Dodaj do ulubionych

Góry prania - horror!

24.01.08, 22:59
WDPD ratujcie, kompletnie nie radzę sobie z praniem. moje kosze na brudy nigdy
sie nie domykają, zawsze mam pełno rzeczy do prania. jeżeli zdarzy sie, że są
prawie puste to z kolei w kącie leży cała ogromna kupa prasowania. jakoś nie
moge sie zsynchronizować w tej kwestii i wyjść na prostą. moje gospodarstwo to
dwie córy, mąż i ja. robię około 5 pralek na tydzień i już nie pamiętam jak
wygląda dno mojego brudniaka.
Obserwuj wątek
    • kasiasmom Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 00:36
      Odkad kupilam trzy plastikowe pojemniki, ustawiane jeden na drugim,
      moje pranie troche sie uproscilo – rodzine nauczylam, ze najwyzszy
      jest na biale rzeczy, sredni na kolorowe a najnizszy na ciemne.
      Sortuja, gdy przynosza pranie z koszy stajacych w lazienkach. Piore
      czego nazbiera sie najwiecej smile Mamy trojke nastolatkow.
      Nie mam czasu prasowac, wiec pranie zaraz gdy sie skonczy (nie ma
      prawa lezec w pralce, bo sie wiecej wygniecie) wieszam na
      plastikowych wieszakach, po dokladnym strzepaniu kazdej rzeczy i
      susze na sznurku badz drazku w pralni. Wyjatkiem oczywiscie sa
      swetry, ktore by sie rozciagnely, oraz spodnie – te skladam po
      kancie i wieszam kazda nogawke za brzeg na rownoleglych sznurkach.
      Skarpetki dobieram parami i tez przypinam klamerkami do wieszakow –
      gdy wyschna od razu zwijam i mam spokoj, w innym przypadku nikomu
      nie chcialo sie suchych skarpetek skladac w pary.
      Suche rzeczy wieszam w szafach na tych samych wieszakach; nawet
      jesli cos jest do prasowania, to szybciej mi idzie pozniej zdjecie
      tej rzeczy z wieszaka i przeprasowanie, bo jest mniej stlamszona,
      niz gdyby lezala na kupie, czekajac na lepsze czasy.
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w walce z wiatrakami smile
    • lillam Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 01:00
      piorę jak tylko uzbieram wsad: dwoje dorosłych + dwulatka, ciemne
      (40 st), kolor (60 st.) gotowanie (90 st.) i osobno pościelówka (60
      st. pościel, ręczniki, prześcieradła), czasami używam programu
      pranie ręczne (swetry, które nie idą na chemiczne). Już przy
      zakupach unikam ubrań, które są kłopotliwe w praniu czy użytkowaniu
      (suszyć na leżąco, prasować tak, anie inaczej..). Nie piorę kolor 40
      st. wszystko wrzucam na 60.
      Piorę z rana, aby jeszcze w ciągu dnia nastawić drugie pranie. Jak
      tylko pralka skończy program od razu wieszam, rzeczy strzepuję,
      rozprostowuję zagniecenia, wieszam kompletami lub parami, tak aby
      łatwo było skladać, czy chować.
      Nie prasuję, po wyschnięciu od razu chowam do szafy:
      ręczniki, pościel (poszwa i poszewki, prześcieradła - przecież i tak
      się wygniotą, szkoda czasu i prądu), ścierki kuchenne;
      bieliznę, skarpety, piżamy, te rzeczy dobrze rozwieszone nie
      wymagają prasowania
      do prasowania idą: koszule, bluzki, spodnie (o ile były prane, a nie
      czyszczone chemicznie), spódnice, piżamy "delegacyjne", t-shirty,
      obrusy i wszystkie bawełniane rzeczy dziecka, łącznie z pościelą i
      prześcieradłem. Prasuje od razu po wyschnięciu prania, czasami już
      na drugi dzień, czasami za dwa dni. Piorę i prasuję na początku
      tygodnia, aby na weekend mieć wszystko pochowane w szafach i żadnego
      mokrego prania na suszarce.
      Dzięki takiemu systemowi nie ma dużo rzeczy do prasowania, a i
      pranie jakoś szybko i sprawnie idzie.
    • przeciwcialo Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 08:42
      Przy trójce dzieci mam pranie codziennie. Jedno wypiore a dzieciaki
      juz dokładają.
      Do tego posciel, reczniki itp.
      • ewbert Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 09:08
        nas jest czwórka, ja i mój M. i dwie dziewczynki po 8 m-cy.
        praniwe wiecznie sie pietrzy w łazience
        nawet osobny kosz na ubranka dziewczynek nie rozwiązał problemu...
        piore codziennie, mam juz dosyć widoku suszarki z praniem w
        pokoju... wrrrr
        niech tylko przyjdzie wiosna i wszystko na powietrzu bedzie schło smile
        a staram sie prasowac na bierząco zeby mi sie góra nie uzbierała smile
        • sarna73 Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 11:14
          jak widac wiec przy 2 dzieci temat jest dyzurny, u mnie tez wiecznie
          cos do uprania, ale najwiekszy klopot wlasnie z suszeniem, nie
          wysycha mi na nastepny dzien i stad sie robia zaleglosci ..., wiosne
          odetchne- pranie na balkon i mozna robic nastepne na drugi dzien !
    • kicia031 Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 09:54
      Piore codzienie, czasami 2 razy dziennie. Wieszam rozprostowane i
      nie prasuje niczego co absolutnie tego nie wymaga.
    • jerrykot1 Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 10:14
      dwie dorosle osoby - pranie najwyżej raz w tygodniu - dwa wsady -
      biale i kolorowe. raz na dwa tygodnie pościel i ręczniki. Nie
      prasuję niczego, co absolutnie tego nie wymaga. Pościel (gladka
      bawełniana + prześcieradła) raz na miesiąc wędruje do magla. do
      suszenia rozwieszam tak, żeby jak najmniej się pogniotło. Tyle w
      temacie....
      • wake Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 11:29
        Dwie osoby dorosłe+ dwulatek= 5 pralek tygodniowo. Nosiłam się z
        zamiarem kupienia suszarki, żeby zmniejszyć ilość rzeczy do
        prasowania, ale wpadłam na lepszy pomysł. Horror prasowania się
        skończył w momencie zatrudnienia pani do prasowaniasmile)
        • lillam Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 13:43
          jak to możliwe, że u Ciebie jest 5 pralek w tygodniu? Ja mam 1,
          czasami dwie, I nas też 2 + dwulatka... , no chyba, że masz małą
          pralkę i musisz częściej prać, ale to przekłada się też na zużycie
          wody, prądu i detergentów. Aby mnie nie zakrzyczano od razu powiem,
          nikt nie chodzi u nas w brudnych rzeczach, a mała jest na etapie
          nauki samodzielności (sama je... i w ogóle wszystko "siama" smile))
          więc jej ubranek jest naprawdę sporo w tygodniu. Ale 5 pralek...
          • bri Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 19:40
            U mnie też wychodzi z 5 pralek na tyle samo osób. W pralce mieści
            się 6 kg. Co najmniej jeden wsad tygodniowo to ręczniki i ścierki.
            Nawet jak nie ma 6 kg to piorę oddzielnie bo gotuję. Codziennie jest
            do prania koszula i bielizna męża, czasem druga zmiana ubrania jak
            wychodzi gdzieś po pracy, ze dwie pary spodni tygodniowo, w moim
            przypadku codziennie cała bielizna i bluzka, + ze dwa razy w
            tygodniu spodnie, spódnica albo sukienka. Córeczka w zasadzie cała
            się nadaje do prania (bieliznę, która dotyka ciała piorę po jednym
            dniu - dziecko biega i się poci), najwyżej bluza czy sweterek
            zostają na następny dzień i czasem wyjątkowo spodenki. W każdym
            tygodniu zdarza się też jakieś nadprogramowe pranie kurtki, obrusa,
            pościeli, zasłon, koca itp. Dość często ktoś u nas nocuje i
            oczywiście zmiana pościeli i ręcznik też wtedy idą do prania. Nijak
            nie wychodzi mi mniej niz 5 pralek.
          • kamw1807 Re: Góry prania - horror! 30.01.08, 22:30
            jedno pranie w tydodniu przy trzech osobach w tym male dziecko??
            boze czlowieku to albo chodzicie non stop w jednych ciuchach albo
            wiecznie pierzecie recznie. .. u mnie sa 2 osoby i pralka tydzien w
            tydzien chodzi 4 razy.!!! i recznie nie piore nic bo to jest glupota
            miec pralke i ja oszczedzac wole siebie oszczedzac a nie pralke!
    • budzik11 Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 13:52
      Oj, a ja uwielbiam prać smile)) Mam prania z dwojga dorosłych, dwulatki i
      niemowlaka. najmłodszego członka rodziny rzeczy piorę osobno w osobnym płynie.
      Reszta - dzielę kolorami i wymaganiami co do prania, wiadomo, że swetra czy
      dżinsów nie wrzucę do reszty kolorów. Wieszam natychmiast po skończeniu prania,
      jak mam więcej czasu i chęci, to prasuję wszystko, jak mi brakuje albo czasu
      albo chęci, to segreguję na rzeczy któe muszą być uprasowane i na te, które
      niekoniecznie. W sumie zostaje mi niewiele do prasowania i stwierdzam, że dla
      tych paru sztuk nie opłaca się wyciągać deski, grzać żelazka, więc czeka na
      następne pranie wink
      Uwielbiam rozwieszać mokre, pachnące pranie smile Mam tylko suszarkę nad wanną,
      mimo, że mam dom z ogrodem, nie wieszam prania na zewnątrz, bo panicznie boję
      się wszelkiego robactwa, pająków itp. które przynosi się do domu z praniem. Brrr...
      • acanto Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 23:11
        budzik11 napisała:

