Gość: Wyspana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.11.04, 09:12
Droga Matyldo, oto moj sen:
Snilo mi sie, ze mieszkalam na 1 pietrze (tak jak w rzeczywistosci) ale moje
mieszkanie wygladalo zupelnie inaczej. Pierwszym pomieszczeniem od wejscia
byla duza kuchnia, otwarta. Dalej byly dwa ogromne pokoje: wielki otwarty
salon i wielka sypialnia, taka zaciszna i bezpieczna.
Sufit byl o wiele wyzej niz w rzeczywistosci. Wszystkie meble i elementy
wystroju byly zielone, brazowe lub bezowe i w takim dostojnym stylu, jakby
angielskim czy francuskim. Nie lubie takich kolorow ani takiego stylu, jednak
czulam sie tam dobrze, bylo mi bardzo wygodnie. Sciany byly obite materialami,
skorzane, drogie fotele i kanapy byly miekkie i z przyjemnoscia na nich
siadalam. Wszedzie bylo bardzo czytsto i swiezo, chociaz wystroj bogaty w
ciezkie tkaniny i rozne materialy sprzyja przeciez gromadzeniu sie kurzu! A
tam bylo tak przyjemnie...
W sypialni bylo ogromne miekkie lozko i bylo tak przytulnie.
Po mieszkaniiu krecil sie moj ojciec, chyba pomagal mi wczesniej przy remoncie
(?) W pewnym momencie siedzial na fotelu a ja na drugim i ktos
niezidentyfikowanytam jeszcze byl, bo rozmawialismy...
Myslalam sobie, ze dlaczego ktos zrobil mi zielono-brazowy wystroj, skoro nie
znosze takich kolorow i ze bede musiala to zmienic na zupelnie inne, chociaz
ze zdumieniem stwierdzalam, ze nie przeszkadza mi ten odmienny od moich gustow
wystroj, tak, jak moglabym sie tego spodziewac....
Wogole w tym snie bylam taka spokojna i wypoczeta...
Matyldo, prosze o pare slow interpretacji.
Pozdrawiam seredecznie.