Dodaj do ulubionych

takie moje pytanie?

23.02.08, 22:36
Wlasnie na forum "Jak na gorze tak na dole" przeczytalam watek
Undyny o tym, ze sie boi pewnych tranzytow i sie sama do siebie
usmiechnelam. Powod jest taki, ze ostatnio zmusili mnie w pracy do
podjecia decyzji o urlopie wiec rzucilam date. Przyszlam do domu i
sprawdzilam tranzyty na ten dzien i od razu przyszla mi mysl: "musze
przelozyc ten urlop!" Potem jednak doszedl glos rozsadku i
swierdzilam, ze zostawie ten termin (choc wewnetrznie nie bylam do
tego przekonana). Tak sie zlozylo, ze jednak bylam zmuszona
przelozyc termin wakacji, ale inne niz astrologiczne powody wplynely
na to.
Ostatnio rowniez zmienialam mieszkanie i zrobilam wszystko aby
przeprowadzic sie kiedy Merkury byl jeszcze w ruchu prostym, moja
determinacja w tej kwestii byla przyjeta z lekkim zdziwieniemsmile)
Jak dalece na to co robicie, jakie podejmujecie decyzje ma wplyw
astrologia w waszym zyciu? Jak reagujecie kiedy zobaczycie u siebie
w horoskopie czy innych bliskich ludzi jakies silne tranzyty?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • joola17 Re: takie moje pytanie? 23.02.08, 22:56
      Widzialam tamten watek; moim zdaniem (ale tylko na podst fragmentarycznego
      tranzytu, nie wiem, gdzie jest Saturn? to podstawa)
      to sa niezle, mocne takie, energetyczne tranzyty; i na podroz
      (Jowisz-Mars-Pluton) i na dziecko (tranzytowany asc.--> dzialania przemyslane,
      transformujace, podejmowane swiadomie), i takie wlasnie zeby jechac, robic,
      dzialac, zmieniac sie, probowac nowego.

      U mnie, roznie. Czasem staram sie przeczekac, czasem zaplanowac. Widzialam juz
      jednak tyle napietych tranzytow ktore rozeszly sie po kosciach (zgodnie z duchem
      tranzytu, ale niegroznie) i tyle dramatow na "niczym", ze mam troche liberalny
      stosunek do tranzytow, czyli: moze cos sie zdarzy, ale raczej na pewno mnie
      zaskoczy.
      Wiem, z czego to wynika, z braku dystansu. Znam swoj horoskop i tranzyty na
      codzien, wiec "ogniskowa za krotka", widze drzewa zamiast lasu.
      Najczesciej po prostu staram sie - jesli sie da - zeby nowa rzecz byla robiona
      na jakims wyrazistym tranzycie... i tyle. Tranzyty transsaturnikow, a to one
      nas zmieniaja, daja sie ocenic i podsumowac po fakcie dopiero.

      Co do bliskich, staram sie nie bac za mocnosmile Dobrze ze nie znam godzin, bo
      boje sie bardziej niz o siebie.


      U siebie mam obawy przed tym lipcowym tranzytem roku 2010. Na Ksiezyco-Plutonie
      bedzie koniukcja Mars+Saturn, w kwadraturach Jowisz+Uran i Pluton. I nie chodzi
      tu nawet o potezna sile, tylko o to, ze przejedzie mi to po Ksiezycu. Ksiezyc to
      nie jest swiadomy i ukierunkowany asc, Ksiezyc to nieswiadomosc, cialo, bliscy itd

      Wiesz, Dagmara, ja nie mam nic w Pannie, z planowaniem u mnie w ogole raczej
      sredniosmile
      • joola17 ps 23.02.08, 23:14
        napisalas o urlopie, ze podalas date, a potem chcialas zmieniac.

        Ja mam ten problem co nieco przemyslany.
        Rzeczy sie przytrafiaja we wlasciwym czasie. Gdyby bylo inaczej, astrologia by nie dzialala na tych, ktorzy jej nie znajasmile A jak znasz tranzyty, to nawet jesli sa zle, a Ty o tym wiesz, to jestes wygrana bo jestes swiadoma. W przypadku urlopu to wystaczy...

        • kita32 Re: ps 24.02.08, 01:03
          Mnie znajomość tranzytów nie raz ułatwiała podjąć decyzję.

          Na przykład, gdy zastanawiałam się - pojechać na konkretny warsztat, czy nie? O
          warsztatach najczęściej się nic nie wie poza tematem, nie wiem jakie dla mnie
          będą i czego mogę się spodziewać. I w takich wypadkach podejmuję decyzję na
          podstawie tranzytów. I nigdy na tym się nie zawiodłam wink
          • joola17 Re: ps 24.02.08, 01:14
            Powinnam zaznaczyc, ze wiode teraz wybitnie nudne zycie, na bardzo niskim
            poziomie energii, byc moze dlatego zabrzmialam taka... zrezygnowana? .....
      • bindu tranzyty 24.02.08, 02:12
        joola17 napisała:

        > U siebie mam obawy przed tym lipcowym tranzytem roku 2010. Na Ksiezyco-Plutoni
        > e
        > bedzie koniukcja Mars+Saturn, w kwadraturach Jowisz+Uran i Pluton. I nie chodzi
        > tu nawet o potezna sile, tylko o to, ze przejedzie mi to po Ksiezycu. Ksiezyc t
        > o
        > nie jest swiadomy i ukierunkowany asc, Ksiezyc to nieswiadomosc, cialo, bliscy
        > itd

        nie wybiegam zazwyczaj az tak daleko, ale sprawdzilam sobie tranzyty na czas, o
        ktorym wspominasz Joolu, 30 lipca 2010. troche mi mina zrzedla, bo podobnie jak
        i Twoj, moj Ksiezyc bedzie dosyc 'ciekawie' tranzytowany: opozycją Saturna/Marsa
        i koniunkcją Urana, ze o kwadraturze Plutona nie wspomne. jak kazdy z nas
        najbardziej boje sie o bliskich ...

        >
        > Wiesz, Dagmara, ja nie mam nic w Pannie, z planowaniem u mnie w ogole raczej
        > sredniosmile

        ja mam duuzo w Pannie i z planowaniem u mnie roznie bywa.


        jesli chodzi o temat watku, to tranzyty tranzytami, a zycie zyciem. co trzeba
        zrobic w danym czasie to trzeba. jakos niespecjalnie mi to sen z oczu spedza.
        czasami jest to ekscytacja, ze cos sie bedzie dzialo, ale konczy sie zazwyczaj
        na tym, ze wiele halasu o nic, tak jak napisala Joola.
        OK, tranzyt Saturna po Sloncu wzielam sobie do serca i dostosowalam sie, w miare
        mozliwosci, do 'zalecen'.
      • dagmara888 Re: takie moje pytanie? 24.02.08, 20:24
        Zgadzam sie z Toba Joola, ze tranzyty nie zawsze "dzialaja" albo
        dzilaja z mniejsza sila niz by sie nam wydawalo.
        Jednak macie jakies oczekiwania w stosunku do tranzytu (progresji,
        dyrekcji) czy to oczekwiania pozytywne jak i negatywne. Negatywne
        zazwyczaj powoduja nasze obawy, pozytywne moze przyplyw optymizmu
        (???). I tak sie zastanawiam jak sobie radzicie z
        tymi "oczekiwaniami"?

        Zaczynam sie rowniez zastanawiac jak to by bylo gdybym nie znala
        astrologi - czy podejmowalabym takie same decyzje czy akceptowalabym
        w swoim zyciu takie a nie inne zmiany, czy moje zycie wygladaloby
        tak samo jak teraz? Cos mnie ostatnio bardzo filozoficznie
        natchnelo...
        Pozdrawiam
        • joola17 Re: takie moje pytanie? 24.02.08, 22:42
          Mnie tez tak natchnelo ostatnio, bo Saturn jest gdzie jest, i mialam mocny
          kryzys astrologiczny. Wlasnie na tamat tego, ze trudno dobrze przewidziec (z
          taka trafnoscia, jak bym chciala), lub ze takie czasochlonne, i ze astrologia
          nie odpowiada na wszystko, ze jest sporo (glownie szczegolow) natury
          pozaastrologicznej.

          Ale bez astrologii nie rozumielabym swiata, bylabym glupia i plytka.

          Jak sobie radze z oczekiwaniami. Coraz lepiej. Godze sie z tym, ze zawsze jest
          margines bledu, poziom ogolnosci, no i najwazniejsze, ze jak ida mocne czasy,
          energetyczne, to nie mozna nic nie robic, bo nas zniszczy cos z zewnatrz. Na tym
          polega chyba cala tzw. pierwsza cwiartka Saturna, ma sie niski poziom sil, a
          tranzyty - jak zawsze. Nie ma czesto mocy, zeby stawic im czola. Dlatego sypie
          sie zdrowie dlatego sie chce "w Bieszczady".

          Dojrzewam do mysli, ze astrologia to nie wszystko, ale nie w takiej kolejnosci,
          jak niedouczeni niektorzy mlodzi ludzie, ze 'dzis to sie zajme praca a
          astrologia to hobby na weekend'. Tranzytami umiem wyjasnic wszystko...po fakcie.
          To i tak duzo, ale skoro to symboliczny przekaz to zawsze jest jakies pole
          niezgadywalne. Jakas tajemnica.

          Teraz jednak mam tranzyty trudne, ogniste, plutonowo-marsowe,
          jowiszowo-kwadraturowo-uranowe, i cale sily skupiam na tym, zeby mnie NIE
          przejechalo [a uporczywie przejezdza], wiec jak moge czegos oczekiwac..? Nie mam
          silysmile
          • dagmara888 Re: takie moje pytanie? 26.02.08, 19:32
            Dobrze oddalas Joola co ostatnio mnie dopadlo. Meczy mnie
            ten "poziom ogolnosci" - to co moze mowic o zwiazku dwojga ludzi
            zarowno dobrze moze mowic o podpisaniu kontraktu, to co mowi o
            podrozach moze rownie dobrze mowic o jakiejs formie edukacji itd.
            Czy wogole patrzenie w przyszlosc ma sens jezeli nie mamy pewnosci
            ze dobrze to wszystko odczytujemy?

            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka