Dodaj do ulubionych

Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp

24.01.08, 14:25
Pamiętacie czasy, kiedy 'się wpadało' do kogoś z rodziny, siostra,
brat, ciotka, babcia lub znajomych, koleżanka jedna, druga czy
sąsiadka z dołu/ gory bez zapowiedzi?

teraz może i wygodniej jest wiedzieć, że ktoś nas odwiedzi, można
przygotować jakieś ciasto własnego wypieku czy deser czy nawet
kolację...

kiedyś wpadało się na krótką kawkę , plotki, można było pić tę
kawę, gawędzić z gospodynią a ta, bez problemu np kończyła przy nas
prasować czy pichcić...

może ja starej daty jestem, ale wydaje mi się, że kiedyś częściej
się ludzie spotykali w ten sposób właśnie..

a dzisiaj? umawianie się na konkretny dzień, godzinę...a potem
głupio jest, bo danego dnia o danej godzinie boli nas głowa, czy
wkurzy facet i najchętniej nie poszlybyśmy na tę kolację...ale
gospodyni czeka i narobiła się dla nas...

pewnie, że zapowiedziana wizyta to dla nas komfort, choćby
chodzenia po domu na golasa czy w wałkach na głowie smile

ale takie wizyty bez zapowiedzi też miały swój urok, co? smile

czy WDPD wizytuje innych bez uprzedzenia?

mnie tego brakuje wink
Obserwuj wątek
    • asiok1 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 14:40
      Też tak mam, nie składam niezapowiedzianych wizyt i tez nie
      przepadam jak ktoś bez zapowiedzi wpada...takie czasy...
    • to.ja.kas Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 14:44
      mnie tez brakuje. Na szczescie w miejscu w którym mieszkam mam juz
      kilka znajomych osób i rzadko bo rzadko ale zdarza sie nam wpasc do
      siebie na zasadzie..."jestes w domu? To zajrze." Bez sensu wpadac
      do mnie bez zapowiedzi bo zazwyczaj mnie nie ma sad
      Ale tez mi brakuje czasów jakie pamietam z dziecinstwa i wpadanie do
      sasiadki na kawe rano i na tysiaca wieczorem smile))
    • lillam Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 14:51
      kiedys wszyscy mieli rowno... teraz kończy sie pracę późno (ile jest
      zawodów, że można wyjść z pracy o 15??), i po przyjsciu do domu z
      reguły jest się padniętym, a tu trzeba jeszcze coś ugotować,
      sprzątnąć, nastawić pranie, czy po prostu miec swiety spokoj, i po
      prostu nie ma miejsca dla niezapowiedzianych gości
      ja osobiście wolę zapowiedzianych gości i sama też się zapowiadam,
      gdyż wolę unikąć popłochu w oczach gospodarzy i nerwowego zbierania
      przez nich ubrań z foteli
    • mjermak Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 17:23
      Mieszkam w wielkim miecie, kazdy dojezdza do centrum do pracy z
      przedmiesc wiec nei ma mowy o spotkanich ad choc w tygodniu. Ale co
      najmniej raz w roku organizuje u siebie garden party,
      zazwyczaj "tematyczne" np witamy wiosne, halloween , wieszam
      dekoracje z papieru, rozkladam na stolach swieze kwiaty z ogrodka,
      kazdy z gosci przynosi cos do jedzenia wiec nie musze sie urobic
      (zazwyczaj pieke wiec reszta zabezpiecza salatki), wymyslam jakies
      zajecia dla dzieci, zeby dorosli mogli pogadac i spedzamy wspaniale
      czas z koleznakami, z ktorymi na codzien widuje sie rzadko.
      Uzywam "ekologicznej' Zastawy z biodegradowalnego materialu, ktora
      po uzyciu wedruje na kompost, wiec do mycia po imprezie za tylko
      polmiski, trzeba ogarnac, pozanosic krzesla do domu i wszelkie
      papierowe dekoracje dac na makulature i juz.
      Ale uzgadnianie terminu z wypzredzeniem 3 miesiecznym troche trwa.
      • maja8549 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 18:16
        co to za zastawa?
        • mjermak Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 25.01.08, 15:49

          Na przyklad takie:
          tinylink.com/?njKsXM8JRk
          nie mam pojecia, czy da sie kupic w Polsce.
    • zuzanka79 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 18:19
      Mam dwie takie koleżanki które odwiedzam na zasadzie "jesteś w domu
      to przyjadę" poczym pakuję się w samochód lub na rower zabieram
      dzieciaczka i jadę. Ale takie spotkania zdażają się żadko i są
      raczej efektem chęci wyrwania się z domu niż potrzeby. One też do
      mnie tak wpadają i nie mam nic przeciwko wizytom bez zapowiedzi, ale
      tylko w ich przypadku.
    • budzik11 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 24.01.08, 18:47
      Never ever. Nawet do własnej matki się zapowiadam. A jak ktoś mi robi nalot, to
      mnie to strasznie wkurza. Mam dwoje małych dzieci, które albo śpią, albo bawię
      się z nimi, albo coś robię... Nie lubię takich niespodzianek. A że "Nie rób
      drugiemu, co tobie nie miłe" to i innym takich niespodzianek też nie robię.
    • popirna Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 25.01.08, 15:20
      Nasz rodzinny dzień jest przeważnie poukładany. Mały wstaje o określonej godzinie, wychodzi z tatą do przedszkola, my mamy zajęcia, które częściowo wynikają ze zobowiązań, częściowo organizujemy je sobie sami, ale tak czy siak, wymagają planowania.
      Luźniej jest w sobotę i w niedzielę, ale wówczas staramy się mieć "program" albo kulturalny albo wyjazdowy itp. Lubię spotykać się z koleżankami, lubię gościć znajomych, ale nie widzę powodu, żeby w dobie telefonów komórkowych burzyć cały nasz domowy ład, siedząc nad kawką wtedy, gdy mały na przykład powinien iść spać. Dla mnie to nie byłaby przyjemność.
    • panda74 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 25.01.08, 20:57
      Nie lubię niezapowiedzianych wizyt... nie w dzisiejszych czasach, kiedy człowiek
      jest tak zabiegany i często wraca po nocy do domu...
      Każdy ma komórkę i może się zapowiedzieć.

