renia31
11.08.07, 22:53
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w
środku mroźnej
zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i
mieszkać w tym
hotelu, w którym spędziła noc poślubną 30lat wcześniej. Mąż miał
dłuższy urlop
i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył,
że w
pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety
omylił się o
jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po
pastorze,
która właśnie wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić,
czy w
poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i
przyjaciół. Jej syn
znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz
mają tu
komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem
się.
Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na
spotkanie.
Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.
PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco!