ala_bama1
07.03.10, 11:42
Znowu wyszłam na histeryczkę po tym jak byłam z niejedzącym już prawie nic
dzieckiem u lekarza. Mój dwulatek zawsze był niejadkiem. Jedzenie dla niego
mogłoby nie istnieć, każdy posiłek to horror. Zabawianie , cudowanie itp. Ale
coś tam zawsze jadł, nigdy nie było aż tak tragicznie jak teraz. Od dwóch
tygodni odmawia wszystkiego, nawet pije niechętnie. Wyeliminował już wszystko
z jadłospisu i na dzień dzisiejszy pije mleko dwa razy dziennie i coś suchego
typu krakers, paluszki, chrupki. To trochę malo prawda? Nie muszę mówić co
przeżywam bo chyba wszystkie wiecie. Latanie po lekarzach,(badania wszystkie
ok, dziecko żywe, ruchliwe nawet nie ma anemii) Od tygodnia dostaje peritol i
znowu porażka - nie działa. Wypróbowaliśmy już chyba wszystkie dostępne syropy
i nic. W piątek byliśmy u lekarza i znowu się dowiedziałam; odpuścić, dziecko
się nie zagłodzi, dawać tylko wodę do picia kiedyś musi zgłodnieć. Nawet jak
schudnie to nie problem, (tylko za bardzo nie ma z czego) lekarka klepała
znane mi formułki a mnie krew zalewała. Nie wiem gdzie szukać pomocy, jestem
na skraju załamania nerwowego.