więcej już nie klikam.
Oczy jak przerwa na świecy
Z niewyspania i klikania
I na domiar bolą plecy
A głowa ciąży jak bania
Czas już zacząć świętowanie
Do rodziny czas się zbliżyć
Dość na dzisiaj już klikania
Trza gorzałą gardło zwilżyć
Ja zacząłem już od piwka
By wątrobę zahartować
Z sąsiadami z naprzeciwka
Będziem wódki degustować
Pora już wznosić toasty
Naprzemiennie wasze, nasze
A ten, od ikonoklasty:
Zdrowie! I pragnienie gasze