ossy1
14.09.06, 21:57
Moj chlopak 3 tygodnie temu wniosek o 150 tys. zł w CHF do Multibanku.
Wszystko szło ładnie i sprawnie. Po 3 dniach zadzwoniła do nas
przedstawicielka i powiedziała, że chlopak musi wyjaśnić historię z BIK, bo
okazało się, że ma jakieś wiszące 50 złotych z 2003 roku.
Przypomnieliśmy sobie, że rzeczywiście w 2002 roku moj chłopak brał komputer
na raty. Umowa ratalna w sklepie zawara była z firma Żagiel. Kredyt został w
całości splacony miesiac przed wyznaczonym w umowie z Zaglem terminem.
Mielismy "mały" nawet nie miesieczny poslizg w racie - chlopak był wtedy w
szpitalu - operacja, kasa była, tylko jakos z powodow zdrowotnych jedna rata
wyleciała nam z glowy.
Otrzymalismy wezwanie i niezwlocznie ją zaplacilismy wraz z kolejną. Po tym
incydencie nie było już zadnych poslizgow, a komputerek został cały spłacony
przed terminem i dawno wymieniony na nowy. Nikt nie zawiadomił nas, że od
tej z opoznieniem zaplaconej raty (ani pismem, ani telefonicznie) naliczono
odsetki, ktore powinnismy splacic. Za to zgłoszono te wyrosniete z podobno
(tak nam powiedziano ostatnio w Zaglu) 12 złotych 50zł do BIK (mało tego
postepowanie windykacyjne odbyło sie także bez powiadamiania chłopaka o tym
ze coś trzeba dopłacić). O niczym nie wiedzielismy.
Jakby tego było mało bez problemow bralismy sobie na mojego chłopaka (zawsze
mial wieksze dochody) rozne niewielkie kredyci ktore od 2003 roku zawsze
regularnie splacalismy, zawsze wczesniej itp. Gernalnie banki traktowały
mojego chlopaka jako "wzorego klienta i kredytobiorce".
Zaden z bankow nie poinformował nas ze cos tam wisi w BIK. Nie wiemy czy nie
widzieli, czy nie chcieli widziec, czy ta kwota wydawala im sie po prostu
smieszna. Ostatnio potrzebiwalimy pilnie 8 tys. i Millenium bez mrugniecia
okiem w ciagu 3 dni dalo nam te gotowke, nie mowiac nic o BIK.
W tym roku nasza serdeczna przyjaciolka poprosiła mojego chlopaka, by wziąl
jej pralke na raty (wplacamy za nia pieniadze,ktore nam regularnie co miesiac
dostarcza przed terminem - 100 zł) nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie
to, ze pralke brał moj chopak na siebie. A umowa kredytowa zawrata jest w
Żaglu (tym samym, w ktorym byl wziety nasz komputer)i jakos Zagiel nie
zauwazył ze cos jest moj chlopak mu winien. Pralke dostal bez problemu i
przekazal ja kolezance.
Multibank, zas niestety postanowil nie podejmowac decyzji o kredycie mojego
chlopaka - dochody miesieczne netto 4300 - jedyne zadluzenenie 8 tys w
Millenium - i pralka, ktorej splata konczy sie w grudniu br. Poprosil o
wyjasnienie tej sytuacji. I wyczyszczenie BIK-u. NIe pomoglo pokazanie
druczkow z 2003 roku, ze wszytsko jest dawno splacone w terminie. Kazano to
wyjasniac, bo jest to ogromna przeszkoda jesli chodzi o wiarygodnosc.
Zadzowonilismy wiec do Zagla, wyslalismy kilka listow, faksow itp. -
windykacja byla zdziwiona ze chlopak nie otrzymal pisma, i ze ... dali mu
mimo tych 50 zl w Zaglu pralke na raty. Kazali zaplacic te 50 zł, co
oczywiscie zrobilismy od reki. Niestety, kwit z zaplata Multi takze nie
intersuje. Chca pisma od Zagla. Zagiel sie nie kwapi, by cos napisac od reki.
Mimo ze jak powiedziano nam wplata zostala juz dawno zaksiegowana na ich
koncie. Pismo oczywiscie wyjasniajace moj chlopak otrzyma w ustawowym
terminie. Na pytanie jaki to termin - odpowiadaja, ze niezwlocznie. Sprawa
trwa juz "niezwlocznie 2 tygodnie". Oczywiscie nie pomagaja zadne ponaglenia,
nikt nie wie na jakim etapie jest pismo, faksem niczego absolutnie nie wysla
itd., a polecony jakos od nich wyjsc nie moze. Po prostu jeden wielki burdel.
Czy ktos mial podobny przypadek? Co zrobic w takiej sytuacji? Przeciez z
powodu 50 zł bank nie powinien odmowic udzielenia kredytu? Zwlaszcza
zaplaconych 50 zł. Bank ma klapki na oczach, powtarza BIK. My mamy papiery ze
zaplacone... Co robic pomozcie? Dodam, ze nie intersuje nas kredyt w PKO, bo
wiem, ze PKO takie cos nie przeszkadza. Chodzi nam o tani kredyt w CHF.
pozdrawiam
ossy