Drogie Dziewczyny,
Życzliwe, miłe, pomysłowe
Pomyślcie ze mną proszę....
Popsułam sobie drzwi.
Wg zasady: miało być dobrze, wyszło jak zawsze.
Mieszkanie w bloku, drzwi podwójne z czego wewnętrzne obite skajem w kolorze przetrawionej zupy dla niemowlaka. Ohyda. W związku z tym, że na razie ich nie mam jak wymienić, postanowiłam błysnąć kreatywnością i pomalować. Oczywiście lifting drzwi miał odbyć się w klasie ekonomicznej...
Nabyłam stosowna farbę do skór i skóropodobnych w kolorze szarym.
Niestety wyszło szpetnie, w łaty, plamy i maziaje.
Gorzej niż masakrycznie. Sto razy gorzej niż było....
Potrzebuje burzy mózgów:
czy je umalować kolejna warstwą farby (ale czy nie wyjdzie jeszcze bardziej łaciato?)
czy zerwać to badziewie i obić np. blachą,
czy..?
jak na razie próbowałam patrzeć na nie i płakać, żeby poczuły wyrzuty sumienia i wyładniały, ale nie zadziałało...
Pomóżcie ratować honor, bo domownicy nabijają się ze mnie przeokrutnie