      Ale oczywiście też pamiętam jak sąsiadki wpadały do nas na ploty i na kawkę -
      przyznaję, że miało to swój urok. Ale wtedy ludzie pracowali do 15-16, jakoś
      inaczej się żyło.
    • zdzisiowa Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 27.01.08, 21:51
      Wolę wizyty zapowiadane wczesniej,jednak gdy ktos wpadnie znienacka,P nie robię z tego hallo,bo np znajoma miala cos pilnego,a przyjaciółka musiała się wywnętrzyc..Powinno to trwac w miarę krótko,ale bywa inaczej i wtedy obiecuję sobie -nigdy więcej!A potem.. brak mi asertywnosci.Takie niezapowiedziane wizyty potrafią namieszac w domowych planach i zamiast byc miłą odskocznią od zajęc pozostawiają niechec.
      • afrodyta190 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 28.01.08, 22:15
        Ja nie znosze niezapowiedzianych wizyt.Przy malym dziecku szybko robi sie
        balagan a jak wiem ze ktos ma przyjsc to np zostawiam 2 zbawki albo chwile przed
        wizyta wszystko zmiatam.Tylko do tesciowej jezdze bez zapowiedzi ale tylko dla
        tego ze sama czesto robila mi takie niespodzianki.
    • truscaveczka Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 28.01.08, 07:31
      Do tego stopnia nie cierpię niezapowiedzianych wizyt, że nie otwieram
      drzwi/domofonu, jeśli się ktoś wcześniej nie zapowie (wyjątkiem są babcia i
      teściowa, one dzwonią w rozpoznawalny sposób wink oraz listonosz, ale jemu
      otwierają inni tongue_out). Na szczęście nasi znajomi mają dokładnie takie samo podejście wink
      Mam przyjaciółkę, która daje mi znać o wizycie 10 minut przed przyjściem i
      zawsze jest mile widziana - nawet jeśli akurat wzięłam się za generalne porządki
      w kuchni smile Nie śmiem nazwać jej wyjątkiem, bo śpiewa całkiem ładnie smile
      • tup82 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 00:57
        ja nieznosze niezapowiedzianych wizyt-jedynym wyjatkiem jest moja
        siostra lub mama. niestety czesto do takich wizyt dochodzi, poniewaz
        mieszkamy wspolnie z babcia meza i mimo ze mieszkamy oddzieleni
        korytarzem, to nikt nie umie uszanowac naszej prywatnosci. takze
        wszyscy maja podejscie, ze skoro babcia jest przewaznie w domu, a ja
        nie pracuje, to my czekamy z otwartymi ramionami na wszelakie
        wizyty. takze nikt do nas nie dzwoni, co mnie irytuje okropnie-bo my
        jesli kogos chcemy odwiedzic to najpierw sie zapowiadamy, bo nieraz
        sama slyszalam od nich jak mowili z niechecia ze ktos im sie zwalil
        na glowe (swoja droga-dosc zabawne). wszyscy nasi goscie pracuja i
        rzadko kogos zapraszaja, maja w dodatku male dzieci i tez musza
        poswiecic im czas, a takze sobie odpoczac. ale my nie mamy takiego
        prawa i w niedziele rano potrafia sie zwalic na leb juz o 9godzinie.
        ja mam dwojke malych dzieci i roznie z porzadkiem bywa, ale jak
        wpada z nimi ich dziecko (dwie pary maja po malym dziecku)to z
        reguly robi ono sajgon ze sie plakac chce-nie posprzataja po tym
        dziecku, a ja pol dnia sie mecze (bo cudze dziecko takich zabawek
        jeszcze nie widzialo...a wszystkie zabawki sa na calej powierzchni
        dywanu)-teraz bywa tak ze po prostu sama wyznaczam ograniczenia temu
        dziecku-dlaczego ja mam sie urabiac po pachy, gdy sama rzadko
        odwiedzam kogos z moimi dziecmi. z reszta ja zawsze sprzatam po
        moich dzieciach u kogos, zeby nie mial ten ktos klopotu. ile razy
        mialam uszykowane prasowanie-cala sterte rozwalona na tapczanie, a
        oni jak na zlosc przyjezdzali i zamiast prasowac musialam pilnowac
        dzieci (nieraz jak przyjezdzaja i siedza u babci, to to dziecko
        przemieszcza sie do nas bez zapytania o zgode, mam wrazenie jakby
        nikt nie rozumial ze mam 2 swoich dzieci, a pilnowanie 3 przyprawia
        mnie o dreszcze, w dodatku w nieodpowiednim czasie). Mialam
        zaplanowany spacer-oni wpadali siedzieli u nas na kawce-przyszli
        zeby ich dziecko po drodze mialo spacer. Przepraszam ze sie
        rozpisalam. Mysle ze jesli sie zapowie wizyte nawet tylko na godzine
        przed swiadczy to o szacunku i zrozumieniu, ze kazdy ma jakies
        obowiazki i plany.
        • panda74 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 10:04
          Tup82 - koniecznie pogadaj z tymi znajomymi. I tak podziwiam Cię za anielską
          cierpliwość!
          • tup82 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 11:55
            Panda74 - to trudna sytuacja. Mam wrazenie ze bez wyjscia. Nie
            chcemy urazic babci-mieszkamy w jej domu, a odwiedzajacy nas to tez
            i jej rodzina. Babcia ma prawie 80 lat. Choruje na serce-przez
            ostatni rok jej sie pogorszylo. Wszyscy ja oszczedzaja, my tez
            musimy unikac konfliktow. Babcia najmniejsza drobnostke potrafi
            bardzo przezywac. Tym co sie dzieje w rodzinie, ona praktycznie
            zyje. A w jej domu gosc to swietosc. Ona tez nieraz pomarudzi jak
            juz pojda, bo naprawde nieraz zjawiaja sie nie w pore (babcia nie
            lubi przyjmowac gosci np.koszulinocnej), ale zlego slowa nie da
            powiedziec. No a ja przyznam, ze z trudem wszystko tlumie w sobie.Ja
            jestem ugodowa, ale ile mozna...ale tesciowa (corka babci)oraz maz
            stwierdzili, ze przymykanie oka to najlepsza strategia. i tak juz
            musi byc.
            • lillam Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 12:13
              A ja bym sie postawila. Kiedy do mnie przychodzą niezapowiedziani
              goście, a nie mam ochoty nikogo widzieć, to nie otwieram drzwi.
              Zreszta domowon mam wyłączony, włączam jak wiem, że ktoś ma
              przyjść smile) Kiedy już otworzę, to zalatwiam takiego delikwenta na
              progu. Krótko. Mam male dziecko i nie po to jestem w domu, aby być
              damą do towarzystwa swoich znajomych, tylko po to, aby zająć się
              swoim potomkiem i jeśli taka wizyta koliduje mi z obowiązkami
              domowymi, daję to do zrozumienia. Po takim przyjęciu goście się z
              reguły zapowiadają smile Tup, w Twoim przypadku oddelegowałambym swoje
              dzieci wraz z dzieckiem gości do pokoju babci, skoro przyszli z
              wizytą do babci, to niech tam siedzą. A jeśli pakują Ci się na
              głowę, to powiedz tekstem otwartym, że jesteś teraz baaaaaaardzo
              zajęta, albo, że planowałaś coś innego, i niestety nie możesz im
              teraz poświęcić czasu, ale bardzo chętnie się z nimi spotkasz jeśli
              zadzwonią i umówią się wcześniej. I konsekwencja. Przyjmiesz ich
              parę razy w drzwiach, przestaną Cię nachodzić. Mamy XXI wiek, każdy
              ma komórkę, nie rozumiem takich nalotów bez zapowiedzi, zwłaszcza o
              9 rano!!!. Ja nawet nie pozwalam do siebie dzwonić po 21 jeżeli nikt
              nie umarł lub nie znalazł się w szpitalu! Kładę dziecko o tej
              godzinie i nie mam zamiaru usypiać ją przez pół nocy, bo telefon ją
              wybudził...
        • budzik11 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 12:04
          Wizyty znajomych z dziećmi, brrr. skąd ja to znam? Sama mam dwójkę, lubię
          dzieci, ale bez przesady. Ostatnio była u mnie koleżanka z synkiem trochę ponad
          rocznym. Dzieciak powyciągał mi wszystkie chusteczki z pudełka (pudełko tuż po
          otwarciu, więc chusteczek prawie 100!!!) i podarł większość na strzępy, wypaprał
          mi kanapę (jasna beżowa skóra) i firany jakimś przyniesionym ze sobą
          czekoladowym świństwem, o mało nie stłukł kineskopu w telewizorze (stukał jakąś
          zabawką) i o mało nie wydłubał oka mojej córce, która nigdy nie spotkała się z
          agresją i nie wiedziała w ogóle jak reagować na intruza. A mamusia chłopczyka
          śmiała się, że synek się dobrze bawi i jest "taki śmiały, nie boi się w nowym
          miejscu". Nigdy więcej jej nie zaprosiłam mimo jej wyraźnych sugestii, że
          chciałaby wpaść.
    • pty-sia Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 12:52
      zrobiłam sie bardzo niegoscinna. Jeżeli ktoś mnie nie zaprasza, a
      lubi wpadać do mnie niezapowiedziany to staram się go zniechęcić
      (nie podaję nic do jedzenia, ewentualnie kawę, herbatę, informuję,
      że zaraz musimy wyjść itd). Mam dość gości, którzy najchętniej w
      lato władowaliby sie na cały weekend (bo mieszkamy na wsi) i
      najchętniej na mój koszt (wyżywienie i napojenie dodatkowej 4-
      osobowej rodziny przez 2 dni nie jest wcale takie tanie). Bo to tak
      fajnie się spotkać - szkoda tylko, że zawsze u mnie, nigdy u nich. I
      szkoda, że niechętnie dokładają się do takiej gościny. A wizyta -
      sobota o 12, gdy jestem np. w połowie sprzątania, czy połowie
      gotowania obiadu to horror. Szczególnie gdy obiad mam np.
      przewidziany na 2 osoby i "nierozmnażalny" (bo w domu moge być
      akurat tylko ja i młodsza córka), a dochodzą 4. Skutecznie do takich
      wizyt zniechęciłam moją teściową (teściowa, teścio, ich syn i
      parunastoletni wnuczek z nadzieją zostanie na obiedzie) - przez
      długi czas dzieci chodziły w soboty i niedziele na basen, a mąż
      wiekszośc weekendów pracuje i po paru razach, gdy nikogo w domu nie
      zastali zrezygnowali. I mam wrażenie, że odwiedzają mnie tylko
      dlatego, że to dla nich najtańsza forma "wyjazdu", a nie dlatego że
      mnie lubią. A jak to mówiła teściowa - ona w garach stać nie lubi,
      stąd łatwiej zabrać całe towarzystwo na wyżerkę do kogoś (a to już
      moje zmartwienie jak i z czego wyczaruję taki nagły obiad).
      Zapraszam tylko tych, którzy zapraszają mnie. I to wtedy kiedy mi
      pasuje, a nie kiedy oni chcą. Sama też do nikogo się nie wpraszam.
      To nie znaczy, że jesteśmy odludkami - córki chodza do koleżanek,
      koleżanki do nich (często z nocowaniem), urządzamy spotkania itd.
      Ale zapowiedziane!
      • tup82 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 13:10
        niestety nie moge przywitac ich w drzwiach. czesto nie slyszymy jak
        przychodza, bo jak pisalam wczesniej jestesmy oddzieleni dlugim
        korytarzem, a drzwi otwiera babcia (nie moglabym z reszta nie
        wpuscic gosci ktorzy rowniez chca zajrzec do babci). i my sobie
        lezymy np. w niedziele rano w wyrku, a oni bezceremonialnie wchodza
        sobie do pokoju-niby zapukaja, ale zaraz wchodza (mamy takie
        normalne drzwi jak sa do pokoi, myslalam o jakiejs zasuwce, ale
        babcia by sie obrazila), albo wbiega pierwsze ich dziecko i biegnie
        do zabawek, po czym oni za tym dzieckiem. ja tez zauwazylam ze
        rodzice z reguly przymykaja oko na to co wyprawia ich dziecko, a
        niektorymi rzeczami sa wrecz zachwyceni. jedno z tych dzieci co do
        nas przychodzi potrafilo np. dusic moja corke, albo siedziec jej na
        plecach i walic po glowie(bo ono chce ta zabawke, ono jej nie
        widzialo)- a rodzice dziecka tylko sie smiali, ze to takie zabawne
        niby...a moj maz to dziecko "odczepial" od mojego. i ja naprawde nie
        przedstawiam tego w sposob wyolbrzymiony. a u nas sobota czy
        niedziela to dom pelen ludzi, kiedy my bysmy chcieli posiedziec
        razem. a przeciez nie bedziemy sie za kazdym razem ewakuowac z domu
        jak oni maja przyjsc, bo to sie zdarza co weekend, a nawet w
        tygodniu.
        • lillam Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 13:41
          no tego bym już w ogóle nie zdzierżyła, aby nachodzono mnie, kiedy
          rano leżę sobie w łóźku. To BABCI goście, wiec zamek, albo zasuwka i
          nie przejmować się fochami. No przepraszam, ale po co piszesz, że
          nie chcesz nieproszonych ale jednocześnie żadne z proponowanych
          rozwiązań jest nie do przyjęcia. To po prostu ich polub i pozwól się
          dalej terroyzować we własnym domu.
          Pisząc o drzwiach myślałam o drzwiach od pokoju. Przecież Cię nie
          odepchną...Albo w połowie korytarza zamontować drzwo odgradzające
          waszą część domu, bez możliwości otwarcia od drugiej strony. Jest
          tyle możliwości. Więcej asertywności. Albo męcz się dalej...
          • tup82 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 14:04
            liliam -wierz mi-gdybym ja miała decydowac dawno temu miałabym
            zasuwkę i w ogóle postawiłabym sprawę jasno. ale mąż i teściowa mnie
            upominają, że nie jesteśmy do końca u siebie (a rachunki niby
            płacimy). teściowa nie chce żeby jej mama przez nas dostała zawału.
            ona też tam kiedyś mieszkała i miała tak samo- z tymże w końcu się
            wyprowadziła, bo nie dało się nic rozstrzygnąc (a teściowa jest
            szczera babka i wali prosto z mostu-także zebrała manatki, bo miała
            dośc, widocznie szczerością nic już nie mogła wskórac, jedynie były
            konflikty). teraz o mieszkanie trudno-do wynajmowanego nie ma sensu
            się przeprowadzic, z resztą że sobie te dwa pokoje wyremontowaliśmy.
            ja bym chciała miec wpływ, ale wszyscy by obrabiali mi tyłek, że
            stawiam się nie na swoim, a żona wnuka to nie dokońca rodzina, żeby
            sobie mogła pozwolic. a mój mąż w życiu na głos się nie odezwie,
            choc w tej sytuacji on by mógł-wiele razy się o to kłóciliśmy, ale
            on uważa właśnie że wystarczy byc biernym i przymykac oko, póki
            babcia żyje.
            • izabelski Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 12.03.08, 18:44
              a moze po orostu w weekend rano zawsze postawic krzesko ,zeby ionie nie mogli
              otworzyc tych drzwi
              przeciez nikt nie bedzie sie pchal na sile wink
              jak zapukaja, to powiedz,ze zajdziesz do babci za pol godziny jak sie ubierzesz
        • popirna Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 14:01
          Tup,
          babci nie zmienisz, ale odpowiedzialna jesteś za działanie Twojej rodziny i wychowanie Twoich dzieci. Jeśli babcia ma inną wizję spędzania sobót i niedziel - trudno. Tymczasem dla "świętego spokoju" który nie jest ani świetym ani spokojem zgadzasz sie na sorki, dom wariatów, który urządza wam babcia. Jeśli ona nie chce lub nie ma siły powiedzieć swoim gościom nie, to powinniscie się oddzielić, choćby tą przysłowiową zasuwką.
          Wiesz, poruszyło mnie to, bo miałam świętej pamieci znajomą, która teroryzowała całą okolicę domagając się róznych świadczeń, bo jest chora, bo jest słaba, bo jej się z racji wieku należy, bo (uwagasmile zaraz umrze. Terroryzowała od 70 urodzin. Zmarła w wieku lat 96.
          Ludzie, którzy nie mają 80 lat ale za to mają dzieci, plany, pracują, bywają zmęczenie itp. też mają prawo do własnego zycia, które powinno być przez babcię i rodzinę szanowane.
          • tup82 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 14:09
            popiryno-babcia co drugą noc nie śpi ma ciśnienie od 80 na 60, po
            200 na 140-nieraz była w szpitalu nocą własnie przez serce. Ciągle
            jest pilnowana nocą przez córkę. Nie terroryzuje ona nikogo, tylko
            wszyscy przyjeli taki front, że oszczędzamy wszystkiego babci. Dwa
            lata temu ledwo uszła z życiem.A jest to seniorka rodu-wszyscy
            babcie uwielbiają. A goście nie rozumieją że są babci goścmi-oni
            podchodzą tak do tego-że skoro babcie odwiedzają to przy okazji za
            jednym razem nas też.
            • lillam Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 29.01.08, 14:43
              żona wnuka... a rachunki płacisz i nie masz nic do powiedzenia,
              hmmm, to babcie zostawić w spokoju, męża ustawić do pionu i jak
              tylko nadarzy się okazja (babcia w szpitalu, mąż poza domem, wezwać
              zaprzyjaźnionego faceta - brata, ojca, znajomego) i założyć zamek
              lub zasuwkę, a najlepiej wstawić drzwi. Postawić ich przed faktem
              dokonanym. A teściowa taka dobra, sama uciekła z tego domu i zamiast
              Cię wesprzeć, to staje przeciw Tobie. Skoro uważa że wszystko jest
              dobrze, to niech zamieni się z Tobą i odda Ci swoje mieszkanie... No
              sorry, jeszcze się taki nie urodził coby każdemu dogodził. Walcz o
              spokój dla siebie i swoich dzieci. Macie prawo do ciszy i spokoju we
              własnych czterech kątach.
    • iloneczka27 do mnie nikt nie wpada.... 30.01.08, 08:37
      mieszkam na wsi do starych znajomych mam ponad 250 km, i smutno mi
      bo nie mam z kim pogadać....
      a na wsi jak to na wsi...zamkniete srodowisko
    • mrowka_r Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 30.01.08, 09:03
      Niestety dość rzadko wpadają do nas znajomi...
      Dla większości problemem jest czas,
      dla innych... no cóż sama nie wiem sad
      Mamy jednych przyjaciół którzy wpadają do nas czasem
      z małym synkiem. Jest przy tym trochę zamieszania, ale to miłe smile

    • undomestic_goddess Tup82 30.01.08, 09:38
      Zawsze mozesz gdy goscie przyjda:
      1. wyslac dzieci do nich z textem i usmiechem 'jak dobrze, ze
      przyszliscie, dzieci nie mogly sie doczekac. To teraz wy
      przypilnujecie dzieci, a ja w koncu poaprzatam lazienke' i hop do
      wanny na male spa, a jak lazienka jedna, to... szybciej wyjda wink

      2. 'Spacer sobie zrobiliscie? Jak milo! To ja szybko ubiore
      dzieciaki, a wy zabierzecie wszystkich na godzinke na plac zabaw, bo
      babcia nie ubrana jeszcze/serial oglada itd'

      3. Wersja drastyczniejsza - wyniesc dziecko gosci z sypialni i
      powiedziec, ze jeszcze spisz, wiec w twojej sypialni nie ma zabawy,
      a jak chca to moga sniadanie zrobic wszystkim.

      4. Przed wyjsciem kazac wszystkim dzieciom pozbietac zabawki,
      informujac, ze jak tego nie zrobia to nastepnym razem znajda sie one
      przed wizyta na pawlaczu. I slowa dotrzymac.

      5. Wlaczac dzieciom telewizje i dawac przed samym wyjsciem mnooostwo
      slodyczy - bedziesz ukochana ciocia, a nadaktywne od cukru dziecko
      da popalic rodzicom wink

      6. Gdy dziecko gosci zagraza Twoim - skarcic je, jesli rodzice nie
      reaguja.

      7. Kupic sobie psa i w czasie wizyt wychodzic na dlugie spacery.
      • lillam Re: Tup82 30.01.08, 10:25
        świetne pomysły smile zwłaszcza pkt. 2 i 5 smile
        • lorenai Re: Tup82 30.01.08, 16:22
          Albo: zablokować drzwi krzesłem, czy innym meblem (ew. przywiązać jeśli
          otwierają się na zewnątrz) i wywiesić na drzwiach kartkę:
          - ubieramy się!
          - mamy ospę
          - robimy następnego potomka
          czy inne, co wam poczucie humoru podpowie. A jak się już zbierzecie, wpadnijcie
          kurtuazyjnie do pokoju babci na godzinkę.
          Tak z innej beczki - czasem za wieloletnią opiekę nad babcią reszta rodziny
          odwdzięcza się wywaleniem na bruk po jej śmierci. Mam nadzieję, że to nie wasz
          przypadek.
    • undomestic_goddess Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 30.01.08, 09:44
      A ja lubie taki wpadniecia smile Ale zawsze sie wszedzie zapowiadam,
      nawet do rodzicow.

      Jedynie pora kladzenia dzieci spac jest pora nie dla gosci.

      Nie lubie gosci z psami (nie sa kompatybilne z moimi dziecmi) i z
      dziecmi, ktore
      - jedza biegajac po calym mieszkaniu
      - demoluja mi mieszkanie (pisanie po scianach/rzucanie zabawek w
      sciany/wycieranie brudnej buzi w kanape)
      - bija moje dzieci

      Na szczescie wiekszsc znajomych (99%) ma fajne dzieci.
      • tup82 undomestic_goddess 30.01.08, 09:55
        smile)) chyba zostaniesz moją idolką smile)) najlepszy jest kawał poczucia
        humoru, żeby nie zwariowac smile))
      • abuba Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 30.01.08, 10:15
        Ja też nawet lubię takie wizyty zapowiedziane 2 godziny wcześniej. Takich, że
        słyszę dzwonek do drzwi i już nic nie jestem w stanie ogarnąć, nie lubię. Takich
        zapowiadanych dużo wcześniej też nie - bo to oznacza sprzątanie, gotowanie,
        przygotowywanie się - a i tak w ostatniej chwili pewnie ktoś się rozchoruje i
        wizyta zostaje odwołana/przełożona.

        W sumie wydaje mi się, że przyjemność /brak przyjemności z takich
        niezapowiedzianych czy późno zapowiedzianych wizyt zależy też od tego, jaki
        rodzaj zażyłości łączy mnie z gościem. Jeśli jest to osoba, której nie mam obaw
        pokazać się bez makijażu i która akceptuje nieporządek zazwyczaj panujący w moim
        mieszkaniu, to czuję się całkiem swobodnie.
    • kiziakizia Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 12.03.08, 09:14
      Hej! A ja lubię niezapowiedziane wizyty NIEKTÓRYCH osób tzn. zaprzyjaźnionych
      przyjaciół. NIE CIERPIĘ niezapowiedzianych wizyt Teściowej ale na szczęście już
      ją chyba z tego wyleczyłam. Ze znajomymi prowadzimy podobny tryb życia i nie
      ma problemu z trafieniem do kogoś o właściwej porze. Dzieci to głównie
      nastolatki (jednak 40-tka ma swoje plusy) i nie są uciążliwewink Ale kiedyś bywały
      też wpadki. Syn mojej byłej koleżanki zniszczył mi piękne lilie w ogrodzie (
      mamusia się serdecznie uśmiała), innym razem nanosił mi błota do salonu (też się
      śmiała). Do szału doprowadziła mnie wtedy kiedy miała pretensje do mojej córki
      (wtedy lat 5), że - uwaga! - nie pilnuje jej 2,5 letniego synalka, który sam
      schodził i wchodził po schodach na piętro. To była ich ostatnia wizyta u mnie w
      domu (minęło lat).
    • katarzyna4511 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 12.03.08, 09:36
      "Gdy głosy usłyszę u drzwi, czyjekolwiek - wejdźcie poproszę,
      jestem zbieraczem głosów, a dom mój bardzo lubi, gdy
      śmiech ściany mu rozjaśnia i gędźby lubi pieśni,
      wpadnijcie na parę chwil, kiedy los was zawiedzie w te strony,
      bo dom mój otworem stoi dla takich jak wy,
      dla takich jak wy"

      I taki właśnie jest mój dom.
      • truscaveczka Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 12.03.08, 14:39
        "Móóóóóóóóóój jest ten kawałek podłogiiiiiiii"
        A to mój big_grin
      • fettinia Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 13.03.08, 16:21
        a jesli dom bede mial to bedzie bukowy konieczniesmile
        Taa jak bede miala taki dom to niezapowiedziane wizyty nie beda mnie
        wkurzac.Teraz mamy 3 pokoje i 7 a w porywach 9 osob na codzien.Czyli kazda
        niezapowiedziana wizyta to maly tajfunsmile
    • mala21wrzesnia Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 13.03.08, 15:10
      Ja po prostu nienawidzę niezapowiedzianych wizyt!!! I sama takowych nie składam,
      nawet własnej matce! Od niej wymagam tego samego a ona nie potrafi tego
      zrozumieć sad i są kłótnie o głupoty że "ona by tego własnej matce czy teściowej
      nie zrobiła że ma nakaz zapowiadania się!". Dziwne że moja teściowa ZAWSZE
      dzwoni czy jestem w domu i czy mam ochotę na wizyty...najlepsze jest to że
      sobotę lub niedzielę spędzam u teściów na wsi (nawet po nas przyjeżdżają!) i
      często słyszę że teściowa będzie w tygodniu u lekarza, traktuję to jak zapowiedz
      wizyty a ona tak czy tak dzwoni i się pyta czy jestem i czy może za pół godzinki
      wlecieć bo musi na pociąg poczekać.
      Mam roczne dziecko i na razie wykończony jeden pokój w mieszkaniu, i ten pokój
      służy za s(R)alon, sypialnie i plac zabaw małej więc nie zawsze otwieram po
      prostu drzwi! A listonoszka dzwoni w bardzo charakterystyczny sposób więc nie
      muszę biegać później z awizo na pocztę!!
      • anuteczek Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 15.03.08, 23:29
        Ja w sumie lubie gdy ktos wpadnie, nawet niezapowiedzianie. Wszycy
        wpadajacy znaja nasz grafik i wiedza, kiedy moga wpadac wink. Kazdy
        przynosi ze soba butelke wina, w domu zawsze jest cos do tego,
        dzieciaki zasuwaja w ogrodzie, my gadamy, panowie zajmuja sie
        grillem albo tluka w siatkowke... jak maluchy padaja, to ktoras z
        nas je zgarnia i wrzuca do wyrkawink
    • dominika8 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 16.03.08, 07:56
      nie znoszę takich wizyt. Dużo pracuję w domu wieczorami przy
      komputerze, i taka wizyta rozwaliłaby mi robotę. Nie mówiąc o tym,
      że są takie dni, gdy człowiek nawet najfajniejszych znajomych nie
      chce widzieć. Moi teściowie lubili tak kiedyś robić, ale im
      przeszło. Nawet jak ktoś ma pilną sprawę, to w dobie telefonów można
      zadzwonić wcześniej i uprzedzić.
    • hamerykanka Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 17.03.08, 18:32
      Nie znosze niezapowiedzianych wizyt.
      Mielismy sasiadke, ktora wpadala niepsodziewanie ze swoim
      dzieciaczkiem. dzieciaczek skakal w butach po fotelach, otwieral
      szuflady, mamusia nie zwracala uwagi, a na uwage zwrocona jej,
      obrazala sie...do nastepnego razu.
      Moj kuzyn przyjechal ze swoim syneczkiem. W ciagu jednego tylko dnia
      8 letni syneczek stlukl krysztalowy zegar, podpalil fotel, nadpalil
      pilota do telewizora, malo nie stlukt kineskopu w telewizorze. Tatus
      nic.
      Od tamtej pory jest niemile widziany...ale i tak przyjezdza bo jak
      jedna juz pisala, dom na wsi to rodzinka moze zjechac na wypoczynek
      tanim kosztem (tylko benzyna).
    • agava07 Re: Wizyty znajomych, sąsiedzkie, koleżeńskie itp 18.03.08, 15:43
      równie dobrze gospodynię może akurat boleć głowa, wkurzyć facet,
      itp., nie?
      Wolę te zaplanowane wizyty jednak, zawsze można je odwołać. Jak już
      koniecznie spontanicznie, to raczej wypada do siebie zaprosić, a nie
      zwalać się komuś bez uprzedzenia i w złym momencie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka