10.11.09, 06:59
Dzisiaj, w przypływie nostalgii, postanowiłem odżwieżyć pamięć i wpisałem hasło ratonsitoblanco, aby sprawdzić, na jakich forach się kiedyś udzieliłam jako Mysz Biała. Gdy zobaczyłem w stosownym wykazie forow aha@Grafika.com, pomyślałem, że nastąpiła jakaś pomyłka. Choć moja pamięć zawodna, to jednak byłem pewien, że z żadnym graficznym towarzystwem nie miałem nic wspólnego. W ten sposób trafiłem na Twoje forum w nowej wersji, Bogatko. Jednocześnie zrozumiałem swoją fatalną pomyłkę. Dwa lata temu, podczas ostatnich dni Meliny, byłem przekonany całkowicie, na sto procent albo i więcej, że pod Twoim nickiem atakuje mnie inna osoba. Wpadłem wtedy w deliryczny szał i publicznie Cię znieważyłem. Teraz już wiem, że popełniłem koszmarny błąd, zrozumiałem że jesteś realną osobą, Bogatko. Jest mi bardzo przykro i chciałbym Cię przeprosić. Czynię to publicznie, obraziłem Cię na forum, więc nie powinienem chować się za parawanem poczty internetowej. Nie wiem, czy tak bardzo spoźnione przeprosiny mają jakąkolwiek wartość i znaczenie, ale mimo wszystko postanowiłem je złożyć.
Ratonistoblanco
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Błąd 10.11.09, 09:17
      https://i37.tinypic.com/2qvsccn_th.jpg https://www.wasilkow.pl/przedszkole/Nowy%20folder/kwiatki.gif Witam Biały Myszu, przyprawiłeś mnie o tak żywe serca bicie, że chyba ten puls dociera teraz do Ciebie, gdziekolwiek jesteś, dobrze że jesteś i że nareszcie się odezwałeś.
      Człowiek nie jest doskonały, błędy i pomyłki zdarzają się każdemu.
      Starter tego wątku - i nie tylko - świadczy o tym, że jesteś człowiekiem mądrym, zawsze Ciebie lubiłam, często wspominałam i nie mogłam przeżałować zamknięcia Literackiej Meliny. Tam wynikło jakieś nieporozumienie, chyba z tak częstego tam żartowania i wesołości, nikt nikogo nie chciał urazić, a na pewno nie Ciebie, lubianego przez wszystkich Admina.
      Od czasu do czasu wpisywałam Twój nick w Wyszukiwarkę gazety, ale nie pokazywała Twojej aktywności. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, gdy się tutaj odezwałeś.
      Zapraszam do pisania, każdy temat znajdzie odpowiedź.
      Jeśli założysz nowe forum, chętnie będę u Ciebie pisać.
      A teraz specjalnie dla Ratonsitoblanco biała myszka z podziękowaniem za rozjaśnienie mglistego poranka:
      https://i34.tinypic.com/2h3oej6.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 10.11.09, 16:18
        Widzę, że czasy się zmieniły na lepsze. Dawniej witałem nowego forumowicza butelką wina. A teraz na dzień dobry dostaje się samochod. Dobrze, że nie prowadzę już forum, bo bym poszedł z torbami. A raczej z jakimiś trzeciorzędnymi reklamówkami. Ta pani w kapeluszu też zachęca do pisaniasmile
        Forum już prowadzić nie będę. Zycie pokazało, że nie mam predyspozycji do opiekowania się kolektywem. Poza tym teraz już nie mam na to czasu. Prowadzenie forum wymaga dużej ilości czasu. A z tym u mnie kiepścizna. Zresztą prawie od roku nie napisałem ani jednego słowa po polsku, więc teraz czuję się trochę jak facet, któremu kac otwiera powieki. Ale uznałem, że w miarę możliwości będę u Ciebie coś skrobał. Ach, siła sentymentusmile... Masz bardzo ładne forum, Bogatko. Ładne i ciekawe grafiki. Najbardziej mi się jednak tu podoba niejaka zaciszność, spokój. Ciekawe, że forum, przecież wirtualny byt, może wywołać poczucie takiej sielanki. Po zamknięciu Meliny parałem się jeszcze łobuzerką jakiś czas jeszcze pod innymi nickami. A teraz jestem nawróconym łobuzem. Mój piękny kij bejsbolowy jest w aksamitnym futerale. Podobnie jak puszysty i piękny mysi ogon. Siedzę tutaj niczym na górskiej łące i wącham kwiatki.
        Dziękuję za miłe powitanie.
        • bogatka1 Re: Błąd 10.11.09, 20:43
          https://i34.tinypic.com/350m141.jpg Twój atrybut ma u mnie nową oprawę, też aksamitną i pachnącą, ale pewnie wolisz futerał skrzypcowy?

          https://i33.tinypic.com/10rv483.jpg Dobrze, że przypomniałeś. Mam taką, ale nie umiem otworzyć. Hophopi brakuje, bo to ona przeważnie sprzątała Melinę. A jak się uśmiałam z jej tekstów! Najlepsze były te opowiadania z wypraw do Castoramy.
          Twoje niedokończone opowiadanie o tematyce indiańskiej bardzo mnie zaciekawiło, bo interesowałam się Inkami, podróżami po Ameryce Południowej, do dzisiaj zbieram zdjęcia i ciekawostki, zwłaszcza legendy. Napisałam książkę n/t kilka lat temu, ale długo się zastanawiałam, czy ją wydać, nawet wysłałam tekst e-mailem do wydawnictwa Znak i przysłali mi od razu akceptację, ale się wycofałam.
          Ratonsitoblanco, Tobie pewnie lepiej idzie, książkę, nad którą pracowałeś, chyba już wydałeś.

          I też za bardzo nie mam czasu ostatnio, ale dla takich słów jak Twoje, warto cokolwiek robić, przyjemnie mi się zrobiło, że tak miło określiłeś to forum.

          https://i36.tinypic.com/xelrp0.jpg
          • ratonsitoblanco Re: Błąd 10.11.09, 22:25
            Urocze zdjęcia i grafikismilePozwól, że przyjmę prezent. Ta oprawa jest bardziej wyszukana niż futerał skrzypcowy. Starannie dobrany elegancki element uszlachetnić może nawet przyziemny kij. Albo i więcej - może go upodobnić do laski dżentelmena.

            Szkoda, że nie wydałaś swojej książki, Bogatko. Musi być ciekawa, skoro Znak był nią zaintersowany. To raczej nietypowa sytuacja, gdy autor rezygnuje z wydania ksiażki. Czy można wiedzieć, dlaczego podjęłaś taką decyzję? Czy podróżowałaś po Ameryce Południowej?

            Swojej książki nie wydałem. Nie czyniłem w tym celu już żadnych wysiłków. Od roku pochłonięty jestem prowadzeniem swojego biznesu. Zresztą moje niegdysiejsze zainteresowania literackie wydają mi się dzisiaj komicznym epoizodem. Czymś równie perspektywicznym, jak zamysł mojego kolegi, który przeprowadził się do Chin, bo mu się już demokracja w Ameryce nie podobała. Aczkolwiek za jakiś czas pewnie opublikuję sobie książkę na Amazon. Skorzystam z obecnej rewolucji wydawnicznej. Ale bez żadnych oczekiwań, to będzie czysta zabawa. Może raz na rok ktoś będzie przeszukiwał ofertę Kindle i przypadkowo zamiast innej książki kupi mojąsmile

            Moje komplementy pod adresem forum są szczere. Jestem przekonany, że najbardziej wartościowe rzeczy dokonują się w takiej zacisznej atmosferze. Imponująca jest Twoja konsewencja w prowadzeniu tego forum. Jest w tym coś pięknego.
    • bogatka1 Re: Błąd 11.11.09, 09:46
      https://www.topblogi.pl/zdjecia/image-5B40_4AF906BE.gif
      Ratonsitoblanco, jeśli wydasz książkę, na pewno ją kupię, tak jak kupiłam pierwszą książkę Aadsz „Wszystko gra”. Muszę jeszcze nauczyć się kupowania w Internecie, chyba trzeba założyć osobne konto. Jotka wydała kilka świetnych książek, czytałam je z podobnym zaangażowaniem, jak „Anioły i demony” Browna.
      Po Ameryce nie podróżowałam osobiście, ale tyle się naczytałam książek podróżniczych, że mogłabym pisać jak Sienkiewicz. Ludzie piszą o kosmosie i są to poczytne książki i realizowane w oparciu o nie filmy, a przecież żaden z tych autorów nie był w kosmosie.
      Pytasz, czemu wycofałam się z wydania swojej książki. Nie do końca było wiadomo, jakie poniosę koszty w Znaku.. W tym samym czasie syn, prowadzący działalność gospodarczą dostał uprawnienia wydawnicze, nawet numery ISBN, ale zaraz potem zaczął pracować w Niemczech. W dodatku to był okres, kiedy z powodu przejść z mężem i wynikłego z tego przewlekłego stresu bardzo pogorszyło się moje zdrowie, byłam z powodu anemii umierająca. Lekarz, który zobaczył wyniki badań, powiedział mi, że według tych wyników powinnam już nie żyć.
      Od początku tego roku zaczęłam interesować się grafiką. Grafika własna na tym forum to tylko owoce bieżącej nauki. Celem jest zilustrowanie własnej książki. Może się uda, a jeśli nie, to i tak mam świetną rozrywkę, bo kreowanie w grafice jest równie budujące jak w literaturze.
      Ratonsitoblanco, pisanie książki to nie epizod, bo tworzenie zmienia nie tylko osobę, ale także otoczenie. To wolność, bo piszesz wtedy, gdy masz nastrój - i przyszłość (przypomnij sobie tylko książki, które wpłynęły na Twoje postępowanie), a czasem nieśmiertelność.
      A że jesteś dobry jako literat, przekonałam się wielokrotnie.
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 11.11.09, 17:55
        Bogatko, miałaś bardzo dużo problemów. Mam nadzieję, że to już zamknięta karta, przeszłość. Zgadzam się, że nie trzeba podróżować, żeby opisać jakieś miejsce. Z twórczością Jotki zatraciłem kontakt. Gdy napisze jakąś książkę o sensie życia, to sięgnę po portfelsmile

        Dziękuje za komplement, Bogatko, ale jako literat jestem odpowiednikiem może trzecioligowego piłkarza, który przy sprzyjających okolicznościach dostałby się na ławkę rezerwowych drugoligowej drużyny walczącej o utrzymanie. Wydaje mi się, że mogę lepiej wykorzystać swój czas. Ostatnio bardzo konkretnie zmienił się mój światopogląd, perspektywa życiowa. Podam Ci przykład. Załóżmy hiopotetycznie, że moja książka zostałaby wydana trzy lata temu. Najprawdopodobnej nakład sięgnąłby wysokości trzech tysięcy egzemlarzy. Z czego może by się sprzedało 1500 z pomocą przyzwoitej promocji wydawnictwa i nadludzkich wysiłkach autora takich jak bieganie w kalesonach, z mysim ogonem, po Floriańskiej i zachęcanie przechodniów do lektury kolejnego "bestsellera". Pewnie znalazłoby się wówczas kilka życzliwych dusz, które by mnie wspierały w stylu: "1500 egzemplarzy to nieźle jak na pierwszą książkę. Przy drugiej będzie lepszy nakład. Najtrudniejszy krok masz za sobą". No i co? Zabrnąłbym w następną książkę i byłoby - a co mi tam, pofolguję optymizmowi - 2000 egzemplarzy. I wiódłbym żywot autora na marginesie życia literackiego w poczuciu głębokiej krzywdy, że mój talent nie został należycie doceniony, konspiracja. Taka klasyczna błazenada w formie zaawansowanego moralnego niepokoju. A może by mnie dosięgnęła jeszcze większa tragedia życiowa. Na przykład - zacząłbym naśladować Prousta. Ale jako że nie zostałem autorem, moje życie obrało inny kierunek. Jakiś czas temu przyjąłem do pracy sympatycznego Meksykanina, który ma trójkę małych dzieci. Jeszcze do niedawna nie miał żadnych perspektyw na znalezienie stałej pracy, był, jak mi się wydaje, w dość desperackiej sytuacji. Mogłem zmienić czyjeś życie na lepsze, w bardzo namacalny sposób. Jako autor nie miałbym takiej możliwości. Ciekawe, że stanąłem na drodze tego człowieka między innymi dlatego, że kilka tuzinów wydawnictw odrzuciło moją twórczość.

        Nie chcę przez powyższe refleksje powiedzieć, Bogatko, że pisanie dla wąskiego grona nie ma sensu albo że to strata czasu. Absolutnie nie. Twierdzę natomiast, że powinno się robić to, do czego ma się największe predyspozycje.

        Napisałaś, Bogatko, że pisanie zmienia osobę i otoczenie. Pisanie powieści raczej nie zmieniło mojego zachowania. Natomiast pisanie do Meliny pozostawiło jakiś ślad. Od tamtego czasu nie mogę się pozbyć nawyku rzucania mięsem (przed Meliną nie klnąłem prawie w ogóle). Poza tym nabawiłem się nawyku chodzenia w kalesonach po domu jesieną i zimą (nie żartuję). Tak więc w moim przypadku pisanie nie ma nadzwyczajnego związku z nieśmiertelnościąsmile

        Mam nadzieję, że kontujesz swoją literacką przygodę. Nie tylko ze względu na artystyczny wymiar. W świetle Twoich trudnych przeżyć pisanie, podejrzewam, może mieć także terapeutyczny charakter. Pod tym względem pisanie ma nieocenioną wartość. Bardzo fajnie, że zainteresowałaś się grafiką. Nie jestem ekspertem. Ale jak na moje oko, to całkiem nieźle Ci idzie. I mam wrażenie, że to Twoja nowa pasja. Jeśli tak, to gratuluję. Niewiele osób ma prawdziwą pasję. Ja mam bardzo dużo zainteresowań, ale żadnej pasji.
        Rozpisałem się niemiłosiernie. Może dlatego, że dzisiaj mam wolny dzień.
        Jak tam z Twoją literacką przygodą? Co masz zamiar uczynić z Twoją ukończoną książką o Indianach i Ameryce Południowej?
    • bogatka1 Re: Błąd 11.11.09, 20:42
      https://friends18.com/img/hi-hello/0060.gif Ratonsitoblanco, no widzisz, z jaką łatwością przychodzi Ci pisanie, choćby tutaj. Ja mam większe opory, z natury zresztą jestem małomówna i niejeden już mi powiedział, że „trzeba wołami ze mnie wyciągać”. Więc do dyskusji trzeba mnie sprowokować, wtedy się otwieram. Na polu literackim nic teraz nie działam, czasem pojedynczy wiersz, nie chodzę na spotkania poetyckie. Książkę wydrukowałam na drukarence komputerowej na wypadek, gdybym straciła dane w komputerze, i niech sobie leży. Może wrócę do pisania, gdy wreszcie ujarzmię tych kilka programów graficznych, to właśnie teraz daje mi teraz więcej radości. A pasję trzeba jakąś mieć, każdy ma, także Ty, tylko może o tym nie wiesz. Masz tyle zainteresowań, jesteś taki oczytany... A w dodatku dobry z Ciebie człowiek, skoro pomogłeś biedakowi. Myślimy, ze jesteśmy kowalami swego losu, ale w jednym momencie decyduje jakiś przypadek i zmienia nasze życie o 180 stopni. Tak, jak dzięki Tobie zmieniło się życie na lepsze temu biedakowi.

      Zgadzam się w 100% z tym, co napisałeś o sprzedaży książek własnych. Trzeba reklamy w różnych mediach, pleców u dobrego krytyka, albo redaktora w mediach, bardzo dużo zależy od wydawcy, trzeba znać dużo tricków, jeśli ktoś nie ma sprytu, to skutki są mierne. W końcu okazuje się, że nie opłaca się, a pozostają zszarpane nerwy a autor ma niewielką kasę, o ile nie wyląduje na stratach. I przekonałam się, ze poczytność i ilość sprzedanych książek nie zawsze przekłada się to na rzeczywistą wartość książki.
      I jeszcze jedno: Dan Brown ma dobrą taktykę: zatrudnia wielu ludzi do szukania ciekawostek i do pisania jednej książki. Potrafi zrobić szum kontrowersjami, podważaniem - zdawałoby się, niepodważalnych stereotypów.

      Przypomniałeś o kalesonach, słusznie je nosisz, bo o ciepło nóg trzeba dbać. Przyznam Ci się, że ubieram ciepłe skarpety i getry też ciepłe, takie jak noszą baletnice, bo przy kompie mało ruchu i po prostu zimno jest. Czasem ktoś napisze coś fajnego, tak jak Ty i wtedy rozgrzewka na całego. Miło, że mnie rozruszałeś. smile

      https://i35.tinypic.com/2hnz8li.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 11.11.09, 22:56
        Bogatko, pozwól, że sprostuję pewną sprawę. Z tym dobrym człowiekiem to nie
        całkiem tak. Czuję się niezręcznie. Zatrudnienie wspomnianego pracownika to była
        decyzja biznesowa, a nie humanitarna. Z dobrocią to nie ma dużo wspólnego.
        Całkowicie jednak zgadzam się z tym, że nie jesteśmy kowalami swojego losu. Bo
        to taka naciągana teoria, która pozwala nam się poczuć trochę raźniej wobec
        potęgi Przypadku.

        Gdybym miał jakąś pasję, to raczej bym już o niej wiedziałsmile Bez pasji też się
        da żyć. Zresztą chyba lepiej nie mieć żadnej niż mieć niewłaściwą. Zaś wobec
        pasji niezidentyfikowanej to już zupełnie odczuwam lęk, bo przecież psychiatrom
        płacą między innymi za rozpoznawanie pasji utajnionych. Nie, ja wolę poprzestać
        na skromnych zainteresowaniach. Może to niezbyt ambitna postawa, ale bardziej
        bezpieczna.

        Wspomniałaś o realiach wydawniczych. Zeby się z tym wszystkim zmagać, trzeba być
        prawdziwym pasjonatem i mieć, oprócz regulaminowego natchnienia, także coś w
        rodzaju powołania. Dlatego może to i dobrze, że są takie a inne warunki. Bo te
        trudności odsiewają przypadkowych ludzi. Może dzięki temu na polu walki
        pozostają wyłącznie literaci, którzy naprawdę kochają pisanie i którzy bez niego
        żyć nie mogą.

        Bogatko, zasiedziałem się na Twoim forum. Od jutra znów czeka mnie nawał
        obowiązków. Przydreptam z jakiś tekstem w połowie przyszłego tygodnia. A
        odwiedzę Cię anoniomowo znacznie wcześniej, bo mi się te myszki bardzo podobająsmile


        • bogatka1 Re: Błąd 12.11.09, 14:49
          Teraz krótko, bo zaraz będę zmieniać komputer, ma być jakiś super - hiper. Jeden syn mi sprezentował, drugi sfinalizował zakup i będzie mi instalował. Już zadzwoniłam do dostawcy internetowego, aby uaktywnił nowy numer komputera.
          N/t poprzedniego Twojego postu napiszę później, już po tej rewolucji.

          https://i34.tinypic.com/14o3uom.gif
          • ratonsitoblanco Re: Błąd 17.11.09, 15:14
            Jak się komputer sprawuje? Czy jest jak nieokiełzany ogier czy też potulny jak pasąca się na łące szkapa?
            Gdyby komputery miały osobowość, mój byłby melancholikiem, absolutnym stoikiem. Nawet gwałtowny atak na klawiaturę go nie ponagla, nigdy się nie spieszy.
    • bogatka1 Re: Błąd 17.11.09, 19:32
      Ratonsitoblanco, najpierw chcę podziękować za poświęcony tutaj wolny czas i wartkie komentarze.
      Piszesz, że „trudności odsiewają przypadkowych ludzi”. I tu jest zagwozdka. Bo te same trudności potrafią wynieść na piedestał takich, którzy mają tzw. siłę przebicia. I jeszcze krytycy, ci „znawcy”, którzy nie mają wartościowego własnego dzieła, natomiast mają interes w chwaleniu chały, i równania z ziemią czegoś ambitniejszego. Powody tego krytykanctwa są różne, głównie jednak finansowe i obawa, aby nie dopuścić do rynku wydawniczego kogoś lepszego od siebie.

      Osobowość komputera osobistego – dobry temat na starter wątku.
      Opis Twojego kompa pasuje akurat do mnie.
      I trafiłeś z tym ogierem. Najpierw nowy pokazał, co potrafi, a gdy chciałam skorzystać z jego możliwości, to mnie poinformował, że muszę poczekać. To chyba za to, że nazwałam go kobyłą, bo okazał się cięższy od staruszka.

      https://i37.tinypic.com/mijpdt.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 17.11.09, 23:04
        Bogatko, Twoje podziękowania są zbyteczne, przyjemność jest po mojej stronie.
        Twoje forum stanowi dla mnie odskocznię od zgiełku, przenosi mnie w inny wymiar.

        Nie przeceniałbym roli tzw. siły przebicia. Fakt, nie każdy ją ma, bywa
        niewątpliwie pomocna na wstępnym etapie, ale bez niej też można dużo osiągnąć. O
        ile siła przebicia jest poniekąd uzależniona genetycznie, o tyle konsekwencja
        jest dobrem wyjątkowo demokratycznym i każdy, kto tylko chce, może być
        konsekwentny. Zresztą istnieje większe prawdopodobieństwo, że sukces osiągnie
        osoba konsekwentna niż obadrzona siłą przebicia. Tak przynajmniej wynika z
        biografii wielu sławnych ludzi.

        Na Twoim miejscu nie zrażałbym się przykrymi realiami. Odnoszę wrażenie, że
        środowisko wydawnicze przypomina świat polityki. Co jakiś czas ma miejsce
        tąpnięcie i cały układ się zmienia. Nastają nowe maniery, mody, przetasowania.
        Owszem, ktoś może być bardzo skuteczny w podładaniu świń i środowiskowych
        gierkach. Ale to jest tylko gra na czas. Bo gdy nadejdzie nowa fala, uniesie go
        gdzieś w siną dal i żadne układy nie pomogą. Najważniejsze, abyś czerpała
        przyjemność z pisania. To w tym wszystkim jest chyba najważniejsze.
        A swoją drogą - w jaki sposób pisarz/poeta może nie dopuścić do rynku
        wydawniczego kogoś lepszego od siebie? Czy rzeczywiście ma na to jakikolwiek
        wpływ? No może jeśli jest jednocześnie redaktorem w wydawnictwie. Ale przecież
        wydawnictw nie brakuje.


    • bogatka1 Re: Błąd 18.11.09, 19:24
      https://s6.tinypic.com/2lapto4_th.jpg Ratonsitoblanco, dawno nie zaglądałam do forum Wydawnictwa I Obyczaje, dzisiaj przeczytałam jeden z wątków forum.gazeta.pl/forum/f,86743,Mamrotek_wydawniczy_.html i to właściwie dzięki Tobie.„Martin Eden” to właściwie autobiograficzna książka Jacka Londona. Przeczytałam ją pierwszy raz jako licealistka, kilka lat temu przeczytałam dokładnie, i to był zupełnie inny odbiór, inny sens. „Jest to książka dla każdego człowieka, który nie jest do końca pewien czy da radę dokonać czegoś, czego pragnie. Książka również dla tych, którzy myślą, że są za słabi, aby sobie poradzić z przeciwnościami losu. Mówi ona bowiem o tym, że wystarczy czegoś bardzo pragnąć i do tego dążyć… Zadaje ona jednak również pytanie, czy warto tak ślepo pragnąć”. pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Eden
      Każdy ma wątpliwości. Nawet ci, którzy konsekwentnie wydają książkę za książką.
      Pisanie sprawiało mi dużo radości, ale na razie nie mam potrzeby tego wydawać. Przykład Martin Eden lub Lalka są nadto wymowne. „...bo nic to że sława, pieniądze, zabawa...” Nie potrzeba mi nic nad to, co mam. Z nadwyżką są tylko problemy. Lepiej bez wzlotów i upadków, tak jak to piszesz, że znacznie bezpieczniej.

