Trafilam ostatnio na watek o cenach pradu, o ten:
forum.gazeta.pl/forum/w,49213,130707427,130707427,Rachunek_za_prad_czy_to_mozliwe_.html
Wprowadzil mi on sporo zametu - bo u mnie wychodzi kolo 280
za miesiac!!! Zuzyta ilosc (prognozowana) kolo 465 kWh miesiecznie. Zadnych nadplat nie mam, w tym miesiacu przyszlo jeszcze 120zl do doplaty.

Nigdy nie wydawalo mi sie to dziwne, zawsze bylo podobnie.
Ale porownujac z waszymi cenami to jakos zaczynam sie zastanawiac czy z moim licznikiem wszystko ok.
Mieszkanie 58m2, dwoje domownikow - ja plus maz. Wiekszosc zarowek energooszczedna (plus troche halogenow). Lodowka, pralka, zmywarka, piekarnik, mikrofala - wszystko 5 letnie lub mlodsze, klas A lub A+
Odkurzacz uzywany raczej rzadko (gole podlogi szybciej przeleciec zwykla szczotka + mopem). Prasowanie prawie wcale. Prania wychodzi mi ze 3-4 pralki na tydzien. TV wlaczane moze ze dwa razy na miesiac - tylko jako ekran do filmow, brak radia.
Z "grzechow" - czajnik elektryczny i komputery. Meza laptop wieczorami plus moj stacjonarny z dwoma (ale nowymi i energooszczednymi monitorami) chodzacy, przyznaje, dlugo. Jako, ze pracuje w domu, wiec kolo 12-16 godzin dziennie.
Zadzwonilam do rodzicow i u nich wychodzi kolo 70zl/miesiac. U mnie 4 razy wiecej! W tym watku tez same nizsze kwoty padly...
I teraz sie zastanawiam co u mnie tak zzera energie? Czy mam szukac jakiegos bledu, wadliwego licznika? Rodzice sugeruja ten nieszczesny komputer, ale wydaje mi sie nieprawdopodobne zeby on sam jeden nabijal az tyle...
Co w takiej sytuacji robic? Zglosic w spoldzielni prosbe o sprawdzenie licznika? Jakos samodzielnie to zbadac? (widzialam na allegro mierniki czy taki tani np.
allegro.pl/licznik-miernik-zuzycia-energii-watomierz-w-wa-i1935861786.html da wiarygodny pomiar?).
Ratujcie!