1. Nie myję okien ponieważ kocham ptaki i nie chcę, żeby jakiś uderzył w czystą szybę i zrobił sobie krzywdę.
2. Nie pastuję podłóg, ponieważ boję się że któryś z gości się poślizgnie i coś sobie złamie, a ja będę mieć wyrzuty sumienia (i do tego mógłby mnie zaskarżyć)
3. Koty z kurzu są całkiem w porządku, ponieważ dotrzymują mi towarzystwa. Ponadawałam im imiona, a one zgadzają się we wszystkim co ja mówię. Nie tak jak reszta rodziny.
4. Pajęczyny zostawiam w spokoju, ponieważ wierzę, że każde stworzonko powinno mieć swój dom.
5. Porządki wiosenne odpuszczam, ponieważ lubię wszystkie pory roku jednakowo i nie chcę żeby reszta była zazdrosna.
6. Nie wyrywam chwastów w ogrodzie, ponieważ nie będę się przecież wtrącać w Boskie sprawy. Bóg to projektant doskonały.
7. Nie chowam porozkładanych rzeczy, ponieważ nikt ich potem w życiu nie znajdzie.
8. Kiedy robię imprezę nie szykuje nic wykwintnego, ponieważ nie chcę aby goście się stresowali, co mają mi podać, kiedy to ja do nich zajrzę z wizytą.
9. Nie prasuję, ponieważ wierzę etykietom - "nie wymaga prasowania".
10. Niczym zupełnie się nie przejmuję, ponieważ nerwusy umierają młodo, a ja mam zamiar jeszcze się tu pokręcić. Zostać pomarszczonym, zrzędliwym starym prykiem !!!
No, kto jeszcze wymyśli radosne, wiosenne, przedświąteczne "przykazania" dla ludzi, którzy nie lubią sami sobie stresu przydawać?