Pamiętacie czasy, kiedy 'się wpadało' do kogoś z rodziny, siostra,
brat, ciotka, babcia lub znajomych, koleżanka jedna, druga czy
sąsiadka z dołu/ gory bez zapowiedzi?
teraz może i wygodniej jest wiedzieć, że ktoś nas odwiedzi, można
przygotować jakieś ciasto własnego wypieku czy deser czy nawet
kolację...
kiedyś wpadało się na krótką kawkę , plotki, można było pić tę
kawę, gawędzić z gospodynią a ta, bez problemu np kończyła przy nas
prasować czy pichcić...
może ja starej daty jestem, ale wydaje mi się, że kiedyś częściej
się ludzie spotykali w ten sposób właśnie..
a dzisiaj? umawianie się na konkretny dzień, godzinę...a potem
głupio jest, bo danego dnia o danej godzinie boli nas głowa, czy
wkurzy facet i najchętniej nie poszlybyśmy na tę kolację...ale
gospodyni czeka i narobiła się dla nas...
pewnie, że zapowiedziana wizyta to dla nas komfort, choćby
chodzenia po domu na golasa czy w wałkach na głowie
ale takie wizyty bez zapowiedzi też miały swój urok, co?
czy WDPD wizytuje innych bez uprzedzenia?
mnie tego brakuje