaca dziewczynke
                  odnosic konsekwentnie do jej lozeczka. krotko i wezlowato - nie ma spania z mama
                  i tata.
                  aby dzieko czulo sie dobrze na swiecie, rowniez reszta swiata musi sie czuc
                  dobrze z owym dzieckiem. szacunek dla snu, wypoczynku i potrzeb musi byc wzajemny.
                • Gość: ala Re: Tez mi rada! IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 16:40
                  aha, czyli dziecko od razu musi byc dorosłe??absurd. do tego sie dochodzi
                  latami. a swieta krowa nie ma nic do rzeczy. to nie jest ZACHCIANKA tylko
                  POTRZEBA a to roznica. w ten sposob wykorzystujesz swoja pzrewage czyli jest to
                  rozwiaznie silowe. a gdzie milosc i dojrzenie malego czlowieka, ktory ma SWOJE
                  potrzeby??? czy one sa gorsze od Twoich?? watpie
                  ale wysciskam dzisiaj mojego meza,za to za tak kocha naszego syna.smile)))
                  • Gość: dodo Re: Tez mi rada! IP: 209.226.65.* 08.04.02, 16:58
                    Gość portalu: ala napisał(a):

                    > aha, czyli dziecko od razu musi byc dorosłe??absurd. do tego sie dochodzi
                    > latami. a swieta krowa nie ma nic do rzeczy. to nie jest ZACHCIANKA tylko
                    > POTRZEBA a to roznica. w ten sposob wykorzystujesz swoja pzrewage czyli jest to
                    >
                    > rozwiaznie silowe. a gdzie milosc i dojrzenie malego czlowieka, ktory ma SWOJE
                    > potrzeby??? czy one sa gorsze od Twoich?? watpie
                    > ale wysciskam dzisiaj mojego meza,za to za tak kocha naszego syna.smile)))

                    madra milosc stawia wymagania i potrafi byc konsekwentna w ich egzekucji.
                    wychowujemy dzieci dla swiata, a jedyne potrzeby human being jakie naprawde musza
                    byc zaspokojone to woda, powietrze i sen. reszta musi byc dozowana rozsadnie,
                    z umiarem i miloscia wlasnie. kota tez mozna zaglaskac na smierc a co dopiero
                    czlowieka.
                    • chudyy Ty cyborgu 07.05.02, 18:02
                      Gość portalu: dodo napisał(a):
                      > madra milosc stawia wymagania i potrafi byc konsekwentna w ich egzekucji.
                      > wychowujemy dzieci dla swiata, a jedyne potrzeby human being jakie naprawde mus
                      > za
                      > byc zaspokojone to woda, powietrze i sen. reszta musi byc dozowana rozsadnie,

                      dobrze, że nie jesteś moją matką, to co piszesz to nie na mądrą miłość wygląda
                      tylko na cyborga ...
                  • Gość: Zona Re: Tez mi rada!- do Doki IP: *.turboline.skynet.be 08.04.02, 17:20
                    Doki! Nie przesadzasz z ta stanowczoscia? Ludzie
                    naprawde moga sobie wyrobic mylne zdanie o Tobie.
                    Przeciez kochamy nasza corcie i wcale nie jest tak, ze
                    odmawiamy jej porannych przytulanek u nas w lozku. Co
                    prawda nie przychodzi do nas spac, ale rano,
                    szczegolnie gdy sie nigdzie nie spieszymy, lubimy sie z
                    nia powyglupiac. Czyz nie jest tak?
                    A to, ze nie lubimy z nia spac (czasami to sie
                    zdarza,np. na urlopie) to inna sprawa, bo strasznie
                    kopie i rozpycha sie.
                    Do Ali!- Doki tez bardzo kocha swoja corke!!
                    • Gość: ala Re: Tez mi rada!- do Doki IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 17:30
                      a czy ja powiedzialam, ze nie kocha???!!!!!
                      stanowczosc to jest s p o s o b wychowania
                      chec bycia blisko z rodzicami jest p o t r z e b a
                      wiec nie ma co mieszac tych dwoch kategorii
                      a jezeli komus do zycia jest potzrbna tylko woda, powietrze i sen to widocznie
                      jest tylko human being (a co z jedzeniem???)
                      ja jestem czlowiekiem i mam jeszcze i n n e potrzeby
                      i zamierzam je dostrzegac takze u swojego dziecka
                      i to ,ze sie slucha swojego dziecka NIE MA NIC WSPOLNEGO z zagłaskiwaniem kota
                      cały czas nie rozumiesz, ze dziecku to jest potrzebne do prawidlowego rozwjou,
                      o czym wiadomo od niedawna, gdyz teraz wlasnie nastepuje rozwoj psychologii i
                      nauk o czlowieku
                      jak chcesz pozostac w tyle=prosze bardzo,rozumiem,ze samochodem tez nie
                      jezdzisz tylko zazynasz te biedne konie....
                      • Gość: dodo ala IP: 209.226.65.* 08.04.02, 18:12
                        eee... tam, ala - nie przejmuj sie tak ta nowoczesna psychologiasmile
                        moje dzieci (dwoje doroslych, trzecie sie juz tez za takie uwaza, bo ma prawie
                        16 lat) zostaly wychowane wedlug starych, prostych zasad typu "nie rob
                        drugiemu, co tobie nie milo", "jak kuba bogu, tak bog kubie" tudziez "jak sobie
                        poscielesz, tak sie wyspisz" itd. itp.
                        jesli sie chce zonglowac przyjemnosciami i prawami wraz z obowiazkami
                        i wymaganiami wobec wszystkich w rodzinie, to nalezy najpierw ustalic sprawy
                        podstawowe (woda, powietrze, sen - bez jedzenia mozesz wytrzymac ponad 3
                        tygodnie wiec nie liczesmile) a reszta to juz sa wylacznie dodatkismile
                        i jeszcze powiem jedno - czytam tu wielokrotnie posty rodzicow mlodszych lub
                        starszych nastolatkow, ktorzy nagle wyrwali sie spod kontroli.
                        coz - nic nie bierze sie z niczego. my stawialismy bardzo wysokie wymagania
                        naszym maluchom powoli popuszczajac i odpuszczajac, bo wiedzielismy, jakie
                        zasady im wszczepilismy. wiekszosc rodzicow zdaje sie postepowac odwrotnie -
                        gdy male, to ma co chce a potem sie zacznie wymagac. to najczesciej nie dziala.
                        ale sa wyjatki, na pewno smile
                        milej wiosny zycze. i dobrych snow!
                        • Gość: asia Re: do Doki IP: *.acn.waw.pl 08.04.02, 20:20
                          Doki, w pełni zgadzam się z Tobą. Ja uważam, że można dać dziecku wiele
                          czułości, ale nie przesadzajmy z tą czułością w łóżku i przez całą noc. Ja też
                          lubiłam, jak mój dwu, trzy czy czteroletni synek (teraz ma 22) na chwilę
                          przychodził do nas do łóżka, żeby się przytulić. Ale potem szedł do siebie.
                          Wiedział, że każdy śpi w swoim łózku. No, chyba, że przyśniło mu się coś złego
                          i trzeba było mu pozwolić zasnąć razem z nami, bo wtedy czuł się bezpiecznie.
                          Ale nic więcej! Z przerażeniem patrzyłam na znajomych, których córka
                          zaanektowała sobie ich sypialnię. Spała pomiędzy nimi. Ich późniejszy rozwód
                          napewno miał w tym swoje źródło - nie mieli szans bycia tylko we dwoje. A
                          ukochana córeczka nie mogła zasnąć sama aż do 13 roku życia. W wieku 14 lat
                          wskoczyła do łóżka pierwszemu chłopakowi, którego bliżej poznała. Było to na
                          obozie, a ona nie umiała spać sama! Naprawdę trzeba mieć trochę zdrowego
                          rozsądku.
                          • Gość: ala Re: do asi IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 21:19
                            no nie, przesadzasz. co to za opowiesci w ogole, jakas patologia. mowimy o
                            normalnej sytuacji. i nikt nie mowi,zeby przesadzac tylko wsluchiwac sie w
                            swoje dziecko. ale rozumiem, ze wasze pokolenie bedzie bronic do upadlego
                            swoich "zimnych" metod. bo wtedy byla taka moda. a wspolczesnie nie jest to juz
                            kwestia mody tylko odp. badam i wyciagniecia wnisokow z metod "zimnego chowu",
                            ktore przyniosl bardzo negatywne skutki. i prosze , nie mieszaj do tego
                            rozsadku, bo to akurat nie wyklucza sie z tym o czym mowie. mozna nawet
                            stwierdzic, ze objawem zdrowego rozsadku jest wychodzenie na przeciw potrzebom
                            dzieci, po to aby nie wychowac ich na chorych i nie umiejacych poradzic sobie
                            ludzi. i wcale nie uwazam,ze nalezy deprecjonowac wnioski wspolczesnych badan.
                            bo niby dlaczego??jezeli moga nam pomoc? poza tym tak sie sklada,ze pokrywaja
                            sie one z intuicja rodzicow i nie kaza sztucznie ingerowac (karmienie co 6
                            godzin, pielegnacja w maseczce i bron Boze nie spac razem, bo niehigienicznie,
                            i jeszcze sie przyzwyczai, itd.) to chyba piekne, ze wspolczesny czlowiek
                            doszedl w koncu do wniosku,ze dziecko to tez czlowiek.

                            • Gość: Milene Re: do Ali IP: *.w.club-internet.fr 08.04.02, 21:53
                              Alu, nie denerwuj sie. Nikt tu nie praktykuje zimnego wychowu.
                              Dziecko nie moze byc po prostu pepkiem swiata.
                              Tak jak napisala wczesniej Dodo aby dziecko czulo sie dobrze na swiecie,
                              rowniez reszta swiata musi sie czuc dobrze z owym dzieckiem.
                              Zauwazylam, ze w Polsce jest teraz moda na co-sleping oraz karmienie piersia do
                              3 roku zycia. Ciekawe co nowego jeszcze wymysla ?
                              • lilunia Re: do Ali 09.04.02, 00:15
                                Gość portalu: Milene napisał(a):

                                > Alu, nie denerwuj sie. Nikt tu nie praktykuje zimnego wychowu.
                                > Dziecko nie moze byc po prostu pepkiem swiata.
                                > Tak jak napisala wczesniej Dodo aby dziecko czulo sie dobrze na swiecie,
                                > rowniez reszta swiata musi sie czuc dobrze z owym dzieckiem.
                                > Zauwazylam, ze w Polsce jest teraz moda na co-sleping oraz karmienie piersia do
                                >
                                > 3 roku zycia. Ciekawe co nowego jeszcze wymysla ?

                                Jasne, ze nie moze byc pepkiem swiata. Moze jakies dane, co ? Miniej wiecej od
                                ktorego dnia zycia do ktorego ? Jest jakas granica ? Generalnie strasznie
                                upierdliwe jest przez jakies pierwsze pol roku ; caly czas je, sra , i - nie daj
                                Boze- drze sie bo ma kolki . Coz, przeciez nie pepek swiata to jest , wystawiam
                                wiec takie TO na klatke schodowa i ide sie wyspac .Bo, hmm, moja sypialnia nalezy
                                do mnie i wara !!! Niech swiatu bedzie dobrze z dzieckiem , oczywiscie,
                                krzyknijmy wszyscy i zwymiotujmy!
                                L.
                          • Gość: Doki Re: od Doki IP: *.turboline.skynet.be 08.04.02, 21:46
                            Dzieki za dobre slowo.
                            Musze przyznac, ze miewam problemy z tym, by dziecko "madrze kochac".
                            Przez "madrze" rozumiem staly wysilek w kierunku zrozumienia co jest dla
                            dziecka dobre z punktu widzenia obranej strategii wychowania, a nie
                            odgadywanie potrzeb i zaspokajanie ich. Jako osoba 12 razy starsza od mojej
                            corki, poki co z definicji wiem lepiej, co jest dobre i sluszne. Nie zgadzam
                            sie z Ala w temacie potrzeb dziecka, ktore trzeba zaspokajac, bo inaczej
                            wyrosnie psychopata. A w ktorym momencie przyjdzie ten szok doroslosci, w
                            koncu spora czesc potrzeb doroslego pozostaje niezaspokojona, czyli, jak to
                            mawiaja psycholodzy, sfrustrowana. Dzieci, ktore maja wszystko na zadanie,
                            wyrastaja na egoistyczne potwory. Od malenkosci mowie naszej corce, ze nie
                            ma "nie chce", czasem musi to czy tamto i koniec.
                            Zimne metody wychowania maja te zalete, ze daja strukture: dnia, zasad
                            postepowania. Dziecko potrzebuje takiej struktury, latwiej sie w niej
                            orientuje. Nadal dosc scisle przestrzegamy rozkladu dnia, posilkow itp. Nie ma
                            mowy, by dziecko nie poszlo o stalej godzinie, bo np mamy gosci. Goscie sa
                            dorosli i moga chwile zajac sie sami soba. Struktura musi byc, bo inaczej wda
                            sie chaos. I corce to odpowiada, wrecz sama protestuje przeciw odstepstwom od
                            regul.
                            • Gość: dodo zimne i cieple IP: 209.226.65.* 08.04.02, 22:11
                              zacznijmy od maseczki, bo to mnie najbardziej ubawilo.
                              zapewniam wszystkich po kolei i kazdego z osobna, ze nigdy nie nosilam maseczki
                              przy moim dziecku jak rowniez zdarzalo mi sie spac z nimi w jednym lozku, bo po
                              prostu w calym domu bylo tylko jedno lozko (a czasem tylko jedna mata na
                              klepisku) wiec nie bardzo bylo nad czym dyskutowac. to wcale nie znaczy, ze
                              popieram spanie razem, gdy wybor jest.
                              w ogole to ja mysle, ze nie mozna ani za cieplo, ani za zimno.
                              tak tym wahadelkiem trzeba machac, zeby bylo jak najblizej srodka.
                              we wszystkim, co sie robi.
                              prawa mamy, prawa taty, prawa dzieci nie istnieja przeciez bez obowiazkow mamy,
                              taty i dzieci. obowiazkow rozumianych nie tylko jako chodzenie do szkoly czy
                              pracy ale rowniez dbalosci o siebie wzajemnie.
                              mama i tata dbaja o swoje dzieci, dzieci dbaja o swoich rodzicow, mama dba o
                              tate, tata dba o mame, siostra o brata, brat o siostre i tak w kolo macieju.
                              a dzieci powinny dbac o swoich rodzicow nie dopiero gdy ci sa starzy
                              i niedolezni ale kazdego dnia (i nocy), bo na tym polega wzajemnosc uczuc.
                              miedzy innymi.
                              kazde pokolenie ma troszke inny poglad na wychowywanie swoich dzieci i to
                              fajnie ale... nie nalezy przeciez wylewac dziecka z kapiela i odrzucac
                              wszystkiego, w czym sie samemu bylo wychowywanym.
                              to nie jest tak, ze moi rodzice czy dziadkowie kompletnie nie mieli pojecia
                              o wychowywaniu dzieci i dopiero ja wiem, co nalezy robic i jak uczynic moje
                              dziecko szczesliwym.
                              jak w wiekszosci spraw w zyciu, warto zachowac zdrowy rozsadek, autoironie
                              i samokrytycyzm. to bardzo pomaga, na pewno bardziej niz mniej lub bardziej
                              wspolczesne teorie psychologiczne. teorie takie bowiem maja to do siebie, ze
                              mijaja a ze zle wychowanym dzieckiem czlowiek moze zostac na zawsze. czego
                              nikomu nie zycze!
                            • Gość: asia Re: do ali IP: *.acn.waw.pl 08.04.02, 22:13
                              W jakim wieku są Twoje dzieci? Bo moje są już dorosłe. I mogę w tej chwili
                              powiedzieć z całą stanowczością, że są na medal. Mimo, że nie spały z nami w
                              łóżku są wrażliwe, czułe nie tylko w stosunku do siebie i do nas, rodziców, ale
                              również w stosunku do swoich partnerów i wiem, że tego ciepła nie zabraknie
                              również kiedyś dla ich dzieci.Są odpowiedzialne i mądre. To oczywiście może nie
                              jest nic wielkiego, ale ja wiem, że napewno dobrze je wychowałam - bez spania
                              razem z nimi w jednym łózku. A historia przeze mnie opowiedziana, niestety jest
                              szczerą prawdą. Nie znaczy to, że musi być oczywistą konsekwencją takiego
                              postępowania jak Twoje. Ale takie rzeczy również się zdarzają.
                      • Gość: mamusia Re: Tez mi rada!- do Doki IP: *.proxy.aol.com 19.04.02, 22:08
                        w nowoczesnej psychologii najbardziej cieszy mnie odkrycie, ze rodzice to tez
                        ludzie i WOLNO im miec potrzeby niekompatybilne z potrzebami dziecka
                        i rowniez nowoczesna psychologia wie, ze dzieci probuja wszystkiego, zeby
                        zdominowac zycie rodziny - to tylko kontynuacja instynktu przezycia noworodka a
                        nie ZLA wola
                        i jest z korzyscia dla nich, jezeli postawi sie im granice - bo inaczej np
                        dojda do wniosku, ze sa kochane, wazne, jedyne i niepowtarzalne tylko wtedy jak
                        wszyscy tancza na ich nute. a to grozi kolapsem poczucia wlasnej wartosci,
                        jezeli odmowi im sie rzeczy na prawde fatalnych

                        a staruszek freud to akurat w temacie spania z rodzicami widzial kompleks
                        edypa, czyli probe wyparcia przez latorosl rodzica-konkurenta

                        mysle, ze z szesciolatka to juz mozna porozmawiac i "zdekodowac" ew. jej
                        potrzebe. bo moze to wcale nie jest jeden do jednego.

                        aha - tez nowoczesna psychologia: jak nauczyc dziecko, ze MA absolutne prawo do
                        swojego ciala, intymnosci i bez jego zgody nikomu nie wolno tam wtargnac -
                        jesli nie wlasnym przykladem - a to juz temat z psychologii kryminalnej

                        strasznie lubie spac z moja mala - np. po poludniu, albo jak malzonek jest na
                        delegacji i polowa lozka jest wolna. to jest wtedy sama przyjemnosc. do tej
                        pory nie dane mi bylo - bo sie nie mogla wyciszyc chociaz sie cieszyla. teraz
                        juz moze i wlasnie dzis bedziemy spac razem - ale na zyczenie OBOJGA stron.
                        jak sie urodzila duza czesc doby przesypiala na moim brzuchu - swietnie
                        uspakajalo ja widocznie moje serce i jelita wink
                        wiec to nie ozieblosc przeze mnie przemawia
                • chudyy Boże co za egoistka 07.05.02, 18:00
                  Gość portalu: Doki napisał(a):
                  > Nikogo nie zamierzam zabijac. Po prostu nie uwazam, ze WSZYSTKIE zyczenia
                  > dzeicka musza byc natychmiast przez rodzicow spelnione. Dziecko nie jest swieta
                  > krowa w domu. Jesli ja zycze sobie byc sam, to dziecko musi sie nauczyc i to
                  > uszanowac. Szanowac prywatnosc innych to czesc bycia doroslym.

                  powinnaś se była lalkę baby born kupić, a nie dziecko rodzić
                  dziecko to nie jest miniaturowy dorosły i potrzebuje ciepła i miłości
                  normalnie mam ochotę Cię kopnąć w *** i to bardzo mocno
      • Gość: foxy Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: 217.11.129.* 09.04.02, 11:21
        Dzięki Alusmile)
    • Gość: ana Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.04.02, 22:14
      Ala , popieram cię całkowicie - jeżeli dziecko potrzebuje chwili przytulenia i
      przyjscia nad ranem do łózka rodziców to oni powinni tylko sie z tego cieszyc
      że jest ktoś kto tak ich kocha i niech je przytulają ile sie da. A jak zasnie
      zawsze można odnieść je z powrotem do jego łóżka. Za pare lat będą tęskinić i
      wspominac te nocne wędrówki swojej córeczki.
      • Gość: ala Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 22:30
        jak ja lubie jak ktos mi wmawia, co chcialam powiedziec. super. czy ja
        powiedzialam choc w jednym slowie,ze;
        -nie nalezy dzieci wychowywac madzre ale z miloscia
        -maja byc pepkiem swiata i TRZEBA spelniac ich zachcianki
        nie ma sporu w tej kwestii-zadnego.
        po prostu NIE ROZUMIECIE co do Was pisze,a wasze długie posty sa niczym innym
        jak usprawiedliwianiem samych siebie i swoich teorii.nie musicie sie tlumaczyc
        doprawdy.
        pozdrawiam
        • Gość: Doki no to nam wytlumacz IP: *.turboline.skynet.be 08.04.02, 22:39
          Gość portalu: ala napisał(a):

          > jak ja lubie jak ktos mi wmawia, co chcialam powiedziec. super. czy ja
          > powiedzialam choc w jednym slowie,ze;
          > -nie nalezy dzieci wychowywac madzre ale z miloscia
          > -maja byc pepkiem swiata i TRZEBA spelniac ich zachcianki
          > nie ma sporu w tej kwestii-zadnego.
          > po prostu NIE ROZUMIECIE co do Was pisze,a wasze długie posty sa niczym innym
          > jak usprawiedliwianiem samych siebie i swoich teorii.nie musicie sie tlumaczyc
          > doprawdy.
          > pozdrawiam

          Twoje wlasne slowa:

          i starac sie dziecku zapewnic to, czego potrzebuje. (...) a jak za male lozko,
          to wymienic na wieksze. bo wlasciwie jaki moze byc
          powod,ze chcesz tego oduczyc?bo ktos powiedzial,ze to jest niewlasciwe? to juz
          stary i niemodny przesad. teraz docenia sie taka wiez miedzy rodzicami a
          dziecmi.

          __

          i sa ludzie , ktorzy bedac rodzicami maja duza doze egozimu, potrezby dziecka
          emocjonalne sa dla nich mniej wazne niz wlasne bara-bara z rana

          __

          No i jak? Kto tu jest niekonsekwentny?
          • Gość: ala Re: no to nam wytlumacz IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.04.02, 23:41

            tak, uwazam,ze jesli dziecko, male , a o takim byla mowa, ma potrzebe bycia z
            rodzicami (bo sie boi, bo sie chce przytulic) i jest to problem techniczny to
            lepiej zmienic lozko na wieksze niz walczyc z wlasnym dzieckiem. w dalszej
            czesci uzasadnialam to,ze jest to NATURALNA POTZREBA dziecka. a takich potzreb
            nie mozna ignorowac, gdzy bliskosc z rodzicami jest mu potzrbna da prawidlowego
            rozwoju (nawet fizycznego, ze o psychicznym nie wspomne) polecam wizyte w domu
            dziecka -tam nikt z dziecmi nie spi i nie realizuje ich "zachcianek" i chyba
            wiesz, jak te dzieci wygladaja (nawet ich wyglad zewnetrzny wiele mowi o ich
            zyciu)
            czym innym jest natomiast madre wymaganie od dziecka i niespelnianie ich
            zachcianek-czyli czegos co nie jest im niezbedne.bycie z rodzciami zas uwazam
            za koniecznosc. dzieci sa rozne i jedne nie potrzebuja tej bliskosci za wiele a
            inne musza byc blisko, a oddalanie sie od rodzicow jest PROCESEM, czyli trwa a
            nie juz natychmiast.dziecko musi nauczyc sie wszystkiego, ale stopniowo, a nie
            szokowo.
            podawanie przykladu nastolatki, ktora walila sie w loze malzenskie jest
            nieporozumieniem. bo nie jest to sytuacja adekwatna do tego, o czym pisze.
            uwazam,ze najlepszym doradca powinna byc milosc wlasnie a nie jakies
            stereotypy. stad moje pytanie, a wlasciwie dlaczego ma nie spac z rodzicami jak
            tak BARDZO tego potzrebuje??? co nie oznacza,ze powoli z miloscia nalezy
            dziecko odzwyczjac. ale powoli i adekwatnie do -wieku i mozliwosci psychicznych.
            pogodzenie sie tym,ze dziecko nie jest naszym wrogiem i okazanie mu milosci
            nawet wbrew przyzyczajeniom ulatwia zycie wszystkim domownikom. a dziecko uczy,
            ze jest kochane i moze liczyc na bliskich. takie dzieci paradoksalnie lepiej
            znosza odejscie z domu i osiagaja sukcesy w zyciu. zas dzieci, ktorych nie
            sluchano, godza sie z tym,ze nie sa potrzebne i w pozniejszym zyciu jest im
            trudno. to samo tyczy sie noszenia niemowlat na rękach.
            o korzysciach plynacych z kontaktu fizycznego nie wspomne, bo to chyba wszyscy
            wiedza.
            wypowiedzi o tym,ze "moje dziecko jest super a nie spalo w lozku z rodzicami"
            jest nieporozumieniem, gdyz
            po 1 na wychowanie i pozniejsze zycie wplywa wiele czynnikow
            po 2 osoby wypowiadajace sie w ten sposob, swoje doswiadczenia przezyly dawno.
            na tyle dawno, aby nie docenic pewnych istotnych spraw. wiem cos o tym, gdyz
            sama juz nie pamietam pewnych sytuacji z zycia mojego 2 letniego dziecka.

            wypowiedzi na temat karmienia dzieci do lat 3 pozostawiam bez komentarza
            wiekszego, gdyz swiadcza o nieznajomosci tematu (czemu sie nie dziwie, bo nawet
            pediatrzy nie sa uswiadomieni w tym wzgledzie)
            powiem tylko,ze WHo zaleca karmienie dzieci do 3 roku zycia, gdyz m.in.
            eliminuje alergie,stymuluje rozwoj psychiczny.a o tym,ze badania jednoznacznie
            wykazaly,ze dzieci karmione dlugo piersia sa inteligentniejsze od swoich
            rowiesnikow, na pewno wiecie, bo sporo o tym mowiono.tylko blagam nie
            mowcie ,ze pani kazia karmila do 4 r.z. a jej synek jest glupi, i wybil szybe w
            szkole.
            kochac, kochac i uwazac za CZŁOWIEKA czyli tak jak sami byscie chcieli byc
            traktowani.
            • Gość: Doki Re: no to nam wytlumacz IP: *.turboline.skynet.be 09.04.02, 00:31
              Gość portalu: ala napisał(a):

              >
              > tak, uwazam,ze jesli dziecko, male , a o takim byla mowa, ma potrzebe bycia z
              > rodzicami (bo sie boi, bo sie chce przytulic) i jest to problem techniczny to
              > lepiej zmienic lozko na wieksze niz walczyc z wlasnym dzieckiem.

              Wole swoja metode: wstac, przytulic, a potem kazdy do swojego lozka. Dziecko w
              koncu zwalczy lek, bo nie bedzie mialo innego wyjscia. Kto powiedzial, ze od
              dziecka nie mozna wymagac wysilku?

              w dalszej
              > czesci uzasadnialam to,ze jest to NATURALNA POTZREBA dziecka. a takich potzreb
              > nie mozna ignorowac, gdzy bliskosc z rodzicami jest mu potzrbna da prawidlowego
              > rozwoju (nawet fizycznego, ze o psychicznym nie wspomne) polecam wizyte w domu
              > dziecka -tam nikt z dziecmi nie spi i nie realizuje ich "zachcianek" i chyba
              > wiesz, jak te dzieci wygladaja (nawet ich wyglad zewnetrzny wiele mowi o ich
              > zyciu)

              Nie tylko brak zaspokojenia potrzeb emocjonalnych wplywa na niedorozwoj
              psychiczny dzieci z domu dziecka, ale moze takze brak "struktury", o ktorym
              wspominalem.

              > czym innym jest natomiast madre wymaganie od dziecka i niespelnianie ich
              > zachcianek-czyli czegos co nie jest im niezbedne.bycie z rodzciami zas uwazam
              > za koniecznosc.

              Owszem, ale nie o kazdej porze dnia i nocy. Jak potem takiego wyslac do
              przedszkola, jak nie chce puscic matczynej spodnicy? Furda psychologia, tu
              chodzi o praktyke.

              dzieci sa rozne i jedne nie potrzebuja tej bliskosci za wiele a
              >
              > inne musza byc blisko, a oddalanie sie od rodzicow jest PROCESEM, czyli trwa a
              >
              > nie juz natychmiast.dziecko musi nauczyc sie wszystkiego, ale stopniowo, a nie
              > szokowo.

              A najlepiej o malego.


              > uwazam,ze najlepszym doradca powinna byc milosc wlasnie a nie jakies
              > stereotypy.

              Nie, kazda emocja, w tym milosc, to zly doradca, bo zaslepiony. Lepszy jest
              rozsadek.

              stad moje pytanie, a wlasciwie dlaczego ma nie spac z rodzicami jak
              >
              > tak BARDZO tego potzrebuje???

              Bo to zachcianka.

              co nie oznacza,ze powoli z miloscia nalezy
              > dziecko odzwyczjac. ale powoli i adekwatnie do -wieku i mozliwosci psychicznych
              > .

              Jak nie pozwolisz sie przyzwyczaic, nie bedzie potrzeby odzwyczajania. Zelazna
              konsekwencja...

              > pogodzenie sie tym,ze dziecko nie jest naszym wrogiem i okazanie mu milosci
              > nawet wbrew przyzyczajeniom ulatwia zycie wszystkim domownikom. a dziecko uczy,
              > ze jest kochane i moze liczyc na bliskich. takie dzieci paradoksalnie lepiej
              > znosza odejscie z domu i osiagaja sukcesy w zyciu. zas dzieci, ktorych nie
              > sluchano, godza sie z tym,ze nie sa potrzebne i w pozniejszym zyciu jest im
              > trudno.

              To sa te nowomodne, a wiec niesprawdzone teorie psychologiczne. Skoro dotad ich
              nie bylo, a swiat dotrwal do dzisiejszych czasow, to nie ma powodu sadzic, ze
              owe teorie tak naprawde cos nowego do sprawy wnosza.


              > wypowiedzi o tym,ze "moje dziecko jest super a nie spalo w lozku z rodzicami"
              > jest nieporozumieniem,

              Tu sie zgadzamy. Nie ma reguly, ktora dziala w 100%


              > po 2 osoby wypowiadajace sie w ten sposob, swoje doswiadczenia przezyly dawno.

              To chyba dobrze? W koncu ludzie sa tacy sami jak 10, 100, 1000 i 10000 lat
              temu,a osoba starsza zgromadzila wiecej doswiadczenia.


              > wypowiedzi na temat karmienia dzieci do lat 3 pozostawiam bez komentarza
              > wiekszego, gdyz swiadcza o nieznajomosci tematu (czemu sie nie dziwie, bo
              nawet pediatrzy nie sa uswiadomieni w tym wzgledzie)

              Alez sa. W Europie Zachodniej juz nie zalecaja bezwzglednie karmienia piersia,
              bo srodowisko, a wiec matki, sa czasem tak skazone chemicznie, np dioksynami, ze
              pokarm sztuczny bywa zdrowszy. Karmienie piersia do 3 lat to bzdura, bo:
              - 3-letnie dziecko ma sporo zebow i to moze zabolec
              - praktycznie nie do rozwiazania, a co najmniej fatygujace
              - atrakcyjnosc kobiety (wyobraz sobie, ze wspolczesna kobieta chce czasem byc
              nie tylko matka karmicielka!) moze na tym ucierpiec
              - nie jest to niezbedne.
              - zas argumenty o wiekszej inteligencji itp biora sie z opracowan duzych grup
              statystycznych i dla jednostek sa niezauwazalne.

              > powiem tylko,ze WHo zaleca karmienie dzieci do 3 roku zycia, gdyz m.in.
              > eliminuje alergie,stymuluje rozwoj psychiczny.

              W krajach III swiata.

              Poza tym: dzieci sa w domu, a potem dorastaja i ich nie ma. Moja zona jest
              partnerem na cale zycie. Dzieci to etap. Najwazniejszy, ale tylko etap. Partner
              to podstawa. Ale to juz calkiem inny temat.

              Ogolnie, uwazam Twoje argumenty za ladne, ale naiwne. Chcesz tak zyc, prosze
              bardzo. Ja uwazam to za rownie niepraktyczne (a zatem niepotrzebne) jak
              wegetarianizm chociazby. Zas przekonanie o wyzszosci Twojego pogladu na uklady w
              rodzinie jest bezpodstawne, lub co najmniej naciagane.
        • lilunia Re: Wspólne spanie z dzieckiem 08.04.02, 23:58
          Ala !!! Masz racje , nie bede sie powatarzac, bo Ty wszystko dobrze motywujesz.
          Poza tym, niech kazdy chowa sobie dzieci jak uwaza za stosowne, byle pozniej
          nie mial pretensji do calego swiata, ze cos mu tam nie wyszlo w tej kwestii.
          Powaznie, obserwuje dzieci ( te, ktore niby nie maja byc pepkiem swiata )i
          widze, ze zupelnie sobie nie radza; ani w kontaktach miedzyludzkich (
          dzieciecych, rzecz jasna ) ani z wlasnymi emocjami.
          Coz, generalnie jest to chyba glebszy problem. Nie chodzi o tylko to spanie
          razem, ale w ogole o bycie z dzieckiem ( nie p o s w i e c a n i e mu czasu );
          ja np. powiedzmy w parku z daleka potrafie rozpoznac , ktore dziecko jest z
          mama, babcia, lub - niestety najgorszy przypadek ( tylko z moich obserwacji, bo
          pewnie zdarzaja sie wyjatki )- z niania.
          Przeciez wiadomo, ze dziecko uczy sie przez nasladowanie czyli powiela nasze
          zachowania, nauczmy je przytulac, kochac , stworzmy mu te bezpieczne ramiona,
          do ktorych zawsze bedzie mogl wrocic / o kazdej porze dnia i n o c y /- a
          dziecko, ktore umie kochac nie skrzywdzi pozniej nikogo / opinie psychologow,
          do sprawdzenia w odpowiedniej literaturze /.
          Ala !
          Jestem do dyspozycji.
          Pozdrawiam wszystkich
          L.
          • lilunia Re: Wspólne spanie z dzieckiem 09.04.02, 00:29
            ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA ALA
            ALA ALA ALA ALA ALA
            dzieki, ze sa jeszcze tak madre kobiety na swiecie, prosze napisz mi cos
            / o adres generalnie chodzi / a podziekuje Ci bardziej szczerze i osobiscie.
            I nie denerwuj sie bo jestes potrzebna swoim dzieciom zrelaksowana i spokojna.
            Poza tym, pomysl sobie, ze forumowcy to ( statystycznie rzecz biorac ) chyba
            fani Gazety W ( I Wysokich O ), wiec coz , czas uronic lze , ze jednak to
            prawda , iz wiekszosc spoleczenstwa nie rozumie, co czyta.
            O tempora, o mores !!!
            Pozdrawiam serdecznie.
            Ps. Karmilam piersia do drugich urodzin i nie lecze dziecka na koszt
            spoleczenstwa.
            • Gość: ala Re: liluniu IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 12:06
              dzieki za wsparcie. ale ja sie nie denerwuje, co Ty!!! po prostu sa ludzie,
              ktorzy nie przyjma zadnych uwag i nie chca sie niczego nauczyc. np. uwaga
              dokiego o tym,ze karminie do 3 r .z . tylko w krajach III swiata. to
              swiadczy,ze facet n i e m a p o j e c i a o karmieniu piersia (co jest
              poniekad zrozumiale) a nie przyjmie do wiadomosci tego,co ktos madrzejszy
              wymyslil (nie ja oczywiscie wink bo jemu sie wydaje,ze on wie lepiej-to jest
              akurat schorzenie ogolnonarodowe.
              nie namawiam nikogo do takiego sposobu wychowania. ale forum sluzy do wymiany
              mysli i sama dowiedzialam sie sporo madrych rzeczy na tematy, o ktorych nie
              mialam pojecia.
              a traktowanie rodziny jako przechowalni bagazu, ktory potem trzeba wydac,
              jest dla mnie smutne.i takie postawienie sprawy tlumaczy,ze autor znowu nie
              zrozumial. ale niestety prosciej nie da sie tego wytlumaczyc.
              smile
              niestety za malo jet poczciwy doktor korczak rozpropagowany. a nie byl on
              wspolczesnym naukowcem przeciez.
    • Gość: Foxy Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: 217.11.129.* 09.04.02, 11:16
      Dziękuję za wszystkie posty.Chciałam tylko dodać,że nie przeszkadza nam to,że
      nasza córka chce spać z nami.Raczej dlatego,że robi się ciasno.Chcieliśmy mieć
      dziecko,dlatego poświęcamy mu dużo czasu.Chcemy wychować je inaczej niż nasi
      rodzice.Nie jest pępkiem świata,ale jest ważna.Poświęcamy i sobie i jej wiele
      uwagi.Myślę,że są rezultaty.Podobno jest najukochańszym dzieckiem w
      przedszkolu.Ostatnio pani dyrektor powiedziala,że jest wyjątkowa.Jest
      mądra,opiekuńcza,zdolna,pogodna i pełna radości.Nie ukrywam,że jestem z tego
      dumna.Pozdrawiamsmile
      • Gość: ala Re: Foxy IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 12:09
        to jest piekne podsumowanie.
        duze lozka sa w ikei, takie z metlowymi poreczami, w stylu romantycznym. moze
        byc nawet 2x2. moze sie skusisz??wink
        pozdrawiam
        • Gość: Milene Re: Foxy/ Lilunia/ Ala IP: *.w.club-internet.fr 09.04.02, 14:11
          Jestescie nawiedzonymi ekstremistkami i wydaje mi sie, ze ta dyskusja nie ma
          najmniejszego sensu, bo wy po prostu zawsze macie racje.
          Kazdy kto ma inne zdanie niz wy, nawet jak jest jak najbardziej rozsadne jest w
          bledzie.

          A moze lepiej zamiast siedziec przy komputerze i tracic czas na glupoty
          zajmiecie sie wreszcie swoimi dziecmi.
          • pletwa3 Re: Foxy/ Lilunia/ Ala 09.04.02, 14:44
            Rozbawiła mnie w sumie ta dyskusja, głównie niewspółmierna do tematu
            zapalczywość niektórych uczestniczek. Ja należę do wyznawców starych i
            niemodnych teorii, czyli popieram Dokiego i Dodo. A tak w ogóle, po namyśle,
            dochodzę do wniosku, że nie kierowałam się w wychowaniu swojej córki żadnymi
            teoriami, nie przeczytałam ani pół artykułu na ten ten temat - po prostu byłam
            z nią, kochałam, patrzyłam jak rośnie i się rozwija i zgodnie z tym, zupełnie
            zresztą bezwiednie, zmieniałam swoje wobec niej postępowanie. Malutki
            niemowlaczek bardzo często spał z nami, ale dwuletnią dziewczynkę już się
            zachęcało do korzystania ze swojego pokoju i swojego łóżka. Trzy-czterolatka
            wiedziała już, że jak jest niedziela i rodzice chcą się wreszcie wyspać, to nie
            przybiega się z wrzaskiem o szóstej rano, ale czeka aż się sami obudzą. Jakoś
            nie widzę, abym spaczyła córce psychikę, czy doprowadziła do zaburzeń więzi
            między nami.
            I nikt mi nie wmówi, że jedynym sposobem okazania dziecku miłości i dania
            poczucia bezpieczeństwa jest pozwolenie na skakanie sobie po głowie.
            • Gość: ala Re: Foxy/ Lilunia/ Ala IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 14:59
              czyli robiłas dokladnie tak jak ja smile))))))
              o skakaniu po glowie mowil kto inny, ja nie.
              pozdrawiam
          • Gość: ala Re: Foxy/ Lilunia/ Ala IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 15:00
            typowy atak ad personam osoby, ktora nie ma NIC do powiedzenia.
            pozdrawiam serdecznie smile)))
            • Gość: ala Re: Milene-to ostatnie bylo do Ciebie IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 15:04
            • pletwa3 Re: Jaki atak?? 09.04.02, 15:05
              Gość portalu: ala napisał(a):

              > typowy atak ad personam osoby, ktora nie ma NIC do powiedzenia.
              > pozdrawiam serdecznie smile)))

              Czy to do mnie było? Jeśli tak, to nie bardzo rozumiem - nikogo nie atakuję,
              opowiadam się tylko po ktorejś stronie - wolno, nie? - a i dorzucić swoje trzy
              grosze też chyba każdy może???

              • Gość: ala Re: Jaki atak?? IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 15:27
                to nie było do Ciebie. tylko do milene smile))) co juz wyjasnilam
                pozdr, tez dla milene
            • Gość: Milene Re: Ala IP: *.w.club-internet.fr 09.04.02, 15:40
              Gość portalu: ala napisał(a):

              > typowy atak ad personam osoby, ktora nie ma NIC do powiedzenia.
              > pozdrawiam serdecznie smile)))

              Popieram poglady Dodo i Dokiego i nie bede powtarzac tego co oni juz napisali.
              Jest dla mnie rzecza ewidentna, ze nie ma recepty na "prawidlowe" wychowanie
              dzieci. Kazdy przypadek jest inny. Sama mam dwoje dzieci i z kazdym postepuje
              inaczej w zaleznosci od ich charakteru.
              Uwazam jednak, ze trzeba wytyczyc dzieciom pewna linie postepowania bo gdy tego
              nie zrobimy we wczesnych latach to wychowamy ich na tyranow.
              Spac z dziecmi od czasu do czasu ? Czemu nie. Kazdy lubi przytulanki i kazdy
              rodzic rozumie, ze dziecko boi sie samo spac.
              Nie moze to jednak stac sie czyms zupelnie normalnym.
              Ja tez jako kobieta mam prawo do swojej intymnosci i tez mam prawo wygodnie spac
              po ciezkim dniu spedzonym na zajmowaniu sie moimi dziecmi.

              Czy slyszalas o nastolatkach ktorzy maltretuja rodzicow ?
              Duzo sie o tym ostatnio mowi na zachodzie.
              • Gość: dodo Re: Ala IP: 209.226.65.* 09.04.02, 16:01
                a to wszystko to kwestia interpretacji.
                zachcianke dziecka by nie spac w swoim lozku ala nazywa potrzeba, potrzebe
                rodzicow by sie porzadnie wyspac i odpoczac nazywa zachcianka.
                i tak mozna ze wszystkim - slodyczami, sikaniem w pieluchy do ? roku zycia,
                nieodrabianiem lekcji, rozmowami przez telefon, nowymi ciuchami, niewlasciwymi
                kolegami i cala reszta, ktora przeciez tez bywa "potrzeba" dziecka.
                • Gość: ala Re: Ala IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 17:22
                  Gość portalu: dodo napisał(a):

                  > a to wszystko to kwestia interpretacji.
                  > zachcianke dziecka by nie spac w swoim lozku ala nazywa potrzeba, potrzebe
                  > rodzicow by sie porzadnie wyspac i odpoczac nazywa zachcianka.
                  > i tak mozna ze wszystkim - slodyczami, sikaniem w pieluchy do ? roku zycia,
                  > nieodrabianiem lekcji, rozmowami przez telefon, nowymi ciuchami, niewlasciwymi
                  > kolegami i cala reszta, ktora przeciez tez bywa "potrzeba" dziecka.

                  prosze o pokazanie fragmentu, w ktorym pisze,ze wyspanie sie rodzicow jest
                  zachcianka
                  slodycze i cala reszta ktora wymieniles NIJAK sie ma do tego, co mowilam. ja
                  mowilam o FIZJOLOGII a ty mowisz o rozpuszczeniu dziecka. nie rozumiem jak sie ma
                  robienie w pieluchy, to niezreczne umiejscowienie akurat, bo to tez jest
                  FIZJOLOGIA a nie zachcianka. slodycze natomiast szkodza, zle towarzystwo
                  tez wink)))))
                  rozumiem,ze mam do czynienia z osoba, ktora nie uzywala pieluch i miala same
                  dobre towrzystwo. o slodyczach nie wspomne-a feeeeeee!!!!no i za twoich czasow
                  telefon nie byl tak dostepny jak teraz to ten problem odpada, ciuchy tez -wszyscy
                  w takich samych mundurkach, to przynajmniej bylo dobre.

                  • Gość: dodo Re: Ala IP: 209.226.65.* 09.04.02, 17:29
                    szkoda slow, droga alu - ty i tak zawsze bedziesz wiedziec lepiej nawet ile
                    i w jakim zakresie ja i moje dzieci korzystalismy z telefonu.
                    za tzw. moich czasow czyli 40 lat temu gdy bylam nastolatka wisialam godzinami
                    na telefonie, co pozniej probowaly tez robic moje dzieci. jak to sie ma do
                    popularnosci telefonu teraz i kiedys - to tobie tylko wiedziec, bo ja coz...
                    kto to wie, czy w ogole dobrze pamietam wink
    • Gość: ifa Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: *.104.popsite.net 09.04.02, 19:02
      wszystko w granicach rozsadku. tylko niestety tego rozsadku niektorym rodzicom
      brakuje. ja znam malzenstwo z ktorym sypiala corka do 22 roku zycia. ( a bylo
      to pare lat temu, no i luzek tez byl u nich dostatek) nikt z nich nie widzlal w
      tym zadnej patologii, brrr.......
      mysle ze kazdy rozsadny rodzic umie znalesc w swoim przypadku granice.

      • Gość: beta Re: Do liluni IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 20:10
        Popatrz, a ja nie karmiłam piersią mojego dziecka ani jednego dnia (taka byłam
        podła, że nie miałam pokarmu) i w ogóle go nie leczę, bo nie choruje, a ma 17
        lat.
        • Gość: Milene Re: Do Bety IP: *.w.club-internet.fr 09.04.02, 21:11
          Gość portalu: beta napisał(a):

          > Popatrz, a ja nie karmiłam piersią mojego dziecka ani jednego dnia (taka byłam
          > podła, że nie miałam pokarmu) i w ogóle go nie leczę, bo nie choruje, a ma 17
          > lat.

          Beta nie pisz takich rzeczy, bo Lilunia sie rozchoruje z nerwow wink))
        • Gość: ala Re: Do liluni IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 09.04.02, 21:39
          rozumiem, ze chodzi ci o to,ze nie karmilas a i tak nie choruje. no coz
          wiekszisc z nas nie byla karmiona piersia i zyje. ale to jest tak,ze czlowiek
          wciaz dazy do poprawy jakosci zycia (nie mow,ze Ty nie , bo nikt Ci nie
          uwierzy) skoro wiec dowiadujemy sie ze cos jest lepsze to z tego korzystamy.
          poza tym kazdy czas ma s w o j e warunki. i to co kiedys moze nie bylo
          niezbedne teraz staje sie wazne.
          poza tym nigdy nie wiesz tak naprawde jak kto jest zdrowy, to dopiero okaze
          sie ,ze tak powiem po czasie.
          niewielki procent matek nie moze karmic.nie jset to zbrodnia, ale jesli ktos
          mzoe karmic , to powinien z racji zdrowotnych robic to jak najdluzej.
          mysle,ze starsze forumowiczki wypadly juz z biego i wielu rzeczy nie wiedza, do
          czego maja absolutne prawo (chyba, ze sledziecie regularnie wszelkie informacje
          na temat zywienia niemowlat i malych dzieci)
          ale macie szanse to nadrobic, bo pewno niedlugo zostaniecie babciami. a wtedy z
          pierwszej reki dowiecie sie jak sie teraz karmi dzieci. tylko mam nadzieje, ze
          nie macie synow, bo jak taka biedna synowa bedzie musiala sluchac tego, co
          macie do powiedzenia to wroze wam ciezki zywot.
          strasznie smieszna jest informacja,ze 40 lat temu (powiedzmy nawet 30) byl taki
          sam dostep do telefonu jak teraz. rozumiem,ze nie mowisz o prl.
          to by bylo na tyle. zegnam was juz czas. ide przytulic sie do mojego malego
          misia (2 letniego) aby nakarmic go piersia i zeby zasnal w moich ramionach.
          a wiecie , co mi dzisiaj rano powiedzial po najedzeniu sie?? _MAMO< PYCHA>

          a ta opowiesc o 22 latku w poscieli, to chyba powinna sie znalezc na forum
          erotycznym. sex-grupa jakas czy co?????
          • pletwa3 Re: A propos karmienia piersią... 10.04.02, 10:54
            Na pewno to zdrowe i naturalne odżywianie, ale myślę, że trochę przesadzone
            jest mniemanie o wręcz zbawiennym wpływie takiego karmienia na zdrowie fizyczne
            i psychiczne dziecka. Jak już ktoś wspomniał wcześniej, także naturalny kobiecy
            pokarm może być z różnych względów mniej wartościowy od sztucznego. No i
            kwestia tego, jak kobieta się do tego odnosi. Ja miałam co prawda pokarm, ale
            karmiłam niecałe dwa tygodnie - po prostu nie znosiłam tego. Miałam obolałe
            sutki, brzydziłam się cieknącego nieustannie mleka, każde karmienie to było coś
            okropnego. No i przestałam, pokarm zanikł, córka wychowała się na bebiku, nigdy
            nie chorowała - ani jako małe dziecko, ani jako nastolatka, ani obecnie. Baba
            jak rzepa. Natomiast znam dzieci nowocześnie karmione piersią do 2 roku życia,
            które łapią wszelkie możliwe infekcje i uczulenia.
            Nie ma na to reguły, tak sądzę, a wszelka przesada - w każdą stronę - jest
            szkodliwa.
            Pozdrawiam
            • Gość: ala Re: A propos karmienia piersią... IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 12:09
              ale jaka przesada? nie mow,ze pokarm sztuczny jest lepszy od naturalnego, bo to
              po prostu nieprawda.zadna krowa nie zastapi matki. a inna rzecza jest,ze nie
              kazdy moze i chce karmic. i karmienie nie jest GWARANCJA zdrowia w kazdym
              przypadku, to oczywiste. ale skad wiesz czy te dzieci nie karmione naturalnie
              nie bylyby jeszcze bardziej chore?
              taka licytacja nie ma sensu, bo zalatwiasz w ten sposob swoje wyrzuty sumienia
              (deprecjonujac karmienie piersia), ktorych wcale nie muszisz miec. to jest
              TWOJA sprawa, TWOJ wybor.
              dla mnie karmienie dziecka jest najpiekniejszym przezyciem i na sama mysl,ze
              musze powoli konczyc jest mi zwyczajnie przykro.ale juz powoli oswajam sie z ta
              strata i przygotowuje, aby zakonczyc.dlatego tez powoli zaczynam myslec o
              nastepnym pachnacym niemowlaczku, ktory bedzie sobie ciumkal i obdarzal mnie
              cudnym usmiechem.
              powiedzenie,ze kazda przesada nie jest dobra jest frazesem, bo nic nie mowisz w
              ten sposob konkretnego.to jest oczywiste.ale nie jest przesada karmienie
              wlasnego dziecka skoro
              -ma sie na to ochote
              -nie podlega zadnej dyskusji fakt, ze jest to zdrowe i korzystne dla dziecka i
              dla matki tez
              -wygodne dla matki

              juz w ksiazce kucharskiej _Kuchnia Polska z 58 r. sa wymienione wszystkie
              powody dla ktorych warto karmic dziecko piersia. i te powody nie sa inne od
              tych , ktore podaje sie teraz.aktualnie jest to tylko potwierdzane z pomoca
              doskonalszych srodkow naukowych.dodatkowego znaczenia nabiera fakt,ze
              srodowisko nat. coraz bardziej rujnowane , powoduje koszmarna ilosc alergii i
              karmienie pomaga w jej uniknieciu.chyba nikt przy zdrowych zmyslach nie
              ignoruje informacji na temat szkodliwosci czy "zdrowotnosci" substancji,
              zwiazkow chemicznyc. i jak slyszysz,ze azbest jest rakotworczy, to go wywalsz,a
              nie mowisz, _oj, dobra, bez przesady, maly daszek z azbesciku jeszcze nikomu
              nie zaszkodzil, pan jozio mial taki i prosze chlop jak dab.
              to samo mowila mi kolezanka, ktora w ciazy palila papierosy-moja kolzenka tez
              palila i ma dziewczyne jak rzepa. moze tak a moze nie.
              kwestia swiadomosci.


              ala-nie karmiona piersia
              • pletwa3 Re: A propos karmienia piersią... 10.04.02, 12:34
                Aluniu,
                to bardzo fajnie, że jesteś taką zaangażowaną młodą mamusią. Cieszę się, że
                masz tyle radości z posiadania i wychowywania dziecka. I te Twoje długie i
                pełne zapału posty najlepiej o tym świadczą. Tak że ogólne gratulacje i
                pozdrowienia.
                Ja mam już stare, osiemnastoletnie dziecko, wiele rzeczy, które dla Ciebie są
                teraz sensem życia - ja już zapomniałam. Ale wyrzutów sumienia z powodu
                niekarmienia piersią nigdy nie miałam, to był mój wybór rzeczywiście - nie
                podobało mi się i już. Myślę, że jakbym się zmuszała, to i tak nic dobrego dla
                dziecka by z tego nie wynikło.
                Poza tym nie dogadamy się jeszcze z jednego powodu - ja mam tylko jedno dziecko
                i nigdy nie chciałam ich mieć więcej. Nie pociągało mnie macierzyństwo, dzieci
                nie lubię - oczywiście nie dotyczy to mojej corci, którą kocham najbardziej na
                świecie, ale jak piszesz, że marzysz już o następnym niemowlaku - to ja tego
                nie rozumiem...
                Pozdrawiam jeszcze raz,
                Płetwa
                • Gość: ala Re: i tu jest sedno IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 13:58
                  obawiam sie.
                  woec trzeba bylo od razu. nie wszystkie mamy maja uczucia maciezrynskie
                  rozwiniete w rownym stopniu. ale nie mow,ze karmienie jest zle, bo to
                  nieprawda. takie postawienie spray jest dla mnie uczciwe.
                  pozdrawiam
                  a z ta moja mlodoscia-no coz jestem juz po 30 tce.smile)))
    • Gość: foxy Re: Wspólne spanie z dzieckiem IP: 217.11.129.* 10.04.02, 09:01
      ALU BRAVO !!!!
      • Gość: dodo dodatek o telefonii - specjalnie dla ali IP: 209.226.65.* 10.04.02, 14:34
        zamierzam zboczyc z glownego watku, bo niby czemu niesmile
        urodzilam sie dawno, dawno temu w prl i przez dluuuugie lata w owym prl
        mieszkalam. pierwsze mieszkanie to byl pokoj sluzbowy mojej mamy na bielanach
        w warszawie, w ktorym gniezdzilismy sie bardzo proletariacko mama, tata, moj
        brat, ja, pies i telefon (!).
        w 1963 roku przenieslismy sie do wlasnego (wlasnosciowego!) mieszkania moich
        rodzicow na warszawskim powislu. mama dlugo przed przeprowadzka zabiegala o
        przeniesienie telefonu i nic nie pomagalo - ani zawod tatusia, ani determinacja
        mamusi, ani zadne inne argumenty ale... gdy tylko sie wprowadzilismy, otwarto
        tzw. nowa centrale i panowie monterzy chodzili po mieszkaniach oferujac (!)
        zalozenie telefonu. co ciekawe, w naszym nowym bloku wcale nie wszyscy
        zdecydowali sie telefen sobie zalozyc - coz, inne to byly czasy, bo ja wiem...
        my jednak, oczywiscie, zalozylismy i musielismy nie byc jedyni w warszawie lat
        60tych, bo wiekszosc moich owczesnych przyjaciolek i boyfriendow telefony
        mialo. nie bylo wtedy impulsow, ktore teraz ponoc licza ludziom ile maja
        zaplacic za telefon, placilo sie miesieczny abonament wiec... nastoletnie
        gadanie moglo byc w nieskonczonosc.
        to tak w ramach garstki wspomnien i "uswiadamiania historycznego" mlodego
        pokolenia. aha, jeszcze cos mi sie przypomnialo - moi dziadkowie mieli telefon
        przed wojna i w czasie wojny tez - to naprawde nie jest wynalazek ostatnich lat!
        podobnie zreszta jak przeswiadczenie o wyzszosci karmienia piersia nad butelka
        albo spanie z dziecmi w jednym lozku - to juz uprawialy pokolenia ludzi ubogich
        na calym swiecie przez dziesiatki stuleci. i wciaz to trwa.
        mozecie to swoim dzieciom na dobranoc opowiadac - jak dodo korzystala
        z telefonu w swoich mlodych latach smile moznaby pewnie nawet ksiazeczke z
        obrazkami wyprodukowac smile
        • Gość: ala Re: dodatek o telefonii - specjalnie dla ali IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 15:03
          to mlode pokolenie czekalo 23 lata na telefon(mowie o sobie) naprawde nie tylko
          Ty zylas w tym kraju, takze miliony innych ludzi, z ktorych wiekszosc niestety
          nie miała takiego szczescia jak Ty.co nie znaczy,ze telefonow kiedys nie bylo.
          ale skala w jakiej TERAZ uzywa sie telefonu jest to jest kosmos wobec tego, co
          bylo kiedys.a podawanie tych rzewnych opowiesci swiadczy tylko o tym,ze nam sie
          koleznaka starzeje i powoli zaczyna robic apoteoze , tego co bylo kiedys. te
          czasy sie tak lubi, bo sie bylo mlodym. wiem cos o tym, bo sama czseto z lezka
          w oku wracam wspomnieniem do lat dziecinnych-szarych i obskurnych obiektywnie,
          a dla mnie milych. choc oczywiscie NIGDY nie chcialabym, aby wrocily.
          pzodrawiam
          niestety Twoj post nie za bardzo do mnie, bo czasy prl pamietam wyjatkowo
          dobrze. i do tego bylam cholernie swiadomym dzieckiem.
        • Gość: ala Re: dodatek o telefonii - specjalnie dla ali IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 15:08
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > zamierzam zboczyc z glownego watku, bo niby czemu niesmile
          > urodzilam sie dawno, dawno temu w prl i przez dluuuugie lata w owym prl
          > mieszkalam. pierwsze mieszkanie to byl pokoj sluzbowy mojej mamy na bielanach
          > w warszawie, w ktorym gniezdzilismy sie bardzo proletariacko mama, tata, moj
          > brat, ja, pies i telefon (!).
          > w 1963 roku przenieslismy sie do wlasnego (wlasnosciowego!) mieszkania moich
          > rodzicow na warszawskim powislu. mama dlugo przed przeprowadzka zabiegala o
          > przeniesienie telefonu i nic nie pomagalo - ani zawod tatusia, ani determinacja
          >
          > mamusi, ani zadne inne argumenty ale... gdy tylko sie wprowadzilismy, otwarto
          > tzw. nowa centrale i panowie monterzy chodzili po mieszkaniach oferujac (!)
          > zalozenie telefonu. co ciekawe, w naszym nowym bloku wcale nie wszyscy
          > zdecydowali sie telefen sobie zalozyc - coz, inne to byly czasy, bo ja wiem...
          > my jednak, oczywiscie, zalozylismy i musielismy nie byc jedyni w warszawie lat
          > 60tych, bo wiekszosc moich owczesnych przyjaciolek i boyfriendow telefony
          > mialo. nie bylo wtedy impulsow, ktore teraz ponoc licza ludziom ile maja
          > zaplacic za telefon, placilo sie miesieczny abonament wiec... nastoletnie
          > gadanie moglo byc w nieskonczonosc.
          > to tak w ramach garstki wspomnien i "uswiadamiania historycznego" mlodego
          > pokolenia. aha, jeszcze cos mi sie przypomnialo - moi dziadkowie mieli telefon
          > przed wojna i w czasie wojny tez - to naprawde nie jest wynalazek ostatnich lat
          > !
          > podobnie zreszta jak przeswiadczenie o wyzszosci karmienia piersia nad butelka
          > albo spanie z dziecmi w jednym lozku - to juz uprawialy pokolenia ludzi ubogich
          >
          > na calym swiecie przez dziesiatki stuleci. i wciaz to trwa.
          > mozecie to swoim dzieciom na dobranoc opowiadac - jak dodo korzystala
          > z telefonu w swoich mlodych latach smile moznaby pewnie nawet ksiazeczke z
          > obrazkami wyprodukowac smile


          nie bardzo rozumiem, co maja pokolenia ludzi ubogich do karmienia
          piersia.???????????
          a twoje wspomnienia absolutnie nie maja charakteru historycznego. podejrzewam,ze
          gdyby Cie pociągnąc za jezyk, to ta "historia" okazała by sie mocno zafałszowana.
          to sa po prostu twoje subiektywne wspomnienia. to wszytsko.jezeli na podstawie,
          tego , ze ty i twoje kolezanki mialyscie telefony, wyciagasz wniosek, ze ten
          telefon miala tez cala reszta jest niezgodny z prawda i swiadczy o twojeje
          manipulacji.
    • Gość: Doki tez off-topic IP: 195.13.24.* 10.04.02, 16:22
      Dajmy juz pokoj spaniu z dzieckiem, robta co chceta.
      Alu, ciekawe czy jeszcze za Twojego zycia tak silny poped do macierzynstwa
      zostanie uznany za wrogi ludzkosci? Nasza planeta juz jest przeludniona
      (konkretnie to od 1972 roku jest na Ziemi wiecej ludzi niz zasoby naturalne sa
      w stanie trwale tzn bez gospodarki rabunkowej, utrzymac), a Ty tylko pogarszasz
      sprawe! wink))
      • Gość: dodo Re: tez off-topic IP: 209.226.65.* 10.04.02, 16:28
        doki - zlituj sie - dzis dopiero sroda - ja moge zaczac pracowac nad moim
        poczuciem winy nie wczesniej niz w czwartek po poludniu! teraz mam jeszcze za
        duzo obowiazkow sluzbowych a czwartek to juz tak przed piatkiem wiec moge wtedy
        powoli zaczac sie bic w piersi, ze jednak sie udalo splodzic az (!) dwoje
        dzieci.
        wiem, wiem - one juz tylko beda te matke planete niszczyc i wyjalawiac.
        a to wszystko z naiwnej wiary w lekarzy (takich jak ty - bu ha ha ha smile),
        ktorzy mowili, ze i tak dzieci miec nie bede!
        moze z tym niszczeniem planety tez ktos sie jednak troche myli? oby... daj znac
        jak sie dowiesz zebym mogla przestac sie kajac smile
        • Gość: ala Re: tez off-topic IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 18:25
          kolejne stereotypy. nie przeludnienie tylko wrecz przeciwnie.jesli juz to
          wygoda i egoizm. a wysmiewanie kogos,ze chce miec dzieci jest po prostu
          prymitywne.az mnie ciarki przechodza jak czytam takie rzeczy. a najgorsze,ze
          t a k i e "madrosci" wpajacie swoim dzieciom zapewne. w polsce rodzi sie
          coraz mniej dzieci. w zeszlym roku ilosc uordzen nie przewyzszla zgonow.
          tendencja jest spadkowa, a to oznacza ,ze jako spoleczenstwo zaczynamy sie
          starzec.
          a co do surowcow nat. to spokojna glowa, czlowiek zawsze wymysli cos nowego,
          aby przetrwac.zaglada z tego powodu nie grozi mu na pewno. bardziej z tych
          powodow, ktore wyszly spod waszych spracowanych raczek. ale o to, jak mniemam
          nie dbacie. w koncu niedlugo piatek...
          • Gość: beta Re: tez off-topic IP: *.acn.waw.pl 10.04.02, 19:51
            Alu, spójrz na siebie i na to co pisałaś. Nie byłaś karmiona piersią, a jednak
            jesteś inteligentna. I mimo, że, jak sądzę nie spałaś z rodzicami do 6 roku
            życia (albo dłużej), co uważasz za normalne, ba! nawet niezbędne, to
            Twoja "sprawność emocjonalna", jak to określiłaś, jest w granicach normy (chyba
            żebym się myliła?...), a do lat dziecinnych wracasz często z łezką w oku, bo
            były dla Ciebie miłe. No, ja nie wiem, czy w takiej sytuacji, mając poglądy,
            które przedstawiasz na tym forum, powinnaś się do tego przyznawać...
            • Gość: ala Re: tez off-topic IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 10.04.02, 22:53
              piersia nie bylam karmiona, ale jak zmykalam, bo mnie cos ze zlego snu gonilo ,
              gdzies tak w 3 klasie do rodzicow do wyrka, to zawsze sie miejscoweczka
              znalazla. a zapach mojej mamy i jej mieciutka raczke pamietam do dzis-poczucie
              bezpieczenstwa. i jak teraz na nia patrze, juz stara, to mi sie tak cieplo
              robi. a ta raczka jest taka..kochana i taka baaardzo znajoma.
              nie wiem dlaczego mam sie nie przyznawac do pogladow. nie rozumiem o co ci
              chodzi:
              -czy ja napisalam,ze czlowiek nie karmiony piersia nie jest inteligentny-prosze
              o fragment.
              -uwazam za normalne,ze dziecko moze chciec spac z rodzicami (chce sie
              przytulic, boi sie ) i nie nalezy na sile mu tego odmawiac.ale nie kazde
              dziecko ma taka potrzebe (to tez pisalam). ja akurat nie mialam takiej potrzeby
              na stale, ale incydentalnie i nigdy mi tego nie odmawiano
              -do lat dziecinyych wracam z lezka w oku, bo byly mile. byly mile, bo bylam
              MLODA!!!! rozumiesz? dzieci w patologicznych rodzinach tez wspominaja
              dziecinstwo, miejsca zabaw, jako cos milego-to normalne. co nie przeszkadza,ze
              pewne fakty sa negowane lub wyrzucane przez pamiec.ale fajnie patrzec na swoje
              zdjecia.

              moze przeczytaj jeszcze raz, co napisalam i co ja chcialam powiedziec, a nie ,
              co ty chcialas uslyszec, choc jak sadze szkoda czasu. smile)))
              • Gość: dodo do bety IP: *.sympatico.ca 11.04.02, 03:12
                moze faktycznie brak karmienia piersia szkodzi - niektorzy zostaja pozbawieni poczucia humoru na cale
                zycie a to jest prawdziwa tragedia. ani ty, beto, ani ja nic juz na to nie poradzimy wink
                • Gość: ala Re: do bety IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 11.04.02, 09:52
                  sa rozne poczucia humoru.zalezy od poziomu. smile))))
                  • Gość: beta Re: do ali IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 18:11
                    Amen.
                    • Gość: liloom wyciagam ten temat jeszcze raz... IP: *.11.vie.surfer.at 27.04.02, 15:29
                      bo nie chce zeby mi sie zgubil, mianowicie nadal mnie interesujesmile
                      • Gość: mila Re: wyciagam ten temat jeszcze raz... IP: 157.25.125.* 07.05.02, 17:34
                        nie bardzo rozumiem, dlaczego ten temat wzbudza takie emocje. Moj synek ma 6
                        lat, czasem sypia z nami, czasem sam, czasem z babcia. No i co z tego? Nad czym
                        tu sie zastanawiac? Ludzie (mali i duzi) maja POTRZEBE spania razem (nie
                        sprowadzajcie tego tylko do sexu, te sprawy da sie zalatwic bez konstruowania
                        loza malzenskiego), bo wtedy jest milej, bezpieczniej, cieplej. Dlaczego
                        dziecko to wieksze zagrozenie wygody i higieny niz dorosly partner? Moje zdanie
                        na ten temat - potrzebujesz czyjejs bliskosci, to jej szukasz i jezeli druga
                        strona nie ma nic przeciwko temu to mozecie spac razem nie czyniac krzywdy ani
                        sobie, ani nikomu innemu. Czuje sie czasem na tyle chora i zmeczona, ze
                        przeszkadza mi obecnosc drugiej osoby w lozku, ale dotyczy to w tym samym
                        stopniu meza, jak i dziecka. Wtedy po prostu im to komunikuje. Oni MAUJA TO
                        SAMO PRAWO. Jedrek coraz czesciej wybiera swoje lozko i pewnie za jakis czas
                        przestanie sypiac z nami. Usamodzielnia sie pod tym wzgledem tak samo jak pod
                        kazdym innym. Dla trzylatka zabawa z mama czy tata bedzie zawsze
                        najatrakcyjniejsza, szesciolatek woli juz pewne rzeczy robic sam lub z
                        kolegami. I tak ma byc. A jesli chodzi o wygode - nie mamy pojecia, co to
                        nieprzespane noce, bo niemowlak, ktory sie budzi z buzia tuz przy piersi mamy
                        nie ma najmniejszego powodu wrzeszczec. Nie wiem ile razy jadal w ciagu nocy,
                        bo nigdy nie rozbudzil mnie na tyle, bym to zarejestrowala. A moja mama mi
                        powiedziala, ze nauki dla matek wyglaszane za jej czasow (rygorystyczne pory
                        karmienia, osobne spanie, itp.) sprawily, ze okres opieki nad niemowlakiem
                        wspomina do dzis jako potwornie wyczerpujaca katorge (brak pralki z pewnoscia
                        mocno sie do tego przyczynil, ale chodzilo jej glownie o to, ze spedzala
                        godziny heroicznie opierajac sie pokusie podejscia do rozwrzeszczanego dziecka
                        albowiem stanowilo to zagrozenie dla jego harmonijnego rozwoju. Porownajcie
                        poodreczniki wychowania dziecka z lat 70-tych i 90-tych - albo wtedy, albo
                        dzisiaj dzieci powinny masowo wymierac. To, ze tak sie nie dzieje swiadczy
                        jedynie o odpornosci ludzi duzych i malych - dostosuja sie prawie do kazdych
                        warunkow. W podreczniki nie wierze, w zdrowy rozsadek tak. Pozdrowienia
    • fnoll legendarni eskimosi - czyli ze o seks chodzi 07.05.02, 22:19
      przez wiele tysiecy lat historii ludzkiego gatunku spanie przynajmniej matki z
      dzieckiem nie bylo kwestia wyboru, tylko prostej koniecznosci

      stad tabu kazirodzctwa na wszelki wypadek mamy wbudowane "genetycznie" moznaby
      rzec (nie odczuwamy pociagu seksualnego do osob znaczacych ktore byly w naszym
      otoczeniu do 5-go roku zycia mniej wiecej, czy to doroslych, czy to
      rowiesnikow), jako ze spanie z rodzicami oznacza takze dla dziecka bardziej
      bezposredni kontakt z seksualna strona ich zwiazku, i gdyby nie madra natura,
      to bysmy sie rychlo zdegenerowali zapewne

      no i ponoc ci z eskimosow, ktorzy pomieszkuja jeszcze w igloo zyja tak sobie do
      dzis, plodzac i wychowujac na jednym poslaniu

      chcialbym przez to powiedziec, ze spanie lub nie z dzieckiem to nie tylko
      kwestia sposobu zaspokajania potrzeby bliskosci dziecka, ale takze zupelnie
      inny styl wprowadzania w seksualnosc, bardziej pierwotny rzeklbym

      i moze dac to dobre efekty, a moze i nie, jesli rodzice nie sa dosc dojrzali,
      dosc przygotowani na taki bardziej seksualnie otwarty styl wychowywania, gdy z
      jednej strony wpuszczaja dziecko do swej sypialni, a z drugiej traktuja seks
      jako tabu - oj wtedy moga sie podziac rzeczy zle

      a nie ma co udawac, ze kultura nas nie "zepsula" pod tym wzgledem (naszej
      seksualnosci)

      my spimy z nasza trzyletnia corka z koniecznosci (jeden pokoj) i musze
      przyznac, z jest to dla nas dosc uciazliwe - marzeniem nas obojga jest szerokie
      lozko tylko do naszej dyspozycji, i nie chodzi nam tylko o seksualna swobode,
      ale i o to, ze coz, dziecko ma "mocniejsze" argumenty w sprawie do kogo w danej
      chwili mama ma sie przytulic niz ja

      moze jakims rozwiazaniem bylaby jeszcze dwojka dzieci? wtedy zajelyby sie
      bardziej soba i zluzowaly mame - jak w "naturalnych" stadlach wink

      pzdr

      fnoll
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka