Dodaj do ulubionych

TRanzyty, które zmieniły moje życie.

04.04.07, 15:28
Może to troszkę naiwny tytuł ale myślę, że możnaby załozyć taki wątek. Choćby
po to żeby pokazać jak duży wpływ ma astrologia na nasze zycie. Ja
doswiadczyłam tego na własnej skórze, a Saturn, Neptun i Uran zmieniły moje
zycie o 180 stopni. Otóż przy jednoczesnym tranzycie Neptuna ("różowe
okularki i wiara w cudowną przyszłosć) i Saturna zakochałam się głupio i bez
pamięci. Na mój descendent wszedł Uran, niósł zmiany i rozstałam się z mężem,
a męzczyzna, którego tak pokochałam odszedł. Zostałam sama, z rozpapranym
rozwodem. Pamiętam, że jak mi na forum "Astrologia bez koterii" Dagmara
wytłmaczyła te tranzyty to ciarki przechodziły mi po plecach. Szkoda, że rok
temu nie miałam pojęcia o tranzytach, planetach i gwiazdach. Od jakiegoś
miesiąca, możę dwóch interesuję się astrologią. Choć moja wiedza jest
znikoma, czytam to forum, czytam astro.com i wiem, że to co robimy nie zawsze
jest dzielem przypadku.
Obserwuj wątek
    • ann-elemetrics Re: TRanzyty, które zmieniły moje życie. 05.04.07, 11:48
      Witam wszystkich smile
      Trzykrotne przejście Plutona przez Asc...
      Gdybym dziś wiedziała co to może oznaczać... W kazdym razie zniszczył mi
      pierwszy 'dorosły' związek - z pierwszym przejściem ogromne rozczarowanie, z
      drugim drobne przykrości i ugruntowanie złej atmosfery, z trzecim przejsciem
      zerwanie. Co ciekawe pierwsze i trzecie przejscie kulminują się niemal
      dokładnie w te najgorsze dni... a jakoś pomiędzy pojawił się Saturn na
      descendencie...

      Niewątpliwie to był bardzo zły czas dla mnie, wielkie rozczarowanie i stres.

      Kolejny taki dość skomplikowany okres mam w 2008. Pluton opozycja Wenus ur,
      Pluton trygon Jowisz ur, ale jednocześnie Saturn koniunkcja Mars ur. i Uran
      opozycja Saturn ur. Nie podoba i się to indifferent

      Może ktoś mnie pocieszy, czy ja się martwię na zapas?
      (Moje dane w wątku Pluton na MC)

      Pozdrawiam
      Ania
      • kita32 tranzyt Ani (ann-elemetrics) oraz Dawida 05.04.07, 12:22
        Aniu, myślę, że przejście Plutona przez Ascendent było takie znaczące w Twoim
        życiu, bo Pluton jest Twoją (współ)dominantą.

        Mój syn Dawid (2.12.92; 8.55; Toruń) miał Plutona na Ascendencie od końca 2005
        do końca 2006 - i tyle tylko, ze po ukończeniu podstawówki przeszedł do
        gimnazjum. Do podstawówki chodził nie w swoim regionie, gimnazjum wybrał
        najbliższe, więc nikt z jego starych kolegów nie przeszedł do tego gimnazjum
        razem z nim, ale ma tam wielu znajomych z okolicy.

        Jeszcze sprawdzam, czy miałaś jakieś inne tranzyty. Miałaś.
        Na trzecie przejście (zerwanie) Uran utworzył kwadraturę do Twojej opozycji
        Uran - koniunkcja Słońce, erkury, Ceres i utworzył opozycję do Węzła
        Księżycowego;
        Drugie przejście (ugruntowanie złej atmosfery)- Saturn po przejściu descendentu
        ustawił się w kwadraturze do Saturna natalnego, koniunkcj Marsa z Jowiszem była
        w kwadraturze do Twojego Urana, a do tego nie wiadomo jaki wpływ miała Eris
        siedzaca e IC w opozycji do Twojego Plutona;
        Trzecie (ogromne rozczarowanie) - też Uran, jak i podczas 3-go przejścia ,
        utworzył kwadratury do natalnej opozycji Urana z koniunkcją Słońca z Merkurym.

        Nie możesz odgraniczyć tranzytu Plutona od tranzytu Urana. Osobiście uważam,
        ze "rozrabiał" głównie Uran, a Pluton przyczyniał się do Twojej wewnętrznej
        transformacji, która działa się pod wpływem przejść. A swoją drogą było to
        niezwykłe sprzężenie tych obu planet,

        pozdrawiam , Kita
        • kita32 literówki 05.04.07, 12:27
          Sorry, przeoczyłam przeczytanie przed wysłaniem i nie zauważyłam co najminej 3-
          ch literówek. Ale mozna się domyśleć, że erkury, to Merkury itd...
          • ann-elemetrics Re: literówki 05.04.07, 12:37
            Kita, dzieki za wyjaśnienie, faktycznie Pluton na ASC wydawał mi się czymś
            wyjatkowo spektakularnym tak, że nie spojrzałam na Urana, który faktycznie do
            zerwań się nadaje...

            Jestem niestety fatalistką i jak coś sobie wmówię, to cięzko wybić (szczególnie
            jakieś złe wróżby - mój Neptun w 1domu?) i chyba zaczęłam się na zapas martwić
            maja sytuacją w 2008. Ale przecież chyba zdarzają się momenty, kiedy złe
            tranzyty nic w zyciu nie psują, po prostu sobie sa i odchodzą? Hm, trochę chyba
            naiwnie to zabrzmiało... smile

            Pozdrowienia

            Ania
    • dagmara888 Re: TRanzyty, które zmieniły moje życie. 05.04.07, 16:05
      U mnie był to Pluton (troszkę dopomógł jemu również Saturn). Mianowicie na tranzycie Plutona przez urodzeniowego Neptuna wyjechałam z miasta rodzinnego - czyli zaczęło się w pełni samodzielne życie. Ponieważ Neptun jest władcą MC to był to wyjazd do nowej pracy. Potem w między czasie zmiana miasta i totalne zaangażowanie w pracę i wchłonięcie do tzw. "wyścigu szczurów" a takie życie wówczas bardzo mi się podobało. Kiedy Pluton zaczął robić opozycję do Wenus i Słońca zaczęłam się w tym wyścigu dusić, nie sprawiały mi przyjemności zarabiane pieniądze, zaczęłam narzekać na brak czasu wolnego, przy opozycji z Wenus zerwanie zaręczyn. Najlepsze było to, że podczas tego długiego tranzytu decydowałam się 2-krotnie na zmianę pracy i dwukrotnie wpadałam w ten sam wyścig szczurów co poprzednio (a byłam święcie przekonana, że dostałam własnie pracę, która należy do w miarę spokojnych) - więc to pogłębiało moje złe samopoczucie. Po drugie dostawałam parę razy propozycję pracy zagranicą ale wówczas zapierałam się, że ja z Polski nie wyjadę a jak wyjadę to tylko i wyłącznie na wczasy. Wogóle przed tym tranzytem byłam bardzo energiczna, na wszystkim mi zależało, bardzo bojowo byłam nastawiona do innych ludzi, dyplomacji w sobie miałam niewiele, ja uważałam, że jeżeli czegoś zapragnę to zawsze mogę to dostać - nieważne ile energii będzie ode mnie to wymagało - po trupach a do celu, nie potrafiłam sobie niczego odpuścić.
      Po tym tranzycie jest inaczej - nie robię nic na siłę, mam w sobie znacznie więcej dyplomacji, potrafię wiele spraw sobie odpuścić, staram się rozwiązywać problemy a nie walczyć z całym światem, nawet moge powiedzieć że stałam się troszkę leniwa.
      Z perspektywy czasu uważam, że to był trudny tranzyt - niewiele wówczas z tego tranzytu rozumiałam, bo myslałam, że Pluton wymaga transformacji więc skończyłam związek, zmieniłam prace i nadal nie było idealnie - tylko Pluton bardziej wymagał transformacji mojej osoby a nie całego świata wokół mojej osobysmile) Rozwiązanie przyniósł Uran, bo w końcu zdecydowałam się wówczas wyjechać zagranicę i tam wspaniale odetchnęłamsmile))
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka