Dodaj do ulubionych

Chyba potrzebuję terapii:))

30.06.08, 11:27
To nie żart! Jestem uzależniona od sprzątaniasad Denerwuje mnie jeden maleńki
paproszek na podłodze. Wracam z pracy i zamiast poświęcić czas dzieciom, to
zabieram się za porządki. Czasami nawet zwalniam się wcześniej z pracy, aby
więcej posprzątać!!! To jakiś horror! Ostatnio wycierając po raz enty podłogę
w kuchni popłakałam się. Mąż z dzieciakami bawili się, a ja zamiast do nich
dołączyć sprzątałam.
Mąż się złości, dzieci na widok odkurzacza zamykają drzwi. Jest lato, a ja po
pracy sprzątam 2 godziny i dopiero pod wieczór wychodzę z dziećmi na dwór i to
najczęściej do sklepu, bo zakupy też trzeba przecież zrobić. Zaznaczę, że u
nas w domu gotuje mąż i całe szczęście, bo dzieciaki już by chyba w ogóle nie
wychodziły z domu.


Mój dwuletni synek już jest tak przyzwyczajony do mojego sprzątania, że chcąc
wyjść na podwórko pyta: "Wyjdziemy na dwór JAK POPRZATĄSZ". To dla niego
oczywiste, że najpierw trzeba posprzątać!

Czekam z niecierpliwością na urlop, ponieważ wyjeżdżamy i chociaż 10 dni
poświęcę tylko mojej rodzince. Na wakacjach czy wyjazdach weekendowych nie
przeszkadza mi bałagan. Tylko w moim domu!

Muszę się z tego wyleczyć, ale jak? Jest coraz gorzejsad

No, wygadałam sięsmile
Może Wy coś doradzicie?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 11:43
      Nie wiem, co tu można poradzić, bo to raczej chory objaw, mimo że sama jestem z tych porządnickich, porządek mam i lubię.Gdy wyjdzie się ze sprzątaniem na prostą, wtedy jest już przecież łatwiej, bo chodzi o utrzymanie porządku, ładu w domu, więc to ogarnięcie i sprzątanie nie zajmuje aż tak dużo czasu. Gdybym miała takie podejście do sprzątania, uwierz- zwariowałabym.Poza tym w wysprzątanym domu, nie wiem CO miałabym tyle sprzatać???
      • mirotka Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:01
        I o to właśnie chodzisad Sprzątam codziennie, więc nigdy nie mam zaległości. Ale muszę codziennie odkurzyć, wytrzeć kurze, podłogi itp. Zwariować można!
        • marzeka1 Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:17
          Odkurzam co dwa dni z reguły, kurze- podobnie- to zabiera nie więcej niż 15-20 minut (mieszkanie 3-pokojowe)???No chyba że masz całe hektary do odkurzenia, wytarcia, ale wtedy polecam panią do sprzątania.Zdajesz sobie sprawę, ze tym możesz zatruć zycie najbliższym i w dziecku na trwałe wyrobić uraz do sprzątania???(miałam koleżankę, któa nie znisi sprzątać, bałągan jej nie przeszkadza, bo miała matkę, któa miała hopla na tym punkcie, odstawiała co tydzień meble, by tam też posprzątać!!!).
    • inguszetia_2006 Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:07
      Witam,
      Tak potrzebujesz terapiiwinkI to natychmiast, by nie zaszczuć i nie
      zdławić domownikówwinkŻycie z pedantem, to może być piekłowink
      Pzdr.
      Inguszetia
    • panda74 Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:16
      Żarty żartami, ale jeśli mam być szczera, to rzeczywiście nie do końca ta
      sytuacja jest normalna.. Wygląda to na nerwicę natręctw. Nie gniewaj się, ale
      naprawdę przez ten urojony bałagan zabierasz dzieciom i mężowi siebie. Nie każdy
      długo to wytrzyma.
      Na Twoim miejscu poszłabym do psychologa, bo jeśli to nerwica, to się ją leczy.
      Pozdrawiam!
      • mirotka Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:39
        Wiem, że to nie jest normalnesad

        Cieszę się jednak, że mam tego świadomość i mam zamiar coś z tym problemem zrobić!

        Dziś po pracy zabieram dzieciaki nad morze. Prosto po pracy!!

    • babazygmunta Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:45
      Pomyśl, czy chcesz, żeby twoje dzieci wspomnienia z dzieciństwa miały tylko ze
      sprzątającą matką w tle.
    • exotique Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 12:50
      a kiedy maz wybuchnie?
      Wspolczuje, bo takie pedantyczne zapedy juz skomplikowaly zycie
      wielu parom. Mam nadzieje, ze sie ogarniesz, i wszystko skonczy sie
      happy endem
      • mirotka Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 13:03
        Mąż już się chyba przyzwyczaiłsmile
        Szkoda mi dzieciaków, dlatego od dziś biorę się za siebie.
        Szkoda życia na sprzątanie!!! (łatwo powiedzieć...)
    • nasturcja3838 Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 15:33
      Mirotko kochana idź w gości do jakiegoś normalnego (podkreślam-
      normalnego) domu przyjrzyj się codziennemu nieładowi i spytaj samą
      siebie czy to Ci przeszkadza.Ja się na tym złapałam-to co u innych
      jest oczywiste i normalne jest nie do przyjęcia u mnie-pyłek ,gazeta
      itp. Nie chodzi mi o to,żeby usprawiedliwiać się czyimś
      nieróbstwem,ale o nabranie dystansu do drobiazgów.Powodzenia.A teraz
      jazda na urlop smile))
      • woman-in-love Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 16:18
        oj, trochę zazdroszczę. od sprzatania uciekam - przechył w drugą stronę. Może
        załóż firmę sprzatającą?
        • to-wlasnie-ja Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 30.06.08, 17:48
          No nie jest to normalne sad Jednak dobrze pomyslalas. Na poczatek tak jak teraz co drugi dzien wyjscie z dziecmi z gory zaplanowane , od razu po pracy. Sa wakacje, mozesz wczesniej przygotowac cos do jedzenia i picia, dzieci wezma , maz tez moze sie dolaczyc , nie musisz nawet wracac do domu smile
          Wrocisz zmeczona , kladz sie spac,posprzatasz jutro. To juz jest jakis pomysl smile Innym razem kino lub spacer, lody , pizza, pomyslow na wakacje sporo. A jak wszyscy wracacie ( lub choc Ty z dziecmi ) zmeczeni po WSPOLNIE SPEDZONYM POPOLUDNIU to masz wyjscie- albo latasz ze scierka- dzieciom to juz pewnie nie przeszkadza ,albo kladziesz sie spac a sprzatasz co dwa dni.
    • gdzie-idziesz Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 03.07.08, 14:23
      Znałam kiedyś panią, której mania sprzątania wyglądała na chorobę.
      Choćby nie wiem jak wszystko było wysprzątane, dla niej był syf.
      Obrzydziła życie wszystkim, mężowi, dzieciom, lokatorom. Ja i kilka
      innych dorosłych współlokatorów zamykaliśmy się w pokojach i
      modliliśmy się żeby nie odkryła że jesteśmy w domu. Ujawnić się
      każdorazowo oznaczało ogromną awanturę, jaki to syf w domu jest.
      Sprzątała wszystko na kolanach, o niczym innym nie potrafiła mówić a
      w zasadzie narzekać. Uważaj więc, żeby u Ciebie mania sprzątania nie
      przerodziła się w coś takiego. Bo to już wyglądało na chorobę
      psychiczną. Jej dzieci dorosłe dzieci unikają jak mogą kontaktu z
      nią.
      pozdrawiam
    • antante Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 04.07.08, 20:31
      Zapraszam do mnie, ja ostatnio z powodu wysokiej temperatury zajmowałam się
      głównie sjestą, co zaczyna być widać, może jakbyś odgruzowała to by Ci przeszło,
      taka terapia szokowa.
    • fettinia Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 04.07.08, 20:43
      Twoj problem lezy gleboko.Posprzatam-czyli jestem swietna,warta
      milosci,doceniona..Nikt nie moze sie do mnie przyczepic bo robie idealnie to co
      do mnie nalezy.
      Przemysl swoj zwiazek,relacje z mezem ,z rodzicami, z rodzina..
      Nie pisze tego zlosliwie bo to znam.Sama przez to przeszlam.Nie pomoze ci zaden
      psycholog do czasu az zdasz sobie sprawe z powodow,ktore cie do tego
      chorobliwego sprzatania zmuszaja.
    • weisefrau Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 04.07.08, 20:56
      Możliwe, ze w ten sposób separujesz się od rodziny - muszą dać Ci spokój, bo
      przecież sprzątasz, robisz ważną, potrzebną rzecz. Może bycie z dziećmi i mężem
      Ci przeszkadza? Może ich nie lubisz? A może to takie czyszczenie rytualne jak u
      gryzoni - jak są w kropce, myją zawzięcie uszy. Raczej to wymaga terapii
      uzależnień a nie psychologa. Przecież tym sprzątaniem żyć rodzinie nie dajesz.
      Za chwilę dzieciaki przyrosną do telewizora, bo tylko oglądając szklany cycek
      nie mogą nabrudzić. Każda inna aktywność powoduje przecież bałagan. Nikt w domu
      nie będzie NIC robił, żeby nie nabrudzić. Nałogowiec powinien z nałogu
      zrezygnować całkiem. Tu jak sądzę się nie da wcale nie sprzątać. Wyznacz sobie
      ścisłe godziny na te czynności i ich pilnuj. I wyznacz sobie ścisłe godziny,
      kiedy nie sprzątasz, a robisz co innego. masz jakieś hobby?
      • joanka-r Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 04.07.08, 21:28
        Najlepiej gdybyś nie sprzątała codziennie, albo poprosila rodzine aby cibie w tym wyreczała. ty w tym czasie mozesz pojsc na plac zabaw z synkiem, dokina z córką, albo na zakupy.
    • apeczka Re: Chyba potrzebuję terapii:)) 08.07.08, 14:29
      z mojej strony moge dodac, ze warto zastanowic sie od kiedy tak
      nasila sie to kompulsywne zachowanie?

      Jest zblizone do nerwicy natrectw.

      W wydawnictwie Media Rodzina of Poznan sa ksiazki dotyczace
      samopomocy. Jest o wspoluzaleznieniu, jest tez dziennik na kazdy
      dzien- dzien po dniu z aa, oraz dziennik dla rodzin osob z problemem-
      jak im pomagac, jak zajac sie soba. (czy alkohol, czy hazard czy
      sprzatanie).
      Przy uzaleznieniu od alkoholu dochodzi do uzaleznienia psychicznego
      takze fizyczne-organizmu.

      U Ciebie jest tylko presja wlasna psychiczna i wielki juz Twoj
      samoswiadomy sukces, że sama szukasz dla siebie pomocy. Dopuszczasz
      mysl, ze potrzebujesz pomocy. To jest bardzo wazny i dobry znak.

      Trzeba uwierzyc, ze sa priorytety a sprzatanie ma swoje miejsce w
      szeregu.Ale nie na pierwszym miejscu. Jesli juz to wiesz, widzisz
      jak skrada Ci i Wam czas rodzinny, to dobrze byloby poszukac byc
      moze oprocz ksiazek, i tych codziennych "medytacji"podtrzymujacych
      na duchu, takze mozliwosci pisania dziennika, w ktorym zapiszesz jak
      Ci idzie, kiedy sie udaje, a kiedy sie "poddajesz". W jakich
      okolicznosciach, najczesciej nastepuje zalamanie.Ale też nie
      obwiniać się. Spróbować powierzyć swoje troski czemuś większemu od
      nas samych. Nie karać się za złamanie, niedoskonałość.

      Czasem kompulsywne sprątanie związane jest z obawą przed
      niekontrolowaną sytuacją, która wydaje się nas przerastać. Wtedy
      dom, jest tym bezpiecznym, przewidywalnym miejscem, które
      nas "ratuje". Ale warto zastanowić się jaki inny problem nas
      niepokoi. Warto świadomie ułożyć coś krzywo i się z tego cieszyć.
      Świadomie zostawić jedną łyżeczkę w zlewie i do rana i to już jest
      mały sukces. Powoli rozszerzać tę przestrzeń, niekontrolowaną przez
      nas a wtedy obserwować, że to nie od niej zależy to "magiczne"
      bezpieczeństwo. Bo to jest pewien rytualizm. On zależy tylko od
      naszego umysłu, a ten jest uzależniony od kompulsywnych zachowań.

      Troszkę jak u Monka- tego detektywa.

      Inna sprawa, to ile sie od siebie wymaga. Pewne rzeczy trzeba sobie
      wybaczyc, jak Dziewczyny pisały powyzej.

      pozdrawiam i życzę dużo radości i wakacji!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka