normalna
18.04.02, 17:40
Fragment przemówienia palestynskiego poety Mahmuda Darwisza, wygłoszonego w
Ramallah 25 marca 2002 na czesc delegacji Międzynarodowego Parlamentu Pisarzy.
[...]Wiem, że w obliczu elokwencji krwi mistrzowie słowa nie muszą przybiegać
się do krasomówstwa. Oto dlaczego nasze słowa są równie proste jak i nasze
prawa: myśmy się urodzili na tej ziemi i z tej ziemi. Nie znaliśmy żadnej innej
matki poza nią ani żadnego innego języka ojczystego poza jej językiem. I gdy
tylko zrozumieliśmy, że jest ona kolebka zbyt bogatej historii i zbyt wielu
proroków, dowiedzieliśmy się, że pluralizm to przestrzeń większa od
więziennej celi, i że nikt nie ma monopolu na jakąkolwiek ziemię, na Boga, czy
na pamięć.
Wiemy też , że historia nie może się chełpić ani bezstronnością ani elegancją.
Naszym zadaniem jednak, zadaniem istot ludzkich, jest uczynić tę historię,
której jesteśmy ofiarą i jednocześnie produktem, zrozumiałą.
Nie ma nic bardziej oczywistego niż palestyńska prawda i palestyńska
prawowitość : ten kraj jest nasz, ta mała część, część naszej ojczystej ziemi,
zarówno ta nasza rzeczywista ojczysta ziemia, jak i ta mityczna.
Ta okupacja jest obcą okupacją i nie można uciec od rozumienia jej jako takiej,
bez względu na to jak wielka będzie liczba praw boskich, na które się powołuje;
Bóg nie jest czyjąkolwiek osobistą własnością.
Myśmy zaakceptowali rozwiązania polityczne, bazujące na podziale życia
na tej ziemi w ramach dwóch państw dla dwóch narodów. I domagamy sie jedynie
prawa do normalnego życia wewnątrz granic niepodległego państwa na ziemi
okupowanej od 1967 roku, w tym Wschodniej Jerozolimy, prawa do sprawiedliwego
rozwiązania problemu uchodźców i osiedli. Jest to jedyna realna droga do
pokoju, mogąca przerwać błędne koło przelewu krwi.
Stan naszych spraw jest krzyczącą oczywistością. Nie chodzi tu wcale o
walkę egzystencjonalną, jak chciałby to przedstawić rząd izraelski: my albo
oni. Chodzi tylko o zakończenie okupacji.
Opór wobec okupacji nie tylko jest prawem. Jest też ludzkim i narodowym
obowiązkiem, pozwalającym przejść od niewolnictwa do wolności. Zaś najkrótszą
drogą, prowadzącą do pokoju a nie do innych katastrof, jest uwolnienie
Palestyńczyków od okupacji, a społeczeństwa izraelskiego od iluzorycznej
kontroli nad innym narodem.
Okupacja nie ogranicza się pozbawieniem nas podstawowych warunków wolności,
lecz podąża w kierunku pozbawienia wszelkich podstaw godnego ludzkiego życia,
wypowiada permanentną wojnę naszym ciałom i naszym marzeniom, ludziom, domom i
drzewom, dopuszcza się zbrodni wojennych. Nie obiecuje nam nic lepszego od
aparthaidu i sposobów zwyciężenia duszy przy pomocy miecza.
My jednak cierpimy na nieuleczalną chorobę a zwie się ona - nadzieja. Nadzieja
wyzwolenia i niepodległości. Nadzieja normalnego życia, w którym nie będziemy
ani bohaterami ani ofiarami. Nadzieja ujrzenia naszych dzieci bezpiecznie
idących do szkoły. Nadzieja dla ciężarnej kobiety, że urodzi żywe dziecko w
szpitalu a nie martwe na punkcie kontroli wojskowej. Nadzieja, że nasi poeci
ujrzą piekno czerwonego koloru raczej w różach niż we krwi.
Nadzieja, że ta ziemia odzyska swoje pierwotne imię: ziemia Miłości i
Pokoju.
Dziekuje wszystkim tym, co niosą razem z nami ciężar tej nadziei.
Mahmud Darwisz