Mam drobny problem i zastanawiam się, czy ktoś był może w sytuacji podobnej...
Otóż, kupuję mieszkanie. Przedwstępna podpisana, wnioski złożyłam do Millenium
i mBanku (mój bank macierzysty od chyba czterech lat - mam tam 3 swoje konta).
Decyzja z Millenium przyszła szybciutko, z mBanku po 1.5 tygodnia. Osobiście
zależało mi na mBanku, tak więc ucieszylam się. Niestety, pojawił mi się
pewien problem, w postaci karty kredytowej, też z mBanku zresztą - sami kiedyś
zaproponowali, a że ja łasa na zakupy w sieci to i się zgodziłam... no ale
limit mi też sami wyliczyli, 10.000 zł

a ja głupia nie pomyślałam wtedy ze
to mi zdolność zmniejszy

Nigdy się nie zadłużałam na więcej niż 2.500,
spłacałam blyskawicznie, no ale limit jest. Kartę w dniu złożenia wniosku
zaczęłam zamykać, wysłalam formularz do mBanku, który już do nich najwyraźniej
dotarł, bo jak się zaloguję to tej mojej karty w systemie już nie widać. No
ale jednym z warunków umowy jest zmniejszenie przeze mnie limitu do 5000. No
ale ja karty przecież już nie mam to i nie ma co zmniejszać

Pani z
Expandera mówi że muszę na potwierdzenie moich słów jakiś papier im
dostarczyć, że karta już została zlikwidowana. Póki co na razie nic takiego
nie dostałam, na mLinii nic mi nie powiedziano - ale dzwoniłam wieczorem,
doradcy kredytowi do 15. Zastanawiam sie czy muszę ich prosić (na mLinii) by
mi taki papierek przysłali, potem przesłać do doradcy kredytowego i tym
sposobem przedłużać całą zabawę o jakiś tydzień najmarniej, czy oni po prostu
nie mogą sami tego w systemie sprawdzić? Kurcze przecież to wszystko w ramach
jednego banku, nie mieści mi się w głowie, że takie trudności piętrzą