        >
        > Uwielbiam rozwieszać mokre, pachnące pranie smile Mam tylko suszarkę nad wanną,
        > mimo, że mam dom z ogrodem, nie wieszam prania na zewnątrz, bo panicznie boję
        > się wszelkiego robactwa, pająków itp. które przynosi się do domu z praniem.
        Brrr...

        a ja jak tylko jest odpowiednia pogoda wieszam pranie w ogrodzie i zapewniam
        Cię, że nigdy nie zdarzyło mi się przyprowadzić jakiego kolwiek robactwa z
        praniem do domu,
        poza tym pranie schnące na wietrze pachnie "naturą"
    • marzeka1 Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 14:50
      Mnie zszokowała ilość prania!!! Też mam "do oprania" 4 osoby, 2 dorosłe i 2 synów, pralkę nastawiam 2-3 razy w tygodniu,dno kosza do prania widzę często.Pranie dzielę na kolorowe i jasne, osobno ręczniki.
      • mywork Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 16:14
        Ja też jestem w szoku że tak dużo prania ma większość z was!!! U mnie 2 osoby +
        dziecko 2 tata i idą 2 pralki w tygodniu (kolory jasne i ciemne), a co mniej
        więcej drugi tydzień 3 jak białe się nazbiera. No i tak raz w miesiącu dodatkowe
        pranie z pościelą, ręcznikami i obrusami, itp. Dodam że ręczniki u mnie
        wszystkie białe, często je zmieniamy, ale też mamy spory zapas.
        No ale faktycznie pralki są pełne i mam taką co 7 kg mieści. To może dlatego u
        mnie mniej tych prań.
      • kamw1807 Re: Góry prania - horror! 30.01.08, 22:33
        2 prania przy 4 osobach?? zdziwilo mnie to .tymbardziej dwoch
        synow..u mnie pralka chodzi 4 razy w tyg.a bywa ze czesciej. i
        pierze tylko dla 2 osob
    • dzioucha_z_lasu Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 14:57
      Hmmm.. ilości przerażające.... U mnie średnio idą dwie pralki
      tygodniowo - jedna z białymi, jedna z kolorem, chociaż najcześciej
      idzie tylko jedna - z kolorem, a białe co dwa tygodnie. Nie prasuję,
      chyba, że jest to absolutnie konieczne, żelazka nie miałam w rękach
      chyba ze 4 miesiace smile Małż prasuje sobie sam po tym, jak odmówiłam
      współpracy na skutek róznych jego wybryków. No i dzieci nie mamy, to
      może dlatego tak mało...
      • bri Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 20:30
        Jak to jedna z kolorem? Pierzesz razem czarne, seledynowe i
        czerwone? Ja sortuję na białe, czarne, czerwone/wściekle różowe,
        pastelowe. W innym przypadku zawsze coś łapie nie taki kolor jak
        trzeba.
        • dzioucha_z_lasu Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 11:59
          A, bo ja taka raczej monochromatyczna jestem smile Mam niewiele
          czarnych i ciemnych rzeczy, zbierają się dłużej niż tydzień, mam
          głównie niebieskie i zielone - część można prać razem, część
          niebieskich - tych jasnych - idzie z białym, a część czeka na swoją
          kolej aż się uzbiera więcej pasujących. No chyba że koniecznie muszę
          jutro mieć coś co jest w koszu
          • kamw1807 Re: Góry prania - horror! 30.01.08, 22:36
            pierzesz niebieskie ciuchy wraz z bialymi??! ja nie dopuszczam do
            takich rzeczy.jestem mlodym chlopakiem ale piore sobie sam i nie
            wlozylbym nigdy czegos kolorowego z bialym.nawet gdy sa to 3
            koszulki biale to odpalam pranie z trzema koszulkami ale po wyjeciu
            sa snieznobiale a nie szare.
            • dzioucha_z_lasu Re: Góry prania - horror! 30.01.08, 23:29
              Moje białe też nie są szare smile Połączenie białych rzeczy z jasnymi
              niebieskimi na prawdę nie powoduje zmiany koloru, robię tak od lat.
            • lillam Re: Góry prania - horror! 01.02.08, 14:21
              "nawet gdy sa to 3 koszulki biale to odpalam pranie z trzema
              koszulkami"... ciekawe w jakim czasie zajedziesz pralke...
              niedoladowanie bebna niszczy nawet bardziej niż przeładowanie
              • kamw1807 Re: Góry prania - horror! 03.02.08, 20:19
                wiesz dla mnie zdecydowanie ważniejsze są moje rzeczy bo kupuję
                tylko firmowe i drogie a na 90 kg złomu (pralce) nie zależy mi aż
                tak bardzo.mam 4 pralke.każdą kupuje używaną za kilka groszy bo to
                najlepsze rozwiązanie.jak się zepsuje to nie żal wystawić pod
                śmietnik.a nowa za 1500zł popsuje się po gwarancji i szkoda wyrzucić
                a naprawa 500 zł wiec sie nie opłaca.piore tak jak opisywałem.3
                koszulki to 3 koszulki 1 jeansy to 1.pozdrawiam,
                • joanka-r Re: Góry prania - horror! 30.06.08, 16:22
                  kamw1807 skoro dla ciebie wazne są rzeczy i ich stan po praniu, to tym bardziej dziwi mnie to, ze pierzesz w pralce za kilka gorszy. gdybys kupiła nowoczesną i z suszarką np, to nie mailabys problemu z rzeczami. A tak stara używana pralka niszczy ciuszki a do tego musisz tych pralek kupić kilka. W taki sposób wydasz wiecej niz najedną dobrej firmy.
    • mjermak Ciuchy malutkich dzieci-czemu prasujecie? 25.01.08, 16:11
      Czy maja taka jakosc, ze zle wygladaja? Bo ja do 3 roku zycia nic
      malej nie prasowalam, a nosila przeciez wszystko normlanie jak to
      dziekco, i spodnie, i sukienki i spodniczki i t-shirty, wszystko
      zawsze bawelna, No czasami podprasowywalam sukienki jak mialy byc na
      wyjscie a byly lekko pogniecione po pobycie w komodzie. Po proaniu
      strzepywalam wszystko dokladnie, zeby nie bylo zagniecen, wieszalam
      na suszarce czy na malych wieszaczkach i potem tylko skladalam i do
      komody czy szafy.
      Teraz mala ma 5 lat i tez prasuje jej najwyzej sukienki, no mzoe
      biala bluzke na rozpoczecie rokuw szkole i tyle. I zapewniam was,
      ze nie chodzi w pogniecionym.
      • mywork Re: Ciuchy malutkich dzieci-czemu prasujecie? 25.01.08, 16:19
        Ja prasuję jeśli nastawiam wirowanie 1200-1400 obrotów bo mi zależy żeby
        szybciej wyschło. Tyle że wymiętolone jest, a nie lubię jak dzieciak w takich
        pogniecionych chodzi.
        Ale jak odwiruję lekko i dobrze rozwieszę, to nie wszystkie ciuchy małego
        prasuję. Tym bardziej, że włoży coś raz i już brudne.

        No i takie "galowe" ciuchy to zawsze wyprasowane. Ale to od święta więc można
        się pomęczyć wink


        • mjermak Re: Ciuchy malutkich dzieci-czemu prasujecie? 25.01.08, 17:02
          No to mzoe faktycznie jakosciowo tutaj sa inne, bo ja po odwirowaniu
          wyjmuje takie lekko tylko wilgotne i nie byly po wysuszeniu "jak psu
          z gardla".
      • lillam Re: Ciuchy malutkich dzieci-czemu prasujecie? 25.01.08, 22:52
        ja prasuję przede wszystkim ze względu na szwy i aby tkanina miękko
        się układała, nic nie drapie i chyba ubranko nie brudzi/mechaci sie
        tak szybko od samego noszenia jak nieuprasowane, bo te "wloski" na
        tkaninie są przyprasowane (albo to tylko złudzenie), choć to akurat
        mało pomaga, bo i tak na koniec dnia wszystko laduje w koszu do
        prania
      • sarna73 Re: Ciuchy malutkich dzieci-czemu prasujecie? 26.01.08, 08:37
        zalezy na ile masz wirowanie, po odwirowaniu na 1000-1200 bawełna
        wyglada jak szmata do podlogi, a mi zalezy zeby szybciej wyschło
      • undomestic_goddess Mjermak 26.01.08, 13:46
        Prasuje bo:
        - zelazko zmiekcza tkanine - jest duzo przyjemniejsza w dotyku
        - wysoka temp zabija roztocza i bakterie (piore na 40st, a to nie
        zabija roztoczy)
        - przyjemnie brac z polki uprasowane rzeczy i nie zastanawiac sie
        rano co zalozyc, bo koszula do spodnicy nie uprasowana, a spodnie do
        swetra tez trzeba zelazkiem przeleciec
        - nie oplaca sie prasowac po 1 sztuce, wiec prasuje hurtem cala
        pralke po wysuszeniu nie odkladajac teo na pozniej - dopoko nie
        uprasuje nie piore nastepnych rzeczy bo z premedytacja nie ma gdzie
        trzymac rzeczy 'do prasowania'
        - sliczne sa malenke ciuszki jak sa wyprasowane
        - ciuchy kosztuja, wiec trzeba o nie dbac - lepiej miec 1 porzadna
        rzecz niz 10 bylejakich powyciaganych ciuchow - dlatego dbam o nasza
        garderobe, by dobrze nam sluzyla
    • popirna Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 17:01
      A może by tak, ..., zmniejszyć ilośc ubrań. Wtedy nie będzie możliwości uzbierania kilku koszy...
      Moje małe ma 3 lata. Chodzi do przedszkola, wszystko poza bielizną prasuję. Wprawdzie wizja suszarki mechanicznej skusiła mnie i zamierzam nabyć takowe urządzenie i zmniejszyć ilośc prasowanych rzeczy, ale póki co prasowane jest praktycznie wszystko. Mały ma zestaw ubrań wyjściowych - do przedszkola i miękkich do chodzenia po domu mniej więcej na tydzień. No może więcej niż mniej, ale bez przesady. I tak bardzo szybko ze wszystkiego wyrasta, a mnie mobilizuje to do prania i prasowania, bo widać pustą półkę. Ja także oszczędzam ciuchy, zmieniam rzeczy na domowe, zakładam fartuszek do gotowania. W efekcie pranie i prasowanie robię raz w tygodniu. Jeśli coś zostaje w koszu to tylko dlatego, że rzeczy danego typu jest za mało żeby nastawić pralkę.
      • mjermak Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 17:04
        I prasujesz dziecku np trykotowe bluzeczki z rekawem, golfiki,
        bluzy, spodenki w stylu dresowe, jeansy? U mie po praniu i
        strzepnieciu to by bylo jzu wygniecione!
        • popirna Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 17:14
          Mjermak, prasuję i trykotowe bluzeczki, i golfiki, i bluzy, i spodenki, także typu dres, jeansy - obowiązkowo. Wolę takie zakładać zarówno na siebie, jak i na małego. Takie prasowanie z prania tygodniowego robiłam wczoraj. Dla nas wszystkich zajęło mi 2 godziny. Pewnie trochę się zmieni, jak się urodzi drugie małe, bo przy niemowlaku ciuszków jest zdecydowanie więcej, szybciej się a to uleje, a to zabrudzi, stąd plany nabycia suszarki. Przy naszej trójce, póki co, pranie i prasowanie specjalnie mi nie doskwiera.
          • popirna Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 17:16
            Aha, to już pisałam parę razy, ale powtórzę. Połowę czasu mniej wiecej oszczędza żelazko z generatorem pary.
          • przeciwcialo Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 18:51
            Ja tez prasuję, jakos milsze takie wyprasowane.
            No ale ja na wycowawczym jestem. Nie wiem jak będzie jak pójdę do
            pracy.
        • bri Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 19:44
          U mnie też wszystko jest prasowane (albo ja, albo pomoc domowa).
          Rzeczy córeczki prasuje się w sekundę a o ile łatwiej potem ładnie
          złożyć.
      • przeciwcialo Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 18:50
        Dzieci maja z reguły za duzo ubrań stad i prania więcej.
      • bri Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 19:48
        Popiryna - jak się mało ubrań to prać trzeba częściej nie rzadziej.
        Moja córeczka w tydzień zużywa wszystkie swoje ubranka i muszę je
        uprać, żeby miała w czym chodzić. Zresztą ja tak samo, mąż też ma
        mniej więcej tyle "ulubionych" koszul.
        • popirna Re: Góry prania - horror! 27.01.08, 16:03
          Bri, tak, prania jest może i więcej ale nie ma możliwości "utonięcia w niepoprasowanych rzeczach czy kulku nieupranych koszach, bo musisz coś dziecku założyć.
    • mary_lu Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 17:45
      Wstawiam 2-4 pralki tygodniowo (wsad typowy, chyba 5kg) - dwie osoby
      dorosłe.

      Prasuję tylko koszule męża, swoje bluzki koszulowe i jakieś
      wyjątkowe wyjsciowe ciuchy jeśli tego wymagają. Latem t-shirty męża
      i trochę lnianych ciuchów. I to wszystko. Pilnuję wyciągania prania
      jak tylko pralka kończy wirować i starannie wszystko rozwieszam.
    • joanna.ka Re: góra prania? Normalne ;)) 25.01.08, 19:52
      acanto, nie przerażaj się - a jak widzisz większość z nas ma podobną
      ilość prania

      Dziewczyny poddają tu wspaniałe pomysły:
      - segregacja prania juz na wstępie
      - strzepywanie, naciąganie, prostowanie jeszcze wilgotnych ubrań
      - suszenie wszystkiego co się da na wieszaczkach

      Mam jeszcze swój osobisty patent:
      I. wykładam najpierw pranie na brzeg wanny (a mam na myśli przede
      wszystkim t-shirty, ale sprawdza się też przy pościeli, ręcznikach)
      częściowo zwisają na zewnątrz, częsciowo do wewnątrz wanny),
      II. każdą rzecz osobno wygładzam, na to kolejną i znowu
      wyciągam,naciągam, wygładzam. Robi się tego mały "stosik"
      III. zostawiam na kilka minut aby wszystko wyprostowało się - w tym
      czasie robię inne pożyteczne rzeczy smile)
      IV. wracam i przenoszę rozprostowane ubrania na wieszaki lub na
      sznurki suszarki

      Po wyschnięciu -jeśli nawet prasuję - jest to mniej uciążliwe,
      polecam

      U mnie - 3 dorosłe osoby - 1-2 prania dziennie (wliczając bieliznę
      pościelową, ręczniki, koce, kurtki, zasłony, firanki... no i
      wszystkie ubrania codzienne)
      Mam gdzie suszyć - swój własny strych z oknem
      • tombraider77 Re: góra prania? Normalne ;)) 25.01.08, 20:42
        Szczęsciara własny strych to marzenie a ja myslałam,że tylko u mnie się rodzi
        za dużo prania ostatnio stwierdziłam,że szkoda ,że tak mi konto w banku nie
        rośnie jak pranie i zmywanie w kuchni.smile)))
    • panda74 A czemu pierzecie ręczniki oddzielnie? 25.01.08, 21:00
      Strasznie mnie to zaintrygowało... Ja ręczniki wrzucam razem z "białym" praniem
      (ręczniki mam jasne) i prawdę mówiąc nie przyszłoby mi do głowy prac je
      oddzielnie...? smile
      • mrowka_r Re: A czemu pierzecie ręczniki oddzielnie? 25.01.08, 22:15
        Piorę ręczniki i pościel w 60 stopniach.
        Innych ubrań raczej nie nastawiam na taką temperaturę.
        Piorę dość często. Przynajmniej 2 pralki tygodniowo z ubraniami
        + dodatkowa z pościelą/ręcznikami.
        Jest nas dwoje dorosłych.
      • kamw1807 Re: A czemu pierzecie ręczniki oddzielnie? 30.01.08, 22:41
        zirytowalo to mnie twoje pytanie czemuz to reczniki pierze sie
        osobno..to jasne..recznik jest rzecza osobista i nie wyobrazam sobie
        zeby ''targal''mi sie z innymi rzeczami ktore zreszta tez niszcza
        sie od prania z recznikami.nie zwracam uwagi jakiego koloru jest
        recznik po prostu kazdy leci na gotowanie nigdy mniej niz 70 stopni
        czasem 60 ale to poprzedzam praniem wstepnym.i nie mysl ze tak je
        piore dlatego ze sa strasznia zatluczone bo nie.reczniki zmieniam po
        jednorazowym uzyciu.ale jest to rzecz osobista i musi byc wyprana
        jak najbardziej porzadnie
    • pacsirta Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 21:25
      Niektórzy się tu chwalą, że przy 2 dorosłych osobach i 2 dzieci
      nastawiają dwa prania tygodniowo. Moim zdaniem, nie ma się czym
      chwalić. Zdarza mi się, szczęśliwie rzadko, jeździć komunikacją
      miejską i czuć, niestety, że część społeczeństwa bardzo oszczędza na
      praniu.
      U mnie, przy 4-osobowej rodzinie, pralka chodzi codziennie (czasem
      dwa razy dziennie). I dna kosza też długo nie oglądam. Prasowania
      zawsze fura.
      • lillam Re: Góry prania - horror! 25.01.08, 23:12
        po pierwsze nie mowimy tu o rewii mody, tylko o statystycznej
        rodzinie, wiec może statystycznej rodzinie wystarczaja dwa wsady w
        tygodniu, a po drugie zapachy w komunikacji miejskiej nie biorą się
        TYLKO i WYŁACZNIE z małej ilości prania, tylko z awersji polskiego
        społeczeństwa do porannego prysznica i gąbki z przysłowiowym mydłem.

        Inna sprawa, ilość prania w tygodniu może też zależeć od własnego
        systemu. Ja nastawiając białe pranie wkładam WSZYSTKO BIAŁE, i
        obrus, i prześcieradło, i bieliznę, i co tam mam białego w koszu i
        nadaje się do gotowania (jak sie nie nadaje wrzucam z jasnymi na
        60). I nie widzę różnicy po wypraniu. Wszystko jest białe. Tak samo
        z pościelówką. Kolorowa pościel, kolorowe prześcieradła, ręczniki
        kąpielowe i do twarzy, wszystko na 60 st. Fakt, sypialnie i łazienkę
        mam niebieską, więc przeważnie są to rzeczy w jednym kolorze i nawet
        jak coś pofarbuje, to nie widać po wypraniu. Gdybym chciała to
        rozdzielać też bym prała codziennie, ale z połową wsadu i w
        niedługim czasie zajechałabym pralkę.
    • englishinter Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 06:09
      Kobiety kochane, zainwestujcie w suszarke. Ja nie prasuje NIC z
      wyjatkiem moich delikatnych bluzeczek typu jedwab. Szczerze, juz
      chyba ze 3 miesiace niczego nie prasowalam. Meza koszul tez nie smile
      Ani niczego dzieckowego, od urodzenia synka. Praca przy praniu (nie
      liczac czasu pracy urzadzen, oczywiscie) zajmuje 15 minut, od
      wrzucenia brudow do rozwieszenia w szafach i na polkach.

      Mankament: suszarka zuzywa b. duzo enegrii. Mozna tez klocic sie ze
      szybciej zuzywa (zeszmaca) ubrania bo wyciaga z nich pylkowate
      elementy tkaniny, ale nie widze z tym wiekszego problemu.
      • budzik11 Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 12:28
        A ja prasuje nie tylko dlatego, że coś jest wymięte, chociaż to oczywiste, nigdy
        nie włożyłabym nieuprasowanych np. dżinsów, czy bluzki, nawet jeśli to
        elastyczna, bawełniana koszulka ani sobie, ani dziecku. Ale ja prasuję i
        pościel, i ręczniki i w ogóle większość tekstyliów, bo są potem milsze w dotyku.
        Tyko w reklamach ręczniki są mięciutkie i puszyste - u mnie, mimo stosowania
        płynów zmiękczających, ręczniki nie są mięciutkie i puszyste. A po prasowaniu są
        przyjemniejsze, bo gorąca para je zmiękcza. No i np. czysta ścierka w kuchni,
        wyprasowana z kantami, wygląda schludnie smile Prasuję też ciuszki niemowlęce i
        np. rajstopki mojej 2-latki. W sumie nie prasuję tylko biustonoszy, skarpetek i
        majtek.
        • undomestic_goddess Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 13:58
          To Cie pobije - nie prasuje tylko moich rajstop bo by sie stopily.
    • undomestic_goddess Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 13:36
      Prac i prasowac - nie odkladac na pozniej. Da sie. I pilnuj, zeby
      sie z brudownika nie wylewalo. Lubie widziec dno mojego brudownika -
      ostatnio znalazlam tam kase na gazete smile
      • budzik11 Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 16:14
        undomestic_goddess napisała:

        >. Lubie widziec dno mojego brudownika -
        > ostatnio znalazlam tam kase na gazete smile

        Ja też lubię widzieć dno. Piorę b. często, nie raz nawet jak mam za mało na całe
        pranie, to piorę 1/2 wkładu, byleby mi nie leżały brudy smile Ale przyznam się do
        czegoś... Miałam jedną taką rzecz, która leżała w koszu na brudy... 1,5 roku
        (!!!). Był to obrusik wielkanocny od teściowej, dekorowany piankowymi malunkami
        i brokatem, wymagający prania ręcznego. Nie cierpię ręcznie prać. Aż w końcu się
        zebrałam i... wyrzuciłam go, bo miał plamę, zresztą i tak mi się nie podobał wink)))
        • undomestic_goddess Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 17:53
          Moja pralka sama dobiera ilosc wody w zaleznosci od wagi prania -
          wiec nie zbieram calego wkladu - zreszta przy ciagle zapieranych
          ciuszkach (1 dziecko robi kupki po pachy i ulewa, a drugie oswoilo
          sedes, ale wpadki sie zdarzaja) nie da sie czekac na pelen wsad.

          Recznie nie piore - pralka ma program prania recznego i welne tez
          pierze. Uwielbiam ja smile podobnie zreszta jak zmywarke.

          A przy 5 osobach (3 dzieci malych + 2 doroslych) ida mi czasem 2
          pralki dziennie od poniedzialku do soboty.
          • budzik11 Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 19:36
            Ja mam 7-letnią pralkę, kiedyś nie było takich bajerów, albo były kosmicznie
            drogie sad
    • olsza_czarna Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 19:42
      Toż ja jestem chyba absolutnym ewenementem na forum: bardzo lubię
      prać i prasować! Automat mam dopiero od 9 lat, przedtem miałam
      Franię i też to lubiłam: wyżymać, płukać w wannie.
      Pranie zbieram w zwykłym plastikowym wiaderku z pokrywką i jak tylko
      pokrywka się nie domyka, chciwie przeglądam, czyby nie dało się
      skompletować choć pół pralki.
      I lubię prasować, prasuję co się da, ręczniki, podkoszulki, ścierki,
      pościel... kobiety kochane, przecież to jest przyjemne!? Czy
      naprawdę NIKT tego nie lubi?
      • acanto Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 23:04
        ja wcale nie pisałam, ze tego nie lubię. sama czynność prania to żaden problem,
        do pralki, wsypać proszku, płynu i po sprawie. chodziło mi bardziej o to że mogę
        prać i prać, a prania nie ubywa. jasne, że gdybym sie zawzięła to zrobie 4
        automaty po sobie i brudniak będzie pusty. tyle że ja jestem z tych co wszystko
        prasują i jakoś nie wyobrażam sobie nie poprasowania ubrań moim dzieciom.
        zresztą ja bym nieodprasowanych np dżinsów też nie założyła. mam w domu nawe
        magiel jak mi się nazbiera stosowna kupa wielkich gabarytów to zagrzewam magiel
        i heja. lubię mieć wszystko takie gładkie i proste.
        • apapon Re: Góry prania - horror! 26.01.08, 23:28
          ja uwielbiam wieszać mokre pranie a potem prasować, prasować. Mąż
          śmieje się ze mnie, że to mój rytuał, kawka, taborecik (bo prasuję
          na siedząco z powodu chorego kręgosłupa) i jakiś dobry filmik. Dla
          mnie to pełen relaksik smile
          • marzeka1 Re: Góry prania - horror! 27.01.08, 20:42
            Prasowanie jest tą czynnością, której z prac domowych nie lubię najbardziej: dlatego pościel oddaję do pralni, skąd wraca wyprane i wymaglowane,rzeczy kupuję pod kątem, czy trzeba prasować.
    • megann120 Re: Góry prania - horror! 29.01.08, 02:21
      To ja się wreszcie pochwalę: po kilku tygodniach udało mi się dopracować system
      na naszą 4 osobowa rodzinke.We wtorek albo środę piorę rzeczy
      szaro-dzinsowo-beżowe i kokorowe. W piątek albo sobotę piorę czarne, białe i
      ręczniki (i ewentualnie pościel). Najczęsciej do niedzieli wszystko jest suche i
      moge złozyc suszarke zeby nie straszyla w salonie przy niedzieli.
      A prasowanie - odkąd panuje nad praniem (owszem zawsze coś w koszu jest ale za
      to nigdy sie nie wylewa) udalo mi sie odrobic wszystkie zaleglosci w prasowaniu,
      i teraz albo prosto z suszarki, albo do kosza i czeka na Anthee(przy tym
      programie to po prostu nie usiedze bez zelazka).
      A i jeszcze pilnuje (codziennie robie obchod smile) zeby sie nic nigdzie nie
      kamuflowalo - zwlaszcza moje maluchy maja tendencje do rzucania ubran wszedzie
      tylko nie do kosza na pranie...
      Troche mi sie smiac chce z siebie bo naprawde sie namyslalam nad tym systemem...
      ale przynajmniej problem prania zniknal. I teraz nie musze myslec czy aby nie
      powinnam czegos do pralki wrzucic, spokojnie czekam na wyznaczony dzien.
    • papryczka_ag Re: Góry prania - horror! 01.02.08, 12:14
      Hmmm... wyjdę na ekologicznego potwora zaraz bo przyznam się, że u
      mnie w domu mieszkaja dwie sztuki dorosłych bab a pranie robimy
      prawie codziennie. nie przeczę że wiele ma to wspólnego z tym że
      obie palimy...

