Dodaj do ulubionych

Wstąpiłem do knajpy

06.06.10, 21:28
Otóż nie jadam w knajpach/barach/restauracjach właściwie wcale. Ani nie mam potrzeby, ani ochoty, przepłacać też nie lubię a wiadomo, że w domu przygotuję wszystko kilkakrotnie taniej. Dzisiaj jednak trochę się rodzinnie włóczyliśmy, pora obiadowa niepostrzeżenie minęła, jeść się chce a my w drodze. Wstąpiliśmy więc do zajazdu przydrożnego. Całkiem przyzwoity wystrój, schludnie, ceny wcale nie wygórowane - zamówiliśmy. Ciekawy byłem bardzo wrażeń. Podane przyzwoicie, porcje solidne, zdecydowanie dla chłopa. Zjadłem swoją porcję i oczywiście od każdego popróbowałem z talerza wiedziony ciekawością. Coś strasznego, wszystko strasznie słone i wszystko smakuje tak samo - grochówka, kacza nóżka ( sucha ), rolada wołowa, ciapkapusta - normalnie, literalnie wsio jeden smak! Jak to możliwe? Walą pewnie do wszystkiego jakąś cudowną przyprawę typu "jest smak" czy inną cudowną jarzynkę czy czarodziejski kulki smaku. Normalnie paskudztwo i glutaminian w stanie czystym. Jedynie kluski śląskie pyszne, mięciutkie, sam bym lepszych nie zrobił smile.
Ciekawy jestem, czy to jest norma, czy wyjątek?
Obserwuj wątek
    • amused.to.death Re: Wstąpiłem do knajpy 06.06.10, 21:35
      zależy od knajpy, ale faktycznie w bardzo wielu tak jest.
    • bene_gesserit Re: Wstąpiłem do knajpy 06.06.10, 21:53
      Zalezy od knajpy.
      I nie zalezy to od ceny. Wole za pietnascie zeta zjesc gore
      nieziemsko pachnacego makaronu u genialnego Wietnamczyka niz trzy
      razy drozszy stek z tunczyka w modnej knajpce sto piecdziesiat
      metrow dalej.
    • izka_74 Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 11:19
      My jadamy w restauracjach jakieś 2x w miesiącu - na co dzień gotuję
      w domu, ale gdy mam zajęcia na studiach to jedziemy gdzieś z
      dzieciakami na gotowe, żeby nie tracić czasu przy garach. Moja
      opinia jest taka, że generalnie jest źle albo bardzo źle. Jeździmy w
      różne miejsca, przeważnie zawsze gdzie indziej, z nie najwyższej
      półki,ale też nie do pizzerni - ot takie normalne, z wyglądu
      przyzwoite restauracje.Przeważźnie mam wrażenie, że potraw jest w
      kartach za dużo, przez co wiadomo, że nie są one przyrządzane na
      bieżąco, tylko odgrzewane. Przyprawy - tak jak mówisz - sypane ponad
      miarę jakieś gówniane, typu vegeta. Szczerze mówiąc jeszcze nie
      trafiłam smaku, który powaliłby mnie na kolana, choć staram się
      wybierać rzeczy, które dobrze przyrządzone powinny być boskie. No i -
      co mnie jeszcze dodatkowo przygnębia - wszędzie "poetycki"e menu -
      poezje smaków, itp. Nie mogą napisać po prostu, tylko musi być
      oryginalnie.

      Ale jest jedno miejsce, w którym spora część potraw jest przepyszna -
      to jest bar mleczny smile Wszystko świeże, pierogi lepione przez
      kobiety na miejscu, farsze palce lizać,zupy bez dodatków
      śmieciowych - jak mi się chce nakładać drogi do domu, to zaglądam
      tam z przyjemnością smile

      Aha, rzecz sie ma w prawie półmilionowym mieście, więc wydawałoby
      się, że powinno być lepiej smile
      • fettinia Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 11:31
        Moj bar mleczny w rodzinnym miescie zamkneli..a szkoda-bo tam faktycznie
        gotowaly kobitki po domowemu i vegety i inne nie psuly smaku.
        • izka_74 Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 11:42
          U nas z kolei zauważam renesans takich barów - pojawiają się nowe,
          bo zdaje się jest na to jakieś dofinansowanie. Ale - niestety - nie
          nazwa czyni kuchnię, tylko kucharki wink W zefekcie jedzenie w tych
          nowych miejscach nie umywa się do "Baru Dworcowego" i zdecydowanie
          jest skażone reklamowymi wynalazkami, które - o zgrozo - w Polsce
          króluja nawet w programach kulinarnych uncertain
    • fettinia Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 11:29
      Tja..a juz myslalam,ze mam jakis "zboczony" smakbig_grin
      Tez niestety w polskich knajpkach mialam podobne wrazenie-za duzo soli i vegety
      czy innej jarzynki..
      Nawet kiedys do ruskich chyba dosypano do farszu..ale moze mialam pechabig_grin
      • hippo55 Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 12:41
        Dla mnie nejgorsze są wszelkiego rodzaju "chaty", "młynce" itp z
        typowo "polskim" jedzeniem... Jak dla mnie jedzenie tam często
        należy do "niejadalnych". Zupy często trącają papierkiem, wszystko
        przeprawione, bo doprawionym nazwać tego nie można i cieknące
        tłuszczem. Niedaleko mnie jest taka knajpka- jak zmówiłam tam
        pierogi to lepsze mogę kupć obok w sklepie z garmażem.
        • krysia2000 Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 13:37
          No tak, "polskie jedzenie" głęboko spenetrował przmysł koncentratów spożywczych
          i fabrykanci pozujący na nasze babunie i stryjunie. To tak się rzuca w oczy,
          kiedy w brytyjskich programach kulinarnych panuje kult fresh i organic (zaraz
          obok tekałejów i odgrzewańców do mikrofali za jedyne dwa funciaki za porcję dla
          podwójnej osoby, więc nic nie bójta), a naszym tv kucharzom co chwilę przerywają
          wywód reklamy fiksów i miksów.

          Co do przydrożnych karczem i zajazdów, Rafale, to z zasady powinieneś nastawiać
          się albo na pierogi prosto z zamrażalnika do mikroweli, albo na jajecznicę z
          paczki "tylko zalej wrzątkiem". Ewentualnie sklepik z fabrycznymi słodkościami
          typu krłasąt co jest "świeży" przez siedem lat i jeszcze jeden dzień więcej.
          Zawsze możesz się pozytywnie zaskoczyć, gdyby okazać się miało, że ta nie
          wróżąca niczego smacznego wąsata bufetowa za ladą w siateczkowej koszulce bez
          rękawków to odpoczywająca od zgiełku wielkiego świata była szefowa kuchni na
          dworze samego cysorza. I jak ma dobry dzień to na poobijanym kociołku wyczaruje
          Ci taki bigos, że klękajcie narody. I to z niczego, co kupiła wcześniej w GSie
          przy PKSie.
          • jan.kran Re: Wstąpiłem do knajpy 07.06.10, 13:48
            Dwa lata ponad nie byłam w Oj ale mnie moje ukochane rodzinne Miasto zawsze
            zakakuje pozytywnie kulinarnie.
            Bar mleczny , sushi , kubańska knajpa ... ok , nawet bardzo.
            Mam też złe doświadczenia ale zdarza się...
            Jedna knajpa droga jak cholera ale jedzenie genialne.

            Korzystam ze zdania Miejscowych generalniesmile
            Jesienią się wybieram i mam zamiar przetestować , z tym ze ja się ograniczam do
            Rynku mojego miasta i okolic i tam z reguły sytuacja jest w miarę stabilna.
            Poza tyn syn mojej Przyjaciółki jest współwłaściecielem , od niedawna ,
            żydowskiej knajpy w centrum Miasta ... Zapowiada się smakowiciesmile
            k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka