mik5
01.10.04, 13:57
Hej! Byłam dzisiaj świadkiem następującej sytuacji: mama przyniosła
siedmioletniemu chłopcu szykującemu się do szkoły ubranie. Chłopiec spojrzał
na nie i mówi: "no nie, znowu ta bluza, nie chcę zakładac tej bluzy..."
Po kilku chwilach przekomarzania się mama powiedziała mu: "założysz to co ci
naszykowałam, bo jestes jeszcze za mały, zeby decydowac i rządzić" (cytat
prawie dosłowny) i "jak przyjdzie tata, żeby cie odwieźć to się w 5 minut
ubierzesz". Próbowałam się nie wtracac do rozmowy, ale zadałam chłopcu
pytanie, które jak uwazam powinna zadać mama: "a co chciłabyś założyc?" . nie
odpowiedział mi, więc doszłam do wniosku, ze może właściwie chcial się tylko
z matką poprzekomarzac.
Jak moze domyślacie, niezbyt lubie opisaną mamę, ale chciałabym zrozumiec tą
sytuację, a że nie mam doświadczenia z dziećmi w tym wieku, prosze Was o
opinię: jak byście się zachowałay na jej miejscu?
I czy dziecko w tym wieku musi miec podawane ubranie gotowe do założenia, nie
mogłoby samo wziąć sobie z szafy?
Pozdrawiam
mik