Dodaj do ulubionych

problem z sąsiadką

16.10.11, 16:43
Witam,
wiem, że mój problem nie jest ściśle związany z tematyką tego forum, ale i tak liczę na Waszą pomoc. Często zaglądam na to forum i wiem, że Wasze pomysły/propozycje na rozwiązanie trudnych sytuacji są konstruktywne, a jeśli nawet sytuacja jest bez wyjścia czytając Wasze wpisy można nabrać dystansu do sprawysmile
A teraz do rzeczy. Moja sąsiadka z dołu zarzuca mi, że zakłócam jej spokój, bo "biegam po mieszkaniu aż żyrandol się jej trzęsie". Potrafi też zareagować w sytuacji kiedy np. upadnie mi łyżeczka na podłogę. Przy czym jej reakcja polega na waleniu w moje drzwi i krzykach. Ale nawet nie czeka na to, że jej otworzę; tylko powali, krzyknie coś tam i idzie sobie. Dziś przeszła jednak samą siebie. Miałam gości - znajomych z dzieckiem, a ona przyszła z pretensją, że nie może spokojnie posiedzieć, bo ja... biegam po mieszkaniu. Kiedy wyjaśniłam jej, że dziecku trudno jest raczej usiedzieć na miejscu więc faktycznie ono trochę biega. A ta na mnie zaczęła krzyczeć, że dziecko jej nie przeszkadza, że to ja zawsze biegam. Jak powiedział, że nie będę z nią teraz rozmawiać, bo mam gości to ona mi na to, że jeszcze zobaczę... Zabrzmiało jak groźba.
Kobieta jest wiekowa, na moje oko ma koło 70-tki. Podejrzewam ją o jakąś chorobę psychiczną - inaczej nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć sobie jej zachowania. Potrafi krzyczeć na dzieciaki bawiące się pod blokiem - rzuca teksty w stylu "Idźcie stąd", "Nie drzyjcie się"; młodzież siedzącą wieczorem na ławce pod blokiem straszy policją...
Ale wracając do tematu - muszę w jakiś sposób zareagować. Wymyśliłam, że pójdę do spółdzielni i zasygnalizuję problem, bo mnie to już męczy. Niestety nie mam bliskiego kontaktu z sąsiadami, więc nie wiem, czy innym też jakoś zalazła za skórę (ale biorąc pod uwagę, ze okropnie trzaska swoimi drzwiami do mieszkania to Ci, którzy mieszkają obok na pewno nie są zadowoleni).
Co jeszcze mogłabym zrobić? Będę wdzięczna za wszystkie sugestiesmile
Obserwuj wątek
    • parole_parole Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 17:50
      Wspolczuje. Powiedz jej nastepnym razem, ze jesli jej sie nie podoba, to niech sie do domku jednorodzinnego przeprowadzi. I ze to co Ci robi to jest nekaniem i ze nie musi dzwonic na policje, bo Ty to zrobisz pierwsza. Naskarzyc do spoldzielni zawsze warto, choc obawiam sie, ze to i tak nic nie da.
    • hela6 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 19:27
      Hmmm, osoby w tym wieku są zwykle przygłuchawe.
      Moje starsze sąsiadki również przepędzają dzieci i przesiadujących w okolicy nie z powodu choroby psychicznej ale z powodu pewnego rodzaju nadwrażliwości. Może to rodzaj depresji. Zwykle to samotne wdowy. Całe podwórko obsadziły krzakami a w piaskownicy zrobiły klombik. Żeby dzieci się nie bawiły.

      Moja rada? Najpierw zastanów się co masz na podłodze.
      Jeśli panele a pod panelami nic to lipa. Słychać wszystko. Wiem że niektórzy z oszczędności pomijają zakup maty wytłumiającej. Może warto zainwestować w dywaniki w miejscach najczęściej uczęszczanych , gdzie najczęściej łyżeczka spada.
      Pewnie nie czujesz się winna i nie mnie osądzać, ale świadomość że zaraz może ktoś pomstować to pewien dyskomfort i warto coś z tym zrobić.
      Można spróbować zaprzyjaźni się w jakiś sposób z sąsiadką.
      Mnie przeszkadzała sąsiadka która w nocy prowadziła głośne rozmowy. Doprowadzało mnie to do szału. Poszłam, przedstawiłam się, naświetliłam problem, porozmawiałyśmy o tym i owym i pomogło. Przestałam ją słyszeć. Co nie znaczy że ona już nie rozmawia nocami. Ale dla nie to jest dźwięk oswojony.
      Czasem takie podejście pomaga.


      • kamw1807 Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 12:47
        wypożycz jej film "Starsza pani musi zniknąć"smile może sama wyciągnie wnioskismile
    • lirio Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 19:55
      Ja też bym się zastanowiła dlaczego ona słyszyto co się u Ciebie dzieje. Gdybym miała sąsiadkę biegającą w drewniaczkach czy na obcasiku po domu, ubilabym na miejscu.
      Miałam "uroczych" sąsiadów z pieskiem rasy "killer" który walił kością wołową o podłogę większość dnia, sąsiedzi mieli gołe podłogi i twierdzili, że kości mu nie zabiorą, bo ich wtedy zagryzie.
      Uwierz mi, że jeśli we własnym domu nie masz spokoju jesteś w stanie gogoś zjeść żywcem.
      • ja.dorcia powodem niekoniecznie może być podłoga... 16.10.11, 20:32
        równie dobrze to:
        - ciągi wentylacyjne, jeżeli obudowane tylko karton gipsem,
        - kiepsko uszczelnione przewody od c.o.,
        - blok typu wielka płyta - ogólnie niezła akustyka... tylko, że jak do teatru, a nie na mieszkania...

        W moim wielkopłyowcu (rama H), to pomimo, że mieszkam na ostatnim piętrze, to często słyszę odgłosy przesuwanych piętro wyżej np krzesełek... Jak już chciałam się zdziwić, że te gołebie mocno szurają, to się okazało, że sąsiad obok na piętrze meble przestawiał... Ale słychać było jak nade mną.
      • lucusia3 Re: problem z sąsiadką 23.10.11, 01:05
        lirio napisała:

        > Ja też bym się zastanowiła dlaczego ona słyszyto co się u Ciebie dzieje. Gdybym
        > miała sąsiadkę biegającą w drewniaczkach czy na obcasiku po domu, ubilabym na
        > miejscu.
        Moja znajoma miała taką sąsiadkę, tylko niestety awantury nie były ściśle skorelowane z obecnością znajomej. Pani potrafiła się awanturować o hałasy, stać pod drzwiami i walić godzinę wściekła, ze jej nikt nie otwiera, gdy gospodyni była na konferencji 3-dniowej.
        Jasne, chodzenie w drewniakach to przegięcie, tłuczenie kotletów o 8 rano w niedzielę też, ale normalne przejawy życia są na miejscu i nikt nie ma prawa nam nic zarzucać. Może zaproponuj pani, żeby się wyprowadziła.
    • ja.dorcia Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 20:15
      Współczuję! też miałam taką... tylko że 40 lat młodszą. Przeszkadzało jej biegające dziecko, włączony telewizor, pralka że o odkurzaczu już nie wspomnę...
      Ja miałam spokój od momentu, gdy naszła mnie podczas gdy miałam gości - około 17-tej, jak tylko przyszli - raptem aż 2 osoby, więc nie jakaś wielka grupa, i normalnie rozmawialiśmy, to już jej było za głośno. Oczywiście z awanturą już na klatce, że co to ona nie zrobi, że jest prawnikiem i w ogóle. Wystarczyła jedna interwencja patrolu policji (oczywiście, najpierw przyszli do nas, wytłumaczyliśmy co i jak) - poradzili nam, że porozmawiają z babą, a jeżeli jeszcze raz przyjdzie - po prostu założyć sprawę o nękanie. A wiek tutaj nie ma nic do rzeczy (rzekomo), jeżeli ktoś jest uciążliwy do otoczenia.

      • hela6 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 20:31
        Ta, policjanci tacy mocni w gębie są ogólnie.
        Sprawę se możesz wnieść i 20 lat ciągnąc wydając pieniądze i tracąc czas. W tym czasie nakręcicie się i będziecie tuczyć wojny podjazdowe do utraty nerwów

        W budynku w którym mieszkam sąsiad doprowadził do wyprowadzenia się lokatorki oskarżając ja o hałasowanie wnosząc skargi na policję.
        Z jednej strony żaden z sąsiadów nie potwierdzał z drugiej żaden inny sąsiad nie mieszkał pod jej podłogą.

        W dalszym ciągu polecam rozwiązania pokojowe.
        Choćby zapukać do baby i z miną niewiniątka poprosić gorąco o drobną przysługę przypilnowania choćby przez okno czegoś tam bo to dla Ciebie sprawa życia lub śmierci a niestety gardłowa sprawa i sama nie możesz.
        Babka poczuje się potrzebna i prawie członek rodziny a Ty wjeżdżasz z dziękczynnymi ciasteczkami i och i ach w ogóle życie ci uratowała. No a jak uratowała to już przecież zatruwać nie będzie zwłaszcza że rodzina prawie big_grin
        • ja.dorcia Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 20:38
          Wiesz hela, być może masz i rację, ale:
          a) nie ze wszystkimi da się pokojowo,
          b) podłogi, ściany i sufity takie same od 30 lat i nie wierzę, że nagle stały się bardziej dźwiękonośne.
          Fakt, że kilka lat przedtem mieszkanie stało puste. Ale to w końcu nie oznacza, że chcąc włączyć pralkę np w sobotę rano muszę pytać sąsiadkę o zgodę. Albo, gdy wieczorem chcę posiedzieć w wannie, albo popier.dzieć w toalecie... No są gdzieś jakieś granice. Tym bardziej, że jak sami hałasowali i walili tak, że u mnie żyrandol dzwonił (dosłownie) to było wg nich w porządku. Dlaczego dziewczyna ma żyć pod dyktat złośliwej sąsiadki z dołu?
          • hela6 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 21:04
            > a) nie ze wszystkimi da się pokojowo,
            ale warto spróbować,
            > b) podłogi, ściany i sufity takie same od 30 lat i nie wierzę, że nagle stały s
            > ię bardziej dźwiękonośne.

            U mnie tak się stało po 40 latach. Drobne z początku nie widoczne pęknięcia ścian.
            Nadto ludzie zaczęli się urządzać "minimalistycznie" , już nie wypchana meblościanka i makatki, kapy , dywaniki etc. a twarda podłoga, kilka kanciatych mebelków, szklane blaty.
          • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 21:06
            Dzięki za odzewsmile
            Odnosząc się do Waszych wpisów muszę dodać, że pani z dołu jest samotna (ale nie wiem, czy wdowasmile Ja też mieszkam sama a "gości" przyjmuję średnio kilka razy w roku. Zastanawiające jest jednak, że ona chyba szuka widowni, bo z pretensjami przychodzi właśnie jak ktoś u mnie jest. Obciachu narobi i tyle. Szkoda słów...
            Dywaników nie posiadam i nie zamierzam mieć, bo nie lubię, nie potrzebuję i nie pasują mi do wystroju. Po mieszkaniu chodzę w skarpetkach (ale to nie z powodu sąsiadki, po prostu tak mi wygodniej) Kiedyś w drzwiach znalazłam ulotkę - kiermasz dywanów - tylko pod moimi drzwiami była. Rozumiem, że to była aluzja do tego, żebym się jednak zdecydowała, ale co mi ktoś będzie dyktował, jak mam mieszkać. Ludzie, którzy mieszkali tu przede mną też takowych nie posiadali. Z tego co wiem, taż mieli problem z tą kobietą, ale właściciel (postawny facet) przez okno powiedział jej, co myśli o jej krzykach i się uspokoiła. Poza tym tak, jak radzicie, oswoili wroga, bo ponoć na obiadki do nich potem przychodziła.
            Tylko, że ja na dzień dzisiejszy nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z tą babką. Boję się, że zrobiłabym jej jakąś krzywdę, tak mi dziś ciśnienie podniosła. Ale muszę to przemyśleć.
            Poza tym chyba muszę jakiś delikatny wywiad przeprowadzić z sąsiadami i dowiedzieć się co oni myślą o jej zachowaniu.
            • beata985 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 21:23
              no to ja się wcale nie dziwię....szczerze...taki "hałas" potrafi doprowadzić do szału..
              mieszkam na szczęście w domku jednorodzinnym ale nad mieszkaniem mąż ma biuro-brak dywanów i panele potrafią mnie wyprowadzić z rónowagi...cokolwiek spadnie na podłogę, wystarczy niewielki długopis, robi to ogromny hałas.....i o dziwo wydaje mi się, że na dole słychać bardziej niż w miejscu gdzie rzecz upadła....
              • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 21:46
                U mnie też są panele; pod nimi jakaś folia i jakaś mata piankowa. A pod panelami jest jeszcze stary parkiet. To stan zastany po poprzednich właścicielach więc problemem jestem chyba ja jako nowa mieszkanka.
                Ale w sumie to nie wiem, jak to słychać na dole. Może zrobię eksperyment - pójdę do niej a w moim mieszkaniu zostawię kogoś, kto będzie rzucał łyżkami, biegał i takie tamsmile I wtedy zobaczę, czy kobieta świruje czy rzeczywiście jest aż tak źle. A jakby co to zaproponuję, że się zamienimy mieszkaniami.
                • beata985 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 22:02
                  ritta2222 napisała:

                  > U mnie też są panele; pod nimi jakaś folia i jakaś mata piankowa. A pod panelam
                  > i jest jeszcze stary parkiet. To stan zastany po poprzednich właścicielach wię
                  > c problemem jestem chyba ja jako nowa mieszkanka.
                  dlaczego poprzednicy się wyprowadzili???? może sąsiadka z dołu dała im w kość...wink

                  > Ale w sumie to nie wiem, jak to słychać na dole. Może zrobię eksperyment - pójd
                  > ę do niej a w moim mieszkaniu zostawię kogoś, kto będzie rzucał łyżkami, biegał
                  > i takie tamsmile I wtedy zobaczę, czy kobieta świruje czy rzeczywiście jest aż ta
                  > k źle.
                  niezły pomysł....przekonasz się nausznie tongue_out dodatkowo pójdź też wieczorem kiedy wszystko słychać wyraźniej....

                  A jakby co to zaproponuję, że się zamienimy mieszkaniami.
                  big_grin
                • bestraga Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 22:06
                  ja tez na ostatnim pietrze i tez pode mną stara zołza była i o wszystko pretensje.Ale po przemyśleniu z nią razem odkryłam ze chodzę w drewniakach po domu ( nie zastanawiałam się nad tym wcale ) i ze ma chyba racje bo to był łomot wielki w wielkiej płycie . Położyłam jakieś dywaniki, zmieniłam obuwie , przepraszałam z uśmiechem .Potem dwa razy zalałam jej mieszkanie, potem ona nie pozwoliła odkręcić kolanka hydraulikowi ( niestety moje kolanko w jej suficie - taka budowa), potem podlewałam kwiaty i wciąż ja zalewałam , faktycznie wiec - wstawiłam na balkon dodatkowa listwę.I przepraszając uprzejmie .Lata mija , zaprzyjaźnilysmy się z lekka przy karaluchach , bo nas zmusiły do wzajemnej współpracy . Moje nauki - nie zaogniać bez prawdziwej potrzeby, przeczekiwać , przepraszać uprzejmie, jakoś się ułoży - nie warto tracić nerwów za wcześnie , nic gorszego niż prawdziwa wojna tym bardziej z wariatka, wygrasz może sprawę , stracisz zdrowie i nerwy - nie warto !
            • skiela1 Re: problem z sąsiadką 16.10.11, 22:30
              "Dywaników nie posiadam i nie zamierzam mieć, bo nie lubię, nie potrzebuję i nie pasują mi do wystroju."

              No to ja jej bardzo wspolczuje.
              To ze chodzisz w skarpetkach nie znaczy,ze stapasz jak sarenka.
              Masz dziecko,ktore tez halasuje; tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie chcesz chociaz troche tych podlog wyciszyc.
              • ja.dorcia z drugiej strony... 17.10.11, 09:26
                dlaczego sąsiadka, która mieszkając w bloku ma mieć cisze niczym w jakiejś samotni, nie może sobie wyciszyć sufitów?
                A co, jeżeli ktoś ma alergię na roztocza? Też ma kłaść dywany, żeby sąsiedzi byli zadowoleni?
                • hela6 Re: z drugiej strony... 17.10.11, 09:41
                  Bo.
                  Kładzenie paneli to odstępstwo od standardu budynku. Mieszkania prawdopodobnie zaopatrzone były w gumoleum tudzież inną wykładzinę miękką i dla takiej "cichej" wykładziny był projektowany. Jeśli to budynek trzydziestoletni to królowały wówczas w projektach wykładziny filcowe w kolorze bordo smile. Przedpokój, kuchnia i łazienka to wykładziny PCV na miękkim podłożu. Nic nie miało prawa hałasować więc stropy nie musiały być szczególnie dźwiękochłonne. I takie też są.
                  Jak masz alergię to albo szukasz mieszkania które pozwala na dowolną posadzkę albo wywalasz worek pieniędzy na wytłumienie posadzki /nie ma czegoś takiego jak wytłumienie od strony sąsiada/ albo szukasz innego rozwiązania. Twoja alergia to ma być kara dla sąsiada?
                  Że jak Ciebie boli to sąsiada tez musi.
                  Otóż nie.
                  • ja.dorcia ale: 17.10.11, 10:08
                    W moim bloku od nowości w pokojach i częściowo w przedpokoju był parkiet. Łazienka i kuchnia płyty marmuropodobnne, podobnie jak na parapetach. Tak, wiem, dziwne, ale to wówczas były bloki wojskowe i pracowników ministerstwa, ówczesnej milicji itp. Zatem standard że tak powiem wyższy.
                    Po zalaniu przedpokoju kiedy parkiet popłynął, była położona terakota o standardzie akceptowanym przez spółdzielnie, właśnie dlatego, żeby nie było słychać, 'bo kto tam będzie w przedpokoju kładł dywany, gdzie się najwięcej błota nosi.
                    I co - przez 29 lat było ok, a teraz nagle jednej sąsiadce przeszkadza? No sorryy....
                    A wykładzin PCV to mój blok w życiu na oczy nie widział... poza przypadkami, gdy ktoś położył sobie taką indywidualnie. Zresztą, pod tą wykładziną, tym tak zwanym miękkim podłożem był zazwyczaj goły beton.

                    PS: a wytłumienie od strony sąsiada jest jak najbardziej możliwe. Trzeba tylko chcieć. Ale, zazwyczaj zwalenie na sąsiada z góry jest prostsze. Bo wszystko to ten nad nami. Tyle, że w bloku z wielkiej płyty dźwięki się niosą tak, że w rzeczywistości to ledwo jakieś 10% dźwięków pochodzi od sąsiada piętro wyżej, a reszta z dołu i mieszkań pobocznych.
                    • hela6 Re: ale: 17.10.11, 11:09
                      Dorcia, ja już się pogubiłam czy to ritta ma problem czy Ty i piszę o ew, mieszkaniu ritty.
                      Już pisałam ze u mnie po 40 latach budynek zaczął straszliwie przewodzić dźwięki i zapachy przy okazji też. A żyć jakoś trzeba.
                      • ja.dorcia hela.... 17.10.11, 11:34
                        ja miałam... identyczny jak rita smile ale na szczęście mój problem się wyprowadzili do domku jednorodzinnego gdzieś w lesie...

                        poza tym, starałam się tylko wyjaśnić, ok, może trochę za bardzo personalnie do Ciebie, że to że słychać, to niekoniecznie problem podłogi smile
                        • hela6 Re: hela.... 17.10.11, 21:05
                          A czy kto mówił że koniecznie?
                          Różnie to bywa.
                    • katarzyna4511 Re: ale: 18.10.11, 14:54
                      Ale zdajesz sobie oczywiście sprawę z różnicy między parkietem a panelami (oczywiście od strony sąsiadów, nie Twojej)?
    • anu_anu Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 08:48
      Zaczęła bym od metod "po dobroci". Choćby tylko dlatego, że jak raz pójdziesz na noże, to już nie da się wrócić do łagodnych rozwiązań - a może dadzą radę? Zawsze lepiej mieć kogoś życzliwego w okolicy. A skoro starsza pani jest czujna - to złodzieje są bez szans wink
      Idź i posłuchaj jak te Twoje hałasy są u niej słyszalne. Posłuchaj co kobieta powie, z czym ma problemy, skąd pomysł aby powalić w drzwi i nie czekając na pojawienie się kogokolwiek - odchodzić. Nie tłumacz się, nie przekonuj, tylko słuchaj wszystkiego co jej tam ślina na język przyniesie - wtedy jest szansa, że się dowiesz co jej faktycznie przeszkadza.
      A ta wiedza jest podstawą do jakichkolwiek działań bo na dziś to Ty jesteś przekonana, że jesteś OK, Pani ma poczucie zakłócanego spokoju a widoków na koniec problemu nie ma...
      • hela6 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 09:04
        Historia z Niemiec.
        Podczas wizytowania znajomych zostałam stanowczo poproszona o zdjęcie obuwia i paradowanie w pończochach.
        Na moje zdziwienie dostałam informacje że na podłodze położono panele ale "hausmajsterka" powiedziała ze w razie skarg sąsiadów na dochodzące hałasy, panele będzie trzeba zdemontować.

        Ot i wsio.
      • marionaud_1 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 09:14
        BArdzo popieram próby zaprzyjaźnienia się - działa obustronnie i "oswaja" każdy hałas. NAjgorzej się wkurzamy, kiedy sądzimy, że ktoś nas ignoruje albo i gorzej - robi na złość. Pójdź z różdżką oliwną - poproś, że chcesz zrozumieć, jak u niej słychać (niech w tym czasie ktoś ci postuka w mieszkaniu), zaproś na herbatę i omówcie sprawę. Kłaniaj się jej z uśmiechem - warto budować dobre sąsiedztwo, bo się przydaje w rozmaity sposób. Moja babcia miała wspaniałą zasadę, że rękę pierwszy wyciąga ten, kto lepiej wychowany, bo wychowanie zobowiązuje. I po co ci konflikty? I widzę w twojej wypowiedzi jakiś cień agresji przeciwko starszym ludziom. Dlaczego? Jeśli nawet są dla ciebie drażniący, to oni też mają swoje prawa: na przykład do posiedzenia w ciszy przed blokiem. Bo do domku się raczej nie wyprowadzą, a życie im powolutku się kończy.
        • hela6 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 09:52
          marionaud_1 napisała:

          > Jeśli nawet są dla ciebie drażniący, to oni też mają
          > swoje prawa: na przykład do posiedzenia w ciszy przed blokiem. Bo do domku się
          > raczej nie wyprowadzą, a życie im powolutku się kończy.

          Nikt im takiego prawa nie daje w bloku i muszą się z tym liczyć.

          Od lat obserwuje to samo środowisko.
          Dawne matko rozwrzeszczanych bachorów wypróżniających się za drzwiami klatki schodowej bo do domu dwa piętra trzeba wejść. Drących swoje dzioby na podwórku do późnych godzin nocnych /kto pamięta podwórka z lat siedemdziesiątych ten wie o czym piszę/, dziś są siedemdziesięcioletnimi zgorzkniałymi kobietami przepędzającymi maluszki niewinnie i w miarę cicho bawiące się w cieniu pod drzewkiem.

          A dla czego dziś właśnie pod blokiem ma w wakacyjne południe panować grobowa cisza? Bo co? Bo dzieci przed komputery?

          • ja.dorcia Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 10:19
            Wiesz, gdzieś był taki ciekawy artykuł, jak grupa emerytów chce zlikwidować osiedlowy oddział przedszkola, bo im przeszkadza hałas, jak dzieci bawią się na powietrzu.
            Tyle, że były to dokładnie te same osoby, które trochę czasu wcześniej przyprowadzały do tego samego przedszkola własne dzieci.
            Czyli co - Kali ukraść krowa to dobrze, a Kalemu, to źle?

            I nie generalizujcie, że to starsza osoba. Jest wredna i tyle... Równie dobrze mogłaby mieć 30 lat i zachowywać się tak samo - to taki typ awanturnika i pieniacza po prostu, a wiek tu nie ma wytłumaczenia.
            • hela6 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 11:02
              I dla tego trzeba się próbować po ludzku dogadywać.
              Inaczej się zeżremy wzajemnie i nikt z tego korzyści nie wyniesie a każdy szkody.
              • ajaksiowa Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 12:20
                To dla kogo jest cisza nocna skoro ta cisza ma trwać cały czas?Wszystkie te odgłosy o których piszecie to przecież ,,odgłosy życia..A cisza sterylna i spokój to albo w oazie spokoju albo na cmentarzu.
          • gazeta_mi_placi Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 10:04
            Jeżeli pod blokiem jest plac zabaw to zrozumiałe, że dzieci tam się bawią, natomiast jeśli nie ma placu zabaw to mieszkańcy mają prawo się denerwować na wrzaski dzieci, dla dzieci przeznaczone są place zabaw i tam powinny się bawić, a nie pod cudzymi oknami.
            • hela6 Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 10:20
              Moim zdaniem dzieci to nie psy żeby musiały bawi się tylko na wyznaczonym placu.
              Może w wielkich miastach to obyczaj powszechny, w małych całe szczęście placów zabaw nie staje big_grin
              A właściwie czemu zgodnie z twoją teorią babiny nie powinny zasuwać na wypoczynek do parku? Ja przecież zaraz będę kotlety trzaskać i będzie głośno.
              Poza tym jeśli komuś nie przeszkadzają pijackie burdy, dzikie wrzaski całodobowe, wypróżnianie się na ich oczach pod ich oknami , za to godzi w ich spokój troje spokojnych dzieci które przycupnęły w cieniu drzewa to wyraźnie widać ze chodzi o pierdyknięcie w słabszego.
              Dochodzi też zawiść o młodość i radość.

              Możemy sobie tu opowiadać do przyszłego tygodnia.
              Ja mam taką myśl złotą.
              Jeśli macie samotnych rodziców którzy gdzieś tam żyją sobie spokojnie, zainteresujcie się nimi częściej.

            • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:27
              W przypadku mojej sąsiadki jest tak, że ona krzyczy zaraz jak tylko słychać dzieciaki pod blokiem. Np. kiedy jedno dziecko woła drugie ona rzuca tekst (czyli krzyczy): Co się drzesz??? Wynocha stąd... Czyli tak, dzieciaki nie mają prawa się odezwać, a ona może się drzeć.
              W bloku mieszka wiele starszych osób, ale tylko ona się czepia i sieje terror.


      • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 18:31
        No to teraz czas na mniesmile

        Oficjalny powód wyprowadzki poprzednich właścicieli to zakup większego mieszkania. Ale niebawem rodzina miała się im powiększyć, więc być może zawczasu postanowili zmienić lokal, żeby dziecko mogło w spokoju dorastaćsmile
        Zaogniać konfliktu nie chcę, bo pewnie jeszcze parę lat będziemy mieszkać w sąsiedztwie. A poza tym, nie mam sumienia. Kobieta jest wiekowa, nie wiem, jakby zareagowała gdybym to ja stanęła w jej drzwiach i wykrzyczała jej swoje żale (ale jeszcze dziś mam na to ochotę; po jej wczorajszej akcjismile Poza tym nie znam jej, więc nie wiem, jakim jest człowiekiem i czego się spodziewać. Poza obawiałabym się porażki - jest takie powiedzenie: "Nie zniżaj się do poziomu głupiego, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później przebije doświadczeniem"...
        Blok jest z lat 70-tych. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale pisałam już wcześniej, że pod panelami jest jeszcze jakiś parkiet. Remont robili poprzedni właściciele a ja nic nie zmieniałam. I rzeczywiście, nie stąpam pewnie jak sarenka, ale nie wierzę, że 100 kg facet stąpał. Podobno jednak w dosadny sposób powiedział jej, co o niej myśli, a potem "oswoili wroga", bo sąsiadka z dołu na obiadki do nich przychodziła.
        Agresja w stosunku do starszych ludzi (a w zasadzie do sąsiadki z piętra niżej) włączyła mi się po jej wczorajszym najściu. A tak naprawdę to nie ma znaczenia - gdyby z takim tekstem przyszedł ktokolwiek inny moja reakcja byłaby podobna.

        Jak mi już emocje całkiem opadną, to postaram się zrobić jakiś krok i po ludzku spróbować rozwiązać sprawęwink
        • hela6 Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 21:07
          Ale nie przesadź i stołowania babie nie proponuj przypadkiem bo się jeszcze zadomowi big_grin

        • cilantre Re: problem z sąsiadką 17.10.11, 21:07
          Sorry, nie chcę Cie dobijać, ale gdyby mnie ktoś nad głową po gołych panelach chodził ...
          No , ten dźwięk akurat jest mocno wkurzający
    • gazeta_mi_placi Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 10:00
      Moim zdaniem jesteś mało asertywna, moja rada zawsze jak będzie pukać sąsiadka niech otworzy Twój mąż, takie Panie "buzię" mają najczęściej do innej kobiety, zwłaszcza młodej, do mężczyzny już często nie są takie wygadane.
      Inna sprawa to skoro słychać nawet jeśli upadnie Ci łyżeczka to znaczy, że akustyka jest straszna i to nie wina tej Pani.
      A że młodzież wieczorami jej przeszkadza nie dziwię się, rzadko kiedy zachowują się cicho a każdy ma prawo do spokoju w swoim domu.
      • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:02
        Problem w tym, że mieszkam sama i męża nie posiadam ale może to jest znak, że już pora się ustatkowaćsmile

        Dalej się denerwuję myśląc o tej sytuacji. I o ile jestem w stanie zrozumieć, że może rzeczywiście ona słyszy jak biegam po pokoju (chociaż to raczej trudne bo mieszkam w m1 więc metraż mały + meble, które zajmują większość przestrzeni nie dają zbytnio miejsca do uprawiania biegów), to nie znajduję wytłumaczenia na jej sposób reagowania (krzyki, walenie w drzwi, groźby).
        Proponujecie mi, żebym poszła się pokajać przed nią i jakoś się dogadać; ok, jak już pisałam, pewnie spróbuję tego sposobu bo nie widzę innego rozwiązania. Poza ktoś musi być mądrzejszywink
        Tylko muszę do tego dojrzeć i się przełamać
        • gazeta_mi_placi Re: problem z sąsiadką 19.10.11, 14:22
          Jak mieszkasz sama to niestety masz przerąbane u sąsiadek tego typu.
          Najczęściej na ofiary wybierają właśnie sobie młode samotne kobiety, chyba właśnie dlatego, że może do mężczyzny (np. męża) nie miałyby tyle odwagi aby się awanturować.
          Znajdziesz faceta, to Paniusia straci ochotę na walenie w drzwi tongue_out
      • ajaksiowa Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:11
        Jasne że zawsze jest lepiej dogadać się zdrugą stroną.Ale jest jeden warunek:ona musi tego chcieć i mieć wystarczajaco dużo dobrej woli.Natomiast w przypadku tej sąsiadki z dołu tego nie dostrzegam.Chodzi kobiecie o to żeby zaistnieć,pokazać że Ona jest władna coś komuś kazać,że ktoś jeszcze będzie się jej bał.To jak to działa na tą drugą stronę,czy nie przysporzy jej zmartwień jest dla niej nieważne.Ważna jest ONA.I choćbyś szeptem mówiła w domu,chodziła na paluszkach\boso\ONA będzie nasłuchiwała czy ci łyżeczka nie upadnie,czy nie zaśmiejesz się głośniej.Osobiście jest to dla mnie obrzydliwe i wiek nie jest wytłumaczeniem.Dzięki Ci Panie Boże że nie mam takich sąsiadów.
    • deleine Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:02
      Swego czasu mieszkała nade mną dziewczyna biegająca w domu z klapkach z obcasikiem. Na podłodze panele. I można było ześwirować od tego dźwięku. Blok nie blok, moim zdaniem każdemu się trochę akustycznego komfortu należy. Poszła po rozum do głowy, gdy nad nią zdarzyła się analogiczna sytuacja. Kupiła dywan, zmieniła kapcie. Czyli można smile
      • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:05
        deleine napisała:

        > Poszła po rozum
        > do głowy, gdy nad nią zdarzyła się analogiczna sytuacja.

        I właśnie dlatego mieszkam na ostatnim piętrzesmile
    • danuu Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 13:34
      Miałam ten sam problem, co autorka wątku. Niestety mieszkaliśmy w dawnej pracowni plastycznej na ostatnim piętrze w bloku z płyty - między klatkami. Pracownia nie była wyciszona i ponoć, kobieta piętro niżej pod sypialnią słyszała każdy krok.
      Przyszła raz, kilka dni po tym, jak sie wprowadziliśmy - był kolega, ok.północy, pukanie: pani w szlafroku, kapciach i wałkach przyszła sama do obcych ludzi, jedno piętro ponad windę - tam było trochę strasznie, często nocowali tam bezdomni itp. Bałam się tam wchodzić, ona jak widać się nie bała, co więcej, nie wiedziała kogo tam spotka. No więc my, karnie, że przepraszamy, że nie będziemy, że będziemy cicho itp. I SIĘ ZACZĘŁO! Trzy razy była u mnie policja totalnie z dupy, raz gdy w kuchni - czyli już pod innym mieszkaniem - graliśmy ze znajomymi w Monopoly. I co powiedziała pani policjantom, jak zapytali dlaczego ich wezwała, skoro nie ma hałasów? Że jej szuramy krzesłami! A na krzesłach mam filce z ikei, bo sama nienawidze szurania smile

      Ale jak już przyszła dzielnicowa na wywiad środowiskowy to już było przegięcie. Wezwali ją ze spółdzielni, bo pani napisała 5. donos na hałasy.

      Raz przyszła, gdy byłam sama w domu i akurat leczyłam kaca - leżałam w łóżku i oglądałam Tap Madl czy coś równie zajmującego wink No i że ja nie mogę walić w ściany po nocy. To powiedziałam jej, że może z akustyką jest coś nie tak, bo owszem, ja słyszę, że chyba ktoś wbija gwoździe, ale to nie ja. No i mówię jej: "A pani myśli, że co? Że ja nie słyszę, jak pani mąż kaszle, albo że drzwi pani skrzypią? To jest wielka płyta, to słychać". Ona na to: "Mi drzwi nie skrzypią", ja: "Ale ja to słyszę od pani! To widać, że słychać z różnych miejsc! I ja nie hałasuję" I trzasnęłam drzwiami. Od tamtej pory jest cicho, my już tam nie mieszkamy, a nowi właściciele nawet robią imprezy smile

      Niestety nie ma happy endu, ja, w nowokupionym mieszkaniu chodzę na palach, martwię się "czy oni mnie słyszą", bo przecież ja słyszę sąsiadkę z góry. Chociaż nie wiem, czy ona ma parkiet czy panele. Ja mam parkiet. Zresztą nowy sąsiad z dołu powitał mnie: "No, mam nadzieję, że nie będzie hałasów w nocy". No masakra. I w ogóle mnie nie cieszy wizja przeprowadzki do swojego pierwszego M. Wszyscy pytają kiedy parapetówka, a mnie boli brzuch na samą myśl o "domówce" i o tym, że na pewno skończy się przyjazdem policji...

      Tak więc bardzo dobrze rozumiem autorkę wątku, że się martwi. Bo nawet jak sobie przetłumaczę: "co mi tam opinia jakiegoś dziada z dołu", to niestety to i tak nie działa sad((
      • bestraga Re: problem z sąsiadką 18.10.11, 14:57
        ważne aby nie zaczynać z grubej rury , bo potem to już nie można zawrócić i zaczyna byc coraz gorzej.Moja, ta pode mną tez krzyczała na dzieci , które jej oczywiście robiły za to dodatkowe psikusy, dzwoniły na domofon itd. Nie umiała zrozumieć ze dzieci to dzieci i ze pobawią sie pod jej oknem , apotem pobiegną gdzie indziej , jak to dzieci. Starałam się myśleć o niej jako o osobie chorej i nieszczęśliwej, która z tego samotnego nieszczęścia wyżywa się na innych , bo to jej jedyny kontakt z ludźmi. Kiedyś przed urządzaniem jakiejś uroczystości , poszłam do niej z ciastkiem i uprzedzeniem ze będziemy trochę hałasować ..na co nagle zrobiła się cała zadowolona ,ze się z nią liczę i szlachetnie powiedziała ze nic nie szkodzi. Trzeba próbować na różne sposoby ...na końcu i tak możesz na nią krzyknąć i jej zagrozić ,ze ty sie poskarżysz ze cie nachodzi !!! Ale przedtem wypróbuj po dobremu !
        • marionaud_1 Re: problem z sąsiadką 19.10.11, 18:31
          Otóż to - trzeba rozbrajać konflikty zawczasu. Kiedy robiłam remont (wiadomo jaki hałas) włożyłam sąsiadom do skrzynek karteczki z przeprosinami i zapewnieniem że postaramy się hałasowac jak najmniej. To samo nakleiłam na drzwi wejściowe do klatki. Nikt (przez 4 tygodnie!) nie przyszedł na skargę czy z awanturą, a było i kucie kafli i wybijanie ściany i inne atrakcje - od rana do wieczora. A blok był akustyczny - w nocnej ciszy mogłam spokojnie rozpoznać, czy w łazience u sąsiadów poniżej siusiu robi pani czy pan domu.
    • akaba0 Re: problem z sąsiadką 19.10.11, 19:45
      A ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem wsadzania obcego nosa do mojego domu. Od 6 do 22 mogę hałasować dowolnie w ramach obowiązującej granicy decybeli. Dopóki nie ma zakazu biegania na obcasach po własnej podłodze we własnym mieszkaniu to będę biegała i nikomu nic do tego. Hałas sąsiadów jest wpisany w budownictwo wielorodzinne. Do szału doprowadza mnie uwaga: dziecko śpi. A co mnie to obchodzi? Ja nie latam z pretensją że nie mogę się zdrzemnąć bo dzieciak wrzeszczy przez 2 godziny. Jak młodemu wolno drzeć buzię to mnie wolno tłuc talerze na mojej podłodze.
      Jeśli mieszczę się w dopuszczalnej granicy a komuś nadal za głośno to niech sobie wyciszy ściany czy sufit. Z jakiego tytułu ja mam ponosić koszty czyjejś nadwrażliwości słuchowej? Skoro wina akustyki to niech śle skargi do administracji, projektanta czy wykonawcy sprzed 30 lat, ale to nie mój problem.
      A jeśli wiesz że w drzwi wali tylko wściekła baba z dołu to po prostu nawet do tych drzwi nie podchodź. Po 10-tym razie znudzi się jej latanie po schodach i tyle. Gościom powiedz że babsko toleruje wyłącznie grobową ciszę. Zrozumieją bez problemu.
      • anu_anu Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 10:23
        Nie podzielam Twojego poglądu.
        Uważam, że im bardziej sami się pilnujemy aby nie robić rzeczy, które innym mogą przeszkadzać - tym bardziej możemy od innych oczekiwać takiej samej postawy.
        Ale poprawę świata zaczyna się od siebie.
      • deleine Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 10:45

        Współczuję wszystkim, a głównie tobie. Jak ci się kiedyś trafi zapiekły fan nergala słuchający od 6 do 22 muzy - tu nie ma granicy decybeli poza ciszą nocną to zrozumiesz, że mieszkanie w bloku to mieszkanie we wspólnocie.
      • stef63 Re: do akabaO 20.10.11, 20:12
        Dobrze, że nie jesteś moją sąsiadką. Jak najdalej od takich sąsiadów jak Ty.
        W związku z tym co napisałaś, życzę Ci, żebyś Ty kiedyś miała takich sąsiadów, jakim sama jesteś.
        Żeby Ci jak będziesz leżec chora, ktoś głośno puszczał muzykę za ścianą, albo kiedy będziesz szła do pracy na noc - ktoś chodził w butach na obcasach po podłodze.
        Jak Twoje dziecko będzie spało w dzień, żeby ktoś je bez przerwy budził hałasami itd.
        Masz szczęście, że mieszkasz w Polsce, a Polska to niestety nie jest państwo prawa.
        Gdybyś mieszkała w jakimś cywilizowanym kraju, to chcąc mieszkac w bloku musiałabyś się dostosowac do zasad panujących w bloku, a jak nie - to musiałabyś szybko się pakowac.
    • my_valenciana Re: problem z sąsiadką 19.10.11, 22:34
      Gdyby nie udało się załatwić sprawy polubownie, powiedziałabym sąsiadce, że jesli nie przestanie mnie nękać - kupię sobie psa obronnego. Pies pod moją nieobecność będzie szczekał i wył i jeszcze po nocach będzie stukał pazurami po parkiecie wink Jeśli to nie pomoze, to kupię sobie węże i pająki i będę je wypuszczała na spacery po klatce schodowej i moze się zdarzyć, ze któryś mi ucieknie. W ogóle usiłowałabym ją solidnie nastraszyć, ze jakoby z osobą niezrównoważoną i gotową na wszystko ma do czynienia.
      • hela6 Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 10:11
        Ajtam psa.
        Są gorsze rzeczy.
        Moża napomknąć że się wyprowadzisz a mieszkanie wynajmiesz pod "cichą działalność" big_grin
        Możesz zasugerować działalność "towarzyską" ew. hodowlę psów rasowych. Tak, tak. Takie rzeczy uprawia się w mieszkaniach w blokach i nie ma bata big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 11:07
          I Panie jakoś nie pukają do drzwi nawet jak jest głośno big_grin
      • deleine Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 10:47

        Żarty żartami, ale doprowadzić do "eksmisji" szczekającego i wyjącego gdy nie ma właścicieli psa, wcale nie jest trudno.
        • hela6 Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 11:15
          deleine napisała:

          >
          > Żarty żartami, ale doprowadzić do "eksmisji" szczekającego i wyjącego gdy nie m
          > a właścicieli psa, wcale nie jest trudno.

          Podaj sposób bo wiem o ludzkiej bezradności w tej mierze.
          • deleine Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 19:25

            "znajomi" złożyli pozew cywilny w sądzie grodzkim; nie wiem co podali, wiem, że ich sąsiedzi przegrali i wywieźli psa do rodziny
      • marynika123 Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 11:40
        Możesz ją poinformować z zatroskaną, niewinną minką aby uważała bo właśnie gdzieś ci się zawieruszył ten groźny pająk.
        • ritta2222 Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 18:54
          No to poszalałyściewink Pies fajna sprawa, mógłby trochę kobiecinie na złość porobić, ale cierpiałby siedząc samotnie całymi dniami w domu. Za węże i pająki dziękuję - sama bym się ich bałasmile

          A tak serio, to dziś ktoś mi zapodał pomysł, żeby się skontaktować z dzielnicowym, bo jej zachowanie można to traktować w kategorii przemocy. (Oczywiście to ja jestem ofiarąwink
          Może by jej przemówił do rozsądku, a nawet jak nie, to może zrozumie, ze nie dam się sterroryzować i nie boję się szukać pomocy. Bo tak serio, to wciąż nie mam ochoty na udawanie, ze chcę się z nią zaprzyjaźnić.
          • hela6 Re: problem z sąsiadką 20.10.11, 19:35
            Spróbuj, może Ci to ulży big_grin
            U nas nie ma żadnych reguł. Sama molestuje kolejnego dzielnicowego od lat a mój sąsiad alkoholik robi co chce.
            Bo przejąc się wizytą dzielnicowego może normalny zdrowy obywatel. Ale ani alkoholika ani starowinki dzielnicowy nie ukaże choćby mandatem.
            Ale lepiej uprzedzić fakty.
            Koleżanka miała wizytę dzielnicowego bo rzekomo zakłócała ciszę nocną.
            Ze zdziwienia aż jej szczęka opadła.
            Skarżącą się była własnie stara sąsiadka tydzień wcześniej przyłapana na podsłuchiwaniu big_grin
    • akaba0 Re: problem z sąsiadką 22.10.11, 18:30
      Większość tego co napisałam dotyczyło sąsiadów przylatujących z awanturą zamiast spokojnie wyjaśnić na czym polega problem. Ja mam psa, sąsiedzi mają psy, są dzieci zupełnie małe i prawie dorosłe, ale żyjemy w całkiem niezłej symbiozie. Jak ktoś do mnie zwraca się grzecznie to odpowiadam w ten sam sposób. Jak ktoś wiązanką – to odwdzięczam się. Po prostu nie daję się tyranizować, ale też nie męczę innych.
      Ale uważam, że w budynku wielorodzinnym potrzebę wyciszania powinni własnym kosztem realizować lokatorzy, którym przeszkadza normalny codzienny hałas sąsiadów.
      Do założycielki wątku: daj sobie spokój z policją. Taka pani zakrzyczy ich i po zrobieniu byle jakiej notatki zwyczajnie uciekną w trosce o własny zdrowy rozsądek. Ignoruj tę osobę i jej działania całkowicie (chyba że zniszczy ci drzwi). Ona się po prostu znudzi. Dla takiej osoby wizyta policji to znak, że jej sprawa jest ważna. A jak złożysz zawiadomienie to jeszcze będziesz latała po sądach. A ta baba będzie przekonana, że to ona cię tam zawlokła. I wymyśli coś nowego żeby nów poczuć się ważną Wynik rozprawy raczej jej nie obejdzie.
      Naklej na drzwi kartkę że drzwi są w polu widzenia kamery a niszczenie ich jest karalne. Olej ją przez kilka tygodni i powinnaś mieć spokój. Nic tak nie zniechęca jak całkowita obojętność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka