Mam taki pomysl.
Wylosowalam trzy karty, jako szkielet fikcyjnej historii: wstep, rozwiniecie,
zakonczenie. Losowalam ze strony Ewy Seydlitz (Marsylski, tylko WA, pozycje
proste).
Wyszly: Swiat (wstep), Diabel (rozwiniecie), Glupiec (zakoczenie).
Kto nie zna tych kart ma je kolejno w linkach.
taroteca.multiply.com/photos/photo/193/41.jpg
taroteca.multiply.com/photos/photo/193/29.jpg
taroteca.multiply.com/photos/photo/193/157.jpg
Proponuje, aby dopisac do tego prosta historie. Tematyka i forma dowolne. Moze
to byc horror albo komedia, lub historia obyczajowa.
Moja wersja jest taka.
Mloda osoba szykuje sie do podrozy swojego zycia. Jedzie na inny kontynent, to
ma byc najpiekniejsza podroz jej dotychczasowego zycia. W samolocie poznaje
interesujacego mezczyzne, wchodzi w romans. Mezczyzna jezdzi z nia po obcym
kontynencie, jest uroczy, kochajacy, czuly itp. Dziewczyna zostawia grupe
przyjaciol i zwiedza dalej tylko w towarzystwie kochanka. Nie wie, ze jej nowy
znajomy jest wysokim hierarcha niebiezpiecznej sekty. Sama nie widzi, kiedy
zostaje poddana kompletnemu praniu mozgu. Zrobi wszytko aby byc z ukochanym.
Przez kilka lat zyje w komunie, ale powoli zaczyna docierac do niej, ze jej
kochanek ja niszczy: obdarowuje upokorzeniami, przemoca fizyczna i psychiczna.
Najpierw musi sie na rzecz sekty prostytuowac, potem sila zostaje wydana za
maz za kogos, kogo do tej pory w ogole nie znala. Zapada na zdrowiu. Zachodzi
w ciaze i ja traci, za co jej niedawny kochanek publicznie ja pietnuje, jako
morderczynie wlasnego dziecka. Czuje sie zbrukana.
Powoli zaczyna myslec o ucieczce. Udaje sie jej to podczas dnia swiatecznego,
podczas ktorego podekscytowani wyznawcy nie sledza jej dokladnie.
Uciekajac do domu zdaje sobie sprwe z faktu, ze nie utrata milosci, ani
dziecka jest najwiekszym ciosem jakiego doznala w sekcie. Najtrudniej
przychodzi jej to, co kiedys bylo latwe: zycie i cieszenie sie nim. Musi
nauczyc sie tego od nowa.
Brrrrr, ale mi wyszla historia w godzine duchow