      Znam ból faktu, że nie wiem jak wygląda dno mojego brudziaka, ale
      rada jest jedna a ja nazywam ją dniem z pralką lub weekendem z
      pralką. Trzeba poświęcić dzień lub dwa na hurtowe pranie - pralka za
      pralką. I prasowanie ( u nas problem odpada na szczęście bo z rzadka
      cos prasujemy ).
      Jesli nie masz miejsca na wieszanie możesz zrobic jak moja
      koleżanka, która w desperacji kupiła trzy stojace suszarki i raz na
      jakiś czas urządza dwa dni suszenia. Na jakis czas pomaga.
      Ja mam to szczęście że rzeczy w łazience schną mi czasem już do
      wieczora jesli powieszę pranie rano, ale borykam się z faktem małej
      ilości miejsca.
      Wieszaki sa wiecznie w ruchu...
    • babazygmunta Re: Góry prania - horror! 02.02.08, 13:12
      Piorę codziennie, czasem dwa razy dziennie. Cztery osoby dorosłe.
      Męskie koszule i bluzki dwa x razy w tygodniu, dzielę na białe i
      kolorowe (trzech panów, więc zwykle jest to 13-17 koszul); kolorowe
      koszulki, bluzy, bluzki - raz w tygodniu czasem dwa; ciemne - dżinsy
      i skarpety raz lyb 2 razy w tygodniu; bielizna - raz w tygodniu,;
      raz w tygodniu ścierki i serwety; ręczniki - raz w tygodniu,
      pościel - dwa wsady raz na dwa tygodnie.
      W miarę potrzeb - spodnie, spódnice i swetry.

      Kupuję tylko rzeczy, które się dobrze piorą. Nic do prania ręcznego.
      czasem oddaję do pralni chemicznej.
      Nie piorę połowy wsadu. Prasuję tylko to co konieczne.
      Marzę o rzeczach jednorazowych wink)
    • remontmam01 jeszcze o prasowaniu 02.02.08, 20:13
      Ponieważ jestem leniem śmierdzącym, wymyśliłam sobie własny system
      prania/prasowania.
      Ładuję pralkę i nastawiam na bardzo wysokie obroty. Mam wtedy godzinkę czasu na
      sprzątanie - zawsze coś się znajdzie wink
      Wyjmuję rzeczy wilgotne, a nie mokre i od razu prasuję wszystko hurtem jak leci.
      Po mocnym wirowaniu i prasowaniu rzeczy są prawie suche. Rozwieszam równo na
      suszarce w sypialni i po dwóch godzinkach wszystko mam suche i wyprasowane.
      Ten "patent" w moim przypadku jest o tyle trafny, że niczego nie odkładam na
      później, przez co czuję się bardziej zmobilizowana.
      BTW> Świetnie się prasuje mokre rzeczy, nawet badziewnym żelazkiem wink
      Koleżanka mi powiedziała, że w ten sposób zniszczę ubrania, ale ja jakoś nie
      widzę różnicy. Nie ubieram się u Prady tylko w sieciówkach, (i to głownie na
      wyprzedażach) więc ewentualne straty jakoś przeżyję.
      • remontmam01 Re: jeszcze o prasowaniu 02.02.08, 20:16
        Aha, nie posiadam kosza na bieliznę, tylko wszystko wrzucam do pralki.
        Ubieramy się głównie w ciemne kolory, więc nie ma większego problemu z segregacją.
        Ręczniki i pościel raz w tygodniu mają swoje osobne pranie - zamiast w koszu,
        lądują zawsze w sobotę od razu w pralce.
        • asiok1 Re: jeszcze o prasowaniu 04.02.08, 15:33
          ja zainwestowałam w suszarkę, ale zamiast w koszu mam uprane
          poskładane góry prania na suszarce, dzisiaj jest poniewdziałek i juz
          3 pralka "chodzi", teraz będziwe dwa dni przerwy i znowu pranie 3
          osoby dorosłe + dwoje dzieci jakieś 7-8 prań w tygodniu. piorę małe
          ilości - żeby dokładnie się uprało i nie pogniotło. odkąd MAM
          SUSZAKE ( 3 tyg)raz prasowałam!!!!!!!!!!!
          • majkagra Re: jeszcze o prasowaniu 30.06.08, 18:53
            Nie będę oryginalnawink Suszarka załatwia sprawę prasowania, tylko koszule męża
            najpierw podsuszam w programie " do prasowania" i wtedy super szybko i dobrze
            się je prasuje. Jeśli uznam że coś jednak trzeba "odprasować" - robię to tuż
            przed założeniem rzeczy. Jestem bardzo leniwawink A rzeczy do prania dzielę na 3
            części: białe, ciemne, czerwone (różowe). Rodzinka: 2+2 smile W tym trzylatkasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka