winky2 30.08.06, 23:50 Znowu się zaczną bitwy o lekcje, znowu będę się musiała czepiać o bazgranie, znowu będę musiała walczyć z totalnym zapominalstwem. Czy jest szansa, że w drugiej klasie będzie lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gabrysia_s Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 08:14 Łącze się z Toba w bólu. Ja też nie chcę i też liczę, że w drugiej klasie bedzie lepiej, chociaż przeraża mnie wizja komunii i tych wszystkich przygotowań. No i oczywiście codzienna walka o wstanie z łóżka, ubieranie, śniadanie itd. Byle do wakacji... Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:40 następna mądra... Odpowiedz Link Zgłoś
kszynka Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:44 fuckinmailing napisała: > następna mądra... może nie tak ostro ale... decydując się na dziecko trzeba brać ten "spadek z dobrodziejstwem inwentarza" Odpowiedz Link Zgłoś
akami Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:40 > przeraża mnie wizja komunii i tych wszystkich przygotowań. Jak Cię to tak przeraża to olej komunię. Nie zmuszaj ani siebie ani dziecka. Mo syn jest w gimnazjum i do tej pory nie był u komunii - nie chciał. Jak zechce to pójdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:45 ja tez nie mam i chrztu nie mam i moje dziecko tez nie ma i komunii tez nie bedzie miala - no chyba ze zachce to prosze bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
psychopatek Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 06:21 ja jestem w klasie maturalnej a wciąż mam te problemy. chodź to może nie jest pocieszenie Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 08:21 > znowu będę się musiała czepiać o bazgranie to się nie czepiaj, bo to i tak wiele nie zmieni. Kup dziecku dobry długopis, z wkładem z cienką końcówką i w miarę jasnym tuszem, pismo będzie wyglądało ładniej... Ja bazgrałam całe życie, nauczycielka przed laty kazała mojej mamie zdobywać zaświadczenie, że jestem gysgrafikiem. A ja teraz jak się uprę to w miarę ładnie napiszę, ale nie lubię się upierać... A walczenie z bazgraniem, kazanie setki razy przepisywać, zazwyczaj nasila problem... > znowu będę musiała walczyć z totalnym zapominalstwem. nadmiernie nie walcz. Przypominaj, ale pozwalaj dziecku ponosić konsekwencje jego zapomnień. Trudno, oceny będą ciut gorsze, ale syn będzie się uczył, że jak zapomni, to on ma problem, a nie zwali wszystko na głowę matki... Przy okazji, raczej nie nastawiałabym się na mniejsze problemy. O ile nie wyluzujesz, każdy kolejny rok szkolny będzie wiekszym problemem. Dla Ciebie. Więc pomagaj, ale nie wyręczaj i nie walcz o niemożliwe. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 08:22 za literówki przepraszam, np. gysgrafik nie wiem kim jest, miał byc przez D napisany... Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna4511 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 16:23 Nauka kaligrafii (czyt. walka z bazgraniem) wcale nie musi być udręką i wierz mi, warto się potrudzić (wiem, co mówię, bo sama miałam z tym mnóstwo problemów). A zapominalstwo - cóż, podobno z czasem mija... Ja z tym walczę (ze zmiennym szczęściem) do dziś Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 18:29 > Nauka kaligrafii (czyt. walka z bazgraniem) wcale nie musi być udręką i wierz > mi, warto się potrudzić zaraz przypomina mi się Anda Szemiotówna (Godzina pąsowej róży) której kazano pisać pracowicie i wytrwale - Pismo jest zwierciadłem duczy - Adzia myślała, że ha trudno, może jej dusza jest czarna i brzydka, ale ona miało to gdzieś... tak sobie myślę, że w czasach wydruków komputerowych, kaligraficzne pismo wszystkim nie jest niezbędne do szczęścia. Byleby się delikwenta dało rozczytać, to powinno wystarczyć. Szczególnie w pierwszych klasach podstawówki... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery brawo 04.09.06, 17:05 nchyb napisała: > > znowu będę musiała walczyć z totalnym zapominalstwem. > nadmiernie nie walcz. Przypominaj, ale pozwalaj dziecku ponosić konsekwencje > jego zapomnień. Trudno, oceny będą ciut gorsze, ale syn będzie się uczył, że > jak zapomni, to on ma problem, a nie zwali wszystko na głowę matki... Zgadzam sie w 100%. Za mojego (na szczescie juz ex) mezusia, matka cale zycie myslala i dopilnowywala. Pewnego dnia obudzil sie biedak i przezyl szok jak musial sam pamietac o swojej wizycie u dentysty i o tym ze jak wyciszy budzik to sie spozni do pracy. Wpadki ktore w doroslym zyciu drogo kosztuja. Jesli chodzi o dziecko to w pierwszym okresie dobrze jest mu pomoc i np. wieczorem wspolnie spakowac zeszyty na drugi dzien czy przejrzec plany na jutro (szkolne i poszkolne). Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: brawo 04.09.06, 18:34 > Zgadzam sie w 100%. Za mojego (na szczescie juz ex) mezusia, matka cale zycie > myslala i dopilnowywala. Pewnego dnia obudzil sie biedak i przezyl szok jak > musial sam pamietac o swojej wizycie u dentysty i o tym ze jak wyciszy budzik > to sie spozni do pracy. Przypomniał mi się pewien dość znany prezenter z pewnego programu TV, który opowiadał w jednym z wywiadów, jak to po wyprowadzeniu się od mamy przeżył wielki szok, gdy okazało się, że brudne ciuchy, które on wrzuca do prania, same nie chcą się uprać i równiutko ułożone nie chcą wędrować na swoje miejsce, czyli półeczkę właściciela. Szokiem dla niego było to, że one dalej leżały w brudach, tam gdzie je rzucił... Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 11:35 Eeech, a pewnego dnia skonstatujesz, ze potomek skończył studia, świetnie pisze, sam się budzi i o wszystkim pamięta, lepeij, niż ty. I pomyślisz, jakie to wszystko było fajne, te jego szczenięce lata... Pomyśl o tych wszystkich, którzy teraz w klinikach i sądach walczą o prawo do podcierania, bezsennych nocy, pilnowania, upominania, handryczenia się. Coś w tym musi być. Słyszałam o małżeństwie, któremu udało sie adoptować 8-letniego chłopca. Na najbliższym spotkaniu rodzinno-towarzyskim tata mógł wreszcie powiedzieć: "A ten mój wisus znów dostał jedynkę z matmy i rozdarł nowe spodnie!" Strasznie był z tego powodu dumny i szczęśliwy, że należy do NAS, do wielkiej rodziny rodziców. PS. Co roku jest lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
dorti Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 13:03 Och ! Zgadzam sie z Tobą.Czas okrutnie szybko płynie.Ostatnio dwóch moich urwisów pojechało na dwa dni do babci i w domu było tak jakoś pusto i nawet smutno,a tak zawsze narzekam,ze chciałabym odpocząć od ciągłego zgiełku. Mój starszy idzie do 1 klasy i pyta mnie: - Mamo, a dlaczego wszyscy mówia,że teraz to się skończy? No cóż coś się kończy, żeby mogło się zacząć coś nowego. Starajmy się mimo codziennych burz o wiecej dystansu i poczucia humoru, czego sobie i wszystkim rodzicom pierwszoklasistów i starszychu czniów,życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 31.08.06, 22:40 jeśli dziecko mieści sie w normie, czyli nie ma jakichś poważniejszych trudności, dysfunkcji, które trzeba zwalczać, bo inaczej przeszkadzają w życiu (na przykładzie bazgrania: jeśli da się przeczytać to, co napisało, tyle, że nie jest ładnie), to najmądrzej jest nie angażować się nadmiernie, i stopniowo w ogóle się z angażowania się wycofać nie znaczy to, żeby się nie interesować, ani, żeby nie pomagać, ale to, że szkoła, nauka, jest odpowiedzialnością dziecka, a nie rodzica, i rodzic się zachowuje tak, żeby to było dla dziecka jasne... poza tym: w drugiej klasie raczej będzie lepiej, gorzej będzie (może być, nie musi przecież) pod koniec podstawówki, na początku gimnazjum... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
jedynataka1 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 01.09.06, 11:53 a ja dziś chodzę i ryczę ze wzruszenia.... mój malutki wcześniaczek ( 1820g i 40 kilka cm wzrostu) dziś ciuchy na 128 cm i but 30- ruszył do zerówki. pamiętam jak stałam przy inkubatorze i się modliłam o wagę 2500g- teraz jest ok 25 kg, potem o pierwsze samodzielne kroki w wieku 13 m-cy... Dziś facet liczy, zna wszystkie litery i takie nazwy dinozaurów,że język można połamać... Ale nie przeszkadza mu mówić,że do szkoły nie pójdzie- bo szkoła jest do kitu, bo przerwy są krótkie i w piłkę grać nie można..... Kochane mamy rok szkolny się zaczyna i cieszmy się,że możemy być tu i teraz ze swoimi dużymi małymi dziećmi... tyle ja mama Mateusza..... Odpowiedz Link Zgłoś
hankam Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 01.09.06, 13:54 To ja też się dołączam. Moja córka 1100g i 42 cm długości, a dziś zapominalska, bazgrząca drugoklasistka. Szkoły nie może się doczekać! Odpowiedz Link Zgłoś
judytak no dobrze, możemy sie licytować :o))) 03.09.06, 13:52 mój obecnie drugoklasista, kiedy się urodził, ważył okrągły kilogram pierwsze samodzielne kroki - powyżej dwóch lat a czas szkolny lubię - taki uporządkowany tryb życia dobrze robi na spokój domowy :o))) (a z dzieckiem to główna męczarnia związana jest z gimnastyką rehabilitacyjną, co się robi niezależnie od pory roku...) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: no dobrze, możemy sie licytować :o))) 04.09.06, 09:58 A moj skarb urodził się z wagą 5 kg, a problemy z bazgraniem, nieodrabianiem lekcji, zapominaniem a także demolowaniem odzieży i swojego pokoju mamy ogromne. Dzis poszedł pierwszy raz do gimnazjum, dość wymagającego, i tez jestem chora z nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
hankam Re: Przebiłaś ! 05.09.06, 12:05 No, to rzeczywiście przelicytowałaś Kojarzę Cię z forum, czytam różne Twoje posty i proszę, okazuje się, że Twoje dziecię też było wcześniakiem. A teraz wielkie chłopaczysko. Pozdrawiam Was oboje serdecznie. Skąd jestescie? Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Przebiłaś ! 05.09.06, 13:38 dzięki za pozdrowienia :o) mieszkamy w Warszawie, pochodzę z Budapesztu, rzeczone dziecko mi się urodziło w krakowie, w sensie dosłownym po drodze... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 01.09.06, 12:19 podłączam się do Ciebie - ja co roku w wakacje myślę co by było, gdyby.... I dziękuję lekarzom z Litewskiej za ofiarność w ratowaniu Olka - 1350g i 39 cm. A teraz 10 lat i ciuchy do szkoły kupowałam już na 140cm... Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 02.09.06, 18:59 A ja nie jestem szczęśliwa z rozpoczęcia roku szkolnego. Szkoła, to zawsze obowiązek! Czekam na ferie zimowe he, he. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 02.09.06, 19:24 ale czyj obowiązek? Twój czy dziecka? Bo u mnie w rodzinie jednak dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 03.09.06, 16:08 Obowiązek zarówno dziecka, jak i rodzica. Nie przygotowujesz dla dziecka śniadania,itp???? Poza tym nie każde dziecko można zostawic samemu sobie, nie sprawdzając lekcji, czy pomagając w ich odrobieniu. Nie rozumiem Twojego zdziwienia. Byc może należysz do tej części rodziców, których dzieci o wszystkim pamietają i same z siebie odrabiają lekcje, ja należę do tej bardziej licznej grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 13:01 > zdziwienia. Byc może należysz do tej części rodziców, których dzieci o > wszystkim pamietają i same z siebie odrabiają lekcje, nie, ja neależę do tych, których dzieci sporo zapominają, ale ja dzieci uczę, że to one zapominają i one ponoszą konsekwencje >ja należę do tej bardziej > > licznej grupy. wyręczającej po prostu, zamiast uczącej samodzielności? > Obowiązek zarówno dziecka, jak i rodzica. > Nie przygotowujesz dla dziecka > śniadania,itp???? itp to znaczy co? Śniadanie czasem przygotuję, czasem oczekuję, że dziecko mi zrobi. Rok szkolny tego nie zmienia... Przy lekcjach mgę pomóc jeżeli mnie o to dziecko poprosi, w razie problemów, jednak lekcje to nie mój codzienny obowiązek. Ja swoją szkołę już skończyłam... Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 15:06 Pewnie za długo to jej nie musiałaś robić. W podstawówce moich dzieci tez były takie egzemplarze, których rodzice wyjeżdżali na parę dni i dzieci zostawały same. Uczyły się samodzielności. Do lepszego gimnazjum to nie poszły, bo dalsza konsekwencja szkolnej samodzielności jest samodzielne utrzymywanie się. Pewnie juz za 3-4 lata te dzieci będa się mogły podzielić z uczącą samodzielności mamą pensją, albo co częściej zasiłkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 15:23 > Pewnie za długo to jej nie musiałaś robić. tak, tak, masz rację, trzy klasy wystarczyły, kto by się z 8 męczył... > Pewnie juz za 3-4 lata te dzieci będa się mogły podzielić z uczącą > samodzielności mamą pensją, albo co częściej zasiłkiem. za jakie 3-4 lata, już teraz jak tylko z MOPS-u przybiegną to zasiłek mi oddają. To co na zbieraniu puszek i myciu szyb w samochodach zarobią, też mi dają, chyba nie myślisz, że mogłoby być inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 16:03 No właśnie, myślę, że nie może być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 16:09 ale wszystkie, kture uzbierają po prośbie, pozwalam im zatżymać. Nieh siem dzieciska uczom rospożondzać piniondzem... moze kiedyź cósik uzbierajom i sobiem konto w banku założom nawet... mam zdolne dzieciska, po mamie... nawet już alfabet znajom i umiom liczyć do stu tam i z pofrotem... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb tak bardziej na serio... 04.09.06, 17:49 > Pewnie za długo to jej nie musiałaś robić. przepisowo, bez powtarzania lat... > W podstawówce moich dzieci tez były takie egzemplarze, których rodzice wyjeżdża > li na parę dni i dzieci zostawały same. Uczyły się samodzielności. Mylisz pojęcie samodzielności z brakiem opieki... > Do lepszego gimnazjum to nie poszły, bo dalsza konsekwencja szkolnej samodzieln > ości jest samodzielne utrzymywanie się. W mojej podstawówce były dzieci, za które rodzice pamiętali o lekcjach, przyniesieniu plasteliny i setkach ważnych spraw. Kilkoro z tych dzieci nawet do ogólniaka się dostało. Studia mało kto z nich pokończył. Nie nadawali się. Na studiach wymagano samodzielności nie tylko myślenia, ale i uczenia się. Mamunie na studiach już przypilnować nie mogły i kto sam nie umiał się pilnować, odpadał... A dziecko uczone przez kilkanaście lat edukacji szkolnej, że mamunia przypomni i zeszycik spakuje i o lekcjach mamunia nie zapomni - rzadko kiedy nauczy się samodzielności... Czym innym jest pomoc dziecku, czym innym wyręczanie go w obowiązkach szkolnych. Powtórzę raz jeszcze, dzieciom w razie potrzeby pomagam, nie wyręczam ich. One mają obowiązek szkolny, ja nie... Czy dostrzegasz różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 07:14 lucusia3 napisała: > bo dalsza konsekwencja szkolnej samodzieln > ości jest samodzielne utrzymywanie się. Pewnie juz za 3-4 lata te dzieci będa s > ię mogły podzielić z uczącą samodzielności mamą pensją, albo co częściej zasiłk > iem. właściwie, to o czym ty mówisz???! po kiego czorta mieszać zaniedbywanie dzieci ze szkolną samodzielnością? pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 08:14 > > ości jest samodzielne utrzymywanie się. Pewnie juz za 3-4 lata te dzieci > będa się mogły podzielić z uczącą samodzielności mamą pensją, albo co >>częściej zasiłkiem. > po kiego czorta mieszać zaniedbywanie dzieci ze szkolną samodzielnością? ja myślę, że to nie tylko mieszanie pojęć, ale i nie dostrzeganie innej prawidłowości. Te samodzielne dzieci, może i z mamą się dobrymi zarobkami podzielą, natomiast te niesamodzielne, nie dość, że się nie podzielą, to jeszcze z emerytury lub renty mamuni ciągnąć będą. W końcu mamusia jak zawsze pomoże... Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 07:02 iwonesik napisała: > Obowiązek zarówno dziecka, jak i rodzica. Nie przygotowujesz dla dziecka > śniadania,itp???? no niby tak, ale kiedy szkoły nie ma, a dzieci są w domu, to takich obowiązków, to ja mam duuużo więcej... cóż to takie śniadanie wobec niezliczonych posiłków w ciągu dnia, mieszkania, które po całodziennej obecności dzieci jest takie, że nie warto za to się zabrać, wobec zwielokrotnionej ilości rzeczy do prania, do tego jeszcze wymyślanie atrakcji, i przekonywanie, że atrakcje, które dziecko właśnie sobie wymysliło, przekraczają granicę mozliwości... poza tym jakoś do zrobienia tego, "co pani zadała", i co, jak wiadomo, musi być gotowe wtedy, kiedy musi być gotowe, zawsze łatwiej dziecko nakłonić, niż do zrobienia czegoś, co jest "tylko naszą wewnętrzną sprawa", czyli "może później, może jutro, może dzisiaj nie, a może to w ogóle sensu nie ma"... pozdrawiam Judyta P.S. żeby nie było żadnych nieporozumień: wakacje też lubię :o) ale nie lubię, kiedy wakacji jest więcej, niz ile udaje się sensownie wypełnić, czyli takich "pustych dni"... J. Odpowiedz Link Zgłoś
kitty4 Re:Z innej beczki 04.09.06, 09:18 Drogie mamy. nie często tutaj piszę, ale jak czytam o dzieciach, ktore idą do szkoły i ważą 25 kg i ciuchy mają kupowane na 140 - to nie wiem czy się śmiać czy płakać. I nie wiem czy moje dziecko nie ma kłopotów (ale pediatra twierdzi że wszystko ok). Mój CZTEROLATEK waży 30 kg i kurtkę zimową kupiłam na 140 , a normalna rozmiarówka dla niego to 134 i węcej. Zalzy od producenta. I nie wiem, czy powinnam zacząć go ciągac po lekarzach, a nie tylko pediatra. Bo i bardzo wysoki i bardzo dobrze zbudowany. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia_s Re:Z innej beczki 04.09.06, 10:37 kitty4 napisała: > Drogie mamy. nie często tutaj piszę, ale jak czytam o dzieciach, ktore idą do > szkoły i ważą 25 kg i ciuchy mają kupowane na 140 - to nie wiem czy się śmiać > czy płakać. I nie wiem czy moje dziecko nie ma kłopotów (ale pediatra twierdzi > że wszystko ok). Mój CZTEROLATEK waży 30 kg i kurtkę zimową kupiłam na 140 , a > normalna rozmiarówka dla niego to 134 i węcej. Zalzy od producenta. I nie wiem, > > czy powinnam zacząć go ciągac po lekarzach, a nie tylko pediatra. Bo i bardzo > wysoki i bardzo dobrze zbudowany. Dla porównania - mojemu synowu lat 8 kupuję rzeczy na 140-146. Ma 135 cm wzrostu i waży 32 kg i jest jednym z najwyższych dzieci w klasie. Córka lat 4,5 waga 14,5 kg i rozmiar ubrań 104, a czasem nawet duże 98. Ja na Twoim miejscu bym chyba udała się do endokrynologa, tak dla pewności. A co pediatra stwierdził po bilansie 4-latka? Odpowiedz Link Zgłoś
kitty4 Re:Z innej beczki 04.09.06, 10:46 No właśnie, nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości u dziecka. Obserwując jego książeczkę zdrowia , kartę zdrowia i badając małego stwierdziła , że owszem jest BARDZO duży, ale taki już jest. Obecnie jest na około 140 centylu. A do endokrynologa na pewno pójdziemy, jestem już nawet zapisana na 31 pażdziernik. Ale on zawsze był taki duży, urodził się z wagą 3750 i szybciutko zaczął rosnąć, i zaczeliśmy od ciuszków 62. mając 6 tyg. wazył już 5,5 kg a tak okło roczku było to około 11- 13 kg i ciuszki na 104. I potem tak już poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
slawek73 Re:Z innej beczki 04.09.06, 10:56 A co ja mam powiedzieć, kiedy dziś do zerówki poszedł Jakub: wzrost 139, waga 43 kg? Ale na pocieszam się tym ze poszedł płynnie czytajacy, jako tako piszacy kochany dzieciak.Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
zoska11 Norma? 04.09.06, 11:43 Moja córka też: w maju skończyła 7 lat, a 138 cm wzrostu, 26 kg, rozmiar buta 35. Pocieszam się, że w jej klasie jest druga "żyrafa". A co do obowiązków szkolnych: to my rodzice musimy ich nauczyć m. in. systematyczności, odpowiedzialności... Ich nauczycielka twierdzi, że już od pierwszej klasy to dzieci przede wszystkim powinny wiedzieć, czego się od nich wymaga, a my rodzice i nauczyciele mamy obowiązek im pomagać w zdobywaniu wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Norma? 04.09.06, 15:14 Moje dzieci - dwójka, zawsze były ponad wszelką średnią w tabelkach, choć córka tylko we wzroście - ubranek dla noworodków NIGDY nie dało sie im włozyć, teraz są już w gimnazjum, są wysocy, ale wcale nie najwięksi w klasie, rozwijają się zdrowo, w szkole zawsze radzili sobie wyśmienicie. Myślę, że jak wykluczy sie jakieś zaburzenia hormonalne czy genetyczne, to mozna sobie wzrostem dzieci głowy nie zawracać. Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:42 > A teraz 10 lat i ciuchy do szkoły kupowałam już na 140cm... mój jeszcze nie ma 6 lat a 135 cm, ale problemem niesa ciuchy tylko to jak on sobie z tym poradzi, bo jak pojdzie do szkoly i bedzie sam taki gigant to nei bedzie mu lekko Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 01.09.06, 14:59 A ja sie bardzo ciesze !!! Jestem mama 5-klasisty, co wlasnie go zmierzylam i ktory w czasie wakacji sporo mi urosl-do 159 cm !!! Ciesze sie bo nareszcie go mam w domu !!! Wczoraj bo solennie wykorzystanych wakacjach nareszcie wrocil na dobre, i znow jest "caly moj" Po drugie, szkola to dla mnie raczej mile sprawy. Jasne ze jest rezim i kierat, ale tez i duzo fajnych zdarzen, jakis nowosci-i choc oczywiscie dotycza one syna nie mnie, ale ja jako "kibic" tez zawsze dostane swoja dawke pozytywnych uczuc takich jak satysfakcja, duma, zadowolenie i przedewszystkim poczucie ze ciagle sie rozwijamy -specjalnie uzywam liczby mnogiej-bo ja jako mama tez sie rozwijam-od prZerazonej kwoki-mamy pierwszoklasisty do totalnie wyluzowanej "starej" piatoklasisty (za rok egzaminy do gimnazjum, to trema i nerwy znow powroca). Generalnie kazdy rok szkoly to cos nowego i ja tak na to w taki wlasnie sposob czekam (choc jak sobie pomysle o nadchodzacej zimie, to....). Pozdrawiam szkolne mamy i te ktorych na luz jeszcze nie stac i te juz wyluzowane ! Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:48 > Jestem mama 5-klasisty, co wlasnie go zmierzylam i ktory w czasie wakacji sporo > > mi urosl-do 159 cm !!! 5 klasa to 11 lat, hmm to moj zdecydowanie za szybko rosnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
laicrist Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 07:44 Moj syn w zeszlym roku strzelil do gory tak, ze byl we wrzesniu (2005r) jednym z wyzszych chlopcow w zerowce(okolo 13 cm), a w tym roku praktycznie nic nie urosl i teraz polowa chlopcow w klasie przewyzsza go lub dorownuje mu wzrostem - dzieci nie rosna "rowno" tylko jak popadnie, czasem duzo, czasem wcale, wiec nie ma sie czym martwic. ps. swietny nick, moi gimnazjalisci by lepszeo nie wymyslili (ja tez zaczelam rok szkolny, tylko z innej strony biurka teraz to sie u mnie odbywa) Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 01.09.06, 21:43 ja też nie, choć z zupełnie innych powodów! Odpowiedz Link Zgłoś
pinia1a Ludzie - co Wam przeszkadza w życiu... 04.09.06, 11:34 ....dziecko czy durna szkoła!? A może zabierzcie się za wychowanie swoich latorośli tak by chętnie wstawały rano i nie zapominały co maja zabrać do szkoły i odrabiały lekcje, zamiast ich we wszystkim wyręczać a potem narzekać, że macie dodatkowe obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ludzie - co Wam przeszkadza w życiu... 04.09.06, 11:45 Myślę, ze jesli mama czepia się pierwszoklasisty o bazgranie i zapominanie, to będzie coraz gorzej i gorzej... Bo w kazdej klasie i u niemal kazdego dziecka znajdzie się coś, co jest typowe, normalne, a dla części rodziców nie do przyjęcia. Jedyne wyjście, to na pewne sprawy patrzeć przez palce i pamietać, że to dziecko, a nie mama chodzi do szkoły - i ono ma sobie samo w niej radzić. Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ludzie - co Wam przeszkadza w życiu... 04.09.06, 12:44 )) popieram Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:49 jestes nauczycielką??? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:36 To przestan walczyc! Szkole mozna naprawde znienawidziec jak jest to tylko zestaw obowiazkow i nieustannego wymagania. Na zapominanie najlepsze sa naturalne konsekwencje - ewentualnie wywieszona lista. Pismo odpusc. Kup dobre piuro/dlugopis, ladny zeszyt (zeby pisanie bylo przyjemnoscia) i odpusc. Mnie przez kilka lat zmuszano do pzrepisywania - za bazgranie i bledy. Nic nie dalo. Pisac jako tako wyraznie nauczylam sie dopiero majac pismo techniczne na studiach (z wlasnej woli i uporem maniaka). Ortograficznie -nigdy (jestem dyslektykiem) co bardziej przeszkadza purysta na forum niz mi w zyciu Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:36 To przestan walczyc! Szkole mozna naprawde znienawidziec jak jest to tylko zestaw obowiazkow i nieustannego wymagania. Na zapominanie najlepsze sa naturalne konsekwencje - ewentualnie wywieszona lista. Pismo odpusc. Kup dobre piuro/dlugopis, ladny zeszyt (zeby pisanie bylo przyjemnoscia) i odpusc. Mnie przez kilka lat zmuszano do pzrepisywania - za bazgranie i bledy. Nic nie dalo. Pisac jako tako wyraznie nauczylam sie dopiero majac pismo techniczne na studiach (z wlasnej woli i uporem maniaka). Ortograficznie -nigdy (jestem dyslektykiem) co bardziej przeszkadza purysta na forum niz mi w zyciu Odpowiedz Link Zgłoś
fuckinmailing Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 12:39 i to jest problem wzorowej matki!! wez sie kobieto je..j w łeb patelnią albo co tam masz pod ręka!! chcesz zeby Twoje dziecko bylo normalnym wykształconym człowiekiem czy tanią siłą roboczą?? to od Ciebie i od TERAZ zalezy kim będzie i TO TY MASZ NAD TYM PRACOWAC idiotko (przepraszam). Tez mam dziecko, za rok do szkoły i wiem ze nie będzie łatwo ale to jest częśc rodzicielstwa. Było myślec jak sie decydowałaś na dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 13:06 a możesz rozwinąć swą światła myśl? Bo w sumie poza waleniem w łeb, to nie wiele zrozumiałam, co proponujesz w tej sprawie?... Kto i nad czym ma pracować? Odpowiedz Link Zgłoś
eti.gda Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 13:36 winky2 napisała: > Znowu się zaczną bitwy o lekcje, znowu będę się musiała czepiać o bazgranie, > znowu będę musiała walczyć z totalnym zapominalstwem. > Czy jest szansa, że w drugiej klasie będzie lepiej? Nie będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
jamniczek7 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 15:39 Jak budziłam dzisiaj małego(czwarta klasa)do szkoły to nasz pies jamnik nie pozwolił go dotknąć i strasznie na mnie szczekał,że go budzę(było po7)synuś się bardzo ucieszył,że ktoś w domu jednak go rozumie a ja się uśmiałam .Dodam,że nasz pies jest bardzo grzeczny i nigdy na nas nie szczeka. Pozdrawiam wszystkie mamy trzymajcie się cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
fertorres Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 15:50 Ja jestem jednym z takich uczniów i jak tak czytam Wasze komentarze, to coraz bardziej uświadamiam sobie, że osoba dorosła, to też człowiek. Kiedyś - kiedy na religi słyszałem o tym, że żadna osoba nie jest bez grzechu, długo zastanawiałem się nad tym jakie grzechy popełniają dorośli. Dopiero jak poszedłem do szkoły, to tam dostrzegłem, że nawet dorosły popełnia błędy. I pisząc słowo "błędy" nie mam bynajmniej na myśli tylko i wyłącznie grzechów, ale np. błędy ortograficzne. Dlaczego tak późno się o tym dowiedziałem? Bo wszyscy dorośli patrzą na osoby od siebie młodsze z góry! Kiedy rozmawiają z dziećmi nagle stają się kim innym i nawet swoich największych wrogów-dorosłych traktują, z tego względu, iż są dorosłymi, jak świętych, a swoim dzieciom wciąż wypominają błędy, które sami popełniają dużo częściej! A wypominają dlatego, że muszą! Coś w rodzaju tradycji. Pamiętam nawet jak moja wychowawczyni mówiła kiedyś innej nauczycielce z pogardą o pewnym dorosłym, który wykapował innych dorosłych, a już na drugi dzień moja wychowawczyni obniżyła mi zachowanie za to, że nie chciałem wykapować mojego kolegi! Niewiem czy już o tym pisałem ale najbardziej mnie wkurza, że to czepianie się o zapominalstwo i bazgranie, to dla Was zło konieczne, robicie to bo musicie, tak jak np. musicie chodzić do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 16:09 "Czepianie się" daje dziecku jasny sygnał, że tego a tego od niego sie wymaga. Oczywiście są różne formy tego "czepiania się" i różny temat. Jeśli coś od dziecka chcę, to muszę mu wytłumaczyć dlaczego. Ma to mu pomóc funkcjonować w dorosłym świecie, gdzie nie będzie już dzieckiem. Zgadzam się z fertorres, że nakazywanie dziecku czegoś, czego samemu sie nie przestrzega, albo zakazy czy nakazy dla pokazania własnej "potęgi" rodzica jest żalosne i bardzo szkodliwe. Oczywiście też czegoś dziecko uczy, ale nie wiem czy jest to wiedza pozytywna. Odpowiedz Link Zgłoś
fertorres Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 16:26 Poza tym uważam, że Wasze rady, które wszyscy staracie się dać są zupełnie zbędne. Ja już dawno zauważyłem, mimo, że nigdy się tymi sprawami nie zajmowałem, że problem dorosłych z dziećmi polega nie na tym, że nie wiedzą co zrobić w jakiejś sytuacji, tylko na tym, iż nie potrafią tego wprowadzić w czyn. Moja mama w swojej sypialni przechowuje pełno książek na temat jak wychowywać i tak raz nudów wziąłem jedną do ręki, trochę przeczytałem i odrazu dostrzegłem, że wszystko co w tej książce piszą jest oczywiste ale rodzice mają problem z praktyką a nie teorią! Wiedzą jak się zachować ale nie wiedzą jak to zrobić żeby tak się zachować. Nie radzą sobie z nerwami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 17:09 A Ty sobie zawsze radzisz z nerwami? Zawsze postepujesz tak, jak wiesz, ze nalezy np. zgodnie z zasadami efektywnego uczenia się? Problem lezy w tym, ze dorośli nie są tylko rodzicami, a tylko ludźmi majacymi dzieci i jako tacy nie muszą ani zbliżać się do ideału, ani dostosowywać charakteru włącznie do potrzeb dzieci, ani robić tylko tego, co pozwoli dziecku jak najlepiej się rozwijać. dzieci sa tylko jednym z wielu elementów zycia doroslych, a nie elementem jedynym... Dobrze byłoby jednak, aby rodzice pozwolili dzieciom także być odrębnymi ludźmi, którzy nie muszą wyłącznie spełniać wymagań rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
fertorres Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 17:44 Oczywiście, że nie zawsze radze sobie z nerwami i nie zawsze postępuje wg. zasad efektywnego uczenia ale w moim drugim poście, do którego najprawdopodbniej się odnosisz, nie napisałem, że rodzice mają być ideałami, którzy zawsze radzą sobie z nerwami tylko, że te osoby, które próbują tutaj w tym temacie dawać jakieś rady, niech dają jakieś rady jak m.in. dawać sobie rade z nerwami i jak wykorzystać wiedze, którą trudno jest nie nabyć. Przecież trudno jest nigdzie nie słyszeć, "ze jesli mama czepia się pierwszoklasisty o bazgranie i zapominanie, to będzie coraz gorzej i gorzej", ale prawdziwą trudność sprawia, to jak się nie czepiać. Chociaż czasem, jak wspominałem już w pierwszym poście, rodzice czepiają się bo taki mają nawyk. Zgodze się z Tobą w tym, że rodzice nie muszą zbliżać się do ideału, ale napewno dla nich lepiej byłoby gdyby się do niego zbliżali. Przecież zawsze lepiej jest być bliżej ideału niż dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 07:25 lucusia3 napisała: > "Czepianie się" daje dziecku jasny sygnał, że tego a tego od niego sie wymaga. > Oczywiście są różne formy tego "czepiania się" i różny temat. rzecz polega, jak zwykle zresztą, na zachowaniu odpowiednich proporcji czyli na tym, żeby wymagać od dziecko rzeczy, które potrafi wykonać, i w ilościach, możliwych do przrabiania... takie np. ładne pisanie najczęściej samo przychodzi w odpowiednim czasie, a wcześniej bywa nieosiągalne, albo możliwe za cenę nadmiernego, bezsensownego wysiłku... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 18:02 winky2 napisała: > Znowu się zaczną bitwy o lekcje, znowu będę się musiała czepiać o bazgranie, > znowu będę musiała walczyć z totalnym zapominalstwem. > Czy jest szansa, że w drugiej klasie będzie lepiej? Nie!!! Bedzie jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
baabcia Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 20:03 Im więcej czasu poświęci się małemu dziecku tym mniej potem pastwienia sie nad nim. Małe dziecko uczy się bawiąc i to jest przyjemność, jesli przegapi sie taki okres to potem kary wrzaski... Nie mówię o dzieciach z kłopotami czy deficytami o takie trzeba dbac jeszcze bardziej. Większość dzieci chodzi luzem i nikt sie nie wysila, zeby pokazać mu jak się bawić i w co. Odchowałam swoja trójkę i widać mało mi, bo dzieci z sąsiedztwa częściej do zabawy zachęcam ja niz ich rodzice. Siedza godzinami na ławce i nie znaja zabaw ani edukacyjnych ani ruchowych. A pomysły chłoną jak gąbka - ale trzeba z nimi troche posiedzieć i pokazać jak się mozna w dużej grupie bawić. A malutkie dzieci - tyle jest zabaw, które pomagaja dziecku dojrzeć do liczenia, usprawnic rączki do pisania, rozwinąć koordynacje wzroku i ręki. I jak sie chce to w każdej chwili mozna dziecko zabawić a nie: "siedż cicho". Najlepiej widać w pociągu jak rodzice tracą czas na upominanie dziecka zamiast wręcz mobilizować je do aktywności. Trzeba poczytać trochę, wysilić puszeczkę i przygotować się do bycia rodzicem. Oczywiście wersja godzina kontaktu z dzieckiem na dobę odpada, bo wtedy mamy dziecko cudze. Kiedyś wynajmowało sie guwernantkę - wyszkoloną osobę jak mama była leniwa albo b. zajęta. Dziś mama siedzi na ławce i plecie takie głupoty, że tylko nagrać i puszczać w sejmie. Przejaskrawiam na pewno, ale jeśli dochodzicie do stanu, w którym przeszkadza Wam Wasze dziecko, jest ono utrapieniem to coś pogubiliście w życiu. A jesli Wy jesteście o'key a szkoła do bani to brońcie Wasze dzieci przed szkołą. To nie dzieci mają przetrwać, to dorośli mają zapewnić im super szkołę. I żeby było jasne w szkole powinni rządzić nauczyciele nie rodzice. Ale Wasze dzieci mają uczyć najlepsi nauczyciele i to jest bardzo ważne. Trzeba się starć a nie walczyć z dzieckiem. Potrułam trochę - nie dziwcie się, to jest straszne jak ktoś narzeka na swoje malutkie dzecko i jeszcze wysyła je do badziewnej szkoły. Samochód oddajcie do bylejakiego warsztatu. Dzieci sa wspaniałe i warto je kochać i doceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 20:16 Uproscic sobie kilka rzeczy. Zrobic liste rzeczy, ktore maja sie znalezc w plecaku kazdego dnia (i stworzyc ja razem z dzieckiem). Latwiej wtedy dziecku skontrolowac, czy wszystko wlozylo (dla mnie to byl zawsze problem). Wprowadzic proste sniadania - platki i mleko nie przekraczaja zdolonosci przecietnego siedmiolatka. Rodzic musi przygotowac tylko cieple picie. Serki i jablka na drugie sniadanie tez moga ulatwic zycie. Wprowadzic zwyczaj przygotowywania ubrania na nastepny dzien, odpada jeden element porannego zbierania (jak ja tesknilam do mundurka! jak to ulatwialo planowanie ubierania sie) Olac kwestie bazgrania. Nic na to nie pomaga, lacznie z lekcjami kaligrafii (wiem, mialam te watpliwa przyjemnosc. W liceum zaswiadczenie o dysgrafii - podobno stanowilam klasyczny przypadek. Na studiach przeszlo, koledzy pozyczaja ode mnie notataki z zajec.) Wprowadzic dwie pobudki. Czysta rozkosz moc jeszcze chwileczke polezec w lozeczku zanim sie wstanie! (moga byc dwa budziki, jesli chcemy wyrabiac "dorosle" odruchy) Ostatnia rzecz, ale baaardzo wazna. Rodzic moze (tylko) pomagac dziecku! U mnie funkcjonowalo to w ten sposob, ze jak szlam z zadaniem, to musialam wytlumaczyc, co mi sprawia problem. I odpowiedz "wszystko" nie wchodzila w rachube. Mialam opisac, co do tej zrobilam i zazwyczaj dostawalam mala podpowiedz, ktora nakierowywala mnie na wlasciwy tok myslenia. Bo pomoc mozna osobie, ktora cos robi. Pomoc to nie wyreczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 04.09.06, 20:41 Nie czepiaj się o bazgranie , tylko zlikwiduj długopis. Czy zdajesz zobie sprawę , jak dzieciaka boli ręka ,gdy musi naciskać długopis. Na dodatek wytwarza się zły odruch mocnego naciskania i bazgroły coraz większe. "Mundrole" wymyślily ,że dziecko może pisać długopisem , a to nieprawda. Niewprawna rączyna musi się nauczyć a to najlepiej robić cienkopisem, albo wiecznym piórem ,albo kulkowym. Jesli dziecko ma takie od pierwszej klasy to juz w czwartej ,nawet pisząc długopisem ,bazgrolić nie będzie, bo się ręka wyćwiczy. Dawanie pierwszakowi długopisu to jak zmuszać ciężarowca by na początku treningu , przed rozgrzewką podniósł swoj rekord życiowy. Mamusie niby młode a sklerozę mają i zapomnialy ,jak je same łapina w pierwszej klasie bolała, ale te 25 lat temu nie było żelek, cienkopisów , nawet wieczne pioro bylo towarem luksusowym. Ułatwcie kobiety dzieciakom życie zamiast walczyć i zmuszać. Dobry belfer powinien o tym rodziców poinformować , ale teraz szkoła ma masę magisterską zamiast dobrych nauczycieli. Uniwersytet nie przygotowuje do pracy z dzieckiem . Do liceum od biedy ta wiedza i dobre chęci wystarcza , ale w podstawówce to dużo za malo i dlatego dzieciaczki szkoly nie lubią. Pozdrawiam, życzę dobrych belfrów. . Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 18:05 Wiecie, a moze by tak jednak zauwazyc, ze naprawde sa rozne dzieci? I niektore jak sie zostawi same sobie + te konsekwencje szkolne to sie nic nie zalatwi - efekt dziecko bedzie w wiecznym stresie, bo zapomina i juz tak ma, albo zacznie olewac, bo i tak na niego krzycza... Juz wyjasniam, bo mam wrazenie, ze wsadzacie wszystkie dzieci do jednego worka. Moze tylko zaznacze, ze mieszkam zagranica, w kraju, gdzie metody wychowawcze niezupelnie mi odpowiadaja, ale moja corka nigdy w zyciu stad by nie wyjechala, wiec to w sumie moj problem Otoz jej pani w podstawowce (tutaj 4 lata) byla szalenie wymagajaca i krzyczala na dzieci. Zapominanie, bazgranie bylo interpretowane jako brak profesjonalizmu (ze tak to okresle huehue) u dzieci, a ze zdecydowanie obnizalo to opinie pani, ktora ona i tylko ona wystawiala pod koniec IV klasy opinie czy dziecko nadaje sie do gimnazjum. Podejscia wiec byly rozne - wiekszosc zdawala sie na opinie pani (w koncu wieloletnie doswiadczenie itd... i skoro ona zdecyduje, ze dziecko sie nie nadaje do dalszego ksztalcenia ogolnego no to nie), czesc rodzicow podlizywala sie pani, czesc dzieci byla perfekt i nigdy nic nie zapominala, a o czesci wiem, ze po prostu pomagali swoim dzieciom, a nie uwazam zeby przez to wyprodukowali niemoty Pisze to wszystko troche dla wstepu, bo moja akurat byla z tych totalnie zapominalskich i nieprzytomnych, gubiacych wszystko co sie dalo i rozbawionych do szczytu mozliwosci. Poniewaz pracowalam i nie bylo znikad pomocy byla puszczona na zywiol tzn. konsekwencje ponosila w wiekszosci ona, co niezupelnie wychodzilo jej na zdrowie, bo znienawidzila nauczycielke i mowila ze i tak zawsze na nia krzycza wiec wszystko jedno. Wiec olewanie. Zauwazylam, ze przypominanie jednak bardzo jej pomagalo, ja mysle ze dla niej bylo po prostu za duzo na raz. Teraz z wiekiem zaczyna jej to przechodzic, a odkad przestalam pracowac i mam dla niej wiecej czasu, jest mniej stresu w domu i wszystko razem dopiero daje efekty. Jednym slowem jestem przeciwko puszczeniu dziecka na zywiol. Sa dzieci samodzielne i takie, ktore trzeba tego po prostu nauczyc, badz potrzebuja wiecej czasu. W koncu my dorosli tez mamy rozne sposoby zapamietywania, moze by tak wziac pod uwage, ze sami nie uczymy sie np. terminow na pamiec, tylko je np. notujemy, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 18:46 Liloom, zgadzam sie z Tobą w 100%. Nigdy nie zostawiłabym dziecka samemu sobie i powiedziała mu, że ja już skonczyłam szkołę, teraz nadszedł twój czas i ponoś konsekwencję swoich czynów. Taki tekst można powiedzieć do licealisty czy studenta, a nie dziecka w podstawowej szkole. Nie odrabiam lekcji za mojego synka, ale przepytuje go np. z przyrody, historii. Codziennie mąż ćwiczył z nim matematykę. Poza tym wiele dzieci w klasie mojego dziecka IV brało korepetycje. To też źle? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 18:54 Iwonesik, dostrzegasz różnicę w pomocy dziecku, a wyręczaniu dziecka? W nauce samodzielności a zostawianiu samemu sobie. To wszystko to sa różne sprawy, a Ty je wszystkie do jednego wora pakujesz... A co do korepetycji. Jeżeli 4-klasiści je muszą brać, to coś jest nie tak. Tak, uważam, że jeżeli w 4 klasie potrzebadla wielu dzieci korepetycji, to jest źle. Z jakiego przedmiotu? Ze wszystkich? Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 19:19 Dostrzegam różnicę, ja pomagam dziecku, a nie wyręczam go. To Ty kurczowo trzymasz się wyreczania i wszystkich mierzysz jedną miarką. To źle, że dzieci mają korepetycje np. z matematyki, kiedy rodzice nie potrafią im wytłumaczyć? Trudno, ja myślę, że lepiej pomóc dziecku, my co prawda sami tłumaczymy niejasności, których nie rozumie, ale jeżeli ktoś nie jest w stanie korepetycje nie są niczym złym. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 21:15 Nie mieści mi się w głowie, ze rodzic nie umie matematyki na poziomie klasy IV (na poziomiewyzszych klas już mi się mieści...). Jesli są to regularne, całoroczne korepetycje, to albo z dzieckiem coś jest nie tak, albo chodzi o właczenie dziecko w wyścig szczurów, by miało szóstkę, a nie czwórkę, brało udział w konkursach itd. Inaczej podchodziłabym do korepetycji w formie jednej czy kilku lekcji z materialu, ktore dziecko gorzej rozumie - ale cały rok? Odpowiedz Link Zgłoś
linka9 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 05.09.06, 23:35 verdana napisała: > Nie mieści mi się w głowie, ze rodzic nie umie matematyki na poziomie klasy IV > (na poziomiewyzszych klas już mi się mieści...). Ja jestem w stanie pomóc dziecku praktycznie z kazdego przedmiotu na poziomie podstawówki, niemnie jest sporo takich rodziców, którzy jednak wiedzy odpowiedniej nie mają (zapomnieli? nigdy nie posiadali?). > Jesli są to regularne, > całoroczne korepetycje, to albo z dzieckiem coś jest nie tak, albo chodzi o > właczenie dziecko w wyścig szczurów, by miało szóstkę, a nie czwórkę, brało > udział w konkursach itd. Cały czas pozostanie kwestia definicji "coś nie tak". Niektóre dzieci mają po prostu problem z nauką czy nam sie to podoba czy - nie i wymagaja pomocy . A w kwestii "wyścigu szczurów" mam takie same negatywne odczucia. > Inaczej podchodziłabym do korepetycji w formie jednej czy kilku lekcji z > materialu, ktore dziecko gorzej rozumie - ale cały rok? Sama podałaś przykład antytalentu językowego. Bez pomocy takiemu dziecku czasami trudno opanować samemu przedmiot nawet na mocną 2. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 10:12 A kto powiedział, że dzieci w klasie mojego syna mają korepetycje non-stop? Jeżeli dziecko nie rozumie danego zagadnienia, to trzeba mu pomóc. Ja sama zastanawiałam się nad korepetycjami z j. francuskiego. Nikt z naszej rodziny nie zna tego języka i niwe potrafiliśmy dziecku wytłumaczyć. Jakoś dał sobie radę sam, tzn, jak chodzi do szkoły i nie jest chory wszystko jest ok, po chorobie nie może dac sobie rady przez kilka lekcji. Zobaczę jak będzie w V klasie. Na szczęście j. francuski nie jest brany pod uwagę na świadectwie(jest to drugi j.obcy w szkole). Wytścig małych szczurów mnie przeraża i jestem negatywnie nastawiona do korepetycji na "6"- w naszej klasie nie słyszałam o takim procederze. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 10:34 Ja niestety, słyszałam. Znam tez co najmniej dwa przypadki, gdzie uzależniono wyjazd na wakacje dziecka od tego, czy otrzyma minimum 49(!!!) punktów na egzaminie po podstawówce. Te dzieci były obstawione korepetycjami ze wszystkiego... I od razu zaznaczam - zupełnie inaczej odnosze się do dodatkowych lekcji z jezyka obcego (w szkole czesto język jest na poziomie zerowym), reedukacji, gimnastyki korekcyjnej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 12:13 O rany, nie robcie wielkiego halo z korepetycji. Samo slowo korepetycje brzmi jakos tak pejoratywnie, moze warto jednak dac dziecku pomoc fachowa, szczegolnie ze niektore dzieci lepiej koncentruja sie uczac sie z obcymi. Ja tez nienawidze wyscigu szczurow, ale faktem jest, ze jestesmy w EU czy tego chcemy czy nie i dobrze byloby przygotowac nasze dzieci do przynajmniej rownego startu. Kazdy chce byc LEPSZY. Ja sama chodzilam na studiach o 5 rano na wydzial zeby zajac lepsze miejsce przed kolokwium. Teraz tylko objawy sa inne bo i konkurencja jest 100 razy wieksza niz byla kiedys i bedzie jeszcze wieksza, bo miedzynarodowa. I warto dziecko wyposazyc w rozne rzeczy = umiejetnosci. Korepetycje maja na celu wylapanie luk i podciagniecie delikwenta. To takze nauka systematycznej pracy, niestety wszyscy jestesmy tylko ludzmi. I mimo, ze moje dziecko chetnie polezaloby brzuchem do gory popedzam ja, mimo ze nigdy sama nie bylam popedzana. A dzieci czesto po latach sa wdzieczne, ze rodzice je popychali. Moj kuzyn wyraza to glosno, ze gdyby nie rodzice to do wielu rzeczy by nie doszedl. Taka jest m.in. rola rodzicow. Nie kazde dziecko od urodzenia jest genialne w swojej samodzielnosci )) Raczej jest ich mniej niz wiecej A z nauka w domu tez moze byc roznie, bo metody nauczania zmieniaja sie - nie wiem jak jest w Polsce teraz, ale akurat tu w Austrii metody matematyczne w klasach podstawowych sa zupelnie inne niz za mojej kadencji i narobilam tylko bigosu uczac corke po mojemu No ale to jest inny przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 12:35 Wobec tego, ze mam znajomych, ktorych dzieci są już dorosłe, widzę efekty takiego "popychania". Moga byc dobre, nie przeczę. Córka mojej znajomej dostała się na wszystkie kierunki, które wybrała (sześć!). Studiuje na dwóch i jest zadowolona. Natomiast kilkoro pozostałych (trzy języki dodatkowe od czwartej klasy, basen, korepetycje, zadnej oceny na swiadectwie ponizej 4) owszem, bez wysiłku dostali się na studia. Jeden studiuje i pracuje, ma 22 klata i ani jednego znajomego - na znajomości szkoda czasu, trzeba robic kariere, aby zadowolić mamę. Inna dziewczyna zrezygnowała z wymarzonych studiów po 3 roku. oświadczyła, że ma dosyć nauki, ze całe zycie nic, tylko sie uczy, ze chce troche pozyć. Wyprowadziła się z domu, pracuje w sklepie, rodzice rozpaczają. Mogłabym podać jeszcze kilka przykladów dzieci znajomych, ktore nadmiernie naciskane albo sa nastawione wyłacznie na zadawalanie ambicji rodziców (same nawet nie wiedzą, co je interesuje), albo wypaliły się za wcześnie. Życie człowieka nie sklada sie w 100% z pracy zawodowej - i wychowywanie dziecka głównie na pracownika ie jest dla dziecka dobre. No i każdy, kogo główna ambicją jest bycie LEPSZYM moze być głeboko nieszczęśliwy - bo na pewno znajdą sie jeszcze lepsi, a wiec w rezultacie i tak bedzie GORSZY. Odpowiedz Link Zgłoś
robolik Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 12:57 Na dwoje babka wróżyła, ważne by nie przegiąć w żadną stronę. Moi starzy brali aktywny udział w wyborze studiów (aktywny ale stonowany rzecz jasna) i koniec końców współnie ustalilismy co chcę robić i jak do tego dojśc. I jestem więce jniż zadowolony, że rodzice mieli wpływ. Studiuję informatyke na prywatnej szkole, konkretnie na Wicie, i za ten stan jesteśmy ze starymi odpowiedzialni po równo, za co bardzo im teraz dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 13:34 Verdano, a może jakiś przykład pozytywny? Wiemy już z powyższego, jak się nie powinno dzieci wychowywać. Ale jak należy wychowywać? Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 13:43 iwonesik napisała: > Nigdy nie zostawiłabym dziecka samemu sobie > i powiedziała mu, że ja już skonczyłam szkołę, teraz nadszedł twój czas i ponoś > konsekwencję swoich czynów. ależ nikt nie proponował, żeby tak do dziecka mówić :o) to my matki miedzy sobą... też nikt nie postulował, żeby zostawić nieprzyzwyczajonego do tego dziecka z dnia na dzień samego "z dorosłością" wszyscy mówią za to o tym, żeby iść w kierunku tej właśnie dorosłości, samodzielności dziecka w sprawach szkolnych, w możliwie najszybszym tempie, jakie tylko jest możliwe w przypadku tego właśnie dziecka > Poza tym wiele dzieci w klasie mojego dziecka IV brało korepetycje. > To też źle? moje osobiste zdanie jest takie, że to źle bo to oznacza, że albo nauczyciel od matematyki jest do niczego, albo może i nie jest, ale rodzice nie mają do niego za grosz zaufanie pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 06.09.06, 13:53 > > Nigdy nie zostawiłabym dziecka samemu sobie > > i powiedziała mu, że ja już skonczyłam szkołę, teraz nadszedł twój czas i > > ponoś > > konsekwencję swoich czynów. > > ależ nikt nie proponował, żeby tak do dziecka mówić :o) > to my matki miedzy sobą... He, he, Iwonesik pije do mnie. Ale Iwonesik czyta to, co chce przeczytać. Judytak lepiej rozumie słowo pisane. Dodatkowo, co mnie zawsze do szału doprowadza. Głośne pianie o obowiązku matki. Cholera jasna, to ja jakaś nienormalna jestem. Bo ja pomagam dzieciom. Nie rzucam ich na głębokie wody samodzielności samym sobie bez przygotowania. Pomagam. Ale nie z obowiązku. Tylko z miłosci, tojednak również dla mnie nie to samo... A wracając do korepetycji. Tak, jeszcze raz piszę, że większość uczniów z klasy zmuszona brać korepetycje z danego przedmiotu to moim zdaniem wielki problem. Podobnie jak Judytak uważam, że najpewniej nie sprawdza się nauczyciel danego przedmiotu. A i część rodziców nawala, woląc zrzucić pomoc na innych. Być może sami nie dają rady, być może czyszczą sumienie, że sami nie pomagają, ale za pomoc płacą... Odpowiedz Link Zgłoś
gosza26 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 07.09.06, 11:38 Szanowne mamy mozna przegiąć w druga stronę. Rzadki przypadek, ale istnieje:dzicko jest samodzielne, uczy bo wydaje mu się,że to jedyny cel w jego zyciu, rodzie są bardzo szczesliwi, tylko jakoś tak zapominają wspomnieć,że nauka nie jest celem samym w sobie, są jeszce pasje, kontakty towrzyskie i potzreba usamodzielnienia się.Checi podjęcia dorywczej pracy są vetowane, bo w końcu to dziecko do wyższych celów "zostało storzone". Efekt kiepski, nieumiejętność odnalezienia się między ludzi, wykształcecnie takie niewiadomo co, brak pracy. I kółko się zamyka bo z drugim dzieckiem zaczynają to samo, choć argumentacja inna to skutek taki sam. Moja rada lepiej uczyć samodzielności, od najmłodzych lat Odpowiedz Link Zgłoś
kochanie464 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 07.09.06, 13:32 Jak bylam mala nie bylam pilnowana przez mame wynik -wyksztalcenie zawodowe- zawod monter aparatury rtv (oczywiscie co za tym idzie brak pracy i finansowa tragedia).Obiecalam sobie ,ze moja corka pojdzie na studia, ona ma dopiero 7 lat.Do szkoly chodzi chetnie -narazie.Kiedy po ciazy poszlam na maciezynski a potem wychowawczy podjelam nauke w liceum ekonomicznym-niestety po 2,5 roku musialam skonczyc (szkola 5-letnia)poniewaz sytuacja finansowa nie pozwolila mi na nauke.Jako 28 letnia kobieta plakalam ze nie moge sie dalej uczyc ,snilo mi sie ze chodze do szkoly i to byly mile sny.Wiec szanowni rodzicie ruszcie pupy i zapewnijcie dziecku wyksztalcenie,dajcie im mozliwosc wyboru szkoly,zawodu.Bez was one zgina.Niestety przypilnowanie i pomaganie w lekcjach w pakowaniu tornistra itd.itp mile widziane.Niestety czym starsze dziecko tym wiekszy klopot i mysle ze tym wieksze bazgranie,zapominanie ale przeciez KOCHAMY NASZE DZIECI. Odpowiedz Link Zgłoś
gosza26 Re: kochanie464 07.09.06, 13:36 kochanie464 napisała: > Jak bylam mala nie bylam pilnowana przez mame wynik -wyksztalcenie zawodowe- > zawod monter aparatury rtv (oczywiscie co za tym idzie brak pracy i > finansowa tragedia).Obiecalam sobie ,ze moja corka pojdzie na studia, ona ma > dopiero 7 lat.Do szkoly chodzi chetnie -narazie.Kiedy po ciazy poszlam na > maciezynski a potem wychowawczy podjelam nauke w liceum ekonomicznym-niestety > po 2,5 roku musialam skonczyc (szkola 5-letnia)poniewaz sytuacja finansowa nie > pozwolila mi na nauke.Jako 28 letnia kobieta plakalam ze nie moge sie dalej > uczyc ,snilo mi sie ze chodze do szkoly i to byly mile sny.Wiec szanowni > rodzicie ruszcie pupy i zapewnijcie dziecku wyksztalcenie,dajcie im mozliwosc > wyboru szkoly,zawodu.Bez was one zgina.Niestety przypilnowanie i pomaganie w > lekcjach w pakowaniu tornistra itd.itp mile widziane.Niestety czym starsze > dziecko tym wiekszy klopot i mysle ze tym wieksze bazgranie,zapominanie ale > przeciez KOCHAMY NASZE DZIECI. ------------------------- Post wyżej opisałam sytuację co może się stać kiedy rodzic myśli właśnie tak jak Ty. Jesli swoje niespełnione ambicje zamierzasz przelac na dziecko to nie chcę widzieć skutków. A uczyć mozna się w każdym wieku. Mam przykłady na własnym podwórku. Odpowiedz Link Zgłoś
megarobal2000 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 07.09.06, 14:52 Nasz syn długo nie chciał iść na studia wogóle. Nie powiem, bardzo się to nam nie podobało. Na szczęscie mąż podszedł do sprawy bardzo rozsądnie i zamiast głupich nacisków zaczął roztaczać wizje Już pierwszy strzał był dobry - syn postanowił studiować informatyke. Myśmy pomogli mu wybrać szkołę, jedną z prywatnych w Warszawie, i od października zaczyna. Trochę odetchnęłam musze przyznać, ale dlatego myśle, że rodzice powinni mieć jednak jakiś tam wpływ na ten bardzo ważny przecież wybór Odpowiedz Link Zgłoś
lehija_1 Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 07.09.06, 20:35 > Jak bylam mala nie bylam pilnowana przez mame wynik -wyksztalcenie zawodowe- > zawod monter aparatury rtv (oczywiscie co za tym idzie brak pracy i > finansowa tragedia). Oczywiscie - wszystko to wina Twojej zlej mamy - takze to, ze juz zrezygnowalas z dalszej nauki. W wieku 18 lat to mozna jeszcze to czy tamto zwalac na rodzicow - ale nie majac kolo 30 na karku. Nie przypominam sobie, zeby sie ktokolwiek zajmowal moja szkola, zdarzalo sie nie odrobic lekcji, pojsc na wagary w liceum, zapomniec trampek na wf, dostac dwoje... ale gdybym nie zdala matury (zdalam) i nie skonczyla studiow (skonczylam) to chyba i tak bym nie wpadla na pomysl, zeby obwiniac o to moich rodzicow. Skandal po prostu. Na zasadzie: nikt sie mna nie zajal, wiec jestem durna i durna zostane? Jak masz ambicje to zrob cos sensownego, a nie czepiasz sie przeszlosci jak rzep psiego ogona. Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: Ja nie chcę, żeby rok szkolny się zaczynał!!! 16.09.06, 00:28 Lehija_1 jak mozesz komus tak napisac skoro wogole nie znasz ani jej ani sytuacji??? Czesciowo uwazam tak jak ty, ale ona chyba chciala powiedziec, ze byla kompletnie olewana. I TO chce zmienic w stosunku do swojego dziecka. Dac jej wiecej niz dala jej mama. Jest chyba rozgoryczona, a nie oskarza. Nawyki wynosi sie z domu, czy tego chcesz czy nie, takie nawyki to tez kino, teatr, ksiazka, muzeum - wyksztalcenie. Chyba jej nie zrozumialas. Przeciez ona wyciagnela z tego wnioski, stara sie je naprawic. Oceniam to pozytywnie. Nie odbieram jej postu jako jednoznacznej krytyki matki. Srednio mi sie podoba co napisalas. Odpowiedz Link Zgłoś