Wlasnie na forum "Jak na gorze tak na dole" przeczytalam watek
Undyny o tym, ze sie boi pewnych tranzytow i sie sama do siebie
usmiechnelam. Powod jest taki, ze ostatnio zmusili mnie w pracy do
podjecia decyzji o urlopie wiec rzucilam date. Przyszlam do domu i
sprawdzilam tranzyty na ten dzien i od razu przyszla mi mysl: "musze
przelozyc ten urlop!" Potem jednak doszedl glos rozsadku i
swierdzilam, ze zostawie ten termin (choc wewnetrznie nie bylam do
tego przekonana). Tak sie zlozylo, ze jednak bylam zmuszona
przelozyc termin wakacji, ale inne niz astrologiczne powody wplynely
na to.
Ostatnio rowniez zmienialam mieszkanie i zrobilam wszystko aby
przeprowadzic sie kiedy Merkury byl jeszcze w ruchu prostym, moja
determinacja w tej kwestii byla przyjeta z lekkim zdziwieniem

)
Jak dalece na to co robicie, jakie podejmujecie decyzje ma wplyw
astrologia w waszym zyciu? Jak reagujecie kiedy zobaczycie u siebie
w horoskopie czy innych bliskich ludzi jakies silne tranzyty?
Pozdrawiam