      https://s6.tinypic.com/25kpfs5.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 19.11.09, 04:01
        Zgadzam się, nie warto za wszelką cenę. Odniosłem wrażenie, iż martwi Cię brak siły przebicia w swoich poczynaniach. Dlatego wspomniałem o sile konsekwencji. A tragedią Martina Edena był przede wszystkim brak wyobraźni. Tylko ktoś zupełnie odrealniony nie wie, że ludzie inaczej traktują człowieka sukcesu, a inaczej zwykłego zjadacza chleba. Obrazić się za to na świat, to tak jakby pogniewać się na wódkę za istnienie kaca.
        Ja na Twoim miejscu jednak bym próbował wydać. Nie godzi się męczyć szuflady. Nie bój się ani sukcesu, ani porażki. Bo to doświadczenia absolutnie tymczasowe, ulotne.
        Zauważyłem, że zawsze przed snem zaczynam filozowować. Rano jestem bardziej odporny na udręki duchasmile

        Co za piękna mysz w kalesonach, z kijemsmile Nie mogłem się napatrzeć.
        • bogatka1 Re: Błąd 19.11.09, 21:09
          https://i47.tinypic.com/sxnqf9_th.jpg Ratonsitoblanco, lubię Twoje filozofowanie.
          Ludzie sukcesu, celebryci - warte zastanowienia: czy ja też mam większy szacunek do tych na świeczniku?
          Według mnie człowiek powinien mieć jakiś pion i być trochę powyżej pozycji horyzontalnej, jeśli nie jest dzieckiem lub chorym.
          I wizualnie jest już wykres krzywej.
          W grafice wystarczy pociągnąć za jeden z punktów krzywej, żeby zmienić wygląd obrazka.
          Podobnie jest z człowiekiem, wystarczy dać/zabrać mu szansę, a jego życie idzie zupełnie inną drogą.

          Teraz wracam do tych celebrytów. Który z nich osiągnął sukces dzięki talentowi i ciężkiej pracy? Niewielu. To najczęściej jednak układy. Choroba układowa organizmu człowieka jest bardzo dolegliwa. Podobnie dolegliwa jest ta choroba w organizmie kraju.
          Dawniej liczyło się pochodzenie, i nie ma co się łudzić, nadal się liczy. Przykładem może być choćby młody Jacek Dehnel i jego książka Lala.

          Właśnie, tak samo myślę, że nie warto szarpać sobie nerwów na coś tak nietrwałego, jak wydanie książki.
          To już lepiej na luzie wkleić do Internetu, ale jeśli, to bym wolała dołączyć trochę obrazków.

          https://i45.tinypic.com/2z6877b.jpg
          • ratonsitoblanco Re: Błąd 20.11.09, 04:33
            Bogatko,
            człowiek ma wiele szans w życiu. Nigdy nie wiadomo, która jest najważniejsza.
            Czasem tylko dlatego, że straci jedną, otrzyma drugą, znacznie lepszą.
            Doświadczyłem tego już nieraz.

            Przyznam, że nie nie za bardzo wiem, kto to Jacek Dehnel. Więc się wypowiadać
            nie będę. O polskich celebrytach też nic nie wiem. Nie bardzo się także
            orientuję w obecnych polskich realiach. Fakt, w sierpniu odwiedziłem Polskę, ale
            okazało się, że wielu rzeczy nie mogłem zrozumieć. To, co mnie najbardziej
            zaskoczyło, to atmosfera pesymizmu, poczucia beznadziejności, apatyczność.
            Ludzie zbyt łatwo godzą się z losem. Tak to przynajmniej odebrałem. Gdy
            wysłuchałem litanii problemów dawnego znajomego, posłużyłem życzliwą radą. Na co
            on zrobił minę mędrca i w poczuciu wyższości pokiwał głową i podsumował: "Jak
            byś tu mieszkał, to byś przestał cwaniakować". No to przestałem cwaniakować i
            zacząłem podziwiać uroki Krakowa. Było całkiem sympatycznie. Miałem jedną
            zabawną sytuację. Siedziałem na rynku w Krakowie, przy stoliku kawiarenki i
            rzewnie wspominałem czasy dzieciństwa. Za moim stolikiem, już za barierką
            kafejki, starsza pani obsługiwała przenośny stragan z napojami. Odwracam się i
            pytam grzecznie:
            - Przepraszam, która godzina?
            A pani na to wskazała ręką zegar na Ratuszu i odpowiedziała:
            - Nie dowidzi pan?
            Ta odpowiedź jeszcze bardziej pogrążyła mnie w sentymentalnych wspomnieniach.
            Była jak zapach kwiatu, który pamięta się z dzieciństwa. Może nie będę
            obiektywny, ale, co by nie mówić, Polska to niepowtarzalny kraj.

            Za wklejaniem obrazków jestem zdecydowanie za. Szczególnie mysząteksmile
    • bogatka1 Re: Błąd 20.11.09, 21:39
      [imgwww.fototube.pl/pictures/roe_3.jpg[/img] Ratonsitoblanco, masz rację. Także przekonałam się, że dostaje się następną szansę, ba, nawet życie.
      Przypomniałeś mi dzieci. Kiedy przyjeżdżają zza granicy, chcą tu naładować akumulatory. Bo ojcowizna, bo rodzina i znajomi. Tylko, że oni już przyzwyczajeni do innego stylu życia.

      "Pokonać szczyt to sens jest życia
      Chcieć zdobyć to, co jest do zdobycia,
      to balans ciała, gdzieś na krawędzi,
      gdzie przyszłość zawsze kusi i nęci...
      Bierz chwilę, żyj chwilą, nie walcz ze smutkiem,
      życie jest kruche ulotne i krótkie.
      Złap równowagę i odrzuć smutek,
      dodaj radości, to pewny skutek,
      że nad krawędzią utrzymasz ciało.
      Żyj pozytywnie, nie bój się, śmiało." (autor: Gaabrys)

      Tak dzisiaj poszłam trochę na łatwiznę, byłam zbyt zajęta cały dzień.
      https://s6.tinypic.com/2lm84mb.jpg
      https://s6.tinypic.com/nwa4h0.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 21.11.09, 02:04
        Bogatko, sądzę, że gdyby moja mama mieszkała w Polsce, moje wizyty miałby zapewne inny klimat. Byłem za krótko nad Wisłą, by się wypowiadać o stylu życia. Ale na pierwszy rzut oka, to ten styl chyba aż tak bardzo nie różni się od zachodniego. W Polsce najbardziej podobały mi się dorożki na Rynku w Krakowie. Ściślej - profesja dorożkarza. Gdybym był bogaty, to przez jakiś czas chciałbym być właśnie dorożkarzem w Krakowie. Praca marzenie. Przejażdżka z klientami między zabytkowymi kamienicami, potem czas wolny w kolejce dorożek. Czas na jakąś lekturę. Relacje z koniem miałbym z pewnością dobre. Musiałbym mieć jedynie kogoś, kto by się fachowo opiekował szkapą. Przez dwa, trzy lata chętnie bym obwoził turystów po Krakowie.

        No tak, ale rzeczywistość jest inna. Bogatko, w najbliższym czasie będę u Ciebie gościł rzadziej. Zaczyna się sezon świąteczny, a to dla mnie pora żniw. Zamiast tutaj wąchać kwiaty, będę musiał czuwać z kijem bejsbolowym przy komputerze i śledzić poczynania konkurencji. Nie mogę jednak narzekać na swój los. Bo czyż łagodnego ducha Marcus Aurelius także nie wolał filozofować niż prowadzić ciągłe zmagania z barbarzyńcami? Tak... mysi kij jest jeden, a łobzów zastępy całe. Czas mi więc założyć bojowe kalesony i nie marudzić. Ostatecznie lepiej się zamachnąć kijem na kapitalizm niż literaturę.
        A jak się zmęczę, wrócę tu odpocząćsmile
    • bogatka1 Re: Błąd 21.11.09, 23:10
      Ratonsitoblanco, rozumiem, zajrzysz, gdy będziesz miał więcej czasu.
      Z łobuzami rozpraw się po męsku. Na święta trzeba coś niecoś zapracować i nie ma zmiłuj się.
      Ja też, gdy się zmęczę, to mi się nie chce pisać nawet na własnym forum.

      Serce już drzemie, i dusza śpi, a sen cichutko puka do drzwi.
      Oczy się kleją, wyciszam myśli, niechaj dziś piękny sen Ci się przyśni.
      Zaśnij, zapomnij o świata wadach, bo noc już cichym krokiem się skrada.
      Lecz zanim usnę, aby wstać rankiem, dobranoc Ratonsitoblanco.

      https://i46.tinypic.com/w9cfgx.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 29.11.09, 18:12
        Bogatko, dziś mam dzień wolny od niepamiętnych czasów. Problem w tym, że
        odzwyczaiłem się od dni wolnych i gdy taki wreszcie nadejdzie, to nie wiem, jak
        go należycie wykorzystać. Pewnie będę fragmentami czytał zaczęte książki, pójdę
        na basen. A możliwe, że odwiedzę znajomego Chińczyka. W pewnym centrum handlowym
        robi tanio masaże, na specjalnym stołku, między witrynami sklepów. Mam wrażenie,
        że ów dżentelman w Chinach nigdy nie parał się masażem. Dopiero tutaj chyba ktoś
        go przyuczył do zawodu. W ekspresowym tempie. Zdaje mi się, że brak umiejętności
        zastępuje entuzjazmem. Siły mu, broń Boże, nie można odmówić. Wkłada dużo serca
        w robienie masażu i w tym może tkwi problem. Bo jak go siły opadną, to ora mi
        plecy łokciem. Próbowałem delikatnie zasugerować, że czasem ten masaż jest zbyt
        intenstywny. Na to on robi minę, jakby chciał powiedzieć: "Nie przejmuj się - od
        tego się nie umiera" - i niezłomnie kontynuuje masaż. Generalnie masaż jest OK.
        Nie lubię tylko epizodu z masowaniem ucha, bo wtedy mi się przypomina pewien
        nauczyciel z podstawówki. Na końcu pan masażysta pyta się jak było ( niemal tak
        jak facet po seksie z przypadkową kobietą). Całe to doświadczenie trąci mi
        niepowtarzalnym folklorem i może stąd jestem stałym klientem. Bodajże Balzac
        kiedyś powiedział, że nic tak ludzi nie zbliża jak wspólnie popełniona zbrodnia.
        Ja śmiem podać alternatywną wersję tej przenikliwej myśli: nic tak ludzi nie
        zbliża jak udział w tej samej parodii.
    • bogatka1 Re: Błąd 30.11.09, 00:15
      https://www.fototube.pl/pictures/roe_3.jpg

      Ratonsitoblanco, ktoś taki jak Ty zwykle zjawia się w naszym życiu zupełnie przypadkowo - wchodzi i zadomawia się, a potem nie można sobie wyobrazić, jak nasz świat wyglądałby bez niego, gdyby nie opowiadał o swoim życiu. Bo Twoje opowieści można czytać i czytać, w każdej jest coś nowego, niepowtarzalnego, często zaskakującego pomysłem.
      Masaże też lubię. Ale takie mocne to nie na moją wytrzymałość. I gdzieś czytałam, że niedouczony masażysta może zaszkodzić.
      Już późno, za późno dzisiaj dojrzałam Twoje opowiadanie. Dzisiejszy wieczór niech upłynie Ci w radości, a sen przyniesie dużo spokoju.
      https://i45.tinypic.com/29yppx3.jpg https://www.wasilkow.pl/przedszkole/Nowy%20folder/kwiatki.gif
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 30.11.09, 06:29
        Bogatko, dziękuje za miłe słowa. Moje ostatnie wyznania miały spontaniczny charakter. Tyrania cyfr, podliczań, porównywania cen w ostatnim tygodniu dała mi się mocno we znaki. Z potrzeby odreagowania stresu naszła mnie ochota na wizytę u pana masażysty. Ale potem, pod wpływem instynktu samozachowawczego, odechciało mi się mocnych wrażeń. Z przyczyny, o której wspomniałaś - niedouczony masażysta może poważnie zaszkodzić. Próbowałem go kiedyś reformować. Niestety moje talenty pedagogiczne najwyraźniej zawodzą w kontaktach z chińską myślą społeczną. Jak probowałem przekonać chińskiego taksówkarza do zmniejszenia prędkości, to on przeciwnie - dostał jakiegoś bzika i tylko jakimś cudem uniknęliśmy kraksy z ciężarówką. Jak prosiłem owego masażystę, żeby bardziej oszczędzał swój łokieć na moich plecach, to się skończyło na tym, że potem jeszcze przez trzy dni moje mięśnie i łopatka dochodziły do siebie.
        Czeka mnie kolejny tydzień-kierat. Przez jakiś czas znów będę musiał dyżurować z kijem. A potem, zgłodniały refleksji nad życiem, przydreptam w Twe gościnne progi i zakosztuję tu odpoczynku od zgiełku i walki.
        Oby nadchodzący tydzień przyniósł Ci wiele radości. No i oczywiście najważniejsze - myszki z aparatem są prześlicznesmile
    • bogatka1 Re: Błąd 30.11.09, 22:42
      Biały Myszu, chciałam coś budującego wymyślić, ale co będę wymyślać, skoro już nad tym myślał ktoś inny, więc posłużę się cytatem:

      „Kilkaset lat temu, Benjamin Franklin podzielił się ze światem sekretem swojego sukcesu.
      - Nigdy nie zostawiaj na jutro, co masz zrobić dzisiaj - powiedział. To człowiek, który wynalazł elektryczność. Wydawałoby się, że więcej ludzi posłucha jego rad. Nie wiem, dlaczego odkładamy rzeczy na później, ale gdybym miał zgadywać, to chyba powiedziałbym, że ma to wiele wspólnego ze strachem. Strachem przed porażką, strachem przed odrzuceniem, czasami po prostu ze strachem przed podejmowaniem decyzji, bo co jeśli się mylisz? Co jeśli popełniasz błąd, którego nie naprawisz? (...)
      - Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje? Działanie w odpowiednim czasie zaoszczędzi kłopotów na przyszłość.
      - Kuj żelazo, póki gorące. Możemy udawać, że nam tego nie mówiono, ale wszyscy słyszeliśmy przysłowia, filozofów, dziadków, ostrzegających nas przed marnowaniem czasu, słyszeliśmy cholernych poetów nakazujących nam chwytać dzień. Jednak czasami musimy przekonać się na własnej skórze. Musimy popełniać własne błędy. Musimy sami się na nich uczyć. Musimy zmiatać dzisiejszą możliwość pod jutrzejszy dywan, dopóki już więcej tam nie zmieścimy. Dopóki wreszcie nie zrozumiemy, co Benjamin Franklin naprawdę miał na myśli.
      - Że pewność jest lepsza od niepewności,
      - że jawa jest lepsza niż sen,
      - i że nawet największa porażka, nawet najgorsza, jest sto razy lepsza od zaniechania próby.”

      Cieszę się, ze masz pracę, że radzisz sobie z nią po męsku.
      Z Chińczykami spotkałam się tylko na targu, bardzo uprzejmi. Mam w pamięci filmowe wyczyny Bruce Lee, a jeszcze ten komediowy, świetny – tylko, czy oni byli Chińczykami?


      https://i46.tinypic.com/2v2tt29.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 09.12.09, 02:59
        Bogatko, nie narzekam na prace. Wrecz przeciwnie.
        Owszem, mialem do czynienia z chinska lobuzerka. Ale zdecydowana wiekszosc Chinczykow, ktorych poznalem, to mili i uprzejmi ludzie. Jesli ktos ich traktuje zyczliwie, to odpowiadaja tym samym. Ale ta zasada jest uniwersalna i dotyczy przedstawicieli chyba kazdej nacji.

        Bruce Lee i Jakie Chan to Chinczycy.

        Pada snieg. Sniezyce maja w sobie duzo uroku. Szczegolnie jesli nie trzeba sie z nimi zmagac z lopata.
        • bogatka1 Re: Błąd 10.12.09, 01:18
          Ratonsitoblanco, dzisiaj zacznę na wesoło:
          Jaś pisze do św. Mikołaja: ''Mikołaju, przyślij mi braciszka! ''
          Mikołaj odpisuje: „przyślij mi mamusię!”

          Od jakiegoś czasu zimę próbuję przespać. Sypiam po 10 godzin i mogę sobie na to pozwolić. Zakupy raz w tygodniu, na chodnikach jeszcze nie ma śniegu, zresztą ja nie muszę odśnieżać. Jednak kiedyś odśnieżałam przez 4 lata i była to niezła gimnastyka.
          Śnieg... Lubię patrzeć, gdy pada. Gdy zatrzymują się śnieżynki się na ciemnym parapecie.
          Dotąd naukowcy się głowią, w jaki sposób powstają płatki śniegu, co wpływa na ich kształt i dlaczego każda śnieżynka jest inna.

          Powinnam szykować się do świąt, a gości u mnie ostatnio jakiś chochlikowy leń. Co zrobię, to zaraz okazuje się, że niepotrzebnie zrobiłam. I mnie coś naszło, że rozmyślam ostatnio o życiu własnym.
          - „crying...) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.” - Éric-Emmanuel Schmitt — Oskar i pani Róża

          https://i50.tinypic.com/2rfycy1.jpg
          • ratonsitoblanco Re: Błąd 10.12.09, 18:03
            Bogatko, dzisiaj rano wszedłem pod prysznic. A potem przypomniałem sobie, że dziś jest koszmarnie zimno. Postanowiłem więc odczekać. I wtedy przypomniał mi się Twój ostatni post, w którym napisałaś, że naszły Cię refleksje o własnym życiu. Muszę przyznać, że trochę mnie zawstydziłaś. Bo ja się ostatnio zastanawiałem więcej o życiu swojej sąsiadki niż własnym. Wiem, takie podejście do świata nie podnosi mojej rangi jako myśliciela. No ale tak jakoś wyszło. Otóż sąsiadka jest zakochana w gościu, któremu kiepsko patrzy z twarzy. Zyczę jej jak najlepiej, ale mam pewne obawy. Twój post, że tak powiem, skierował mnie dziś na właściwe tory i znów zacząłem myśleć o własnym życiu. No i cała ta intelektualna przygoda skończyła się tak jak zawsze: uznałem, że jestem zmęczony i że mi się należy dzień wolny.

            Muszę Ci wyznać, że podczas pisania tego postu jestem w eleganckich czarnych kalesonkach. To jest mój urzędowy mysi ubiór. Gdyby społeczeństwo było bardziej otwarte na odmienność innych, to bym sparcerował w kalesonach po ulicy. A swoją drogą - ciekawe byłoby wiedzieć, w jakim stroju była osoba, która napisała danego posta. Pamiętam, że pisałem kiedyś wielce mądry email do pewnego redaktora z wydawnictwa, który kwestionował zalety mojej twórczości. No więc spisywałem swoje błyskotliwe myśli, mając na sobie tylko majtki. Taka nieszkodliwa, ale jakże ciesząca duszę zemsta. Zeby rozwiać wątpliwości - postrzegam swoje kalesonki jako ubiór elegancki i w tychże kalesonkach piszę do ludzi, których lubię. Fakt, inne osoby przed komputerem nie widzą naszego stroju i niby nie powinno być z tym problemu. Mimo to nie mógłbym pisać postów na waleta. To mi trąci wulgarnością. I nie ma okoliczności łagodzącej, że jest to wulgarność anonimowa. Na tym zakończę moje spontaniczne społeczno-psychologiczne refleksje.

            Za jakiś czas muszę odśnieżyć samochód. Zwykle lubię odśnieżać, ale dziś jest zbyt zimno, by postrzegać tą nieskomplikowaną czynność jako coś relaksującego. Ja nie mogę spać po 10 godzin, nawet gdybm miał na to czas. Po kilku dniach miałbym problem z bezsennością.
            Te wszystkie myszki i myszkopodobne stworzonka są uroczesmile
    • bogatka1 Re: Błąd 10.12.09, 21:50
      Ratonsitoblanco, jest coś takiego, że można się zniechęcić do kogoś z samego wyglądu. Jest takie powiedzenie „źle mu z oczu patrzy” i w zasadzie bliższe poznanie to potwierdza. A jeśli sąsiadka do rzeczy, to może jakoś się uda wespół – zespół pogonić tego amanta. Mam coś n/t:
      wyborcza.pl/1,76842,7299395,Wszystko_przez_te_przeklete_dziewczyny.html „Jedyną zaletą małżeństwa jest to, że można być tak wulgarnym, obraźliwym i niechlujnym, jak się tylko chce(...)Mieszkała w hotelu Schuyler przy 45. Ulicy. Trafiali tam często ludzie przegrani, uciekinierzy od codzienności. 'Niedomowi, niespokojni, niewiarygodni, zmienni, nielojalni' - tak po latach opisywała swoich sąsiadów. (...)Hardwick wchodziła w to małżeństwo z otwartymi oczami. 'Ja tego chciałam i on tego chciał. Nikt inny się nie cieszył'- opowiadała później biografowi męża. W jednym z esejów Hardwick podziwiała Annę Dostojewską i Nadieżdę Mandelsztam, które 'dzięki swoim charakterom i inteligencji przetrwały małżeństwo z wielkimi pisarzami, nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku'. To samo można powiedzieć o niej. Dzięki jej wytrwałości i sile związek trwał ponad 20 lat.”

      Ubranie urzędowe, często równa się świątecznemu. Doceniam elegancki kolor kalesonów.
      Gdzieś widziałam temat „Zima w kolorze majtkowym”, może w Wysokich obcasach. Jaki to jest kolor majtkowy, nie doczytałam. Pisać w samych majtkach w zimie się nie da, ale w upalne lato niejednemu się zdarza. Dobrze, że na razie nie ma kamerek na forum, tak jak w Messenger, bo trzeba będzie ubierać się wizytowo.

      https://i48.tinypic.com/bhbmhj.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 11.12.09, 00:14
        Bogatko, pozwól, że się znów rozgoszczę. Przez jakiś czas pisał tu nie będę,
        więc na gorąco ustosunkuję się do omawianych kwestii.

        Ja amanta nie mam zamiaru przeganiać. Dostać nóż w bebech za ojczyznę - to brzmi
        sensownie i ładnie pasuje na nagrobek. Ale zginąć z powodu niedojrzałości
        małolaty, która w przebojowy sposób odkrywa swoją seksualność - o nie, nie...
        taka misja nie godzi się mędrcowi o ustalonej reputacji. Zbyt wiele jest
        tajemnic do wyjaśnienia, by poświęcać życie na ołtarzu cudzej miłości.

        Z przytoczoną opinią na temat małżeństwa się nie zgadzam. Bo ja na przykład mam
        bardzo udane małżeństwo. Często spotykam ludzi, którzy próbują mi udowodnić, że
        coś takiego jak szczęśliwe małżeństwo nie istnieje. Nie spieram się, tylko
        przytakuję i idę dalej. Może to ogólnikowa i krzywdząca opinia, ale na podstawie
        moich obserwacji zauważam, że kobiety często mają słabość do mężczyzn o
        destruktywnym potencjale. Przed ślubem jest w tym trochę magii, a po ślubie -
        wiele cierpienia. Często jest też tak, że ktoś przed ślubem udaje, a dopiero po
        ukazuje swoje prawdziwe oblicze. A często o małżeństwie decydują pieniądze. A z
        nimi jest różnie. Na początku mogą być, a później mogą zniknąć. I odwrotnie.

        Nie wiedziałem, że Lowell miał aż tak barwne życie. On wyczyniał arcyszalone
        rzeczy, podczas gdy moją jedyną ekstrawagancją jest chodznie po domu w ładnych
        kalesonkach. Aż trudno oprzeć się smutnej refleksji - jaki talent, tak
        ekstrawagancja.

        Dziękuję, Bogatko, za Twoją otwartość w stosunku do kaleson.
        Dlaczego obrazek ucięty jest w połowie?


    • bogatka1 Re: Błąd 11.12.09, 05:50
      Ratonsitoblanco, racja, tych młodych teraz trudno ogarnąć – myślałam, że chodzi o jakąś stateczną panią.
      Szacunek, że jesteś w szczęśliwym małżeństwie, wielu ludzi Wam zazdrości.
      A z tymi małżeństwami różnie bywa. W tym największy jest ambaras... Artystom wybacza się więcej niż tym mniej popularnym. Hardwick jednak wiele przeszła, a to jej określenie ludzi koło tych wielkich przypisami bardzo trafne, bo tak jak ksiądz potrzebuje wiernych, tak poeta musi mieć swych pasjonatów literatury.

      Obrazek poprzedni jest w całości, wczoraj Windows ładował 7 aktualizacji, może dlatego komp. był przymulony. Dzisiaj dodałam górę do tego poprzedniego obrazka, ale, czy tak lepiej?

      https://s6.tinypic.com/2vvvwaw.jpg
      https://s6.tinypic.com/2ez22x4.jpg
    • bogatka1 Re: Błąd 13.12.09, 03:42
      www.edulandia.pl/Edulandia/1,98394,7330315,Pisanie_to_rajd_po_dzungli.html "Czy pomocnica cukiernika może być autorką bestsellerów, uzależniony od heroiny narkoman może pisać świetne książki, a maturzystka stworzyć unikalną i nowatorską powieść? Najpopularniejsi polscy pisarze udowadniają, że tak.
      (...)Pisać każdy może. Teoretycznie. Jak jednak pokazują historie polskich pisarzy, nie zawsze jest to zajęcie miłe, łatwe i przyjemne. - Pisanie związane jest z bardzo ciężką pracą, a potem z bardzo dużym cierpieniem, zazwyczaj związanym z tym, jak książka jest odbierana. Myślałem, że tylko ja tak mam. Później czytałem o innych pisarzach, rozmawiałem z nimi i odkryłem, że jednak nie tylko ja tak reaguję - tłumaczy Tomasz Piątek i dodaje: - Moja ostatnia książka, "Morderstwo w La Scali", to dziesięć lat myślenia, dwa miesiące nieustannej pracy po kilkanaście godzin dziennie, a potem rok nanoszenia poprawek.

      Każdy, kto by chciał zostać pisarzem, zdaniem Tomasza Piątka musi być gotowy do poświęceń. Także finansowych. - Pisanie to nie rozpoczynanie, ale kończenie kariery. To jakby pójście do klasztoru. Wiele rzeczy staje się niedostępnych. A jakoś trzeba żyć, więc masa pisarzy próbuje się utrzymać. Pracują w mediach, obok mediów, w reklamie, w telewizji - tłumaczy i dodaje: - Ja nie mówię ludziom, że jestem pisarzem, nie przyznaję się do tego, bo pisarz znaczy frajer. Mówię, że pracuję w reklamie, bo to większy prestiż.

      Inspiruje mnie... Katarzyna Grochola pytana o inspiracje odpowiada, że dostarcza ich jej życie. Tomasz Piątek również czerpie z życia. Jak mówi, nie tworzy czystej abstrakcji, tylko książki, które są jednak osadzone w rzeczywistości. - W moim przypadku są trzy podstawowe źródła inspiracji: życie, pojawiające się w głowie zawiązki pomysłów i wiara w Boga. Te trzy elementy to moje inspiracje - twierdzi. I dodaje: - Ale sama inspiracja nie tworzy. Ona tylko zaczyna. Trzeba pozwolić pomysłowi dojrzeć. Nie należy siadać do pisania, jak tylko pojawi się w głowie pomysł. Dobra książka powinna dojrzewać minimum rok. Dziesięć lat dojrzewania i już jest fajnie.

      Co więc trzyma pisarzy przy tej niełatwej drodze życia? - Z pisaniem jest jak z rajdami po dżungli na Borneo. Wszyscy, którzy brali w tym udział, mówią, że to piekło i koszmar. Po czym zapewniają, że za rok wrócą i "dołożą" dżungli. Tak jest z moim pisaniem - zapewnia Piątek."

      Ratonsitoblanco, ostatnio moja wena śpi, ale chętnie czytam, jak radzą sobie ci, których wena jest dziarska. Artykuł uchyla nieco kurtynę, ale trzeba samemu pisać, aby zrozumieć, jak rodzi się książka.

      https://i49.tinypic.com/1zl3cev.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 16.12.09, 15:13
        Bogatko, śpiące myszątko jest przepiękne. Czy możesz wkleić większy format tego obrazka? Chciałbym mieć to myszątko na desktopie.

        Przeczytałem Twoje opowiadanie Melina na rampie. Zgadzam się, że psi wzrok może przypominać ludzki. A nawet więcej niż przypominać. Czasem jest jak ludzki. Kiedyś spotkałem bezdomnego psa z bezgranicznie smutnym wzrokiem. Takiej dozy smutku chyba nie widziałem u człowieka, a trochę cierpienia już przecież widziałem.

        Na koniec zapłaczę. Mam infekcję ucha. W przypływie nie wiem czego (głupoty? nudy? bezmyślności?) włożyłem tam palca. I teraz dramat na całego. Ból jest całkiem znośny. Ale problem w tym, że kiepsko na to ucho słyszę. I podczas różnych spotkań jakoś tak niezbyt inteligentnie nadstawiam zdrowe ucho w stronę rozmówcy. Nie chcę tu siać jakichś wywrotowo-pesymistycznych wniosków, ale chyba bezpieczniej jest włożyć sobie palca do tyłka niż do ucha. Przepraszam za to nieestetyczne porównanie, ale niektórych prawd życiowych nie sposób ogarnąć eleganckim słownictwem. Zresztą ja jestem myślicielem tzw. defensywnym. Czyli takim, który próbuje najpierw rozgryść prawdy doczesne, zanim zamachnie się na wieczyste.
    • bogatka1 Re: Błąd 16.12.09, 22:54
      Ratonsitoblanco, to prawda, ludzie by się bardzo zdziwili, gdyby nagle te zwierzęta, które oni uważają za istoty bez emocji i duszy, nagle zaczęły mówić bardziej zrozumiale wink

      A z uchem szybko do lekarza, najlepiej laryngologa. Dawno temu byłam u laryngologa z powodu chronicznego bólu gardła. Przy okazji zajrzał do uszu i opieprzył, że uszu nie czyści się żadnymi wacikami ani w nich nie drapie. Ciekawe jak to poznał, były za czyste?

      Twoje porównania są estetyczne i bardzo obrazowe. Nareszcie dzisiaj do mnie dotarło, skąd Twój nick mysi. Od myśliciela! Tym bardziej, że pasuje do tej Twojej ciekawej opowieści o nadaniu imienia Ratonsitoblanko przez szczep Indian. Ja odpuściłam sobie wieczyste, cieszę się dniem dzisiejszym i rankiem jutrzejszym, jeśli się obudzę.
      Powiększyć obrazek można, ale nie aż na cały ekran, bo straci na jakości, czyli mało co będzie widać. Nie wiem, jakie masz wymiary ekranu. Oto najpopularniejsze wymiary tapet:

      800x600 jest dla 15 calowych monitorów
      1024x768 jest obecnie najpopularniejszy, jeszcze uważany za optymalny rozmiar
      1280x1024
      1600x1200
      1280x960 ja mam taki właśnie
      1920x1200
      img348.imageshack.us/img348/3741/taillelcd4ho1aj.gif porównanie matryc monitorów

      To na razie taka odmiana z gradientem w tle:

      https://s6.tinypic.com/oasnpk.jpg

      Oraz 1024 x 768 inna wersja z dodanymi gwiazdkami, w linku, (bo tutaj widać tylko do szerokości 640): s6.tinypic.com/ienres.jpg
      • ratonsitoblanco Re: Błąd 17.12.09, 01:24
        Bogatko, dziękuję za myszątko. Będę jakoś kombinował z obrazkiem.

        U lekarza już byłem. Takiego ogólnego. Przypisał mi kropelki z antybiotykiem. Jak mi się nie poprawi do pięciu dni, mam wrócić. A Twój laryngolog pewnie jedzie na doświadczeniu.

        Drobne sprostowanie. Nick nie ma nic wspólnego z historią indiańską. Powstał, gdy zacząłem skrobać na forach. Wybrałem taki właśnie, bo inny użytkownik sobie przywłaszczył nielegalnie nick białamyszka. Nie będę się z łobuzem procesował.

        Przyznaję, jestem myślicielem. Nie wstydzę się mojego powołania. To umierająca profesja. A zarazem niewdzięczna. Bo podczas moich poszukiwań błąkam się w ciemności. A gdy sporadycznie zobaczę jakieś światełko na horyzoncie, to nie wiem, czy to żarówka kibla czy blask latarnii. Z pokorą jednak przyjmuję wszelkie niedogodności.
        • bogatka1 Re: Błąd 20.12.09, 03:56
          Ratonsitoblanco, nadeszły takie czasy, ze nie tylko z ciemnościami trzeba się zmagać, ale też mróz szpetny, a śniegu nasypało ponad miarę. Jest niedziela i o tej porze powinnam jeszcze spać, ale o tej samej porze Ty po drugiej stronie dopiero myślisz o błogim spaniu.
          "Skracamy sobie życie spaniem, żeby to życie przedłużyć" - a naukowcy robią badania, jakby pracoholikom zmniejszyć ilość snu.

          https://i50.tinypic.com/34ns295.jpg
          https://www.tipy.pl/art/661_3965.gif
            • bogatka1 Re: Błąd 24.12.09, 05:06
              Ratonsitoblanco, świąt białych, pachnących choinką, skrzypiących śniegiem pod butami, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, pełnych niespodziewanych prezentów od Mikołaja - świąt Bożego Narodzenia dających radość i odpoczynek, oraz nadzieję na 2010 rok, żeby był jeszcze lepszy niż ten, co właśnie mija...

              https://i45.tinypic.com/2w1xkzq.jpg
      • bogatka1 Re: Ratonsitoblanco wróć, please :) 04.06.11, 18:36
        wyborcza.biz/biznes/1,100896,9689459,Co_sie_sklada_na_cene_ksiazki__I_dlaczego_to_ciezki.html "Słuchając narzekań wydawców, można dojść do wniosku, że życie z wydawania książek to w Polsce zajęcie równie urokliwe jak łupanie kamieni w 40-stopniowym upale. Jeżeli jest od tego coś gorszego, to tylko życie z... ich pisania.

        Dominuje 50 dużych i średnich wydawców. Rentowność branży jest bardzo niska - między 5 a 10 proc. Lepszym interesem byłoby więc ulokowanie tych pieniędzy na lokacie niż bawienie się w działalność wydawniczą. Od 1 maja wzrósł VAT na książki z 0 proc. do 5 proc. Jeszcze nie wiadomo, jaki to będzie miało wpływ na rynek i o ile książki długoterminowo zdrożeją. - Na pewno o kilka procent, może nawet do 10 - uważa Jakub Frołow z BookSenso, firmy specjalizującej się w promocji książek. Wydawca musi podzielić się pieniędzmi przede wszystkim z dystrybutorem. Koszt dotarcia książki na półki w księgarni to ponad połowa ceny okładkowej. Te pieniądze bierze hurtownik i księgarnia. Płaci także za to, aby jego książka były eksponowana w sklepach. Umieszczenie na półce w Empiku z napisem: "Nowości" lub "Empik poleca" plus wykupienie reklamy w biuletynie informacyjnym tej sieci kosztuje ok. 16 tys. zł za dwa tygodnie.

        Autor? Dostaje od 5 proc. do 10 proc. ceny okładkowej. Honorarium jest jednak znacznie wyższe w przypadku tzw. gwiazd literackich. W Polsce wytworzyła się grupa autorów, którzy są nieźle opłacani i mogą żyć tylko z pisania. Liczy ona ok. 20-30 osób. Jak wejść do tego grona? Trzeba sprzedać przynajmniej 50 tys. egzemplarzy jednej książki. Tylko z pisania utrzymują się caryce literatury kobiecej: Katarzyna Grochola, Monika Szwaja oraz Małgorzata Kalicińska. Ostatnio dołączyła do nich Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka "Cukierni Pod Amorem". - Każda książka Grocholi, nawet jeżeliby napisała instrukcję obsługi kosiarki spalinowej, sprzeda się w 150 tys. egzemplarzy."(...)

        https://i53.tinypic.com/4h8adj.jpg
    • bogatka1 Re: Błąd 27.02.12, 09:23
      wyborcza.biz/biznes/1,101716,11180067,Ile_to_kosztuje_i_dlaczego_tak_drogo__e_book.html (...)" E-book nie szeleści i nie pachnie farbą drukarską, ale to wciąż książka z jej tekstem, stronami, autorem i wydawcą. W rzeczywistości jednak książka i e-book to dwa różne światy. Np. w UE z podatkowego punktu widzenia cyfrowa wersja książki jest... usługą. Dlatego stawka VAT na książkę wynosi 5 proc., ale od każdego e-booka polscy wydawcy muszą oddać państwu aż 23 proc. Nie podoba się to nawet Neelie Kroes, unijnej komisarz ds. agendy cyfrowej. W grudniu stwierdziła ona, że jedna stawka byłaby "po prostu zgodna ze zdrowym rozsądkiem" i nie była w tym poglądzie osamotniona. Od początku tego roku stawki VAT na książki papierowe i e-booki zrównały Luksemburg i Francja.(...)

      Na razie jednak stawka VAT od e-booka w Polsce jest porównywalna z łącznym zyskiem autora i wydawcy. Te ostatnie wynoszą średnio 15 i 10 proc. Autorzy i ich agenci zwykle negocjują wyższe honoraria od e-booków niż od papierowych książek (5-10 proc.). To prawda, wydawca oszczędza na druku i dystrybucji, ale te oszczędności są poważnie uszczuplone przez wyższe wynagrodzenia dla autorów oraz podatek. - Koszty wyprodukowania książki cyfrowej i papierowej są bardzo zbliżone - mówi Roszkowski z Nexto.pl.

      Teoretycznie więc cena e-booka powinna być tylko nieznacznie niższa niż w przypadku papierowej książki, ale zwykle jest znacząco niższa

      Wszystko się zmienia, gdy z trójkąta "autor/wydawca/e-sklep" wypada wydawca. Wówczas jego rolę przejmuje autor albo sklep. Autorzy, którzy sami wystawiają swoje cyfrowe książki na Amazon.com, chcą za nie od 2,99 do 9,99 dol. I dostają 70 proc. tej ceny, choć nie zawsze. - Gdy moją książkę kupuje ktoś z USA czy Wlk. Brytanii, dostaję 70 proc., ale jeśli z Polski - 35 proc. Ponadto kupujący z Polski dopłaca podatek w wysokości 14 proc. oraz opłatę dystrybucyjną, więc mój e-book kosztuje go już 5,75 dol., chociaż ja wciąż dostaję 35 proc. od 2,99 dol. To Amazon tak wymyślił, ale mimo różnych pułapek te 70 proc. to najwyższa stawka dla autora, o jakiej słyszałem. A 35 proc. to nieporównywalnie więcej niż w jakimkolwiek wydawnictwie papierowym. "
    • bogatka1 Re: Błąd 16.02.13, 02:33
      Biała Myszka

      autor Dotki - Biala myszka
      w zoologicznym ogrodzie
      marzyła o swobodzie,
      uciekła ze złotej klatki,
      prosto w szczęki pułapki.
      Nierealne marzenie,
      miewa gorzkie zakończenie.

      https://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/images/2011/03/Arc_White_AFront_FY08.jpg

      autor stan09 - Biała myszka
      Białą myszkę mam przed oczami,
      coraz częściej mi się to zdarza,
      więc powiedzcie mi Kochani,
      czy powinienem pójść do lekarza?

      Widzę ją w dzień i widzę w nocy,
      widzę w południe i wieczorem,
      może potrzeba mi pomocy,
      spotkania z jakimś doktorem?

      Miałem nikomu o tym nie mówić,
      lecz myśli moje wciąż to pożera,
      powoli się zaczynam gubić.
      Ta biała myszka od komputera.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka