Drogie mamy jak sobie radzicie z upadkami swoich uczących lub niepewnie chodzących dzieci?
Bo ja już cierpne na samą myśl jak widze ze Tymek podchodzi do mebli, kaloryferów, okien, ławy itp. A Tymek lata non stop, plecy już poobdzierane,głowa w guzach a ciało w siniakach ja juz nie mam siy po ostatnim razie jak trzasnął głową w futryne to myślałam że na pół mu się rozpadła

Oczywiście rzeczą niemożliwą jest to żebym za nim chodziła krok w krok.