22.04.13, 22:21
Jade na dwa tygodnie. Jakie sa ceny w restauracjach, co warto kupić. Ot takie zwykłe pytania.
Obserwuj wątek
    • misiowazona Re: Lwów:) 22.04.13, 22:32
      Siostra opowiadała mi, ze ceny są tam inne dla swoich, inne dla Polaków (wyższe), a jeszcze inne dla innastrańcówsmile - jeszcze wyższe. Nie zagaduj więc lepiej po angielsku.
    • kaga9 Re: Lwów:) 22.04.13, 22:38
      Alkoholwink Serio, bardzo tani jest, tyle że ograniczają Cię przepisy celne. Chałwa. Nie jestem miłośniczką, ale sporo osób kupowało.

      Ja przywiozłam jeszcze kilka polskich książek, przedwojennych wydań klasyki, kupionych za grosze od ulicznych antykwariuszy (ceny w okolicach 1-2 hrywien).

      Byłam wprawdzie krótko i niewiele mam do powiedzenia na temat restauracji, ale sądząc po tym, jak karmiono nas w hotelu, napiszę tak: mam nadzieję, ze masz zdrowy żołądek.
      • kaga9 Re: Lwów:) 23.04.13, 22:47
        Żeby nie być gołosłowną, podam przykład hotelowego śniadania, jakie nam zaserwowano: makaron (albo ryż, nie pamiętam), kotlet mielony smażony, buraczki podsmażane. Na drugie kiełbasa serdelowa.

        Co do postów poniżej: papier toaletowy spotkałam tam BARDZO tani i jeszcze bardziej kiepski, makulatura fatalnej jakości -w każdym razie jest w sklepach. Też słyszałam o brakach wody, ale podobno w hotelach to się zdarza rzadko. Podobno. W naszym, dość średnim, acz przyzwoitym, woda była. Alkohol -rozumiem obawysmile, ale kupowaliśmy w normalnym sklepie. Kupiliśmy zresztą m.in. wino, które jest i na polskich półkach:
        https://wolewygodniej.pl/125012_WINO-BIALE-POLSLODKIE-DUSZA-ZAKONNIKA-075L.jpg
    • anu_anu Re: Lwów:) 23.04.13, 08:13
      Weź sobie takie mokre chusteczki, szwagierka mówiła, że tam są nieustające problemy z wodą i co za tym idzie - z myciem się.
    • ziuniek Re: Lwów:) 23.04.13, 10:31
      Weź papier toaletowy (serio), chusteczki higieniczne.
      Niby tam wszystko można kupić z tych rzeczy, ale drogo.

      Ceny w restauracjach w dużych miastach / przy atrakcjach turystycznych - imho zbliżone do Polski.
    • ziuniek Re: Lwów:) 23.04.13, 10:36
      Co do jedzenia - to fakt - ja też zaliczyłam problemy z żołądkiem.
    • slim.fast Re: Lwów:) 23.04.13, 10:57
      Ceny podobne do naszych, szczególnie dla osób, które nie mówią po ukraińsku. wink Alkoholu bałabym się tam kupować, ale córka przywoziła przepyszną chałwę, u nas takich już nie ma... Trzeba tylko wiedzieć gdzie kupować, bo nie każda jest smaczna, najlepiej popytać tu i tam. Jedzenie w restauracjach takie sobie, często gęsto nie przykładają się do tego, aby było ciepłe i dobrze wysmażone / ugotowane, a jak będziesz chciała "normalnie" zjeść to polecam pizzę. No i ja bym sobie jakieś pamiątki po prostu kupiła, bo córka przywiozła nam tylko pocztówki. wink
    • kol.3 Re: Lwów:) 23.04.13, 18:35
      Mój mąż był przejazdem ale nocował w dobrym hotelu, więc żadnych sensacji z wodą ani jedzeniem nie było.Wspomina ogólną życzliwość. Trzeba mówić po polsku. Miasto podobno piękne.
      Ludzie jadący na Ukrainę kupują tam chalwę i krówki (sporo gatunków dużo ciągliwych), tyle że potem trzeba wyasygnować sporo na dentystę.Nie rozumiem tego pędu bo wg mnie nasza chałwa zwłaszcza z Optimy jest bardzo dobra, a krówki darzę bardzo umiarkowaną miłością.
    • anirat Re: Lwów:) 23.04.13, 19:29
      Byłam rok temu na majówce, mieszkałam w hotelu i nie było problemu z wodą, hotele skromniejsze niz u nas, ale czyste, jedzenie skromniejsze niz w naszych, ale nie miałam zadnych problemów zoładkowych. Ceny porównywalne do naszych. Mozna znaleść piękjne pamiatki, ale wtedy i cena jest spora. Jakis drobiazgów nie kupowałam, bo jakos nie mam takiej potrzeby kupienia czegoś za wszelką cenę. Mnie akurat spodobało się rekodzieło, hafty itd, ale to kosztowało. Jesli lubisz i masz gdzie zawiesic, to chyba warto kupic oryginalna ikone, ale to trochę kosztuje i musisz byc na to przygotowana. Pieniądze wymieniałam na granicy, ale dalej mozesz wziac euro i jakby była potrzeba to wymienisz na hrywny. Na ulicznych straganach bez problemu mozna było płacić tez zołtówkami. Rozmawiac mozna po polsku, wiele osób zna. Chusteczki higieniczne i nawlizane to ja juz dzis wszedzie woże ze sobą. Nie przywiozłam jaks specjalnych pamiatek.
      Wrazenia niezapomiane, byłam dalej az po dawne polskie granice. Bardzo dobrze wspominam.
    • cria_cuervos Re: Lwów:) 24.04.13, 10:37
      Lwów jest cudny. Jeżdżę tam od kilkunastu lat i ciągle się zachwycam.
      Problemy z wodą były kiedyś - w domach była prze 2h rano i 2h wieczorem, od kilku lat jest całą dobę.
      Lwów się bardzo zmienił w ostatnich latach, pojawiły się hostele i łacińskie nazwy ulic w centrum (tabliczki), dużo nowych knajp, pod względem turystycznym powoli zaczyna przypominać inne europejskie miasta, ale nadal zachowuje swój swoisty urok.
      Ceny zawsze były niższe niż w Polsce - byłam tam dwa lata temu, też w majowy weekend - było ok 40-50 proc. taniej. nie wiem, jak jest teraz
      Do listy "co kupić" dodam: czekoladę z Lwowskiej Manufaktury Czekolady (bodajże ul. Stryjska - odchodzi od rynku). Boska! Robią na miejscu, na dole można wypić, na I piętrze jest sklep, żałuję, że kupiłam tak mało. Na pamiątki najlepsze tabliczki z widokami dawnego Lwowa.
      Jedzenie - strasznie polecam Złotego Wieprza, knajpę z ukraińską kuchnią i najlepszymi na świecie pierogami. jest na rynku, wisi taka metalowa głowa wieprza.
      • ulkahanka Re: Lwów:) 24.04.13, 16:40
        Ja we Lwowie byłam raz, miesiąc temu i zachwycić się nie miałam okazji, bo przez dwa dni pobytu pierwszego dnia lało, drugiego padał śnieg, a trzeciego (w dzień wyjazdu) byla śnieżyca stulecia i wyjazd z miasta (tzn. z dworca autobusowego na obrzeża) zajął nam 10 h. W związku z pogodą sporo się jednak poszlajałam po knajpach i muszę powiedzieć, że nie widzę różnic in minus - jedzenie smaczne, łazienki czyste, ceny przyzwoite - często niższe niż w Polsce (Warszawa), często podobne. Zapamiętalam restaurację Darwin na rynku i Kumpel (też w centrum, tuż przed murami miejskimi na wysokości dzielnicy żydowskiej) - w Kumplu są nawet karty po polsku, zachwyciły mnie kiszone pomidory na przystawkę, pyszne grzybki i mamalyga (u nas w tej chwili bardziej rozpoznawana jako polenta) z bryndzą i skwarkami. W moim hostelu woda była na okrągło, też slyszałam, że te przerwy w dostawie to już przeszłość, ale glowy nei dam. Ja przywiozłam kilka puszek kawioru (czerwonego) na zamówienie, bardzo był dobry - nie był to oczywiście kawior z bieługi o wielkości gołębich jaj smile, ale też i nie taka drobniutka maziaja jaką w podobnej cenie (ok. 23 zł za średni słoiczek) można czasem dostać w naszych sklepach. Bardzo polecam hale targowe - za Operą, trzeba podejść kawaleczek w górę ulicą nomen omen Targową - po lewej stronie będzie bazarek, a za nim w podziemiach zadaszone targowisko. Przypuszczam, że Sanepid mógłby się do wielu rzeczy przyczepić, przepisy unijne też niewątpliwie by tam nie pasowały, ale dla mnie np. widok nalewanej, a właściwie nakładanej z wiadra śmietany o boskim smaku i konsystencji budyniu był bezcenny - zapamiętałam takie widoki z wczesnego dzieciństwa pod Halą Mirowska, potem nie miałam okazji...Że nie wspomnę o "ekologicznych" (czytaj: brudnych i krzywych) marchewkach np. czy jabłkach, za które u nas coraz częściej trzeba płacić ciężkie pieniądze w sklepach eko wlaśnie, bo to co sprzedają w supermarketach ma identyczną wielkość, piękny kolor i żaden smak... Aaaa, i jeszcze jedno mnie zachwyciło - w naszym hostelu (przy Prospekcie Szewczenki) śniadań nie było, ale stołowałyśmy się śniadaniowo w barku naprzeciwko (jakaś włoska nazwa typu Piccola Italia, Mamma Roma itp.). Barek jak barek, kawa dobra, omlety już niekoniecznie. Natomiast w menu śniadaniowym byly tam (a jak potem sprawdziłam, nie tylko tam) - wszelkiego rodzaju kasze, i to nie tylko manna, ale owsianka na różne sposoby, gryczana itp. Kuchnia ukraińska kasze kocha i widać to naprawdę na każdym kroku smile
        • el-li Re: Lwów:) 25.04.13, 00:46
          dziękuję za informacjesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka