tomek-0103
17.02.11, 13:13
Witam wszystkich, piszę tu bo chyba właściwie chciałbym się wygadać,po prostu...może usłyszę coś co mnie podtrzyma na duchu?chociaż wątpię.Pewnie zostanę zgnojony za to co zrobiłem,na ale mam co chciałem.OK.od początku....
Jestem (jeszcze) żonaty od ponat 10 lat.Całe moje małżeństwo to terryzowanie żony,przypierniczanie się do niej za byle głupstwo.Traktowałem ją jak zawór bezpieczeństwa przez który mogę wypuścić gromadzącą się we mnie flustrację z powodu wielu niepowodzeń w moim życiu.Ona jednak zawsze była przy mnie,zawsze mnie wspierała.
Od jakiegoś czasu prowadzę działalność gospodarczą,zaczynając tą nową pracę byłem pełen wiary że w końcu mi się uda(dodam że moja żona świetnie sobie radzi w sprawach związanych z jej firmą),ciągle zarabiałem dużo gorzej od niej.Jednak okazało się szybciutko że moje plany i marzenia legły w gruzach...nie dość że nie zarabiam to jeszcze dokładam do tego pożal się Boże "biznesu".zamknąć go nie mogę bo mam pewne zobowiązania i muszę go "ciągnąć" do lipca.
Z tego powodu moje dołowanie się osiągneło szczyty,ciągle wrzeszczałem na żone i na dzieci.Z nadmiaru wolnego czasu zacząłem grzebać w internecie.Poznałem nastolatkę z którą spotkałem się kilka razy.Czułem że jednak nie jest ze mną tak źle skoro ktoś taki młody zwraca na mnie uwagę.Teraz już to wiem,że to było bardzo żałosne dowartościowywanie samego siebie..
Jakiś czas temu zacząłem "trzeźwieć".Zrozumiałem że muszę naprawiać to co niszczyłem przez te lata.Zbierałem się na odwagę żeby wybrać się do psychologa bo wiedziałem że sam sobie nie poradzę.Jednak dalsze wypadki potoczyły się strasznie;usłyszałem jak ona mówi koleżance że nigdy nie myślała nawet o zdradzie ale moje zachowanie w ostatnim czasie powoduje że ma wielką ochotę mnie zdradzić,Wpadłem w szal.Pobiłem ją.Następnego dnia kazała mi się wynosić,przeblagałem ją,powiedziałem że pójdę do psychologa i że wszystko zmienię.Była szczęśliwa gdy dwa dni później powiedziałem jej że znalazłem psychologa i że jestem już umówiony.
Wszystko było by dobrze ale sumienie mnie gryzlo strasznie i przyznałem się do zdrady...
oczywiście wywaliła mnie z domu
nie wiem jak ją przebłagać
chodzę do psychologa oraz biorę udzial w zajęciach grupy sprawców przemocy w rodzinie jednak to chyba już za późno.Ona mnie nienawidzi,mówi że wreszcie jest wolna,słucha muzyki jakiej chce,spotyka się z kolezankami kiedy chce...itd
Wiem że bardzo mnie kochała jednak sam to wszystko zniszczyłem:(
teraz wiem że powinienem na co dzień jej okazywać milość a nie sprawiać tyle przykrości.Nie wiem co robić