kasia_de
19.08.15, 23:28
Ja wiem, że w dzisiejszych czasach przyznawanie się do jedzenia frytek to gorzej niż puścić głośnego bąka w windzie

no, chyba, ze to frytki z selera czy innej skorzonery, ewentualnie topinamburu...
Ale nie. Normalne kartoflane. Lubią i koniec.
Miałam frytkownicę, taką tradycyjną, z koszykiem i dużym pojemnikiem na olej. Jakoś mi to nie pasowało. No bo wylewać za każdym razem tyle oleju to jakoś nie bardzo... a jak mi stało w tej frytkownicy, to miałam wrażenie, że zepsuty.
Przeszłam na mrożone do piekarnika. Nawet ok, ale właśnie się dowiedziałam (tak, wiem, zacofana jestem i nieuświadomiona), że skład "ziemniaki i olej roślinny" to wcale nie jest taki dobry skład, bo tam się czają wredne tłuszcz trans.
Nawet gotowa jestem robić rękodzielniczo te frytki, no ale jak? na patelni kiepsko mi się smażą, w większym garnku dalej problem z tym olejem (jedno- czy wielorazowy)...
Może technika kuchenna jakoś się rozwinęła? są jakieś multicookery, kombiwary, frytkownice tradycyjne, frytkownice co wyglądają kosmicznie i takie na łyżkę tłuszczu... czy coś z tych gadżetów się sprawdza?
A może macie inne patenty?
Ktoś w ogóle jeszcze je frytki?

bez tłuszczu trans?